Newsy



:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości

:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022

Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak

~Serdecznie zapraszamy♥~

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tristana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tristana. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 września 2021

Nasi członkowie powracają!

 Witajcie moi drodzy. 

Dziś pragnę was poinformować o powrocie dwóch postaci. Są nimi Capitán oraz Tristana. 


Witamy was ponownie kochani !

Wataha Renaissance

wtorek, 30 marca 2021

Od Tristany Cd. Hinaty

Zarumieniona wadera przytuliła się pyszczkiem do samca. Towarzyszył jej szeroki uśmiech i przemiłe uczucie w klatce piersiowej. Tristana drżała lekko, czuła się zachwycona trwającą chwilą.
- Także jesteś dla mnie wyjątkowy. Tak bardzo się cieszę, że tutaj jesteś. - wyszeptała wadera Hinacie do ucha.
Ten wieczór i noc oba wilki spędziły w niewielkiej gawrze tuz obok plaży. Następne dni mijały waderze niezwykle szybko, codziennie miała przyjemność spędzać czasem więcej, czasem mniej czasu z Hinatą. Wiosna zaczęła dawać o sobie znać - zrobiło się cieplej, ustały opady deszczu i śniegu, a wszelkie ptactwo ćwierkało wesoło w koronach drzew.
Nastał ciepły poranek, Tristana zachęcona leśnymi odgłosami przeciągnęła się i leniwie wyszła z jaskini. Przyjemne ciepło uderzyło ją jak grom z nieba. Tristana uśmiechnęła się i ruszyła biegiem przez leśne poszycie. Przeskoczyła powalone, stare drzewo i z poślizgiem zatrzymała się na jednej z leśnych polan. Słońce oświetlało jej futro, zadowolona spojrzała w niebo - było błękitne, jedynie kilka chmurek po nim leniwie płynęło. Nagle znajomy zapach owinął waderę. Z błyskiem w oczach spojrzała w stronę drzew. Hinata spokojnym krokiem szedł w stronę Tristany.
- Hinata! - Śnieżnobiała opiekunka podskoczyła z radości i ruszyła biegiem w stronę basiora. Skoczyła, zacisnęła w powietrzu.. i przetoczyła się z samcem po ziemi.

Hinataaa? :3

PODSUMOWANIE:
Ilość napisanych słów: 199
Ilość zdobytych PD: 99
Obecny stan: 2157 + 99 = 2256

wtorek, 16 lutego 2021

Od Tristany Cd. Tarou

Tristana z nutą ekscytacji przebrała łapami w miejscu. Pomysł Tarou niebywale przypadł jej do gustu.

- Masz na myśli te cudowne stworzenia z legend, przypominające konie? - odparła z uśmiechem.

- Dokładnie tak. Ponoć ujrzeć je można jedynie o północy. - kiwnął głową basior.

- Świetny pomysł! Niebawem nastanie wieczór, ale do północy jeszcze sporo czasu. - stwierdziła wadera, oglądając się za siebie ku wejściu do jaskini.

- Racja. Wciąż mamy odpowiednio dużo czasu aby dojść do wodospadów i zająć tam dobre miejsce do obserwacji. - odparł Tarou, siadając przed waderą. Wyglądał na zamyślonego. Tristana machnęła ogonem i wypowiedziała myśli samca na głos.

- Są płochliwe. Możliwe, że nie uda nam się do nich podejść. - rzuciła mu spokojne spojrzenie.

- Dokładnie tak. A przynajmniej nie za pierwszym razem. - westchnął basior. Białofutra nabrała powoli powietrza, a potem gwałtownie je wypuściła, sygnalizując, że wpadła na pomysł.

- Zajmiemy miejsce w odpowiedniej odległości, ale muszą nas widzieć.. i wiedzieć o naszej obecności. Przy odrobinie szczęścia.. może same do nas podejdą? - skoczyła na równe łapy z uśmiechem.

- Możliwe. - przynał jej rację Tarou. Rzucił waderze lekko podekscytowane spojrzenie. - To jak, ruszamy powoli? 

- Oczywiście, że tak! - Tristana podskoczyła na przednich łapach, sygnalizując, że nie może się już doczekać nowej przygody.

Tarou? c:


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 193
Ilość zdobytych PD: 96
Obecny stan: 2067 + 96 = 2157

Od Tristany Cd. Hinaty


Waderę przepełniło ciepłe uczucie, delikatnie powodując dreszcz od łap do koniuszka ogona. Zapadła przyjemna cisza, niekiedy przerywane szumem fal. Tristana zadrżała, choć wcale nie z zimna - czuła pewnego rodzaju ekscytację. Podeszła powolnym, lekkim krokiem bliżej Hinaty i usadowiła się tuż obok niego, pozwalając by futra obu wilków swobodnie się mierzwiły.
- Takie chwile mogłyby trwać wiecznie. - westchnęła przymykając oczy. Tristana wzięła głęboki wdech, a wraz z wydechem na język wpadły jej słowa, których nie powiedzieć nie mogła. - Jest.. idealnie. Tak się cieszę, że Cię poznałam.
Nagle otworzyła gwałtownie oczy, jak gdyby zdając sobie sprawę co właśnie powiedziała. Spojrzała niepewnie na Hinatę, po czym zaśmiała się.
- Oj! Czasem.. najpierw mówię, a potem myślę! - odparła z szerokim uśmiechem, po czym nieobecnym wzrokiem powędrowała ponownie na szumiące na morzu fale. - Choć przynajmniej mówię prawdę.. jesteś dla mnie szczególny.
Tristanę nagle ogarnęło zawstydzenie. Padła na ziemię, zakrywając łapami oczy, jakby chciała ukryć się przed światem.
- No to powiedziałam..- mruknęła.

