Newsy



:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości

:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022

Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak

~Serdecznie zapraszamy♥~

środa, 2 września 2020

Od Capitána - 2 trening szybkości

Ciemno-brązowego samca obudził poranny śpiew ptaków. Gdy Capitán wychylił głowę z wejścia do jaskini, zdał sobie sprawę, że słońce dopiero wschodzi. Mimo wczesnej pory, wysoki samiec czuł się rześki i pełen energii. Gotów do działania przebiegł się truchtem do niewielkiego, ładnego wodospadu w centrum watahy - Douce Cascade. Jest to najbliższe miejsce z wodą, do którego samiec mógłby się udać. Basior trucht do wodopoju, z nad którego alfa zazwyczaj wygłasza mowy, potraktował jako rozgrzewkę. Dziś Capitán miał w planach ćwiczenie sprintu, a co za tym idzie - wytrzymałości. Jako motywację, basior obrał młode, szybkie zające, których ku zadowoleniu basiora, z rana biegało po lesie pełno. Upewniwszy się, że jest wystarczająco daleko od jaskiń pozostałych, prawdopodobnie jeszcze śpiących członków watahy, zaczął się podkradać, uważnie nasłuchując zarówno zająców, jak i zbliżających się oburzonych wilków, które mogłyby zarzucić młodemu samcowi przedwczesną pobudkę. Na całe szczęście nikt nie nadchodził, dzięki czemu Capitán mógł ruszać. Znalazł okazałego samca zająca i niespecjalnie zachowując ostrożność, ruszył w jego stronę nie za szybkim biegiem. Uszate stworzonko gwałtownie zerwało się przed siebie, narzucając Capitánowi najszybsze tempo biegu. Pędząc za gwałtownie skręcającym między krzewami i korzeniami zwierzątkiem, Capitán sprawnie przeskakiwał w biegu napotkane przeszkody. 

Po zgubieniu zająca, Capitán dysząc usiadł, by odpocząć. W ciągu dnia pognał tak jeszcze za trzema osobnikami, ostatecznie łapiąc ostatniego z nich jako późne śniadanie.

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 218
Ilość zdobytych PD: 109
Nagroda za trening: 100 PD + 2 punkty do szybkości
Obecny stan: 2134

Od Diegore Cd. Capitána

Szedłem niepewnie za basiorem. Nie spodziewałem się, że będzie mi dane poznanie tutejszej alfy. Po chwili dotarło do mnie, że Capitán wspominał o tym, iż jest to samica. Renesmee jeśli dobrze zapamiętałem imię. Złożyłem uszy zrezygnowany. Obym znów nie palnął głupoty. Zawsze muszę coś nie tak powiedzieć w towarzystwie samic. To chyba moje przekleństwo. A może wogóle powinienem tym razem milczeć? Całą drogę zastanawiałem się, jak uniknąć jakiegoś potknięcia z mojej strony. Czarne zerkałem na Capitána, który szedł ze mną. Los był dla niego hojny. Dobrze zbudowany, wysoki i idealna sierść w odcieniach brązu. A ja? Białe coś, czemu bliżej do lisa niż wilka. Miałem ochotę się zaśmiać z tego, ale zbytnio nie wypadało w tej sytuacji. No cóż, może później nadarzy się okazja. Szliśmy tak, aż naszym oczom ukazała się szara wadera o skrzydłach niczym ogień. 
- O kurcze. - wymknęło mi cię. Samica odwróciła się w naszym kierunku, a ja natychmiast zasłoniłem pysk jedną łapą. Basior spojrzał na mnie co sprawiło, że poczułem się głupio. Po chwili wadera zbliżyła się. Kątem oka widziałem jak Capitán przygotowuje się do ataku na mnie w razie czego. Samica stanęła naprzeciw mnie. Czułem się niebywale mały. 
- Kim jest nasz przybysz? - spytała kierując pytanie raczej do Capitána. 
- Diegore. Tak mi się przedstawił. Spotkałem go przy jeziorze Lac doré. 
- Dziwna nazwa. - wtrąciłem, choć liczyłem na to, że powiedziałem to w swoich myślach. Czując jednak na sobie wzrok obu wilków zrozumiałem, że powiedziałem to na głos. - Znaczy się, bardzo ładna. Nie mam pojęcia co znaczy, ale brzmi fajnie? Pewnie ma swoje znaczenie, a ja urazić nie chciałem. Głupio mi serio. - zacząłem się pośpiesznie tłumaczyć. Wzrok wadery poinformował mnie, że raczej u niej nie zapunktowałem. Westchnąłem i spojrzałem w bok. Po co otwierałeś swój pysk? 
- Jestem Renesmee. - przedstawiła mi się. 
- Jak już kolega wspominał jestem Diegore, ale można mówić Diego. - odparłem. Od samicy aż biło potęgą jaką włada. Się ma szczęście. Jeśli ona mnie na śmierć nie skarze to będę w raju. 
- Nie masz gdzie się zatrzymać? - spytała ilustrując mnie wzrokiem. 
- Droga pani. - zacząłem. - Błądzę samotnie od dłuższego czasu i no tak mi się tu trafiło. Capitán mnie znalazł i prawie o zawał przyprawił i no tu przyprowadził. - odparłem. Renesmee wydała się nieco zagubiona. Nie dziwię się. Jakim ja do niej językiem gadałem? 
- Rozumiem. - odparła. - Chyba. - dodała cicho sama do siebie. - W takim razie jeśli zechcesz tu zostać poinformuj mnie o tym. Jaskinie znajdują się w centrum naszych terenów. Jeśli jednak postanowisz odejść, możesz skorzystać z naszych terenów aby uzupełnić siły, napić się czy zapolować. - odparła i odeszła dostojnym krokiem. 
- Ej no przyznam ci, że alfę to tu macie zajebistą. - odparłem wiele nie myśląc. 


