:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości
:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022
Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak
~Serdecznie zapraszamy♥~
wtorek, 11 października 2022
Od Belief c.d Eowiny ~ Kiepsko to wygląda [cz5]
- Sama nie wiem, jakim prawem jeszcze żyję. - zaśmiała się nieco ironicznie. - to, co przeżyłam tamtej nocy, było takie.... niewyobrażalne.
- Co takiego się wydarzyło? - Eowina usiadła zaciekawiona życiem białej.
- Poznałam wilka z watahy, późnym wieczorem w lesie, bo zastał mnie na drzemce, usłyszeliśmy hałas, a potem jakby wycie łosia. Poszliśmy to sprawdzić. Długo szukaliśmy, aż w końcu znaleźliśmy ciało łosia rozszarpane bez najmniejszego problemu i ślady wleczenia przez spory odcinek. To był Bies, to bydle jest naprawdę niebezpieczne. - spojrzała na swoją ranę. - Drasnął mnie dość mocno, nie sądziłam, że aż tak długo będę z tego się wygrzebywać. - położyła uszy po sobie i zerknęła na szarą. - Zabiliśmy go i chyba to jest najważniejsze.
Eo wysłuchała uważnie wypowiedzi Belief, na temat przyczyny jej obecnego stanu, kiwając co jakiś czas łbem na znak, że rozumie co biała do niej mówi. Wyglądała na zainteresowaną tematem, choć znaki zainteresowania nie były wymowne.
- Dla mnie nie było to dość mądre walczyć z taką istotą we dwójkę. - Wypowiedziała to tak spokojnie, jakby mówiła o pogodzie.
Nie pozwoliła jednak wypowiedzieć się białej i mówiła dalej. - Jednak cieszy mnie, że nic wam nie jest. - Choć wilczyca starała się ukryć, że brak swobody przy wypowiedzianych słowach, to i tak zdradził ją zachwiany głos. - A jeszcze głupsze było odwlekanie pójście do medyka. - Pouczyła ją jak niesforne szczenię, na co Belief skarciła ją w myślach. To było ostatnie, o czym chciała słyszeć w tej chwili, zwłaszcza że zwróciła się do niej, by nie usłyszeć tego od innego medyka. Eowina spytała po chwili.
- A twój kolega, gdzieś tutaj jest? Potrzebuje pomocy? - Zaczęła się rozglądać za ewentualnym, kolejnym pacjentem mając nadzieję, że nie jest w gorszym stanie niż Belief.
- Nie. Tylko ja oberwałam. On walczył dzielnie i poza kilkoma zadrapaniami, wyszedł z tego o niebo lepiej niż ja. Ma się dobrze. - posłała jej delikatny uśmiech, przypominając sobie jednocześnie o basiorze. Zastanawiała sie, co też teraz on porabia, jednak szybko ta myśl rozpierzchła się, gdyż poczuła niesamowitą ulgę w pieczącym bólu, jaki nie dawał jej od jakiegoś czasu spokoju. Z zadowoleniem odwróciła się od rozmówczyni, by spojrzeć i nachylić się nad raną. Eowina uważnie ją obserwowała, kiedy biała napięła mięśnie, by zbliżyć pysk do bolącego miejsca. Obwąchała starannie, po czym spojrzała na szarą z delikatnym uśmiechem.
- Chyba możemy już ruszać. - po tych słowach czarnoucha wadera napięła ponownie mięśnie i podpierając się na przednich łapach, zaczęła mozolnie się podnosić. Wcześniej robiła tak samo, tylko o wiele wolniej. Teraz robiła to podobnie z tą różnicą, że nie bolało, ale mimo to nie chciała niczego naciągnąć. Kiedy już stała na czterech łapach, odwróciła się jeszcze za siebie, by spojrzeć na swoją grotę, niewidoczną dla nikogo, kto w niej wcześniej nie był, po czym spojrzała na Eowinę. - Prowadź.
