Z dzisiejszym dniem Frae i Ren opuszczają naszą watahę. Powodem jest decyzja właściciela, mieli zginąć dla tragedii ale za długo to trwało :(
Newsy
:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości
:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022
Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak
~Serdecznie zapraszamy♥~
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fraesephidel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fraesephidel. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 30 listopada 2020
niedziela, 22 marca 2020
Od Frae Cd Tarou
Gdy następnego dnia szczeniak otworzył oczy zauważył, że śpi obok starszego wilka praktycznie przytulony do jego łap. Jak się można domyśleć młody wilczek wtulił się w niego jeszcze bardziej w końcu dostając trochę uwagi i bezpieczeństwa której jak wiadomo każde dziecko potrzebowało. Jednak widząc ruch Frae także i Tarou poniósł głowę bo w sumie nie spał już dłuższą chwilę ale nie chciał obudzić wilczka nagłym ruchem więc większość poranka po prostu przeleżał.
— Dzień dobry — stwierdził basior podnosząc się i przeciągając, po krótkiej chwili młody wilczek zrobił dokładnie to samo. — Z pewnością jesteś głodny, co powiesz na polowanie? — dopytał po chwili na co szczeniak zastrzygł uszami.
— Czyli mogę tu zostać ? —zapytał podekscytowany.
— Jasne, że tak, co prawda pod moją opieką ale to chyba i tak lepsze niż nic — zaśmiał się basior na co szczeniak praktycznie odrazu przytulił się do jego łap z uśmiechem i cicho dziskując. Nie mogl6w to uwierzyć. Znowu miał dom.
Tarou?
— Dzień dobry — stwierdził basior podnosząc się i przeciągając, po krótkiej chwili młody wilczek zrobił dokładnie to samo. — Z pewnością jesteś głodny, co powiesz na polowanie? — dopytał po chwili na co szczeniak zastrzygł uszami.
— Czyli mogę tu zostać ? —zapytał podekscytowany.
— Jasne, że tak, co prawda pod moją opieką ale to chyba i tak lepsze niż nic — zaśmiał się basior na co szczeniak praktycznie odrazu przytulił się do jego łap z uśmiechem i cicho dziskując. Nie mogl6w to uwierzyć. Znowu miał dom.
Tarou?
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 152
Ilość zdobytych PD: 76
poniedziałek, 16 marca 2020
Od Frae Cd. Tarou
Szczeniak starał się nadąrzyć jednak starszy wilk mimo, że szedł dość wolno tak czy siak robił dużo większe krokivod szczeniaka, który i tak był już zmęczony całym dniem i sporą częścią nocy przez wędrówkę. Młody wilczek za wszelką cenę starał się dorównać kroku basiorowi przy okazji nie zmuszając go do tego żeby jeszcze zwolnił co skończyło się tym, że Castel ostatecznie potknął się o jakiś wystający korzeń i potchnął upadając pyszczkiem o ziemię przy okazji wywołując cichy śmiech basiora. Mimo, że był zmęczony i z chęcią już by zaszył się w jakieś norze i przespał szybko otrzepał się i podniósł, jednak to, zmęczenie wilczka nie ukryło się przed wzrokiem Tarou który widząc, że młody zaraz mu uśnie na stojąco spróbował podnieść go za kark tak jak kiedyś robił z nim ojciec gdy jako szczeniak oddalał się zbytnio od domu.
Frae już chciał powiedzieć, że jest na to za duży ale był na tyle zmęczony, że zrezygnował i przymknął oczy pozwalając się nieść, a jak się okazało droga naprawdę była krótka. Dosłownie chwilę później basior odstawił go na ziemię i znaleźli się przed ogromnym jeziorem, które wyglądało jakby było zrobione ze złota przez odbijające się słońce. Woda przyjemnie szumiała, a w tle było słychać ciche cykanie świerszczy, był to wyjątkowo spokojny wieczór. Jednak po chwili Frae zauważył drugą postać, innego wilka zmierzającego w ich kierunku. Zmysły szczeniaka na widok zbliżającego się innego wilka ponownie były zmuszone się wyostrzyć, a on sam usiadł na ziemi czekając aż ramten wilk podejdzie.