Capitán? Oj se siary narobiłem xD

wtorek, 1 września 2020

Od Tristany Cd. Tarou

Opiekuńcza postawa Tarou sprawiła, że Tristanie zrobiło się miło i mimowolnie zaczęła się uśmiechać pod nosem. Przestąpiła z łapy na łapę.

- Możemy ruszać dalej. - odparła odwzajemniając czuły uśmiech samca. Tarou odwrócił się, dając znać, że ruszają w tym kierunku. Wadera podeszła do niego pospiesznie, wpatrując się w swoje łapy. Czuła się swobodniej przy nowym znajomym, polubiła jego towarzystwo. Otwartość na jakąkolwiek nową relacje z nieznanym wilkiem zdziwiła waderę, lecz podobało jej się, że tak jest - w końcu jaki nudny byłby świat bez przyjaciół?

Słońce już zachodziło, gdy dwójka wilków podążała wzdłuż leśnej polany, ukrywając się pod koronami drzew. Nazbierali wiele różnych ziół, z których jak najwięcej nazw oraz działania, biała wadera starała się zapamiętać. Właśnie skończyli zbierać zioła, które ponoć są świetne na ból brzucha i ruszyli w stronę środku lasu. Zmierzali już do jaskiń, gdyż lada moment miała nastać noc.

- Nie mam pojęcia jak możesz to wszystko zapamiętywać! Jest tego tak wiele, w życiu bym nie dała rady. - zaśmiała się przyjaźnie Tristana.

- Z czasem to wszystko zaczyna przychodzić coraz łatwiej. - odparł Tarou zerkając na obficie wypełnioną roślinami torbę. Oba wilki zebrały zapasy, które powinny starczyć na całą nadchodzącą zimę. Tristana rzuciła przyjazne spojrzenie na samca, który wydawał się być bardzo zadowolony z ich dzisiejszych zbiorów. Widocznie więcej łap do pomocy przydało się medykowi.

Tarou? :3


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 214
Ilość zdobytych PD: 107
Obecny stan: 547 + 107 = 654

Od Capitána - 1 trening szybkości

Ostatnie dni lata sprzyjają nowym pomysłom, chłodniejsze dni zachęcają wilki do częstszych spacerów, polowań, czy uprawiania rozmaitych zajęć. Nie inaczej było w przypadku naszego czekoladowo brązowego basiora - Capitána. Samiec bowiem, obudziwszy się pewnego, wietrznego poranka, zdał sobie sprawę, że to odpowiednia pora na ćwiczenia i treningi, przed nadchodzącą porą zimnych, krótkich dni, podczas których las nie będzie aż tak obfity w zwierzynę, jak był przez ostatnie miesiące. Na samą myśl o głodzie Capitánowi zaburczało w brzuchu. W zimę może być trudniej złapać zwierzynę, jeśli spadnie śnieg, ciemny basior może odznaczać się na tle jasnego, białego poszycia.
Samiec westchnął pod nosem, zdając sobie sprawę, że pora poważnie zabrać się za trening szybkości, by w razie czego, móc dorównać uciekającemu obiadowi. A szczególnie, gdy głód będzie doskwierał dłużej i samiec nie będzie miał tyle sił, ile teraz. Capitán wyciągnął się leniwie i postanowił, że zacznie spokojnie. Ruszył truchtem w głąb lasu. Dziś planował jednocześnie trenować, jak i spatrolować południową granicę watahy - dobiec do morza, a następnie wrócić. Po drodze basior przewidział przerwę na polowanie - w końcu trzeba mieć siłę, by móc ćwiczyć.
I tak, delikatnie i spokojnie, Capitán rozpoczął tygodniową serię treningów szybkości.


