Newsy



:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości

:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022

Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak

~Serdecznie zapraszamy♥~

piątek, 7 stycznia 2022

Sininen
Nen, Sini tylko dla wyjątkowo bliskich
Płeć: Wadera | Wiek: 2 lata i 2 miesiące | Rasa: Wilk | 
Ranga: Delta | Poziom: 9 (2459/3600 PD) | Stanowisko: Strateg | Powietrzny zwiad
Właściciel: [Howrse] Luna34 / [Discord] Luna's Company |
Autor: 1 - hioshiru-alter | 2 - CookieAlpaka

czwartek, 6 stycznia 2022

Od Yneryth’a do Naharysa ~ Początek

Był to zwyczajny zimowy wieczór. Yneryth jak zwykle przemierzał lasy i ich okolice. Przemierzając las, rozglądał się i podziwiał resztki śniegu. Szczególnie podobał mu się wygląd, tutejszych drzew. W głębi cieszył się, że już nie będzie musiał męczyć się z tym ,,białym gównem". Nagle stanął w bez ruchu. Zauważył coś, a może kogoś. Błyskawicznie położył się w śniegu. Był zażenowany, że musiał się w nim położyć. Wpatrując i wsłuchując się, zrozumiał, że to coś to inny wilk. Basior był zmieszany jak nigdy dotąd. Od tak dawna nie miał żadnej interakcji z innym wilkiem. Ostatniego wilka widział 3 lata temu, którego dnia nigdy nie zapomni. Błyskawicznie zrozumiał, że to jego szansa na zdobycie informacji, może ten wilk, da mu to, czego tak pragnie. Basior skupił się i użył swojej umiejętności. Gdy upewnił się, że wilk go nie zauważy, ruszył za nim. Yneryth, śledząc nieznajomego, zastanawiał się nad ewentualnym planem ucieczki. Gdyby coś mu zagrażało. Basior na chwilę obrócił się, by zobaczyć, czy w okolicy kogoś jeszcze nie ma. Po upewnieniu się, że jest tylko jeden, był już spokojny. Obrócił się z powrotem do przodu. Przeraził się tym, co zobaczył, a raczej tym, czego już nie widział. Wilk, którego śledził, dosłownie rozmył się w powietrzu. Wilk zaczął panicznie się rozglądać. Węszył, ale niestety nic to nie dało. Jego piaskowa iluzja rozpadła się, ponieważ przestał się skupiać. Był smutny z powodu, że zgubił tamtego wilka. Nie mógł przestać myśleć o tym, że, co jeśli stracił swoją szansę, od losu. Yneryth smutno obrócił się, aby wrócić na tor obranej ścieżki. Gdy księżyc był już w 3/4 swojej drogi na widno kręgu, basior wyczuł coś w pobliżu. Niestety tym razem nic nie zauważył. Był pewien, że coś jest w jego pobliżu. Wilk spanikowany zaczął uciekać. W tym momencie jego obawy okazały się słuszne. Coś ewidentnie go śledziło/biegło za nim. Uznał, że nie ma sensu uciekać skoro, może spróbować rozwiązać to pokojowo, o ile się da. Basior nie narzekałby, gdyby jednak musiał się bronić, ponieważ chciałby się sprawdzić, względem innego wilka. Zatrzymał się i warknął ,,Czego chcesz ? ”. Z ciemności wyłonił się wilk. Yneryth szybko przeanalizował pobratymca. Uspokoił się, gdy zauważył, że wilk nie ma złych zamiarów. Niestety to nie dzień, w którym będzie mógł, sprawdzić co potrafi.

Naharys?

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 373
Ilość zdobytych PD: 186
Obecny stan: 186