Hinataa? ^^"

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 154
Ilość zdobytych PD: 77
Obecny stan: 1990 + 77 = 2067

sobota, 19 grudnia 2020

Od Tristany Cd. Hinaty


Ciepłe uczucie wypełniło śnieżnobiałą waderę w okolicach klatki piersiowej i brzucha. Tristana uśmiechnęła się miło, czując sporą radość na słowa basiora.
- Cieszę się. W końcu to jest najważniejsze, by w watasze widzieć swój dom. - odparła cicho łagodnym tonem. Hinata posłał jej szeroki uśmiech. Po chwili wilki zakradały się pod zdobycz, okrążając ją z obu stron. Szybkimi susami skoczyły na leśnego byka i szybko go powaliły. Polowanie przebiegło sprawnie dzięki dobremu zgraniu wilków i po niewielkiej chwili, oba napawały się świeżym, ciepłym posiłkiem.
Kończąc posiłek, Tristana zastanawiała się w którą stronę teraz należy się udać, by Hinata poznał jak najwięcej terytorium w jak najkrótszym czasie. Postanowiła pokazać mu swoje ulubione miejsca w pierwszej kolejności.
- Posiłek był pyszny. - stwierdził basior oblizując się. Uśmiechnął się i wstał. - To co? Dokąd teraz?
- Niespodzianka. - odparła radośnie wadera. Podniosła się szybkim ruchem na łapy, po czym lekko się rozciągnęła. Wilki wymieniły spojrzenia. - Nie mamy daleko.
Towarzysze przemierzali teren między trawami, wysuszonymi po gorących letnich dniach i do dziś nie odżywionymi. Wysokie źdźbła szumiały gdy puszyste, zimowe futra wilków dzielnie je pokonywały. Po niedługiej chwili do uszu wędrowców dobiegł spokojny szum i lekko kłujący zapach słonej wody.
- Morze. - odparł z delikatną ekscytacją Hinata, spoglądając na Tristanę.
- Bingo - uśmiechnęła się. Oba wilki pomknęły biegiem w kierunku plaży i gdy już zatrzymały się, majaczyło przed nimi nieskończone morze, a chłodna bryza mierzwiła im futra. Tristana poczuła się, jak gdyby śniła.

Hinata? c:

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 231
Ilość zdobytych PD: 115
Obecny stan: 1875 + 115 = 1990

czwartek, 26 listopada 2020

Od Tristany Cd. Hinaty


Hinata zrobił miłe wrażenie na Tristanie. Pomimo, że dopiero poznała samca, wadera poczuła, że już go lubi. Uśmiechnęła się pod nosem i podążyła za wzrokiem nowo poznanego wilka. Nagle jej ogon zadrżał.
- Na pewno jesteś głodny. - stwierdziła, z troską przyglądając się ubłoconym bokom i łapom basiora. - I może chciałbyś skorzystać z jeziora? Napijesz się od razu, za Tobą długa i na pewno ciężka wędrówka.
- Chętnie. - basior lekko kładąc uszy z zakłopotania spojrzał na swoje łapy, jakby przypominając sobie, że nie wygląda w tej chwili najlepiej. Tristana zdawała się tym nie przejmować, jedynie w wyczekiwaniu wpatrywała się w samca.
- Od razu trochę się rozejrzysz po terenach. - odparła, wzrokiem przeszukując korony drzew. Wilki ruszyły truchtem przed siebie, wadera prowadziła. Minęły las i przemierzajały trawiste tereny, na których gdzieniegdzie rosły kępki drzew. Zatrzymały się na kamiennym spadzie, z błyskiem w oczach obserwując jezioro, delikatnie zmierzwione przez wiatr.
- Ogromne! - wydusił z siebie z zachwytem Hinata. Tristana uśmiechnęła się.
- To prawda. Do tego piękne.. to miejsce nazywa się Lac doré. O każdym wschodzie oraz zachodzie słońca, jezioro przybiera barwę złota, w tedy jest to raj dla oczu. - westchnęła, przymykając oczy. Przypomniała sobie ciepłe dni, gdy wskoczenie do chłodnej wody było rozkoszą dla zgrzanego słońcem futra. Hinata ostrożnie wszedł do wody, po czym nawodnił się. Odbył całą sierść, raz czy dwa razy całkiem na moment znikając pod wodą. Tristana uśmiechnęła się pod nosem i sama weszła po wysokość połowy łap do wody.
- To jak, może się przejdziemy jeszcze, pokażę Ci co nieco i po drodze zapolujemy? - zaproponowała serdecznie wadera.

