Newsy



:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości

:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022

Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak

~Serdecznie zapraszamy♥~

sobota, 5 września 2020

Od Capitána - 5 trening szybkości

 Słońce zbliżało się ku zachodowi, gdy Capitán biegł wzdłuż granicy drzew. Dziś był wyjątkowo radosny, czuł się jak szczeniak, który upolował swoją pierwszą zwierzynę. Dzień spędził miło, wśród członków watahy - pomagał Renesmee, zapolował z siostrą.. czuł, że jedyne co mu pozostało, to bieg po grząskim piachu o zachodzie słońca. Po treningu będzie mógł wrócić do jaskini i wypocząć. Capitán mimowolnie odpłynął myślami do snu, gdy zdał sobie sprawę, że jest na miejscu. Z satysfakcją zastrzygł uszami, po czym wyskoczył do przodu. Pędząc po plaży, obrał najbardziej piaszczyste miejsce, w którym w lato miło było się wytarzać, bowiem piach przyjemnie się nagrzewał. Dziś także był ciepły, lecz Capitán nie planował się tarzać. Pracował solidnie mięśniami grzbietu i nóg, napinając się przy każdym skoku. Gdy dotarł na koniec plaży, czuł się niezwykle zmęczony. Dysząc ciężko, położył się na piasku pod skałkami, gdzie ostatnie, ciepłe promienie zachodzącego słońca otuliły jego futro. Samiec zapadł w drzemkę, postanawiając, że dziś na noc pozostanie w tym miejscu.

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 161
Ilość zdobytych PD: 80
Nagroda za trening: 100 PD + 3 punkty do szybkości
Obecny stan: 2677

piątek, 4 września 2020

Od Capitána - 4 trening szybkości

Dnia czwartego, choć wilgotnego i chłodnego (przynajmniej nie deszczowego!) Capitán obudził się bardziej wypoczęty, a łapy mu tak nie doskwierały, jak dnia poprzedniego. Gęsta mgła spowijała las, więc samiec kierował się w głównej mierze węchem. Dziś zmierzał w kierunku Plage Sud. Piaszczysta plaża była przyjazna dla gojących się na opuszkach łap ran, a także ciągnący się wzdłuż fal brzeg, był idealną bieżnią. 

Samiec dotarł na miejsce, po drodze oczywiście zapolował, aby nie trenować na głodno. Ruszył szybszym biegiem, oddychając głęboko. Skupiając się na pracy łap i grzbietu, zauważył, że treningi zaczęły przynosić efekty - lepiej kontrolował oddech w trakcie szybszego biegu, pomału osiągał lepszą prędkość, a zmęczenie dopadło go później, niż zwykle. Zadowolony z siebie samiec udał się do lasu, po drodze łapiąc bażanta dla siostry. W ostatnich dniach widzieli się mniej, głównie dlatego, że gdy samiec biegał, to potem wolał odpocząć, niż spędzać razem więcej czasu. 

'W następny dzień' - pomyślał - 'przyjdę tutaj też, ale wieczorem. Czas potrenować o innej porze dnia, niż z rana.'

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 164
Ilość zdobytych PD: 82
Nagroda za trening: 100 PD + 3 punkty do szybkości
Obecny stan: 2497

czwartek, 3 września 2020

Od Capitána - 3 trening szybkości

 Trzeci dzień treningów nie zapowiadał się za dobrze - padał deszcz, a obolałe po wczorajszych sprintach łapy Capitána, nie chciały za bardzo współpracować. Bieg przez leśne poszycie zdarł nieco opuszki samca, przez co każdy krok sprawiał dyskomfort. 

- Wolałbym chyba miesiąc zakwasów, niż to.. - mruknął do siebie basior, ostrożnie przechadzając się po leśnym poszyciu. Udał się na leśną polanę, na której miękka, mokra trawa koiła ból poranionych opuszek łap. Jedynym minusem Clairière Verte był fakt, że korony drzew nie chroniły basiora przed deszczem. Niekoniecznie zadowolony z mokrego futra, Capitán zaczął biegać w kółko. Nie było trzeba dużo czasu, a czekoladowo brązowa sierść samca przemokła do skóry, przybierając niemalże czarny odcień. Oblepiony futrem basior postanowił, że dziś spokojniejszy i krótszy trening - gdy już się rozbiegał, kilka razy przeskoczył dla urozmaicenia strumyczek. Pomysł ten szybko wybił mu się z głowy, gdy przy lądowaniu poślizgnął się, niemalże wpadając do strumyka. Oglądając się za siebie, ruszył truchtem w stronę lasu, by w końcu wrócić do przytulnej jaskini i wyschnąć.