Ta tylko kiwnęła łbem i spojrzała z konsternacją, obmyślając plan jakby teraz przetransportować Belief do groty medyków. Po chwili wpadła na pewien pomysł. Najpierw oblała wodą ranę wilczycy i lekko ją przymroziła, powodując lekkie odrętwienie nogi.
- Na drogę powinno wystarczyć. - Powiedziała bardziej do siebie niż do Belief. - Nie będziesz przez drogę czuła bólu, ale coś za coś i nogi też nie. - po czym podeszła do niej i pomagając jej utrzymać równowagę, ruszyła w drogę. Szła tak wolno, by Belief mogła nadążyć i by w razie czego, gdy się zachwieje ją przytrzymać. Eowina nie da rady jej ponieść sama. Co jakiś czas robiły przerwy, by biała mogła odpocząć. Podczas jednej z takich przerw, Bel zebrało się na ciepłe słowa i zaczęła niepewnie.
- Wiesz Eowino? Nie znam Cię aż tak dobrze, nie wiem co nas łączy, a co nas dzieli tak naprawdę, ale chcę, abyś wiedziała, że jakimś trafem, czuję do Ciebie zaufanie. - Przekręciła łbem, jakby sama nie wierzyła, w to, co mówi, ale tak właśnie powiedziała i nie żałowała swoich słów. - Nie mam pojęcia skąd to uczucie, ale wydaje mi się, że jeszcze nie jedna przygoda przed nami. - zaśmiała się cicho i jednocześnie pokrzepiająco, gdyż na pysku Eo malowało się zakłopotanie. Zapewne szara chciała jak najszybciej zakończyć leczenie i mieć "z głowy" Bel, a ta jeszcze gada do niej takie rzeczy, prosto z mosto i bez ogłady. Te miłą chwilę jednak przerwał im szmer nieopodal. Biała natychmiast uchwyciła ten szelest i spojrzała w owym kierunku. Drygnęła lekko i schyliła głowę, szepcząc do szarej.
- Chyba któryś z członków watahy przechadza się nieopodal. Chodźmy szybciej. - wyszeptała, tak cicho, jak tylko mogła, niemal wprost w ucho szarej, po czym ruszyły bez wahania na przód. Szły już do końca w całkowitym milczeniu, co jakiś czas tylko wzdychając cicho, gdy Bel czuła lekki ból.
Kiedy w końcu dotarły do jaskini Eowiny i weszły do środka, Belief natychmiast znalazła sobie miejsce, które jej zdaniem zostało przygotowane dla potencjalnych pacjentów, po czym obwąchała go, sprawdzając, czy ktoś przed nią grzał to miejsce. Zaraz po tym, starannie umościła się w nim i położyła się na boku, tak by ranna noga była całkowicie dostępna dla medyczki. W następnej kolejności powiodła wzrokiem po grocie, zwracając uwagę na gdzieniegdzie porozrzucane zioła, które Belief doskonale znała, ale były też takie, których nie wiedziałaby jak użyć. W końcu Belief była zaledwie sanitariuszką i posługiwała się jedynie podstawami medycyny, a przecież leczenie to o wiele bardziej zawiła sprawa.
- Muszę przyznać, że całkiem ładnie się urządziłaś. - zagaiła z uśmiechem, mając ciągle w głowie obraz swojej norki. - Musisz kiedyś wpaść do mnie. Mam może trochę ciasno, ale ciągle pracuję i kopię, by ją nieco poszerzyć. Goście są ostatnio w moim życiu w cenie. Szara wilczyca odpowiedziała jej uśmiechem.
- No więc czas, bym zajęła się Tobą na poważnie. - Odwróciła się jeszcze od białej, by pogrzebać w stercie swoich ziół, mamrocząc coś cicho pod nosem. Belief grzecznie czekała, delikatnie poruszając końcówką czarnego ogona. Prawdopodobnie był to efekt lekkiego poddenerwowania. Ufała szarej, ale czy na pewno powinna? Taka myśl jej teraz krążyła po głowie. Położyła niedbale łeb na łapach, czekając na to, co Eowina dla niej szykowała.
Eowina?