Hinata? :3

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów:253
Ilość zdobytych PD: 126
Obecny stan: 1749 + 126 = 1875

sobota, 21 listopada 2020

Od Tristany Cd. Tarou


Tristana przysiadła z rozbawieniem malującym się na pyszczku.
- Ja też! Jesteśmy dość blisko Cascade de rêve, proponuję spacer i chwilę odpoczynku przy wodzie. - odparła śnieżnobiała, rozglądając się na boki. Nagle poczuła, jak bardzo jest spragniona. Uśmiechnęła się do Tarou z westchnieniem. - i od razu się napijemy.
- Dobry pomysł! - odparł samiec, otrzepując się z ostatnich liści, które wczepiły mu się w ciemne futro na grzbiecie.
Wilki dotarły do celu spacerem, wymieniając swoje spostrzeżenia o zmianach jakie miały miejsce w lesie, jak i całej watasze. Oboje byli bardzo zadowoleni z faktu, że szeregi watahy znacznie powiększyły się. Tristana przysiadła nad zmierzwioną lekkim wiatrem taflą wody i napiła się. Tarou uszynił to samo. Wadera z uczuciem wdzięczności dla darów lasu położyła się.
- Wiesz, że tutaj spotkaliśmy się po raz pierwszy? - uśmiechnęła się biała wadera, głęboko zapatrzona w wodę. Tarou był jednym z pierwszych wilków, które Tristana spotkała na tych terenach i od razu polubiła. Był także jednym z nielicznych, którzy w jej życiu są dłużej, niż tylko na kilka przelotnych chwil, spotkani podczas niekończącej się wędrówki w poszukiwaniu domu, odpowiedniego miejsca do życia. Z wyrazem głębokiego uczucia w oczach, waderka spojrzała na siedzącego nad nią Tarou.
Tarouu? ;3


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 193
Ilość zdobytych PD: 96
Obecny stan: 1653 + 96 = 1749

środa, 4 listopada 2020

Od Tristany - Quest 1 ~ Halloween

Śnieżnobiała wadera przemierzała las w poszukiwaniu najładniejszych liści do ozdobienia jaskini, w której mieszkała z jeszcze dwoma waderami - Samyą oraz Ice Queen. Cieszyło ją, że współlokatorki zgodziły się na jej propozycję dodania nieco kolorów lasu także i od wewnątrz miejsca ich zamieszkania. Niosąc z zadowoleniem garstkę liści w pysku, wadera wyłapała znajomą woń starszego brata. Niestety, przez pełny listkami pysk nie była w stanie dobrze wyczuć skąd dochodzi zapach Capitána. Samica westchnęła, postanawiając, że innym razem spotka się z bratem. Gdy nagle coś przemknęło za waderą, Tristana cała zesztywniała i strzygła uszami w panice, szukając miejsca, w którym mogłaby się ukryć. Zdążyła zaledwie zrobić krok w przód, gdy kilka skoków przed nią przemknął biały kształt, nie przypominający niczego, co dotąd miała okazję widzieć. Wypuściła w szoku liście z pyska i pobiegła w drugą stronę. Jakże ulgę poczuła Tristana, gdy natknęła się na Renesmee. Wadera zawołała do alfy, która podchodząc do śnieżnobiałej, wyraźnie sprawiała wrażenie świadomej co takiego ją wystraszyło.
- Renesmee! Nie uwierzysz! - odparła Tristana, podskakując ostrożnie do alfy.
- Widziałaś ducha? - odparła z rezygnacją. Biała samica przekręciła głowę w geście niezrozumienia.
- Ducha? - mruknęła, po czym szybko pokręciła głową. - Coś białego mi przebiegło przed nosem! Pojęcia nie mam co to było. Wielkości wilka, ale jakieś.. gładkie. Na pewno bez futra.
- Już kilka osób skarżyło mi się na ten widok, właśnie chodzę i szu.. - Renesmee przerwała, szeroko otwierając oczy na widok czegoś, co zbliżało się do wader od strony pleców Tristany.
- Co się.. - drżąc, Tristana obróciła głowę za siebie. Pobladła i podskoczyła z szoku. Renesmee jednak po chwili przybrała spokojny wyraz pyska i pokręciła głową z uśmiechem.
- Capitán? Co Ty robisz? - zaśmiała się. Tristana z dezorientacją zaczęła przyglądać się zjawisku.
- Rene? Czy.. czy mogłabyś mi z tym pomóc? - odparł znajomy, męski ton spod białej warstwy czegoś materiałowego. Renesmee podeszła bliżej i zdjęła zasłonę, ukazując głowę Capitána. Tristana kompletnie zagubiona usiadła.
- Dzięki. Znalazłem to na plaży, chyba przypłynęło morzem. Oczyściłem i planowałem zanieść dla Opal, aby mogła w zimę się w tym sadowić... ale trochę się zaplątałem chyba, a nikt nie był zbyt chętny do pomocy. - zaśmiał się niepewnie.
- Dobry pomysł, Opal będzie w tym ciepło... - odpowiedziała Renesmee, po czym westchnęła. - Przyprawiłeś o zawał kilka wilków. Myśleli, że jesteś duchem.
Capitán ze zdziwieniem spojrzał w oczy Renesmee, a następnie na Tristanę. Waderka z lekkim zażenowaniem uśmiechnęła się do brata.
- Przepraszam, to nie specjalnie. - Capitán nieco niepewnie zaczął wygrzebywać się z białego kocyka.
- Spokojnie. Pomogę Ci do zanieść do jaskini, a potem lepiej chodźmy wyjaśnić kilku wilkom co się stało. - zaśmiała się Renesmee. Capitán przytaknął, wdzięczy za oferowaną mu pomoc.
Tristana pożegnała się z wilkami i wróciła do zbierania liści, które pogubiła po drodze. Teraz może w spokoju ozdabiać jaskinię.