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 163
Ilość zdobytych PD: 81
Nagroda za trening: 100 PD + 3 punkty do szybkości
Obecny stan: 2315

środa, 2 września 2020

Od Capitána - 2 trening szybkości

Ciemno-brązowego samca obudził poranny śpiew ptaków. Gdy Capitán wychylił głowę z wejścia do jaskini, zdał sobie sprawę, że słońce dopiero wschodzi. Mimo wczesnej pory, wysoki samiec czuł się rześki i pełen energii. Gotów do działania przebiegł się truchtem do niewielkiego, ładnego wodospadu w centrum watahy - Douce Cascade. Jest to najbliższe miejsce z wodą, do którego samiec mógłby się udać. Basior trucht do wodopoju, z nad którego alfa zazwyczaj wygłasza mowy, potraktował jako rozgrzewkę. Dziś Capitán miał w planach ćwiczenie sprintu, a co za tym idzie - wytrzymałości. Jako motywację, basior obrał młode, szybkie zające, których ku zadowoleniu basiora, z rana biegało po lesie pełno. Upewniwszy się, że jest wystarczająco daleko od jaskiń pozostałych, prawdopodobnie jeszcze śpiących członków watahy, zaczął się podkradać, uważnie nasłuchując zarówno zająców, jak i zbliżających się oburzonych wilków, które mogłyby zarzucić młodemu samcowi przedwczesną pobudkę. Na całe szczęście nikt nie nadchodził, dzięki czemu Capitán mógł ruszać. Znalazł okazałego samca zająca i niespecjalnie zachowując ostrożność, ruszył w jego stronę nie za szybkim biegiem. Uszate stworzonko gwałtownie zerwało się przed siebie, narzucając Capitánowi najszybsze tempo biegu. Pędząc za gwałtownie skręcającym między krzewami i korzeniami zwierzątkiem, Capitán sprawnie przeskakiwał w biegu napotkane przeszkody. 

Po zgubieniu zająca, Capitán dysząc usiadł, by odpocząć. W ciągu dnia pognał tak jeszcze za trzema osobnikami, ostatecznie łapiąc ostatniego z nich jako późne śniadanie.

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 218
Ilość zdobytych PD: 109
Nagroda za trening: 100 PD + 2 punkty do szybkości
Obecny stan: 2134

Od Diegore Cd. Capitána

Szedłem niepewnie za basiorem. Nie spodziewałem się, że będzie mi dane poznanie tutejszej alfy. Po chwili dotarło do mnie, że Capitán wspominał o tym, iż jest to samica. Renesmee jeśli dobrze zapamiętałem imię. Złożyłem uszy zrezygnowany. Obym znów nie palnął głupoty. Zawsze muszę coś nie tak powiedzieć w towarzystwie samic. To chyba moje przekleństwo. A może wogóle powinienem tym razem milczeć? Całą drogę zastanawiałem się, jak uniknąć jakiegoś potknięcia z mojej strony. Czarne zerkałem na Capitána, który szedł ze mną. Los był dla niego hojny. Dobrze zbudowany, wysoki i idealna sierść w odcieniach brązu. A ja? Białe coś, czemu bliżej do lisa niż wilka. Miałem ochotę się zaśmiać z tego, ale zbytnio nie wypadało w tej sytuacji. No cóż, może później nadarzy się okazja. Szliśmy tak, aż naszym oczom ukazała się szara wadera o skrzydłach niczym ogień. 
- O kurcze. - wymknęło mi cię. Samica odwróciła się w naszym kierunku, a ja natychmiast zasłoniłem pysk jedną łapą. Basior spojrzał na mnie co sprawiło, że poczułem się głupio. Po chwili wadera zbliżyła się. Kątem oka widziałem jak Capitán przygotowuje się do ataku na mnie w razie czego. Samica stanęła naprzeciw mnie. Czułem się niebywale mały. 
- Kim jest nasz przybysz? - spytała kierując pytanie raczej do Capitána. 
- Diegore. Tak mi się przedstawił. Spotkałem go przy jeziorze Lac doré. 
- Dziwna nazwa. - wtrąciłem, choć liczyłem na to, że powiedziałem to w swoich myślach. Czując jednak na sobie wzrok obu wilków zrozumiałem, że powiedziałem to na głos. - Znaczy się, bardzo ładna. Nie mam pojęcia co znaczy, ale brzmi fajnie? Pewnie ma swoje znaczenie, a ja urazić nie chciałem. Głupio mi serio. - zacząłem się pośpiesznie tłumaczyć. Wzrok wadery poinformował mnie, że raczej u niej nie zapunktowałem. Westchnąłem i spojrzałem w bok. Po co otwierałeś swój pysk? 
- Jestem Renesmee. - przedstawiła mi się. 
- Jak już kolega wspominał jestem Diegore, ale można mówić Diego. - odparłem. Od samicy aż biło potęgą jaką włada. Się ma szczęście. Jeśli ona mnie na śmierć nie skarze to będę w raju. 
- Nie masz gdzie się zatrzymać? - spytała ilustrując mnie wzrokiem. 
- Droga pani. - zacząłem. - Błądzę samotnie od dłuższego czasu i no tak mi się tu trafiło. Capitán mnie znalazł i prawie o zawał przyprawił i no tu przyprowadził. - odparłem. Renesmee wydała się nieco zagubiona. Nie dziwię się. Jakim ja do niej językiem gadałem? 
- Rozumiem. - odparła. - Chyba. - dodała cicho sama do siebie. - W takim razie jeśli zechcesz tu zostać poinformuj mnie o tym. Jaskinie znajdują się w centrum naszych terenów. Jeśli jednak postanowisz odejść, możesz skorzystać z naszych terenów aby uzupełnić siły, napić się czy zapolować. - odparła i odeszła dostojnym krokiem. 
- Ej no przyznam ci, że alfę to tu macie zajebistą. - odparłem wiele nie myśląc. 


