Newsy



:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości

:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022

Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak

~Serdecznie zapraszamy♥~

niedziela, 13 września 2020

Samya ~ Kapłan

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

OGÓLNE INFORMACJE 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

IMIĘ: Samya

PRZEZWISKO: W dzieciństwie przyjaciele wołali na nią Sam

WIEK: 7 lat

DATA URODZIN: 15 czerwiec

PŁEĆ: Wadera

STANOWISKO: Kapłan

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

WYGLĄD ZEWNĘTRZNY 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

~Autor: Praca własna~

APARYCJA: Samya jest niewysoka, choć z pewnością nie najniższa. Jest dość dobrze zbudowana, a na szczególną uwagę zasługują dobrze umięśnione, tylne łapy, które pozwalają jej na zaskakująco wysokie skoki. Sierść wadery na większości ciała jest krótka, ale przy tym bardzo miękka. Futro wilczycy ma kolor wanilii, przy tym jednak łapy, pysk oraz końcówki uszu i ogona są szare. Prócz tego pierś, brzuch i spód ogona mają białą barwę. Uszy Samyi są długie i oklapnięte, na myśl przywodząc domowego królika. Oczy duże w kolorze bursztynu. Nos samicy jest mały i różowy. Ogon zaś krótki i bardzo puchaty. Prócz tego na prawej przedniej łapie Samya nosi srebrną bransoletkę z bursztynem, ostatnią pamiątkę po swojej zmarłej matce.

ZNAKI SZCZEGÓLNE:

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

CHARAKTERYSTYKA 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

OSOBOWOŚĆ: Samica o bardzo spokojnym usposobieniu. Ma duże pokłady cierpliwości i dość ciężko ją zdenerwować. Samya lubi towarzystwo, nawet nie koniecznie do rozmawiania, zwyczajnie lubi czuć, że nie jest sama. Ta niechęć do bycia samemu sprawiła jednak, że wilczyca stała się bardzo bojaźliwa. Można czasem zauważyć, jakby mówiła do siebie, sama jednak twierdzi, że rozmawia z bogami. Ponadto Samya jest przekonana o istnieniu takich rzeczy jak szczęście, pech i przeznaczenie. Wierzy w przesądy oraz to, że nic nie dzieje się przypadkiem. Wilczyca jest miła i stara się, aby nikomu nie sprawiać przykrości. Wadera jest też fatalnym kłamcą. Stara się tego nie robić, rzadko dobrze jej to wychodzi i zwykle bardzo szybko można zauważyć, że samica mija się z prawdą. Czasem można pomyśleć, że Samyi brak instynktu samozachowawczego. Potrafi stawiać innych ponad sobą, co czasem prowadzi do niebezpiecznych dla niej sytuacji. Źle się bowiem czuje, gdy się dla niej naraża, sama jednak nie dostrzega, że ktoś może czuć się podobnie, gdy ona to robi. Samica jest uparta i twierdzi, że wszystko potrafi zrobić sama. Nie przyzna się do tego, że czasem potrzebuje pomocy, jednak bardzo docenia, gdy ktoś jej takowej udzieli. Wilczyca jest sumienna i podchodzi poważnie do powierzonych jej zadań, lubi też jednak czasem mieć trochę czasu wolnego i chętnie korzysta z propozycji rozerwania się trochę.

RODZINA:
• Aisha - Kochająca matka, która niestety zeszła z tego świata zdecydowanie zbyt szybko.
• Nicolas - Dobry, choć może trochę szorstki i nadopiekuńczy ojciec.
Wraz z Samyą na świat przyszła też dwójka innych szczeniąt. Niestety oba urodziły się nieżywe i nigdy nie dostały imion.