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 445
Ilość zdobytych PD: 222
Nagroda za Quest: 200 PD
Obecny stan: 1231 + 200 + 222 = 1653

Quest zaliczony !

sobota, 24 października 2020

Od Tristany Cd. Tarou


Tristana zmrużyła oczy w serdecznym uśmiechu i pokiwała głową na boki. Rozejrzawszy się dookoła, znalazła zachęcająco wyglądającą stertę liści.
- Skoro mówisz, że to dobra zabawa, może też spróbuję? - wadera posłała szeroki uśmiech i z błyskiem w oku obejrzała się na Tarou. Nim samiec zdążył cokolwiek powiedzieć, śnieżnobiała samica wstała i w kilku szybkich susach znalazła się przed złocisto-brązową stertą liści. Tristana wybiła się wysoko i zwinnie zanurkowała w szeleszczące listki. Nastała chwilowa cisza, a Tarou zastrzegł uszami z uwagą w stronę sterty, w której zniknęła wadera. Ciszę przerwał głośny szelest, a chwilę później rozbawiona waderka wyłoniła się z kupki liści. Tarou podbiegł do niej.
- I jak? - zapytał, z poślizgiem zatrzymując się przed obsypaną kolorowymi listkami Tristaną. Wadera zaśmiała się.
- Miałeś rację! To świetna zabawa. - przyznała samica, wygrzebując się ze sterty. Otrzepała się intensywnie, przypadkowo obsypując Tarou liśćmi i kurzem. Zaskoczona wadera spojrzała na komicznie zrezygnowanego samca.
- Hahaha przepraszam! Już Ci pomagam - zaśmiała się wadera i pomogła wyjmować Tarou listki z futra. - Już prawie gotowe, zaczekaj..
Tristana sięgnęła po niewielki kawałek skruszonego liścia na boku pyska Tarou. Ostrożnie chwyciła brudek, muskając nosem puchate futro na policzku basiora. Przez chwile poczuła jego łagodny, ciepły oddech na sobie i nieśmiało, mimowolnie cofnęła głowę. Z uśmiechem spojrzała na swoje łapy.
- Gotowe. - odparła.

Tarou? ;3

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 209
Ilość zdobytych PD: 104
Obecny stan: 1127 + 104 = 1231

piątek, 2 października 2020

Od Tristany Cd. Tarou

Wadera uśmiechnęła się ciepło i przesunęła lekkim ruchem ogonem po pyszczku Tarou, na znak, że nie musi się tłumaczyć. Przymknęła oczy, napawając się promieniami słońca. Potem uchyliła jedno oko i spojrzała na basiora.
- Też świetnie wyglądasz w słońcu.. i nie tylko. - zaśmiała się. Tristana położyła głowę na łapach i po chwili oddała się błogiej drzemce.
Gdy wadera zbudziła się, co ogłosiła potężnym ziewnięciem, dostrzegła, że Tarou także już wstał. Uśmiechnął się i podszedł do wciąż leżącej Tristany.
- Jak się spało? - zapytał, siadając obok.
- Wyśmienicie! To świetne miejsce. Aż nie mogę uwierzyć, że to ostatnie słoneczne dni. - westchnęła podnosząc się.
- To fakt.. - odparł Tarou. Oba wilki jednocześnie wpatrzyły się w zrzucające pomarańczowo-czerwone liście drzewa, które majaczyły pomiędzy licznymi drzewami iglastymi. Jesień zaczęła się na dobre.
Słońce już powoli zachodziło, a na niebie zaczęły pojawiać się chmury. Oba wilki przechadzały się lasem, brodząc łapami w szeleszczących liściach.
- Będzie jutro padać. - stwierdziła Tristana, podnosząc pysk w stronę koron drzew. Wytężyła wzrok, jakby chciała objąć oczami całą chmurę, która napłynęła na ciemniejące niebo. Wadera wzdrygnęła się na myśl o zimnie i przemoczonym futrze.