Capitán? Oj se siary narobiłem xD

wtorek, 1 września 2020

Od Tristany Cd. Tarou

Opiekuńcza postawa Tarou sprawiła, że Tristanie zrobiło się miło i mimowolnie zaczęła się uśmiechać pod nosem. Przestąpiła z łapy na łapę.

- Możemy ruszać dalej. - odparła odwzajemniając czuły uśmiech samca. Tarou odwrócił się, dając znać, że ruszają w tym kierunku. Wadera podeszła do niego pospiesznie, wpatrując się w swoje łapy. Czuła się swobodniej przy nowym znajomym, polubiła jego towarzystwo. Otwartość na jakąkolwiek nową relacje z nieznanym wilkiem zdziwiła waderę, lecz podobało jej się, że tak jest - w końcu jaki nudny byłby świat bez przyjaciół?

Słońce już zachodziło, gdy dwójka wilków podążała wzdłuż leśnej polany, ukrywając się pod koronami drzew. Nazbierali wiele różnych ziół, z których jak najwięcej nazw oraz działania, biała wadera starała się zapamiętać. Właśnie skończyli zbierać zioła, które ponoć są świetne na ból brzucha i ruszyli w stronę środku lasu. Zmierzali już do jaskiń, gdyż lada moment miała nastać noc.

- Nie mam pojęcia jak możesz to wszystko zapamiętywać! Jest tego tak wiele, w życiu bym nie dała rady. - zaśmiała się przyjaźnie Tristana.

- Z czasem to wszystko zaczyna przychodzić coraz łatwiej. - odparł Tarou zerkając na obficie wypełnioną roślinami torbę. Oba wilki zebrały zapasy, które powinny starczyć na całą nadchodzącą zimę. Tristana rzuciła przyjazne spojrzenie na samca, który wydawał się być bardzo zadowolony z ich dzisiejszych zbiorów. Widocznie więcej łap do pomocy przydało się medykowi.

Tarou? :3


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 214
Ilość zdobytych PD: 107
Obecny stan: 547 + 107 = 654

Od Capitána - 1 trening szybkości

Ostatnie dni lata sprzyjają nowym pomysłom, chłodniejsze dni zachęcają wilki do częstszych spacerów, polowań, czy uprawiania rozmaitych zajęć. Nie inaczej było w przypadku naszego czekoladowo brązowego basiora - Capitána. Samiec bowiem, obudziwszy się pewnego, wietrznego poranka, zdał sobie sprawę, że to odpowiednia pora na ćwiczenia i treningi, przed nadchodzącą porą zimnych, krótkich dni, podczas których las nie będzie aż tak obfity w zwierzynę, jak był przez ostatnie miesiące. Na samą myśl o głodzie Capitánowi zaburczało w brzuchu. W zimę może być trudniej złapać zwierzynę, jeśli spadnie śnieg, ciemny basior może odznaczać się na tle jasnego, białego poszycia.
Samiec westchnął pod nosem, zdając sobie sprawę, że pora poważnie zabrać się za trening szybkości, by w razie czego, móc dorównać uciekającemu obiadowi. A szczególnie, gdy głód będzie doskwierał dłużej i samiec nie będzie miał tyle sił, ile teraz. Capitán wyciągnął się leniwie i postanowił, że zacznie spokojnie. Ruszył truchtem w głąb lasu. Dziś planował jednocześnie trenować, jak i spatrolować południową granicę watahy - dobiec do morza, a następnie wrócić. Po drodze basior przewidział przerwę na polowanie - w końcu trzeba mieć siłę, by móc ćwiczyć.
I tak, delikatnie i spokojnie, Capitán rozpoczął tygodniową serię treningów szybkości.


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 191
Ilość zdobytych PD: 95
Nagroda za trening: 100 PD + 1 punkty do szybkości
Obecny stan: 1925