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 191
Ilość zdobytych PD: 95
Nagroda za trening: 100 PD + 1 punkty do szybkości
Obecny stan: 1925

poniedziałek, 31 sierpnia 2020

Podsumowanie sierpnia !

Witam was kochani w naszym pierwszym podsumowaniu miesiąca. Nie był on jakoś błyskotliwy, ale wiele się podczas niego działo na świecie. U nas też zaszły małe zmiany i blog przeżył swoją pierwszą aktualizację. Wszystko możecie przeczytać w tym poście ! ~Klik~ 

Oto przebieg naszego posumowania:

Aktywność wilków :

Renesmee - 3 opowiadania

Tarou - 4 opowiadania

Capitán - 3 opowiadania

Tristana - 2 opowiadania

Diegore - 1 opowiadanie 


Nagrody:


1. 60 WD + 20 pkt. doświadczenia - Tarou 

2. 40 WD + 15 pkt. doświadczenia - Renesmee i Capitán

3. 20 WD + 10 pkt. doświadczenia - Tristana 


Postarzenia:


Renesmee - 2 lata + 1 = 3 lata

Tarou - 3 lata + 1 = 4 lata

Fraesephidel - 3 miesiące = 1 rok! ~ należy przesłać formularz dorosłego!

Capitán - 3 lata + 1 = 4 lata

Tristana - 2 lata + 1 = 3 lata

Attano - 3 lata + 1 = 4 lata

Maestro - 4 lata + 1 = 5 lat

Diegore - 3 lata + 1 = 4 lata


Opowiadania 1000+:


Cieszę się i dziękuję wam za ten miesiąc. Liczę, że aktywność bloga wzroście i uda nam się przytrzymać go przy życiu. 

Pragnę podziękować Capitánowi, który wykazał się dużą aktywnością podczas tego miesiąca. Mam nadzieję, że miało spędziliście wakacje i nie martwcie się. Niedługo mamy święta! Będzie przygotowany na nie specjalny event. Mam nadzieję, że więcej osób weźmie w nim udział. 

Życzę wam dużo powodzeń w szkole/pracy. Spełniajcie swoje marzenia! 

~ Pozdrawiam cieplutko Renesmee

Od Tarou Cd. Tristany

    Tarou po wylądowaniu otrzepał się. Gdy samica położyła przed nim torbę, ob zignorował to i podszedł do niej uważnie jej się przyglądają. 
    - Jesteś cała? - spytał z troską. Tristana przytaknęła ledwo widocznym skinieniem pyszczka. Tarou podłożył swoją łapę pod jej pyszczek i skierował go tak, aby Tristana spojrzała w jego oczy. 
    - Mogłaś zrobić sobie ogromną krzywdę. - zauważył zabierając łapę. 
    - Wiem. - odparła cicho wadera. 
    - Dlaczego to zrobiłaś? 
    - Chciałam ci pomóc. - wyznała, a Tarou pokręcił głową. 
    - To była tylko torba. Nie musiałaś ryzykować by ją ściągnąć. - gdy basior to mówił, wadera znów spojrzała na swoje łapy. Samcowi zrobiło się jej żal. Chciała mu pomóc, to było naprawdę miłe z jej strony, ale nie chciał aby coś jej się stało.  Podszedł do niej bliżej i otarł się głową o jej futro. 
    - Dziękuję ci. - powiedział z delikatnym uśmiechem. Następnie wyprostował się. Przez chwilę spoglądał na Tristanę z uśmiechem, a następnie podszedł do swojej torby i ponownie założył ją na siebie. Spojrzał na waderę, która stała ciągle w tym samym miejscu i patrzyła na niego z ciągle złożonymi do tyłu uszami. Basior uśmiechnął się do niej. Tristana często wydawała mu się bardzo delikatna. nie tylko jako wilk z charakteru, ale i fizycznie. To było w niej naprawdę urocze. Jednak pomimo swojej delikatności, potrafiła błysnąć determinacją i wspiąć się na to drzewo. Taro nigdy nie pomyślałby o takim rozwiązaniu. 
    - Ruszamy dalej, czy chcesz jeszcze przez chwilkę odetchnąć? - spytał z czułym uśmiechem stając naprzeciw niej. 