Od Lonyi c.d Piny/ Naharys'a / Artehu i Tsumi ~ Czas poznać teściów

Gdy tylko strażnicy przepuścili nas na tereny naszej siedziby, wspomnienia momentalnie uderzyły w serce. Wilki, które znaliśmy nawet przed szkoleniem bojowym, teraz same ich udzielały lub wykorzystywały zdobytą wiedzę, by chronić tych, którzy dopiero odkrywają swoją siłę. Starsza, szara wadera z czerwonymi malunkami na pysku, bacznie przyglądała się młodym adeptom, ćwiczącym znane nam sekwencje walki. Jette, bo tak zwała się owa wilczyca z kamienną twarzą, poprawiała błędy młodzików, pozwalając sobie jedynie na serdeczne skinienie głową na nasz widok. Kilka wiosen temu to właśnie ona poprawiała moje ułożenie łap, czy też postawę Exana, by mógł lepiej wykorzystać swój potencjał.
Piwne oczy Jette odprowadzały nas przez ułamek sekundy, zanim jeden z młodych basiorów nie przywołała swej instruktorki karygodnym rozstawem kończyn.
Każdy wilk, którego mijaliśmy, skinął łbem na nasz widok, posyłając nam słowa powitania znane za czasów bogów, gdy Ci jeszcze stąpali po naszych ziemiach.
***
Tuż po spotkaniu z rodziną, odłączyłam się od grupy, tłumacząc się przygotowaniami na biesiadę, wyprawioną na cześć zaręczyn Exana i Piny. Ci i tak byli za bardzo pochłonięci swoim towarzystwem, by zauważyć, chociażby meteoryt uderzający tuż obok nich, a Artehu i Tsumi... cóż, chyba wiem, co planują, także mam nadzieję, że tym razem nikt im nie przeszkodzi. Nim jednak miałam przyjemność zająć się swoimi sprawami prywatnymi nie mogło się obejść bez spotkania z kilkoma towarzyszami z dzieciństwa.
Celem mojej podróży stała się rozłożysta wierzba rozścielająca parasol podłużnych liści wiele metrów nad ziemią. Miejsce to zawsze było ciche, pozbawione zbędnych gapiów.
Moje oczy przeczesały teren pokryty kamieniami ułożonymi w równych odstępach. Przy niektórych leżały polne kwiaty, świadczących, że pamięć o niektórych wojownikach nadal iskrzy się w sercach tych, którzy zawdzięczają im dostatnie życie.
Dreptałam wzdłuż jednego z rzędów, studiując dokładnie wyryte na nich nazwy.
- Kopę lat, Philis. - przysiadłam przy jednym z kamieni, wcześniej studiując wyryty na nim napis.
Ciężko było wyzbyć się chęci odwiedzenia dawnej towarzyszki i podzielenia się swoją historią od czasu ostatniego spotkania. Ta już dawno zajęła chwalebne miejsce spoczynku po stoczeniu swojej ostatniej bitwy. Nim jednak do tego doszło, zyskała sobie sympatię wielu członków watahy. Często wystawiała swoje zdolności bojowe na próbę, stając do walki z wieloma zasłużonymi wilkami, nie kiedy wygrywając starcie.
Pomimo wielkiego serca do bitw, nie szczędziła sobie okazji do zabaw, także i w tym wypadku pewnie byłaby pierwsza na placu, zanim płomień będący świadkiem wielu biesiad został wzniecony. Wystarczyło zaledwie kilka łyków wcześniej podkradzionego trunku, by zacząć wirować w rytm pieśni wojennych, najczęściej śpiewanych przez połowę stada, podczas gdy druga połowa z większą chęcią oddawała się tańcom. Na samą myśl moje ogony zaczęły merdać jak u rozbrykanego szczeniaka.
Słońce leniwie opadało ku horyzontowi, wyznaczając wilkom czas do rozpoczęcia zabawy z okazji zaręczyn Piny i mojego brata. Nim zapadnie zmrok, miną jeszcze ze 3 godziny, a wtedy zabawa rozpocznie się na dobre.
Nie zwlekając, ruszyłam w stronę placu, zahaczając o odległą część lasu, znajdującą się nieopodal mokradeł. Wilgoć i miękka ziemia są idealnymi warunkami do rozwoju wisterii. Długie pnącza udekorowane białumi, bądź fioletowo. - błękitnymi kwiatami, rozsiane były jak okiem sięgnąc. Nie zwlekałam długo z zerwaniem kilku z nich, aby chwilę później założyć jeden z "bukietów" za prawe ucho.
Po co mi on? Odpowiedź jest prosta i udzieliłam jej Tsumi i Artehu, na których wpadłam w połowie drogi.