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 1040
Ilość zdobytych PD: 520 PD + 10% (52 PD) za długość powyżej 1000 słów
Obecny stan: 2561 PD
czwartek, 25 sierpnia 2022
Od Eowiny c.d Belief ~ Kiepsko to wygląda + Quest IX: Na ratunek
- Zaraz wszystkiego się dowiesz, a teraz jedz. Jesteś u skraju sił, proces regeneracji nie zacznie się, póki organizm się nie wzmocni. - Następnie podeszła do rannej łapy wilczycy i poddała się najpierw badaniu palpacyjnemu, co na pewno biała poczuła. Rana była pobieżnie oczyszczona, ale jednak zakażenie się wdało przez to, że tak długo zwlekała z pójściem do medyka. Zakażenie nie było jednak jeszcze dość rozwinięte, więc szybko powinna dać sobie z tym radę. Na szczęście ze względu, że Eowina, głównie tutaj przesiaduje i trochę się tu już zadomowiła. Miała kilka ziół tu pochowane i na czarną godzinę, które później miała zanieść do swej jaskini. Niedaleko Belief rozpaliła malutkie ognisko, na którym położyła wydrążony kamień. Nalała do niego wody i wrzuciła Arniki i babki lancetowatej. Po czym zostawiła, by spokojnie się zagotowały. W tym czasie wróciła do rozmowy z Belief, widząc, że ta kończy swój posiłek.
- Odpowiadając na twoje pytanie, sama nie wiem, co mnie podkusiło, by dołączyć do watahy. Życie w watasze jest bardziej ekonomiczne. - Tak naprawdę to ukrywała prawdę, że nawet jej, wielkiej samotnicze w końcu jej samotność zaczęła ją męczyć. Nie przyzna się, że tę walkę przegrała z kretesem. Jednak instynkt stadny okazał się zbyt silny. Kiwnęła głową w zamyśleniu, po czym uśmiechnęła się i dodała.
- Nie poznaję Cię, kiedyś byłaś zupełnie inna, ale i ja byłam inna, samotność zbyt mocno się we mnie odcisnęła i zapragnęłam zmienić to i wrócić do życia w grupie, czuć się potrzebnym. - posłała jej serdeczny uśmiech, gdyż przeczucie podpowiadało jej, że z Eowiną jest teraz całkiem podobnie.
- Poczekaj z oceną czy się zmieniłam. - Spojrzała na kamień i szybkim ruchem łapy kazała odrobinie wody z jeziora zgasić ogień pod kamieniem i zostawiając go, by wywar z kamienia trochę ostygł.
- Trudno żyło się samemu. W społeczeństwie jest bezpieczniej, co w końcu pozwala na odpoczynek i tereny watahy obsypują w zwierzynę łowną. Głównie patrzyłam, jak przeżyć. - Powiedziała chłodnym głosem. Nie chciała pokazać słabości, jakiej się poddała. Choć Belief już zdążyła poznać na tyle, by wiedzieć, że nie musi tak mocno zamykać się przed wilczycą. Stare nawyki dają o sobie znać, ale Bel trafiło w sedno i nie chciała tego okazać.
- Teraz uwaga, zaboli. - Ostrzegła i położyła kamień z zastygniętym już, ale dalej parującym wywarem do oczyszczenia rany wilczycy. Za pomocą swojej mocy uformowała małą kulę wody nad kamieniem, zostawiając w nim rozgotowane rośliny i dała trochę swojej energii, by wzmocnić działanie roślin. W sumie to było odwrotnie — użyła roślin, by mniej oddać swojej energii do leczenia Belief. Następnie skierowała wywar na ranę, pozwalając, by się po niej rozlał i utrzymała, by z niej nie spłynął. Poczekała chwilę, po czym zakończyła panować nad wodą i to, co się nie wchłonęło, ściekło z ciała białej na ziemię. Przeniosła wzrok na jej pysk, obserwując, jak zaciska zęby z bólu i dała jej chwilę, by doszła do siebie.