HISTORIA: Samya urodziła się i wychowała w dużej watasze. Dzięki temu, choć nie miała rodzeństwa, nie mogła narzekać na brak towarzystwa. Szczęście nie trwało jednak długo, ponieważ nim jeszcze samica skończyła rok, jej matka zmarła z powodu ciężkiej choroby. Wsparcie, jakie otrzymała od ojca i przyjaciół pozwoliło jej jednak poradzić sobie z tą sytuacją. Czas biegł dalej a Samya z każdym kolejnym miesiącem coraz to poważniej myślała o opuszczeniu domu. Wiedziała, że ukochany ojciec nie przyjmie tego dobrze. Wiedziała też, że będzie tęsknić. Nie tylko za nim, ale też za wszystkimi innymi, z którymi spędzała czas. Nie widziała jednak dla siebie perspektywy w tej watasze. Potrzebowała zmiany. Pożegnanie przyszło jej z trudem. Gdy jednak już to zrobiła, pobiegła, nie oglądając się za siebie. Wiedziała, że jeśli to zrobi, będzie chciała wrócić. Że jeśli spojrzy na ich twarze, serce nie pozwoli jej ich zostawić tylko po to, aby samemu znaleźć sobie szczęście. Czas mijał. Samya nie liczyła, jak długo już jest w podróży, bo nie miało to dla niej znaczenia. Wiedziała, że jeśli bogowie zechcą, to pozwolą jej dotrzeć do miejsca, w którym powinna się znaleźć. Z tą właśnie wiarą trafiła do Watahy Renaissance.

PARTNER: Wciąż czeka na tego jedynego.

POTOMSTWO: Brak

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

MAGIA

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

ŻYWIOŁ: Woda

MOCE: Póki co nie udało jej się opanować nic więcej niż zwykłe kontrolowanie niewielkich ilości wody.

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

STATUS I STAN

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

POZIOM: 1

UMIEJĘTNOŚCI: 
 Inteligencja: 25
 Siła: 20
 Szybkość: 30
 Obrona: 15
 Moce: 10
Razem: 120 (20 do dowolnego rozdzielenia)

PUNKTY ZDROWIA: 100/100

STAN PSYCHICZNY: ◉◉◉◉◉◉◉◉◉◉

GŁÓD: 5/5

CHOROBA: - 

DOŚWIADCZENIE: 55 pkt

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

INNE

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

CIEKAWOSTKI:
• Samya czuje się dość niekomfortowo gdy ktoś kogo słabo zna dotyka jej uszu.
• Bransoleta, którą nosi ma dla niej bardzo dużą wartość sentymentalną.

WŁAŚCICIEL: Hw/DG - anako, gmail - ania.anako@gmail.com

Od Capitána Cd. Renesmee

- Nic się nie stało - odparł szybko basior, podążając wzrokiem za winowajcą czynu jakim było ochlapanie wadery.

Capitán przyjrzał się z zaciekawieniem zwierzęciu, które przodem przypominało konia, zaś tylna część grzbietu oraz zadnie nogi zastąpione były długim, syrenim ogonem. Całe ciało pokryte miało łuskami, perłami, a gdzieniegdzie zaczepiały o nie wodorosty oraz rozgwiazdy. Samiec z zadumy lekko przechylił głowę.

- Co to za stworzenie? - zapytał Capitán, przenosząc ciekawskie spojrzenie na Renesmee.

- To Hipokamp. - uśmiechnęła się wadera podchodząc bliżej samca. - Są przyjazne, ale jak widać... mają nieco inną definicje zabawy od nas. 

- W gorące dni to nawet przyjemna niespodzianka. - zaśmiał się Capitán. - Myślę, że skoro i tak już stoimy, możemy pomału udać się do lasu. Ciekawi mnie, jak trzyma się moje jajo.

- Jasne, chodźmy. - Renesmee ruszyła przodem, opowiadając po drodze jeszcze nieco o stworzeniach, które żyją na tutejszych terenach. Ku zdziwieniu Capitána, okazało się, że na terytorium żyją jeszcze inne, koniopodone istoty.

- Przy Cascade de rêve o północy możemy spotkać Duchy marzeń. Ponoć mogą spełnić jedno nasze marzenie, lecz nigdy jeszcze nie miałam okazji się przekonać. - opowiadała Renesmee. Capitán przytaknął głową, uważnie słuchając wadery. - W zasadzie to widziałam te stworzenia może raz... albo dwa..