Tarou?

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 180
Ilość zdobytych PD: 90
Obecny stan: 1037 + 90 = 1127

środa, 23 września 2020

Od Tristany Cd. Tarou

Tristana rozpromieniła się na propozycje Tarou. Wspólne polowanie to zawsze dobry pomysł, szczególnie gdy nie jest się w tym najlepszym. 

- Brzmi świetnie! - odparła, przebiegając w podskokach do basiora. Wilki ruszyły przez las, rozmawiając między innymi o tym jak minęła im noc, o czym śnili. W tym samym momencie zastrzygły nagle uszami, przerywając wymianę zdań. Bezszelestnie podkradli się w wyższych trawach, obserwując dwa młode jelenie, zajęte młodzieńczymi potyczkami. 

- Jeden nam powinien starczyć - stwierdził Tarou, po czym dał znak głową Tristanie, aby ubezpieczała go z boku. Samiec wykorzystał uwagę młodych jeleni i podkradał się bardzo blisko. Wyskoczył, płosząc oba stworzenia, lecz było już za późno - bez większego problemu złapał jednego z nich, nie dając mu szansy na ucieczkę. Tristana doskoczyła do wierzgającego jelenia i pomogła Tarou z nim. 
Po posileniu się, wilki postanowiły zmierzyć ku Clairière Verte, by ugasić pragnienie w małym strumyczku. Polana mieniła się soczystymi zieleniami w ostatnich promieniach lata. Tristana westchnęła, na co Tarou rzucił jej pytające spojrzenie.

- Nadchodzi jesień. Niedługo zacznie brakować takiego słonka. - odparła, łagodnie pokazując na polanką, która zachęcała wilki samym wyglądem do drzemki. 

- Masz rację.. ale po każdej jesieni i zimie nadchodzi wiosna. - uśmiechnął się Tarou. 

- Racja. A wiosna oznacza czas na powrót do życia roślinności, nowe istoty przychodzą na świat.. - wymieniała wadera, z miłym uczuciem mrużąc oczy. 

- Wiesz, że ta polana to najlepsze miejsce do zabawy dla szczeniąt? - uśmiechnął się basior. 

- Tak? Oo, masz racje. Wygląda na bezpieczną i.. jest tutaj po prostu pięknie. - stwierdziła śnieżnobiała. Oba wilki napiły się ze strumyka i zmierzyły ku środkowi Clairière Verte. 

- To jak, może drzemka? - uśmiechnęła się Tristana, przeciągając w promieniach słońca.

Tarou? ;3


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 265
Ilość zdobytych PD: 132
Obecny stan: 905 + 132 = 1037

środa, 16 września 2020

Od Tristany Cd. Tarou

Śnieżnobiała wadera lekko zdezorientowana rzuciła spojrzenie na sadowiącego się przy szczeniaku Tarou, który posłał jej przepraszające spojrzenie. Westchnęła z uśmiechem, szukając w głowie dobrej opowieści. Choć w głowie kłębiła jej się cała masa historyjek, które opowiadała niegdyś szczeniakom, a jeszcze wcześniej usłyszała je od swojej matki i innych samic w watasze, z której pochodziła, nie mogła się zdecydować, którą wybrać. Położyła się wygodnie przed dwójką wyczekujących bajki wilków i rozpoczęła opowieść o stworzeniach, które z wyglądu przypominały naprawdę szczupłe konie, a ich czoło przyozdabiały rogi. Z uczuciem trwogi przypomniała sobie, jak według legend opowiadanych w rodzinnej watasze, stworzenia te przynosić miały szczęście i dobrobyt, zaś zabicie jednorożca oznaczać miało dużą tragedię i zły los dla całej watahy. Przymknęła oczy. Nigdy jednak nie widziała jednorożca na żywo, a bajki, jak na przykład ta, którą opowiadała, towarzyszyły już najmłodszym wilkom w dorastaniu. Tristana snuła opowieść o tym, że jednorożce pojawiają się na krótki moment pod tęczą, równo na wysokości jej środka, dlatego tak ciężko je dostrzec. Opowiadała, że tworzą je ostatnie krople deszczu, a do życia budzą ciepłe promienie wychodzącego słońca.
Gdy opowieść zbliżała się ku końcowi, Tristana z ciepłym na sercu uczuciem zobaczyła, że młody wilczek już śpi. Uśmiechnęła się do Tarou, który też wydawał się być bardzo zmęczony.
- Też już odpocznij, dzień pełen wrażeń za nami. - wyszeptała wadera posyłając ciepłe spojrzenie skrzydlatemu przyjacielowi. Polubiła tego samca jak nikogo innego, więc na myśl o pożegnaniu przez chwile poczuła żal. Strzepnęła jednak niezauważalnie ogonem. Wkrótce się na pewno spotkają, są w końcu w jednej watasze.