- Daj spokój, wiem, że Ci się tutaj podoba. - posłała jej kolejny zadziorny uśmiech i gdyby mogła, szturchnęłaby ją teraz zabawnie, jednak żarty odeszły na bok. Biała syknęła z bólu i wyprostowała całe swoje ciało w boleści. Eowina spojrzała na Belief wzrokiem mówiącym: „A daj mi ty spokój”. Jednak biała trafiła w punkt. Naprawdę zaczynało się jej tu podobać, choć sama w to nie dowierzała. Ona? Samowystarczalna i silna samica mogłaby poddać się instynktowi stadnemu? Tak, dokładnie tak się właśnie działo. Za nic, dzisiaj by się do tego nie przyznała, albowiem do niej samej zaczęło to dopiero dochodzić.
- Spokojnie zaraz zrobię miksturę przeciwbólową, co uśmierzy trochę ból i pomogę dość ci do jaskini medyka lub jak chcesz do mojej i tam na przestrzeni kilku następnych dni będę leczyć twoją ranę. - Łgała jak pies. Mogła od razu ją wyleczyć, ale instynkt samozachowawczy kazał się nie wychylać za bardzo przed szereg. Tłumaczyła sobie to tym, że nic się nie stanie, bo jej życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo i przecież ja wyleczy, tylko potrwa to trochę dłużej. Korzystając, że szybko zmieniła niewygodny dla niej temat, odeszła od Belief dając jej odpocząć. Znowu rozpaliła małe ognisko, wzięła i nalała do wydrążonego kamienia wody i położyła na ognisku, by woda się zagotowała, jednocześnie dodając do wody jarzębiny, wrzosu i goździków, zostawiając mieszankę do zagotowania. Gdy mikstura była gotowa, zgasiła wodę jednym ruchem łapy, każąc małej ilości wody z jeziora zgasić ogień i zostawić do wystygnięcia. W czasie oczekiwania spojrzała na prawdopodobnie drzemiącą Belief i zaczęła rozmyślać o swojej egzystencji tutaj. Wróciła do rzeczywistości, gdy łapą weszła w kamień z miksturą, powodując, że kilka kropel uleciało z naczynia.
- Belief. - Ta zaspana podniosła głowę i spojrzała na Eowinę. Okazało się, że wilczyca jednak zasnęła.
- Mikstura gotowa, wypij i gdy zaczniesz odczuwać mniejszy ból, daj znać. - Po czym podała jej kamień z naparem już letni i gdy tylko dostała znak podeszła do Belief i pomagając jej wstać, ruszyły powoli w kierunku jaskiń.
Belief?
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 1101
Ilość zdobytych PD: 550 + 5% (27)
Nagroda za Quest: 400 PD +7 pkt obrona, +6 pkt inteligencja, +2 pkt spryt
Obecny stan: 977
wtorek, 12 lipca 2022
Od Belief c.d Eowiny ~ Kiepsko to wygląda
Kiedy szara wilczyca wyskoczyła ze stawianiem warunków, biała nie odezwała się. Zastrzygła jedynie uszami i spojrzała na nią, pogrążona jakby w głębokim zamyśleniu, jednocześnie oczekując na wyjaśnienie, o co chodzi. Nieco napięła mięśnie, z lekką obawą, że Eowina może okazać się zupełnie inna niż ta, którą przed laty poznała na szlaku. Jednak na szczęście warunkiem było jedynie niemówienie nikomu, o tym, co miała ona zrobić. Mimowolnie białą przeszył delikatny dreszcz, bowiem nie wiedziała, co takiego chce jej zrobić szara, że aż ma nikomu o tym nie mówić. Ale nie miała zbyt dużo do stracenia, jeśli pokazałaby się w tym stanie u medyczki, pewnie by jej się oberwało za zwłokę, a gdyby nadal leczyła się jako sanitariuszka sama, pewnie mogłaby nie dożyć kolejnych dni. Kiwnęła więc lekko, lecz zdecydowanie, że przystaje na tę propozycję.