- Tak? Jak wyglądają? - zapytał z entuzjazmem basior. Renesmee przymknęła oczy, zatapiając się w myślach.

- Są piękne. Jakby duchy, stworzone z nocnej tafli wody i blasku księżyca. Mają potężne skrzydła i dość... przerażający wzrok. - skrzywiła się, po czym westchnęła. - I ogromny róg, w którym odbijają się wszystkie gwiazdy z nieba. Niestety nie miałam możliwości przyjrzeć im się bardziej, są bardzo płochliwe.

- Ciekawe.. mam nadzieję, że uda mi się kiedyś spotkać jednego. - stwierdził brązowy basior. Skoczył do przodu i zatrzymał się przed waderą. - I może spełnić jakieś życzenie..? 

- A co Ci się marzy? - odpowiedziała z uśmiechem i ciekawsko przymrużonymi oczami samica. Capitán się zaśmiał. 

- A to tajemnica! 


Gdy oba wilki dotarły do jaskini Capitána, z czujnie postawionymi uszami weszły do środka. Jajo leżało sobie w najlepsze, nawet nie wyglądając ani trochę jakby planowało się wykluć dziś. Samiec westchnął. 

- Wygląda na to, że jeszcze tu poleży trochę. - odparł, ogonem wskazując na znalezisko. - Mam nadzieję, że w najbliższych dniach się wykluje. 

- Zjada się ciekawość, co? - dogryzła przyjaźnie Renesmee. Capitán pokiwał głową.

- Masz rację.. mam tylko nadzieję, że będę w jaskini jak zacznie się wykluwać. - odpowiedział basior, podchodząc do jaja. Powąchał je z uwagą, a gdy przyłożył do niego pysk, ciepło przeszyło go od czuba nosa, aż po samą końcówkę ogona. Renesmee musiała to zauważyć, bo aż się wzdygła. Capitán zmrużył oczy z uśmiechem. - Zdecydowanie. Nie mogę się doczekać.

Rene? 


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 415
Ilość zdobytych PD: 207

piątek, 11 września 2020

Od Tristany Cd. Tarou

Młody wilczek zbudził się z potężnym ziewnięciem. Rzucił przyjazne spojrzenie do Tarou, po czym ciekawsko przeniósł wzrok na Tristanę, która nieśmiało podeszła bliżej, zachęcona przez dorosłego basiora.
- Hej! - odparł młodzieniec, siadając. Śnieżnobiała wadera uśmiechnęło się ciepło.
- Tristano, to jest właśnie Frae. - przedstawił waderze szczeniaka Tarou. Następnie zwrócił się do ciemnej barwy wilczka. - Frae, a to Tristana.
- Cześć Frae, miło mi Ciebie poznać. - powiedziała z uczuciem w głosie wadera.
- Zostawię Was na chwilkę samych jeśli pozwolicie. - wtrącił szybko Tarou, pospiesznie oddalając aby posegregować nowe zioła. Tristana odprowadziła go łagodnym wzrokiem, a następnie spojrzała ponownie na uśmiechniętego malucha.
- Jesteś nowa w watasze? Nie widziałem Cię wcześniej! - zapytał, doskakując do młodej wadery.
- Tak, nie tak dawno temu dołączyłam.. poznałam już trochę tereny watahy i teraz przyszedł czas na jej członków. - Tristana aż zamerdała lekko ogonem. Pierwszy raz od dawna poczuła, ze naprawdę jest w domu.
- Super! A.. lubisz się bawić? - zapytał błagalnym tonem młody. Samica zaśmiała się. Kocha szczenięta, przynoszą światu tyle szczęścia, rozweselają w najgorsze dni. Przytaknęła głową.
- Jasne!
Gdy Tarou skończył układać zioła i ruszył by sprawdzić jak się ma dwójka nowych znajomych, zastał ich w jakże szczenięcym przekomarzaniu się i skakaniu dookoła siebie wzajemnie. Tristana zatrzymała się i z zabawnym zażenowaniem spojrzała na skrzydlatego samca, który kręcił głową z uśmiechem. Przez to, ze nie jest zbyt wysoka, wyglądała w tej chwili na znacznie młodszą niż była. Pochyliła się na przednich łapach w stronę Tarou, przyjmując pozycję zaproszenia do zabawy. Zmrużyła oczy z uśmiechem i energicznie machała ogonem, gotowa do skoku.