Tarouuu? UwU

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 253
Ilość zdobytych PD: 126
Obecny stan: 779 + 126 = 905

piątek, 11 września 2020

Od Tristany Cd. Tarou

Młody wilczek zbudził się z potężnym ziewnięciem. Rzucił przyjazne spojrzenie do Tarou, po czym ciekawsko przeniósł wzrok na Tristanę, która nieśmiało podeszła bliżej, zachęcona przez dorosłego basiora.
- Hej! - odparł młodzieniec, siadając. Śnieżnobiała wadera uśmiechnęło się ciepło.
- Tristano, to jest właśnie Frae. - przedstawił waderze szczeniaka Tarou. Następnie zwrócił się do ciemnej barwy wilczka. - Frae, a to Tristana.
- Cześć Frae, miło mi Ciebie poznać. - powiedziała z uczuciem w głosie wadera.
- Zostawię Was na chwilkę samych jeśli pozwolicie. - wtrącił szybko Tarou, pospiesznie oddalając aby posegregować nowe zioła. Tristana odprowadziła go łagodnym wzrokiem, a następnie spojrzała ponownie na uśmiechniętego malucha.
- Jesteś nowa w watasze? Nie widziałem Cię wcześniej! - zapytał, doskakując do młodej wadery.
- Tak, nie tak dawno temu dołączyłam.. poznałam już trochę tereny watahy i teraz przyszedł czas na jej członków. - Tristana aż zamerdała lekko ogonem. Pierwszy raz od dawna poczuła, ze naprawdę jest w domu.
- Super! A.. lubisz się bawić? - zapytał błagalnym tonem młody. Samica zaśmiała się. Kocha szczenięta, przynoszą światu tyle szczęścia, rozweselają w najgorsze dni. Przytaknęła głową.
- Jasne!
Gdy Tarou skończył układać zioła i ruszył by sprawdzić jak się ma dwójka nowych znajomych, zastał ich w jakże szczenięcym przekomarzaniu się i skakaniu dookoła siebie wzajemnie. Tristana zatrzymała się i z zabawnym zażenowaniem spojrzała na skrzydlatego samca, który kręcił głową z uśmiechem. Przez to, ze nie jest zbyt wysoka, wyglądała w tej chwili na znacznie młodszą niż była. Pochyliła się na przednich łapach w stronę Tarou, przyjmując pozycję zaproszenia do zabawy. Zmrużyła oczy z uśmiechem i energicznie machała ogonem, gotowa do skoku.

Tarou? :')

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 250
Ilość zdobytych PD: 125
Obecny stan: 654 + 125 = 779

wtorek, 1 września 2020

Od Tristany Cd. Tarou

Opiekuńcza postawa Tarou sprawiła, że Tristanie zrobiło się miło i mimowolnie zaczęła się uśmiechać pod nosem. Przestąpiła z łapy na łapę.

- Możemy ruszać dalej. - odparła odwzajemniając czuły uśmiech samca. Tarou odwrócił się, dając znać, że ruszają w tym kierunku. Wadera podeszła do niego pospiesznie, wpatrując się w swoje łapy. Czuła się swobodniej przy nowym znajomym, polubiła jego towarzystwo. Otwartość na jakąkolwiek nową relacje z nieznanym wilkiem zdziwiła waderę, lecz podobało jej się, że tak jest - w końcu jaki nudny byłby świat bez przyjaciół?

Słońce już zachodziło, gdy dwójka wilków podążała wzdłuż leśnej polany, ukrywając się pod koronami drzew. Nazbierali wiele różnych ziół, z których jak najwięcej nazw oraz działania, biała wadera starała się zapamiętać. Właśnie skończyli zbierać zioła, które ponoć są świetne na ból brzucha i ruszyli w stronę środku lasu. Zmierzali już do jaskiń, gdyż lada moment miała nastać noc.

- Nie mam pojęcia jak możesz to wszystko zapamiętywać! Jest tego tak wiele, w życiu bym nie dała rady. - zaśmiała się przyjaźnie Tristana.

- Z czasem to wszystko zaczyna przychodzić coraz łatwiej. - odparł Tarou zerkając na obficie wypełnioną roślinami torbę. Oba wilki zebrały zapasy, które powinny starczyć na całą nadchodzącą zimę. Tristana rzuciła przyjazne spojrzenie na samca, który wydawał się być bardzo zadowolony z ich dzisiejszych zbiorów. Widocznie więcej łap do pomocy przydało się medykowi.

Tarou? :3


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 214
Ilość zdobytych PD: 107
Obecny stan: 547 + 107 = 654

sobota, 29 sierpnia 2020

Od Tristany Cd. Tarou

Tristana bacznie przyglądała się uciekającemu kitsune, który upuścił torbę na gałęziach drzewa. Oba wilki bezradnie obserwowały huśtającą się na drzewie torbę, Tarou wydał się bezradny na ten widok. Wadera zauważyła, że towarzysz lekko poruszył skrzydłami, jakby przez chwilę zastanawiał się czy dałby radę podlecieć po zgubę - jednak szybko przybrał zniesmaczony wyraz pyska.