— Jak się nazywasz mały? — zapytała z przyjaznym uśmiechem wadera, która przedstawiła się jako przewódca watahy na której terenie miał się właśnie znajdować.
— Renaissance — odpowiedziała mu wadera siadając niedaleko szczeniaka z ciekawością mu się przyglądając. — Powiedz mi proszę Frae co robisz tutaj całkiem sam? Na pewno jesteś daleko od domu — dodała przekręcając lekko głowę. — Szukam niwego domu bo w moim mnie nie chcą, a do tego chcę poznać wielkich wojowników żeby zostać najlepszym bohaterem! — powiedział dumnie szczeniak na co starsze wilki cicho zachichotały. Typowe szczenięce marzenia, sami nie raz przecież im ulegali, choć jak widać dorosłość ustawiła ich do pionu. — I nie wiem jak to daleko ale pochodzę z watahy co miała tereny pomiędzy takimi dwoma szczytami w górach na północy — dodał na co czarny basior ze zdziwieniem na chwilę rozłożył skrzydła, uderzył nimi lekko w powietrze i ponownie złożył.
— Chyba wydaje mi sie, że wiem co to za wataha, ale to prawie nie możliwe. To prawie dwa tygodnie drogi stąd dka dorosłego wilka, a co dopiero szczeniaka... — powiedział ze zdziwieniem spoglądając na niewielkiego wilczka, który tak naprawdę nie wydawał się niczym wyróżniać ot zwykły szczeniak, nawet można powiedzieć odrobinę zbyt drobny, chodź nadrabiał to puchatym futerkiem.
— Jak udało ci się samemu przejść taki kawał drogi? — zapytała wadera, a Tarou w tym samym czasie usiadł na ziemi niedaleko wadery i dość blisko szczeniaka.
— Inne zwierzęta pomagały mi polować — ziewnął ze zmęczeniem.
— Jak tamta sowa? — zapytał Tarou przypominając sobie, że gdy go znalazł przez cały czas siedział nad nimi ten, że ptak, a szczeniak zdawał się z nim kontaktować. Ciekawe, może to była noc młodego wilczka?
— Mhm — pokiwał głową szczeniak przypróżając oczy i zmęczony przyczłapując się trochę bliżej Tarou tak, że praktycznie opierał się po chwili o jego łapy i siedząc tak zwinął się w kulkę i ziewając zamknął oczy. Nie był bardzo śpiący ale był zmęczony i potrzebował chwilę odpocząć. A będąc blisko starszego wilka czuł się w sumie dość bezpiecznie. Renesmee zaśmiała się cicho widząc zakłopotanie na pysku kuzyna oraz leżącego przy nim szczeniaka.
— Czyli mam rozumieć, że jak na razie zostajesz z nami? — zapytała się podnosząc, a szczeniak tylko odwrócił na chwilę głowę w jej stronę i nią pokiwał. — Świetnie! W takim razie drogi kuzynie zabierz małego do jaskiń żeby mógł się wyspać bo chyba tego potrzebuje - powiedziała z uśmiechem widocznie rozbawiona całą tą sytuacją. Po czym wstała i przeciągnęła się. — Ja jeszcze się trochę rozejrzę — dodała po czym odeszła zostawiając będącego na wpół w śnie szczeniaka i zakłopotanego basiora.
Tarou spojrzał na szczeniaka i delikatnie ruszył łapą na co wilczek podniósł nieznacznie głowę ponownie ziewając. Widząc, że raczej nie ma sensu męczyć szczeniaka kolejnym marszem ponownie tak jak wcześniej wziął go w pysk i ruszył powoli w kierunku jaskiń.
Tarou?
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 699
Ilość zdobytych PD: 349
Od Frae Cd. Tarou
Szczeniak nagle widać nad sobą większy cień podniósł głowę spoglądając na starszego, pewnie dorosłego wilka.