- To nasz zwyczaj, znany jeszcze z naszych szczenięcych lat. Podczas przyjęć z okazji zaręczyn wadery przyozdabiają swoje głowy kwiatem. Natomiast przyszłe panny młode otrzymują bogato zdobiony wianek. Zapewne Naharys nie wspomniał wam o tym, prawda?
- Musiało mu wypaść z głowy. - Tsumi zaśmiała się delikatnie.
Wręczyłam waderze jeden z pąków, pozwalając jej na podjęcie decyzji o założeniu go, czy też woli się obejść bez niego.
Z każdą chwilą coraz więcej wilków gromadziło się w miejscu zabawy, czekając na młodą parę, bowiem ta pojawia się tuż po zmroku. Kilka wader radośnie świergoliło przy stole, rozprawiając o wianku i dopieszczając jego wykończenie, ojciec otoczony grupką wilków rozprawiał o czymś energicznie, a jeszcze inni członkowie zaczepiali to Tsumi, to Artehu, wypytując ich o to jak podoba im się owy teren, co jakiś czas zadając pytania dotyczące watahy Rene.
Jeden ze śmiałków nawet odważył się zaproponować przyjacielską potyczkę Artehu, jednak ten nie zdążył odpowiedzieć, bo Exan wraz z Piną pojawili się w zasięgu wzroku pierwszych wilków, a te rozpoczęły wiwatowanie, które jak fala ruszyła w głąb tłumu, docierając i do nas. Zaręczeni stanęli tuż przy wielkim palenisku.
Ramar wygłosił krótką przemowę, dając wilkom okazję do podniesienia pierwszego kielicha. Drugi został wzniesiony zaraz po tym, gdy nasi rodzice wraz z Exanem jak nakazał zwyczaj, wzniecili ogień, który nie potrzebował wiele czasu, by wspiąć się na kilka metrów. Głowa Piny została przyozdobiona wiankiem, co było znakiem, że zabawa rozpoczęła się na dobre. Muzyka rozbrzmiała, wino coraz szybciej znikało z kielichów zebranych, a co za tym idzie, coraz więcej śmiałków odważyło się ponieść tańcom.
- Stało się. Zostałaś podstępnie zwabiona w sidła naszej rodziny. Nie ma już odwrotu Siostr. o- rzuciłam do Piny.
- Nie mam zamiaru uciekać. - odparła, wtulając się w mojego brata.
- Lepiej tego nie rób, bo znam kilku dobrych tropicieli. - Exan zagroził jej żartobliwie, za co dostał pstryczka w nos.
Wkrótce Asdan dołączył do naszej trojki, rzucają się na Naharysa z radosnym okrzykiem.
Ten widocznie spożył sporo trunku, jednak nie ma się mu co dziwić. Wkrótce zostanie ojcem, a więc i okazji do zabaw będzie miał znacznie mniej. Bracia ruszyli w stronę stołu z jadłem, otaczając białą waderę należytą opieką. Kiedy zniknęli w tłumie, mój wzrok utknął na Artehu, który bez nadzoru swojej wybranki wręcz rozbierał wzrokiem samice, sącząc przy tym trunek.
- Gdzie Tsumi?- przysiadłam się do rudego basiora, dołączając się do picia.
- Kto wie... może właśnie jest zadeptywana w tym tłumie. - rzucił żartobliwie
- Powinieneś lepiej jej pilnować. Z jej rozmiarami o to nie trudno. - parsknęłam śmiechem.
- Jesteś niewiele wyższa od niej, może uda ci się ją wypatrzeć pod łapami zgromadzonych.
- No, aż się prosisz o kopniaka. - szturchnęłam go lekko, na co ten się zaśmiał.
- Pani wybaczy, nie zamierzałem urazić. - rzucił ze scenicznym dygnięciem.
- W ramach przeprosin oferuję taniec. Prawdopodobnie to pozwoli Ci na odzyskanie mojej sympatii.
- Nie często mam okazję tańczyć. Wolę jednak tu posiedzieć.
- Nie wydziwiaj. Nie godzi się odmawiać waderze w potrzebie.
Basior nie wyglądał na przekonanego, toteż oddaliłam się nieznacznie od towarzysza pozwalając sobie na samotny taniec. Poruszałam się delikatnie w rytm muzyki, zamiatając ogonami w powietrzu i perfidnie wpatrując się w oczy Artehu. Lepiej wychodzi mi składanie kości, jak taniec, jednak to wystarczyło, aby po chwili pojawił się koło mnie z wyraźnym zadowoleniem.
- Nie trzeba było Cię długo namawiać.
- Ktoś Cię musi pilnować. Lepiej, żeby i Ciebie nie zadeptano.
Pokręciłam jedynie głową, oddając się coraz śmielej tańcom. Zresztą i nie tylko ja pozwalałam sobie na coraz odważniejsze ruchy.