- Kurcze. Moje pierwsze zadanie, a już zaliczyłem wpadkę. - odparł, po czym wciąż nie spuszczając wzroku z torby, usiadł pod drzewem. Tristana wciąż wpatrywała się w górę.

- A może spróbuję po nią się wdrapać? - zastanawiała się głośno. Tarou rzucił jej szybkie spojrzenie. 

- Za wysoko. Spadłabyś. - westchnął basior, upuszczając wzrok na swoje łapy. Gdy tak rozmyślał, nie zauważył, że wadera znajduje się już na drzewie i z determinacją w oczach wyskakuje w górę z wyciągniętymi łapami. Gwałtowny dźwięk wybudził skrzydlatego samca z namysłu i gdy zdezorientowany spojrzał w górę, z chwilowym przerażeniem zdał sobie sprawę, że śnieżnobiała wadera chwieje się na gałęzi, która balansowała w górę i w dół pod jej ciężarem. 

- Tristana! - krzyknął Tarou, wstając pospiesznie. Młoda wadera przycupnęła u skraju drzewa, a następnie zaczęła przesuwać się ku zawisłej na gałęzi powyżej torbie. Złapała ją delikatnie w zęby i lekko pociągnęła. Niestety, torba nie chciała się odczepić, przez co wadera wydała z siebie ciche warknięcie i szarpnęła mocniej. Gałąź na której wisiał przedmiot trzasnęła, po czym złamała się. Zaniepokojona waderka wzdrygnęła się i zsunęła tyłem z gałęzi. Kopiąc bezradnie w powietrzu piszczała, wciąż zawzięcie trzymając w pysku własność basiora. Tarou krzyknął, po czym uniósł się lekko nad ziemią. Nie mógł podlecieć niestety wystarczająco blisko śnieżnobiałej, więc wpadł na nieco nieprzemyślany pomysł, lecz jedyny, który mógłby pomóc samicy.

- Puść gałąź! - krzyknął do niej.

- Słucham!? - odparła przez zęby z niedowierzaniem Tristana, próbując zerknąć w dół.

- Zaufaj mi! - wykrzyknął samiec. Tristanie akurat w tej samej chwili łapy ześlizgnęły się całkiem z gałęzi i poleciała w dół. Udało się jej przekręcić w locie i nim się zorientowała, spadła na grzbiet Tarou. Basior pod wpływem uderzenia także poleciał w dół, lecz niewiele nad ziemią na szczęście odzyskał równowagę. Wylądował lekko, zniżając się aby zszokowana wadera mogła zejść. Trsitana zeskoczyła, wciąż trzymając torbę towarzysza. Położyła ją delikatnym ruchem przed basiorem.

- Dziękuję. - pochyliła głowę. Wiedziała, że to co zrobiła było dość głupie, ale przynajmniej zdobyła zgubę. Pochyliła uszy do tyłu, szykując się na to, że Tarou może skarcić waderę za bardzo nieodpowiedzialne zachowanie, przez które teraz mogą boleć go plecy. Chociaż jedynym szczęściem w tej sytuacji była waga i wielkość samicy. No, i odzyskana torba.

Tarou? ^^'

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 409
Ilość zdobytych PD: 204
Obecny stan: 343 + 204 = 547

sobota, 22 sierpnia 2020

Od Tristany Cd. Tarou

Wadera była pod wrażeniem funkcji pełnionej przez nowo poznanego basiora. Mimo, że miała niewiele styczności w życiu z medykami, czasem wraz z bratem posługiwali się podstawowymi ziołami na dolegliwości typu ból brzucha. Gdy Tristana napotkała ponownie wzrok Tarou, poczuła, że ogon jej drży.
- W zasadzie.. nigdy nie miałam okazji wykazać się w żadnym stanowisku. Opuściłam watahę w której przyszłam na świat gdy miałam jakoś pół roku, nie więcej. - westchnęła. - Ale jest jedna rzecz, która mi wychodzi.
- Tak? Co to takiego? - odparł skrzydlaty samiec. Wadera uśmiechnęła się miło.
- Mam talent do zajmowania się szczeniętami. W opiece nad nimi jestem lepsza, niż w polowaniu. - Tristana zaśmiała się przyjaźnie.
- Wyglądasz dość.. młodo. - odparł ostrożnie samiec. - To bardzo odpowiedzialne zajęcie.
- Tak, mam zaledwie dwa lata. - westchnęła z uśmiechem wadera, sadowiąc się wygodnie przed basiorem. - Chyba też dlatego tak łatwo przychodzi mi zrozumienie potrzeb maluchów. Mój brat często powtarzał, że prędzej powierzyłby mi cały miot szczeniąt, niż kazał przypilnować zdobyczy.
- W takim razie posada opiekunki będzie dla Ciebie świetnym wyborem.
- Też tak myślę. Poza tym... medyk to też bardzo odpowiedzialne zadanie. - odparła Tristana, lekko machając ogonem. Po chwili zaśmiała się. - Tylko różnica taka, że pacjenci chyba bywają posłuszniejsi niż małe, rozbrykane kulki.
- Hah, różnie się zdarza. - przytaknął czarny samiec. - Nie chciałabyś mi może pomóc w szukaniu ziół?
- Bardzo chętnie. Zwłaszcza.. że nie do końca wiem, w którą stronę mam zmierzać, aby gdziekolwiek dotrzeć.
- To przy okazji trochę się rozejrzysz. Chodź, opiszę Ci jak wygląda to, co szukamy. - Tarou wstał, dając waderze sygnał ruchem głowy. Tristana także się podniosła i lekkim krokiem ruszyła obok nowego przyjaciela, gdy ten tłumaczył jej, czego ma szukać, a czego lepiej aby nawet nie wąchała.