— Zgubiłeś się? — zapytał spokojnie nachylając głowę w jego kierunku. Nie brzmiał w sumie zbytnio groźnie.
— uhh nie — mruknął niezbyt pewnie, a na gałęzi nad nim sowa zahukała dodając mu otuchy.
— Oh, w takim razie są tu twoi rodzice? Albo wataha? — zapytał basior rozglądając się, ale szczeniak pokręcił głową.
— Nie, jestem tu sam — powiedział zgodnie z prawdą już odrobinę pewniej Frae. Nie czuł żadnego zagrożenia ze strony drugiego wilka więc lekko odetchnął.
— To nie dobrze dla takiego młodego szczeniaka, jeśli chcesz możesz pójść ze mną, dostaniesz coś do jedzenia — powiedział wilk po czym ruszył spokojnie kawałek. — To nie daleko — dodał na co szczeniak spojrzał porozumiewawczo w kierunku sowy, która skinęła głową po czym gdzieś odleciała. Świtało.
— No dobrze — powiedział ochoczo szczeniak po czym skoczył za nim i starając się nadąrzyć truchtał za ciemnym basiorem w kierunku którego nie znał.
Tarou?
— Zgubiłeś się? — zapytał spokojnie nachylając głowę w jego kierunku. Nie brzmiał w sumie zbytnio groźnie.
— uhh nie — mruknął niezbyt pewnie, a na gałęzi nad nim sowa zahukała dodając mu otuchy.
— Oh, w takim razie są tu twoi rodzice? Albo wataha? — zapytał basior rozglądając się, ale szczeniak pokręcił głową.
— Nie, jestem tu sam — powiedział zgodnie z prawdą już odrobinę pewniej Frae. Nie czuł żadnego zagrożenia ze strony drugiego wilka więc lekko odetchnął.
— To nie dobrze dla takiego młodego szczeniaka, jeśli chcesz możesz pójść ze mną, dostaniesz coś do jedzenia — powiedział wilk po czym ruszył spokojnie kawałek. — To nie daleko — dodał na co szczeniak spojrzał porozumiewawczo w kierunku sowy, która skinęła głową po czym gdzieś odleciała. Świtało.
— No dobrze — powiedział ochoczo szczeniak po czym skoczył za nim i starając się nadąrzyć truchtał za ciemnym basiorem w kierunku którego nie znał.
Tarou?
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 153
Ilość zdobytych PD: 76
Od Frae do kogoś
Ciemne futro szczeniaka idealnie wtapiało się w roślinność podczas nocy. Liście wydawały się bardziej przypominać czerń niż zieleń co bardzo odpowiadało młodemu samcowi, który skulony starał się złapać niewielką mysz czyszczącą właśnie swoje futerko pomiędzy liśćmi. Leżąc praktycznie na ziemi szczeniak starał się jak podkraść jak najbliżej stworzonka jednak te musiało go usłyszeć gdyż zaczęło uciekać w przeciwnym kierunku. Odrobinę zrażony tym Castel tak czy siak ruszył na myszą skacząc pomiędzy porozrzucanymi gałęziami oraz liśćmi. Jednak zanim zdążył choćby zbliżyć się do zwierzątka usłyszał nad sobą świst, a następnie cichy pisk. Zanim się obejrzał na niebyt wysoko położonej gałęzi, tak aby bez problemu mógł ją widzieć siedziała niezbyt duża, młoda płomykówka z myszą w szponach. Patrzyła na niego jakby dumna z siebie, że to ona pierwsza dopadła mysz.
— To była moja mysz! — Zawołał szczeniak, a sowa pohukiwała jakby śmiejąc się ze szczeniaka po czym zleciała na ziemię lądując tuż obok młodego wilczka i wyciągnęła w jego kierunku mysz.