<Artehu? Sory, brak weny >

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 1099
Ilość zdobytych PD: 549 + 5% (27PD) za długość powyżej 1000 słów
Obecny stan: 576

środa, 5 stycznia 2022

Yneryth (Yneryf)
Brak, nie posiada.

Płeć:
Basior | Wiek: 5 lat | Rasa: Wilk | 
Ranga: Delta | Poziom: 9 (534/3800 PD) | Stanowisko: Najemnik | Czujka nocna | Właściciel: [DC] herhin#6503 /[Poczta] maciej.kurzawa@op.pl |
Autor: [DC] !Nuigurumi!#6181

niedziela, 2 stycznia 2022

Podsumowanie miesiąca ~ Grudzień

"Już po świętach moje wilczki, czas powitać Nowy Rok!
Niech na co dzień, nie od święta, wasze pyszczki będą uśmiechnięte.
Niech też zdrowie tęgie będzie i szczęścia niech przybędzie.
Niechaj łaski płyną z nieba, tyle ile będzie trzeba."

Dzień doberek moje futrzaste wilczątka♥
Kolejny miesiąc za nami. Niedawno czekaliśmy na Boże Narodzenie, następnie hucznie pożegnaliśmy rok 2021! Jeszcze nigdy w całej historii watahy nie działo się tak dużo. Z całego serduszka chcielibyśmy życzyć wszystkim wszystkiego najlepszego. Dużo zdrowia, szczęścia i pomyślności. Niechaj Nowy Rok okaże się dużo lepszy! I niechaj słoneczko świeci nad waszymi głowami.

Chcielibyśmy również ciepło i radośnie powitać trzy nowe wilcze duszyczki na naszym łonie!
Shori - szczeniaka, przygarniętego przez watahową parę Naharysa i Pinę. Kotor'ego o niebywale zadziornym uśmieszku i Copycat, młodą wilczycę o oryginalnym imieniu. Bardzo, podkreślamy, bardzo cieszymy się z waszego przybycia i niech aura szczęścia oraz weny nie opuszcza was nigdy! 

Event Bożonarodzeniowy wciąż trwa. Zapraszamy wszystkich do wzięcia udziału! Termin wysyłania prac został za prośbą członków przedłużony, a sekcja graficzna odrobinę się zmieniła. 
PODSUMOWANIE MIESIĄCA ~ GRUDZIEŃ
NaharysNapisał łącznie 4 opowiadania, w tym jedno mające prawie 2000 słów, zdobył 2363 PD i tym samym awansuje na poziom 4. Punkty umiejętności są jeszcze do przydzielenia;
Atrehu ~ Napisał łącznie 3 opowiadania;
Itami ~ Napisała łącznie 3 opowiadania, zdobyła 1694 PD i tym samym awansuje na poziom 2. Punkty umiejętności są jeszcze do przydzielania;
Shori ~ 2 opowiadania;
Pina ~ 1 opowiadanie;
Itachi ~ 1 opowiadanie;
Copycat ~ 1 opowiadanie;
Lonya ~ 1 opowiadanie;
Nabi ~ 1 opowiadanie;
Niko ~ 1 opowiadanie;
Tsumi ~ 0 opowiadań;
Renesmee ~ 0 opowiadań;
Kotori ~ 0 opowiadań;
Eien ~ 0 opowiadań;
Bai lang ~ 0 opowiadań;
IceQuen ~ 0 opowiadań;
Tarou ~ 0 opowiadań;
Dziękuję wszystkim członkom za aktywny udział w życiu naszej sfory. Frekwencja rośnie z każdym miesiącem, co niezmiernie raduje nasze serduszka. Mamy nadzieję, że będzie jeszcze lepiej <3 Niecierpliwie czekamy na wasze odpisy. 
POZOSTAŁE 
  • Eien, IceQuen, Bai lang oraz Tarou ~ Od bardzo dawna nie pojawiło się od was żadne opowiadanie, tym samym wasze postacie są zagrożone. Jeśli do końca Stycznia nie otrzymam, choćby Questu, będę zmuszona wydalić całą czwórkę. 
DODATKOWE INFORMACJE
  • Administracja informuje także członków watahy o pojawieniu się nowej zakładki: FAQ (ang. Answer and Questions), czyli odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania;
  • Z radością w sercu informujemy także o ciąży dwóch wader: Tsumi i Piny, które niebawem wydadzą na świat szczenięta. Serdecznie gratulujemy i niecierpliwie wyczekujemy narodzin słodziątek <3
  • Fabuła wciąż się pisze, lecz przez brak czasu, potrwa to dużo dłużej niż myśleliśmy;
  • Bestiariusz pojawi się na początku Lutego. Pojawi się wiele magicznych stworzeń i więcej sposób polowania;
  • Niedługo na blogu zawitają także kilka postaci NPC, które będzie można wprowadzić w swoje wątki;
  • Ze względu na dużą ilość pytań, niedługo udostępnimy również zakładkę: Żywioły | Zdolności;
  • Mechanika bloga jest prawie skończona. Już niedługo zostanie udostępniona;