- Pamiętam, że znałaś się dobrze na medycynie, więc Ci zaufam. Nie powiem nikomu. - Spojrzała jej w oczy, wyrażając tym zgodę i skinęła znów głową. Odwróciła się zaraz po tym w stronę wody i przymknęła oczy, kiedy w tym czasie szara odeszła, by przynieść jej coś do jedzenia. Obie dobrze wiedziały o tym, że posiłek jest niezbędny dla ciała do rozpoczęcia poprawnej regeneracji. Biała zasnęła.
- Hmm? - podniosła głowę z kamienia, na którym opierała swój łeb.
- Żyjesz, dobrze! - wyszeptała z lekkim poddenerwowanie samica i odwróciła się, by przynieść jej mięso.
- Przepraszam, ale długo Cię nie było, a ja nie mam już sił.
Szara podsunęła jej pod pysk kawałek mięsa, a biała zjadła ze smakiem w bardzo szybkim tempie, jak gdyby faktycznie kilka dni nie jadła zupełnie nic.
- A teraz opowiadaj. Kto Cię tak urządził? - Przekrzywiła szarym łbem Eowina, licząc na to, że tym pytaniem załatwi sobie trochę opowieści i nie będzie musiała się odzywać.
- Bies. - zaczęła niepewnie Belief, która nie wiedziała, od czego powinna zacząć.
- Bies? - Eowina wyraźnie znieruchomiała na dźwięk tego słowa.
- Tak. W moich stronach występował dość często, ale tutaj? Nikt o nim wcześniej nie słyszał. Nawet sama alpha twierdzi, że takie stworzenia tutaj nie występują.
- Nie dziwię się, nawet ja nie mam pojęcia, co to jest.
Czarnoucha kiwnęła głową i kontynuowała.
- No to tak w skrócie. Spacerowałam z Ynerythem, kiedy usłyszeliśmy wycie, wycie łosia, został zamordowany w okrutny sposób, coś nie do opisania. Potem plątaliśmy się trochę na miejscu zbrodni i wtedy nas zaatakował. Oboje oberwaliśmy, ale Yn szybko z tego wyszedł, natomiast ja, cóż.. Sama widzisz. Oberwałam jego pazurami. - syknęła, przypominając sobie całą tą sytuację, z tamtej strasznej nocy. Potem straciłam przytomność, nie wiem, czy od uderzenia, czy może jakaś jego moc wpłynęła na ranę, nie mam pojęcia.
Eowina pochłaniała informacje jak gąbka, lecz jedno nie dawało jej spokoju i po chwili w końcu przerwała wypowiedź Bel.
- Belief? Co to jest Bies?
- Ah wybacz, już tłumaczę. Jest to potwornie wielkie bydle, przypomina trochę psa, trochę niedźwiedzia, ma potężne rogi na głowie i co najciekawsze, dodatkowe trzecie oko na czole, które świeci na czerwono. Opowiadano mi za dzieciaka, że nie wolno patrzeć mu w oczy, bo wprowadza on w hipnozę, która często prowadzi do samobójstw, dlatego nie wolno na niego patrzeć. I walka z nim przez ten fakt jest bardzo trudna. Jest to leśny demon, jeden z gorszych bestii. Jeśli będziesz chciała odwiedzić moją małą grotę, pokażę Ci fagment jego włosia, który przez przypadek przyczepił się do mnie.
Kiedy samica skończyła opowieść, Eowina była w szoku, że takie stworzenia stąpają po tych ziemiach. Widziała ranę po dwóch pazurach na udzie Belief, przez co wnioskowała jak duża bestia, musiała to być. Wyobrażała sobie również stwora w rozmiarach konia, biegnącego prosto na Belief. ~ To musiało być straszne ~ pomyślała Eowina i zbliżyła się do rany, by jej się lepiej przyjrzeć. Pod taflą idealnie niezmąconej wody, rana była wyrazista, więc medyczka mogła spokojnie zastanowić się nad planem działania.