— Nie mogę, muszę sam nauczyć się lepiej polować — powiedział szczeniak tak czy siak ocierając policzek o piórka sowy tak samo jak robił ryś który niedawno uczył go łowić ryby. Może i tu będzie jakieś jezioro? Gdy ruszył dalej zastanawiając się czy znajdzie tu coś do jedzenia nagle wpadł na jakiś dziwny zapach. Inne wilki. Dawno nie spotkał przedstawicieli własnego gatunku i trochę się martwił. Teraz był już starszy i jeśli oni wierzą w to samo co jego dawna rodzina to raczej nie ma przed nim przyszłości... Jednak tak czy siak ruszył dalej. Kto wie kto może tam być? Może nowy przyjaciel?
<Ktoś?>
— To była moja mysz! — Zawołał szczeniak, a sowa pohukiwała jakby śmiejąc się ze szczeniaka po czym zleciała na ziemię lądując tuż obok młodego wilczka i wyciągnęła w jego kierunku mysz.
— Nie mogę, muszę sam nauczyć się lepiej polować — powiedział szczeniak tak czy siak ocierając policzek o piórka sowy tak samo jak robił ryś który niedawno uczył go łowić ryby. Może i tu będzie jakieś jezioro? Gdy ruszył dalej zastanawiając się czy znajdzie tu coś do jedzenia nagle wpadł na jakiś dziwny zapach. Inne wilki. Dawno nie spotkał przedstawicieli własnego gatunku i trochę się martwił. Teraz był już starszy i jeśli oni wierzą w to samo co jego dawna rodzina to raczej nie ma przed nim przyszłości... Jednak tak czy siak ruszył dalej. Kto wie kto może tam być? Może nowy przyjaciel?
<Ktoś?>
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 259
Ilość zdobytych PD: 129
Frae ~ Kadet
~Autor właściciel wilka~
IMIĘ: FraesephidelPRZEZWISKO: Frae, Del, Seph, jego imię można skracać na wiele sposobów głównie dla tego, że mało kto pamięta pełne. Kiedyś jego kuzyn nazywał go też Castel
WIEK: 3 miesiące
URODZINY: 16 marca
PŁEĆ: basior
STATUS: początkujący
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY: Jest to średniej wielkości, nad wyraz puchaty szczeniak. Jegi futro w większości ma ciemną barwę z jaśniejszym pyskiem, łapkami i końcówką ogona. Oprócz tego ma też drobne plamy na pyszczku oraz grzbiecie. Ma dwubarwne oczy, jedno fiołkowe, a drugie złote oraz jedno lekko oklapłe ucho.
OSOBOWOŚĆ: Jest to wesoły, pełny życia szczeniak zawsze z radością idący przed siebie. Bardzo łatwo przywiązuje się do innych i dalej szuka osoby na której mógłby polegać bo mimo wszystko jak na razie mógł polegać tylko na sobie.
STANOWISKO: kadet
ŻYWIOŁ: jako tako trudno nazwać pierwszy z żywiołów szczeniaka, po prostu w mocny sposób reaguje on na księżyc czy gwiazdy czy na samą noc, według niektórych powinien odkryć jeszcze jeden inny żywioł w przyszłości
MOCE: odkryta 1/5
- podczas gdy na niebie widoczne są księżyc lub gwiazdy Frae potrafi tworzyć sporej wielkości kule energii potrafiące nawet trwale oślepić przeciwnika, w dzień są one o wiele mniejsze
RODZINA: Imiona jego rodziców mimo, że tak dobrze mu znane zdarzyły się zatrzeć przez to, że słyszał je tylko raz, a do tego od kogoś innego niż oni. Miał siostrę bliźniaczkę Ravathyrę, ale ona została adoptowana przez ich wuja więc jako tako nawet nie wie gdzie jest.