Tristana? UwU


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 237
Ilość zdobytych PD: 118

sobota, 29 sierpnia 2020

Od Tristany Cd. Tarou

Tristana bacznie przyglądała się uciekającemu kitsune, który upuścił torbę na gałęziach drzewa. Oba wilki bezradnie obserwowały huśtającą się na drzewie torbę, Tarou wydał się bezradny na ten widok. Wadera zauważyła, że towarzysz lekko poruszył skrzydłami, jakby przez chwilę zastanawiał się czy dałby radę podlecieć po zgubę - jednak szybko przybrał zniesmaczony wyraz pyska.

- Kurcze. Moje pierwsze zadanie, a już zaliczyłem wpadkę. - odparł, po czym wciąż nie spuszczając wzroku z torby, usiadł pod drzewem. Tristana wciąż wpatrywała się w górę.

- A może spróbuję po nią się wdrapać? - zastanawiała się głośno. Tarou rzucił jej szybkie spojrzenie. 

- Za wysoko. Spadłabyś. - westchnął basior, upuszczając wzrok na swoje łapy. Gdy tak rozmyślał, nie zauważył, że wadera znajduje się już na drzewie i z determinacją w oczach wyskakuje w górę z wyciągniętymi łapami. Gwałtowny dźwięk wybudził skrzydlatego samca z namysłu i gdy zdezorientowany spojrzał w górę, z chwilowym przerażeniem zdał sobie sprawę, że śnieżnobiała wadera chwieje się na gałęzi, która balansowała w górę i w dół pod jej ciężarem. 

- Tristana! - krzyknął Tarou, wstając pospiesznie. Młoda wadera przycupnęła u skraju drzewa, a następnie zaczęła przesuwać się ku zawisłej na gałęzi powyżej torbie. Złapała ją delikatnie w zęby i lekko pociągnęła. Niestety, torba nie chciała się odczepić, przez co wadera wydała z siebie ciche warknięcie i szarpnęła mocniej. Gałąź na której wisiał przedmiot trzasnęła, po czym złamała się. Zaniepokojona waderka wzdrygnęła się i zsunęła tyłem z gałęzi. Kopiąc bezradnie w powietrzu piszczała, wciąż zawzięcie trzymając w pysku własność basiora. Tarou krzyknął, po czym uniósł się lekko nad ziemią. Nie mógł podlecieć niestety wystarczająco blisko śnieżnobiałej, więc wpadł na nieco nieprzemyślany pomysł, lecz jedyny, który mógłby pomóc samicy.

- Puść gałąź! - krzyknął do niej.

- Słucham!? - odparła przez zęby z niedowierzaniem Tristana, próbując zerknąć w dół.

- Zaufaj mi! - wykrzyknął samiec. Tristanie akurat w tej samej chwili łapy ześlizgnęły się całkiem z gałęzi i poleciała w dół. Udało się jej przekręcić w locie i nim się zorientowała, spadła na grzbiet Tarou. Basior pod wpływem uderzenia także poleciał w dół, lecz niewiele nad ziemią na szczęście odzyskał równowagę. Wylądował lekko, zniżając się aby zszokowana wadera mogła zejść. Trsitana zeskoczyła, wciąż trzymając torbę towarzysza. Położyła ją delikatnym ruchem przed basiorem.

- Dziękuję. - pochyliła głowę. Wiedziała, że to co zrobiła było dość głupie, ale przynajmniej zdobyła zgubę. Pochyliła uszy do tyłu, szykując się na to, że Tarou może skarcić waderę za bardzo nieodpowiedzialne zachowanie, przez które teraz mogą boleć go plecy. Chociaż jedynym szczęściem w tej sytuacji była waga i wielkość samicy. No, i odzyskana torba.

Tarou? ^^'

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 409
Ilość zdobytych PD: 204
Obecny stan: 343 + 204 = 547