- A Ty, w jaki sposób znalazłaś się w watasze Rene? Pamiętam, jak mówiłaś, że watahy nie są dla Ciebie z uwagi na chęć bycia samotniczką.. - spytała po chwili Belief, spoglądając na szarą z lekkiego ukosa, jakby ciekawska. - i jeśli masz jakieś pytania Eo, pytaj, jestem Ci winna odpowiedzieć na wszystko, o co tylko chcesz, jestem tu nieco dłużej i.... - spojrzała znów na swoją ranę, potem na Eowinę, a na końcu gdzieś w dal. - Dziękuję Eowino za pomoc...
Eowina?
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 709
Ilość zdobytych PD: 354
Obecny stan: 1096
wtorek, 21 czerwca 2022
Od Eowiny c.d Belief [ cz 2] ~ Kiepsko to wygląda
- Witaj, wybacz, jeśli nie powinno mnie tutaj być, ale ... tutaj jest tak pięknie. - szepnęła ostatnie słowa. Wilczyca była ranna i to nie wiadomo z jakiego powodu, może walczyła lub coś ją napadło. Nie chciała wdać się w niepotrzebną walkę, więc zamierzała opuścić teren.
- Nie przeszkadzaj sobie, przyszłam tylko się napić i może coś zjeść. - mówiąc to, biała zrównała się z nią i spojrzała jej w oczy na kilka sekund. Samice miały wrażenie, jakby ich spojrzenia spotkały się na całą wieczność, choć w rzeczywistości trwało to zaledwie kilka sekund.
- Zaraz. Ja Cię znam! - Pisnęła aż radośnie, co bardzo ją zdziwiło. Wspomnienia jednak wróciły i zdała sobie sprawę, że jednak zna białą waderę.
- Tak, chyba kiedyś się spotkaliśmy, jako samotniczki bez własnych stad... gdzieś na szlaku. - Powiedziała to bardziej do siebie niż do białej, jednak wystarczająco głośno by druga wilczyca ją słyszała i uznała, że mówi do niej.
- Dobrze Cię widzieć Belief. - Zreflektowała się lekko zawstydzona swoim zachowaniem. Zdziwiła się jak żałośnie zachowywała się przy poznanych nowo poznanych wilkach. Choć z obecną wilczycą było ich zaledwie 3, doliczając alfę. Nie rozumiała, że to jej naturalna potrzeba bycia ze swoim gatunkiem wymyka się na wolność po latach bycia na smyczy. Nie mniej irytowało to Eowinę niemiłosiernie.
- Mnie również Eowino. - Biała również jej się przedstawiła i równocześnie też przypominając sobie skąd znała szarą wilczyce. Następnie biała ruszyła w stronę jeziora, by ugasić najprawdopodobniej swe pragnienie. Została tam, gdzie biała ją zostawiła pozwalając jej w spokoju zaspokoić potrzebę. Nie wiedziała jak ma zacząć rozmowę, tak dawno nie rozmawiała z nikim w jakby to nazwali inni, normalnie. Jednak Belief jako jedyna w jej życiu nic od niej nie chciała, pomogła jej nic nie chcąc za nic. Do dziś się zastanawiała co to za ewenement. Każdy uczył ja, że nic nie ma za darmo i każdy za coś będzie chciał zapłaty, więc i ona wierzyła w taką politykę. Jednak miała u niej dług, a to nie do pomyślenia, by ona je miała. Lepiej jak sprawa miała się inaczej. Sztywno podeszła do niej z zamiarem nawiązania z nią jakiejkolwiek konwersacji.
- Bel, kiedy widziałam Cię ostatnim razem, byłaś ... zupełnie inna. - Powiedziała prosto z mostu widząc w jakim jest stanie. Kiedy ostatnio ją widziała wydawała na bardziej zaradną.
- Tak, byłam. - Odpowiedziała krótko na jej pytanie i zaczęła znowu pić.
- Co się stało? - Była ciekawa co się stało z białą, że wygląda jakby miała zaraz paść i chciała dowiedzieć się jeszcze kilak rzeczy.