Od Nabi c.d Atrehu ~ Prawdziwy dom

Poczułam obcy zapach, a wkrótce odbyła się moja pierwsza rozmowa z Alfą mojej nowej watahy. Byłam wdzięczna, że był ze mną Atrehu. Nie czułam może stresu, przygotowywałam się na tę rozmowę, ale nie chciałam zepsuć swojego pierwszego wrażenia. Odetchnęłam z ulgą, kiedy alfa pozwoliła mi zostać. Skupiłam się na jej krokach, kiedy odchodziła i następnie zwróciłam głowę w stronę Atrehu.
– No cóż, w takim razie czas ruszać. Zapraszam! – usłyszałam, jak wstawał. – Pokażę ci twój nowy dom.
– Prowadź! – odpowiedziałam szybko i spokojnie ruszyłam za nim, aby chwilę później się z nim zrównać.
Przez chwilę szliśmy w przyjemnej ciszy, ale zaczęłam się nad czymś zastanawiać.
– Jak wygląda Renesmee?
– Jest wysoka o szarym futrze. Na pewno rozpoznałabyś ją z daleka.
– Ach tak? Teraz mnie zaciekawiłeś – uśmiechnęłam się zachęcająco, aby opowiedział mi więcej.
– Posiada wielkie skrzydła oraz grzywkę w ognistych kolorach, a do tego towarzyszą jej szmaragdowe oczy.
– Nigdy nie widziałam wilka ze skrzydłami – westchnęłam. – Racja, rozpoznałabym ją z daleka. Jako Alfa się wyróżnia.
– O tym samym pomyślałem – uśmiechnęłam się na naszą zgodność.
– Dziękuję, że byłeś ze mną. Czułam się trochę pewniej.
– Nie ma sprawy.
Czułam tyle nowych zapachów, że podekscytowałam się trochę na myśl, że będę tu mieszkać. W końcu doszliśmy na miejsce. Rzeczywiście okolica wydawała się spokojna i pełna różnych ziół. Słyszałam ich szelest przez lekki wiatr, który przemknął między trawami.
– Trafię już do środka, spokojnie – zaśmiałam się cicho. – Leć na spotkanie, dam sobie radę się zaaklimatyzować. Jakby co wiesz, gdzie mnie szukać, na razie – weszłam powoli i zaczęłam nucić sobie, aby wyczuć, gdzie jest koniec jaskini.
– Oczywiście, do zobaczenia – zwróciłam na chwilę uszy w jego stronę, ale szybko powróciłam do zwiedzania jaskini.
Było dużo miejsca na różne zioła czy szyszki albo inne owoce. Znalazłam też miejsce do spania, najgłębiej, aby przypadkiem nie zmarznąć. Westchnęłam głęboko i udałam się na spoczynek. Musiałam odsapnąć, a za zbieranie ziół mogłam zabrać się nawet jutro. Rozluźniłam mięśnie i się położyłam. Przez jakiś czas nie mogłam zasnąć, bo zastanawiałam się, o czym będzie rozmowa Atrehu z Renesmee, ale w końcu zmęczenie wzięło górę i udałam się na drzemkę.

Atrehu?