Tarouuu? c:

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 274
Ilość zdobytych PD: 137
Obecny stan: 206 + 137 = 343

poniedziałek, 16 marca 2020

Od Tristany do kogoś

(Opowiadanie jest nawiązaniem do scen w tej opowieści Od Capitána do Renesmee )

Tristanę powoli nudziło przesłuchiwanie się rozmowie brata z napotkaną szarą waderą z naprawdę ciekawymi skrzydłami i grzywką, która okazała się samicą alfa tutejszej watahy. Wiadomość o możliwości zatrzymania się obu wilków na terenach Watahy Renaissance była zaprawdę wspaniałą wiadomością, a śnieżnobiała wadera nie posiadała się w głębi ze szczęścia. Ku zdziwieniu młodej wilczycy, obserwując rozmawiających Capitána z Renesmee poczuła delikatną zazdrość o brata.
Ukradkiem spiorunowała wzrokiem dostojną waderę i po wzięciu głębokiego oddechu, niezauważalnie odwróciła się i delikatnym krokiem odeszła. Postanowiła tylko chwilę rozejrzeć się w okolicy i za moment wrócić, lecz nim się obejrzała, ogarnęła ją lekka obawa i zrozumiała, że nie wie gdzie gdzie jest i dokąd iść. Nieco zakłopotana, postanowiła podążyć w prawą stronę i przystanęła, gdy znalazła się przy tafli wody jeziorka, powstałego z ładnego, delikatnego wodospadu. Tristana przyjrzała się sobie w tafli krystalicznie czystej wody, a kolejno jej wzrok podążył ku nurtowi spadającej wody. Miejsce wydało się tak magiczne dla młodej samicy, że poczęła wierzyć, iż może wręcz spełniać marzenia. Stała tak, zapatrzona w wodę, kompletnie pochłonięta w obserwacji i nadawaniu wodospadowi w myślach coraz to rozmaitszych przymiotników, które mogłyby opisać, jak bardzo podoba jej się to co widzi. Poczęła na słowie „wyborny”, gdy usłyszała czyjś oddech niemalże na swoim karku. Chciała obrócić się gwałtowanie, lecz zrozumiała ze już za późno. Pomału obróciła głowę i stanęła twarzą w twarz z innym wilkiem, którym okazał się być obcy jej samiec.
Odskoczyła lekko, zamaczając przednią łapę w wodzie. Szybko otrząsnęła ją i poczęła się wycofywać, gdy samiec podchodził coraz bliżej. Nastroszył uszy do przodu i czujnym wzrokiem bacznie przypatrywał się wystraszonej waderze. Śnieżnobiała położyła uszy do tyłu, zacisnęła zęby i drżąc lekko, obserwowała każde napięcie mięśni samca, gotowa do ucieczki.
- Kim jesteś? - zapytał pewnym siebie tonem basior. Wadera przełknęła ślinę, nie mogąc zebrać się na odpowiedź. Basior powtórzył, nieco łagodniejszym głosem: - Kim jesteś?
- Ja.. nazywam się T.. Tristana.. - odparła samica drżącym, lecz melodyjnym głosem. Jej ton wypowiedzi jakby dotknął lekko samca, gdyż wydał się rozluźnić na niewielką chwilę. Wadera przemogła się aby mówić dalej. - Dotarłam tutaj wraz z.. bratem. Samica alfa, Renesmee przyjęła nas.
Basior przyjrzał się uważnie Tristanie, która nagle wydała się niezwykle drobną i małą. Przez chwilę oba wilki obserwowały się w milczeniu, podczas którego wadera zastanawiała się, co będzie dalej. Wciąż stała odchylona do tylu, na lekko skulonych nogach i z uszami położonymi po sobie. Czuła, że w tej chwili wydaje się być czymś na wzór małej, leśnej istoty, stworzonej ze śniegu, którą z łatwością można zdeptać.

< Któryś z przedstawicieli płci przeciwnej? ^^ >


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 413
Ilość zdobytych PD: 206
Tristana
Tris, choć wadera bardzo lubi gdy używane jest jej pełne imię.
Płeć: Wadera | Wiek: 8 lat | Rasa: Wilk |
Ranga: Delta | Poziom: 1 (2256/3000 PD) | Stanowisko: Opiekun |
Właściciel: [Gmail] oonce.aagain@gmail.com | klaudwol1 
Autor: ~Astarcis~