HISTORIA: Urodził się gdzieś w niewielkiej watasze na północy, gdzie nawet sam ciemny kolor jego futra wydawał się już dla mieszkańców złym omenem, podobnie jak i to, że urodził się w pełnię w samym środku nocy, a jego oczy miały różne barwy. O ile jego bliźniaczka wyglądała dokładnie tak samo to jej oczy dalej pozostawały tej samej złotej barwy przez co mieszkańcy szybko podjęli decyzję. Wadere odesłać na południe, a basiora po prostu porzucić. Gdy tylko szczeniaki osiągnęły odpowiedni wiek i jadły już stałe pożywienie mieli go wyrzucić,jednak właśnie wtedy kuzyn Castela zaoferował się, że zajmie się szczeniakiem przez chwilę, znajdzie mu inną watahę i wróci do domu. Pewnie i tak by się stało gdyby nie to, że starszyzna watahy uznała to za złamanie świętego prawa i chcieli zabić kuzyna szczeniaka, więc ten sam uciekł żeby oszczędzić mu kłopotów. Z pewnością umarłby z głodu gdyby nie jakaś dziwna więź, którą miał z nocą oraz jej mieszkańcami. To mu sowa przyniosła mysz do zjedzenia, to jakiś lis pokazał mu jak wyłowić rybę z wody, to chmara ciem zaprowadziła go do wodopoju. W taki właśnie sposób dotarł do tejże watahy.
CIEKAWOSTKI:
— lubi nosić wianki ze stokrotek
— ma heterochromię
— postrzega czyn swojego kuzyna jako bohaterski i sam chciałby być tak dzielnym bohaterem
— jako, że nie miał właściwie rodziców to w każdym kto się nim zajmuje widzi swoje wzorce, brakuje mu takiej opieki
HISTORIA: Urodził się gdzieś w niewielkiej watasze na północy, gdzie nawet sam ciemny kolor jego futra wydawał się już dla mieszkańców złym omenem, podobnie jak i to, że urodził się w pełnię w samym środku nocy, a jego oczy miały różne barwy. O ile jego bliźniaczka wyglądała dokładnie tak samo to jej oczy dalej pozostawały tej samej złotej barwy przez co mieszkańcy szybko podjęli decyzję. Wadere odesłać na południe, a basiora po prostu porzucić. Gdy tylko szczeniaki osiągnęły odpowiedni wiek i jadły już stałe pożywienie mieli go wyrzucić,jednak właśnie wtedy kuzyn Castela zaoferował się, że zajmie się szczeniakiem przez chwilę, znajdzie mu inną watahę i wróci do domu. Pewnie i tak by się stało gdyby nie to, że starszyzna watahy uznała to za złamanie świętego prawa i chcieli zabić kuzyna szczeniaka, więc ten sam uciekł żeby oszczędzić mu kłopotów. Z pewnością umarłby z głodu gdyby nie jakaś dziwna więź, którą miał z nocą oraz jej mieszkańcami. To mu sowa przyniosła mysz do zjedzenia, to jakiś lis pokazał mu jak wyłowić rybę z wody, to chmara ciem zaprowadziła go do wodopoju. W taki właśnie sposób dotarł do tejże watahy.
CIEKAWOSTKI:
— lubi nosić wianki ze stokrotek
— ma heterochromię
— postrzega czyn swojego kuzyna jako bohaterski i sam chciałby być tak dzielnym bohaterem
— jako, że nie miał właściwie rodziców to w każdym kto się nim zajmuje widzi swoje wzorce, brakuje mu takiej opieki
— jego imię w pradawnym języku z jego regionu oznacza pech lub złe fatum
UMIEJĘTNOŚCI:
DOŚWIADCZENIE: 0
WŁAŚCICIEL: Doggi-game - Ripred/ Gmail - juliagaw1120p3@gmail.com
UMIEJĘTNOŚCI:
- Inteligencja: 25
- Siła: 10
- Szybkość: 30
- Obrona: 15
- Moce: 20
- Razem: 100
DOŚWIADCZENIE: 0
WŁAŚCICIEL: Doggi-game - Ripred/ Gmail - juliagaw1120p3@gmail.com
Subskrybuj:
Posty (Atom)



Szczeniaki