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 342
Ilość zdobytych PD: 171
Obecny stan: 171

Od Itachi'ego c.d Copycat ~ Pierwsze kroki

Szedłem po terenach watahy, ciągle w głowie słyszałem te przeklęte głosy. Znów chciały, bym kogoś skrzywdził, lecz ja nie chciałem. Postanowiłem, znaleźć sobie zajęcie. Znalazłem kilka ciekawych kamyków, więc poszedłem na poszukiwania idealnego znaleziska, zajmowałem wtedy głowę czymś innym niż tymi głosami. Szedłem ścieżką, uważnie patrząc na nią, może na niej będą jakieś ładne kolorowe kamyczki? Niestety myliłem się, nie było żadnego, ale dalej podążałem ścieżką, nie patrząc przed siebie i wokoło. Parę mil od plaży, lecz nagle moje nozdrza wyczuły zapach, zapach mi obcy. Zacząłem iść więc wolniej, nie wiedziałem, czy jest to nowa osoba z watahy, czy może ktoś obcy. Moje instynkty mordercy powoli się aktywowały. Wystawiłem pazury i użyłem swojej mocy klona, by zrobić swoją kopię za danym wilkiem. Usłyszałem krzyk, wtedy wiedziałem, że dany osobnik przestraszył się mnie za sobą i jest skupiony na klonie. Szybko się odwróciłem i z furią w oczach rzuciłem się na wilka. Wilk okazał się szyki, gdyż odskoczył na bok. Stałem naprzeciwko niej najeżony, mój klon również to zrobił, lecz zaczął ją otaczać, by nie miała jak uciec.
- Hej nie szukam kłopotów. - krzyknęła.
Głosy w mojej głowie kazały mi nie słuchać tego, co mówi i zaatakować. Skuliłem się i łapami złapałem się za głowę, wbiłem pazury w nią. Zacisnąłem zęby i cicho mówiłem.
- Przestańcie. Przestańcie.
Podeszła do mnie powoli, nie widziałem jaj wzroku, gdyż skupiłem się na jednym punkcie w ziemi. Usiadła koło mnie.
- Wszystko dobrze? Mogę jakoś pomoc? - zapytała niepewnie.
Szybko wyszukałem ze swojej sakiewki na grzbiecie kamienia, był to kryształ górski. Oplotłem go niegdyś znalezionym drutem i z pozostałości łańcuszka zrobiłem naszyjnik, lecz nigdy go nie zakładałem, gdyż bałem się, że ktoś w walce może to wykorzystać na swoją korzyść. Dlatego trzymałem go w sakiewce zrobionej z króliczej skóry.
Ucałowałem kryształ górski i oplotłem sobie na wysokości łokcia. Wypowiadałem jakieś słowa.
- لطفا اورا، دعای مرا بشنو. صداهای شیطانی را از سرم بیرون کن تا به کسی صدمه نزنم.
"Proszę Aura, wysłuchaj moją modlitwę. Odpędź złe głosy z mojej głowy, bym nie skrzywdził nikogo wokoło"
Wadera odskoczyła w tym i nie wiedziała co zrobić.
- Nie chce Ci nic zrobić! Nie szukam problemów, tylko domu! Nie chcę walczyć.
Gdy kryształ lekko zaświecił, poczułem ulgę, głosy w mej głowie ustały. Wstawałem i spojrzałem mętnym wzrokiem na waderę.- Wybacz.. Nie chciałem, by ktokolwiek widział mnie w tym stanie... - odparłem bez emocji.
Wadera milczała dalej, była przerażona i gotowa do ucieczki, na wszelki wypadek.
- Jest tutaj wataha, może ona będzie twoim domem?
Oczy zaświeciły się wilczycy na wiadomość o watasze, jednak najpierw odpowiedziała basiorowi.
- Nic się nie stało. Jeśli zdenerwowałeś się przeze mnie, to przepraszam.
Czując, że kryzys został zażegnany, usiadła i spojrzała na wilka stojącego przed nią.
- Myślisz, że mogłabym dołączyć? - spytała niepewnie. - Byłabym przeszczęśliwa, ale sama do końca nie wiem, jak działają watahy i dołączanie do nich. - dodała wyraźnie zawstydzona.
- Jak mnie przyjęli to raczej Ciebie również powinni — odparłem. - Mogę zaprowadzić cię pod jaskinie Alfy, jeżeli chcesz

Copycat?

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 485
Ilość zdobytych PD: 242
Obecny stan: 242