- To długa historia. Jestem wykończona. Od kilku dni próbuję dojść do siebie po ataku potwora. - Biała odwróciła się, w taką stronę, aby mogła zobaczyć jej ranną tylną nogę. - opowiem, kiedy tylko będę miała siłę na więcej słów. Muszę coś upolować. Czy mogłabyś mi pomóc? - Belief położyła się w wodzie z sykiem, kiedy jej rana zetknęła się z taflą jeziora. - Próbuję już wszystkiego, a chodzą legendy, że to jezioro ma działanie lecznicze, lecz nie mam tak dużego doświadczenia, jak Ty.... - Uważnie wysłuchała co Belief miała jej do powiedzenia. W końcu nawinęła się okazja, by spłacić swój dług wdzięczności za pomoc kiedyś jej okazaną. To było już kwestią jej honoru, by pomóc waderze wydobrzeć. Nie chciała za szybko ukazywać swoich umiejętności leczniczych jednak dla na leczenie ziołami już było za późno by pomóc białej się szybko pozbierać. Rany już pierwszy rzut oka wyglądały na kilkudniowe i zaczynały się babrać. By jej pomóc należało w trybie natychmiastowym zaprowadzić ją do medyka. No cóż, oficjalnie nim nie była, ale nie oznaczało to, że nie ma umiejętności, by jej pomóc. Westchnęła cicho analizując sytuację. I postanowiła jej pomóc po swojemu, no przecież jej tu nie zostawi.
- Pomogę ci, naprawdę nie wygląda to dobrze. Wyleczę cię i nakarmię. - Podeszła do niej i usiadła tuż przy niej.
- Jednak mam pewien warunek. - Zabrzmiała to torchę oschło. - Nikomu nie powiesz jak cię wyleczyłam, o ile w ogóle ktoś się dowie kto ci pomógł. Zamknęła oczy zbierając teraz energię, która będzie jej potrzebna do wyleczenia rany na nodze Belief. Czekała również na deklaracje od niej, że zachowa dyskrecję.
Belief?
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 877
Ilość zdobytych PD: 438
Obecny stan: 1012
wtorek, 14 czerwca 2022
Od Belief do Eowiny [ cz 1] ~ Kiepsko to wygląda
Biała nie mogła spać. Ból zdawał jej się nie do zniesienia. Odkąd ostatnim razem widziała się z Ynerythem, minęło już kilka dni. Podniosła głowę i sapnęła. Tamta noc była przerażająca i przyniosła białej tylko koszmary, które odwiedzały ją co noc. Pamiętała każdy szczegół z tamtej chwili. Te potężne zakręcone rogi i pazury, które wbiły się w jej udo jak nóż w masło. Westchnęła ciężko, zastanawiając się nad tym, jak samiec radzi sobie z wydarzeniami z tamtej nocy.
Wyciągnęła głowę w stronę rany i liznęła kilka razy. Jako sanitariuszka, czyli pomoc medyczna w terenie, sama zadbała o to, by usunąć jad i wszelkie zanieczyszczenia z rany, ale rana była zbyt głęboka i Bel potrzebowała chyba pomocy kogoś bardziej doświadczonego. Wzięła do pyska nieco krwawnika i babki i przyłożyła do rany, która jeszcze nieco jątrzyła się. Wydała z siebie jęknięcie, ponieważ nie miała sił dłużej utrzymać się w tej pozycji. Od kilku dni niczego nie jadła i wiedziała, że jeśli teraz nie wyjdzie i czegoś nie zje, to może być z nią naprawdę kiepsko. Wstała więc i trzęsąc się nieco od długiego leżenia, wyszła z niewielkiej groty. Od razu wzięła głęboki wdech świeżego pięknego powietrza. Tego było jej trzeba. Zdecydowanie spacerów i kontaktu z przyrodą. Belief swoją grotę leczniczą obrała sobie nieopodal jeziora Lac de Cristal, które było tutaj uważane za lecznicze, zwłaszcza nocą, a właśnie była noc. Skierowała więc swoje kroki w tamtą stronę, licząc na łatwy posiłek w postaci, chociażby jakiejś małej rybki, wspominając teraz sytuację, kiedy to wspólnie z Cianem je łapali i jedli. No właśnie, ciekawe co u niego słychać, gdzie się podziewa, może by jej mógł pomóc. Westchnęła, włócząc łapami naprzód.
Kiedy dotarła na miejsce, zobaczyła, że nie jest tutaj jedynym wilkiem, który przyszedł podziwiać piękno jeziora nocą. Nie znała zapachu tego wilka, ale wyczuła, że jest to samica. Siedziała tyłem do Bel wpatrzona w jezioro, które mieniło się nocą, pięknym błękitem. Bel zastrzygła uchem i patrząc na niebo, westchnęła znów cicho. Nie miała wyjścia, tak bardzo zaschło jej w gardle i była tak bardzo głodna, że nie w sposób byłoby teraz zawrócić i szukać innego miejsca. Postawiła więc na konfrontację.
-Dobry wieczór - biała szła powoli w stronę szarej. Szara odwróciła się w jej stronę, wyraźnie zmieszana, ale po chwili odezwała się:
- Witaj, wybacz, jeśli nie powinno mnie tutaj być, ale ... tutaj jest tak pięknie. - szepnęła ostatnie słowa.
- Nie przeszkadzaj sobie, przyszłam tylko się napić i może coś zjeść. - mówiąc to, zrównała się z nią i spojrzała jej w oczy na kilka sekund. Samice miały wrażenie, jakby ich spojrzenia spotkały się na całą wieczność, choć w rzeczywistości trwało to zaledwie kilka sekund.
- Zaraz.. ja Cię znam! - pisnęła aż radośnie szara wadera i natychmiast jej ogon rozradował się.
Biała natomiast przekrzywiła lekko łbem zdziwiona. Była od kilku dni wyczerpana, głodna i spragniona, przez co nie mogła zebrać myśli, ale również jej spojrzenie coś jej przypomniało. Uśmiechnęła się tylko.
- Tak, chyba kiedyś się spotkałyśmy, jako samotniczki bez własnych stad... gdzieś na szlaku.
- Dobrze Cię widzieć Belief
- Mnie również Eowino.
Wilczyce wymieniły się szczerymi uśmiechami, i kilkoma ciepłymi słowami, oraz tym jak fajnie, że obie trafiły do tego samego stada, po czym biała ruszyła w stronę jeziora. Przede wszystkim potrzebowała teraz się napić. Zatrzymała się, mocząc przednie łapy w wodzie i schyliła się z cichym jęknięciem, by w końcu wyciągnąć język i napić się tak potrzebnej jej wody. Szara przyglądała jej się z wielką uwagą. Każdy krok był dla niej niepokojący. To jak sztywno szła i jeszcze to zająkniecie się na końcu.
- Bel, kiedy widziałam Cię ostatnim razem, byłaś ... zupełnie inna.
- Tak, byłam. - piła dalej.
- Co się stało?
- To długa historia. Jestem wykończona. Od kilku dni próbuję dość do siebie po ataku potwora. - Biała odwróciła się, w taką stronę, aby wadera mogła zobaczyć jej ranną tylną nogę. - opowiem, kiedy tylko będę miała siłę na więcej słów. Muszę coś upolować. Czy mogłabyś mi pomóc? - Belief położyła się w wodzie z sykiem, kiedy jej rana zetknęła się z taflą jeziora. - Próbuję już wszystkiego, a chodzą legendy, że to jezioro ma działanie lecznicze, lecz nie mam tak dużego doświadczenia, jak Ty....
- Oczywiście że pomogę, ale najpierw musisz coś zjeść, ponieważ już jest z Tobą źle! Ale nie martw się, wyjdziemy z tego razem. Nie pozwolę, aby Ci się pogorszyło, w końcu pomogłaś mi kiedyś, więc teraz ja pomogę Tobie.
- Dziękuję. - szepnęła Belief, przymykając nieco oczy. Teraz faktycznie najważniejsze było, aby zjadła jakiś posiłek, to zdecydowanie pomogłoby jej organizmowi trochę zawalczyć.
Eowina?
PODSUMOWANIEIlość napisanych słów: 737
Ilość zdobytych PD: 368 PD
Obecny stan: 2231 PD



Szczeniaki