Tarou? :')

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 250
Ilość zdobytych PD: 125
Obecny stan: 654 + 125 = 779

czwartek, 10 września 2020

Od Tarou Cd. Tristany

Tarou był zadowolony z dzisiejszego dnia. Dzięki pomocy Tristany, w jeden dzień udało się zebrać tyle ziół, że starczy ich na naprawdę wiele dawek. 
- Dziękuję ci. Naprawdę nie wiem, jak ci się odwdzięczę. - odparł. Wadera uśmiechnęła się przyjaźnie. 
- Naprawdę nie ma za co dziękować. - odparła. 
- Chcę ci się jakoś odwdzięczyć. - powiedział pewnie basior. 
- Nie musisz. - odparła Tristana. Tarou już więcej się nie narzucał, co nie oznaczało, że zrezygnował ze swoich planów. Domyślił się, że Tristana będzie go przekonywać o tym, że odwdzięczenie jest zbędne. Mimo to Tarou pragnął to zrobić. Wadera pomogła mu, choć wcale nie musiała tego robić. To naprawdę miłe z jej strony. Gdy dotarli do jaskini medycznej, basior położył torbę w rogu. 
- Pamiętasz, jak rozmawialiśmy o szczeniakach? - spytał odwracając się w jej kierunku. Biała przytaknęła skinieniem pyszczka. 
- Pamiętam. 
- Otóż mamy w watasze szczeniaka. Pomyślałem, że skoro zechcesz podjąć się nad nimi opieki, to powinnaś go poznać. 
- To dobry pomysł. - odparła. Tarou uśmiechnął się. 
- Daj mi tylko chwilkę na wypakowanie ziół. - odparł, a samica przytaknęłam. Po chwili mogli ruszać. Tarou zaprowadził, Tristanę do jaskini, w której przebywał mały Frae. Zatrzymał się przed wejściem. 
- To ta jaskinia. - oznajmił wesoło, lecz gdy spojrzał na Tristanę zauważył na jej pyszczku cień lekkiego zdenerwowania. - Wszystko w porządku ? - spytał
- Tak, ale boję się, że mnie nie polubi. - odparła. Taro uśmiechnął się pogodnie i podszedł do białej wader. Położył łapę na jej ramieniu i spojrzał w jej oczy. 
- Jestem święcie przekonany, że cię polubi. - powiedział łagodnie. Wadera uśmiechnęła się. Po chwili oba wilki weszły do środka. Na środku jaskini leżała mała puchata kulka, którą był jedyny szczeniak w watasze, Fraesephidel. Tarou zbliżył się do szczeniaka i delikatnie szturchnął go pyskiem. Frae przeciągnął się i ziewnął, a następnie popatrzył z wesołością na starszego basiora. 
- Frae, przyprowadziłem ci moją przyjaciółkę. - odparł Tarou i wyprostował się, a swój wzrok skierował na białą waderę, stojącą trochę dalej. Ruchem głowy zachęcił ją do podejścia bliżej. 

Tristana? 


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 316
Ilość zdobytych PD: 158

poniedziałek, 7 września 2020

Od Capitána - 7 trening szybkości

Ostatni dzień serii treningów Capitán zaplanował jako bieg na drugi koniec terytorium watahy - do lasu Haute Forêt, w którym drzewa są najwyższe, jakie przez całe swoje życie w przeróżnych lasach widział. Bieg wyraźnie sprawiał samcowi przyjemność, nauczył się biegać znacznie szybciej, a przy tym mniej się męczyć, dzięki czemu mógł mknąć przed siebie, za kimś, lub za zwierzyną, znacznie szybciej i dłużej. Z satysfakcją zdał sobie sprawę, że z tymi umiejętnościami, zimą będzie mu znacznie łatwiej upolować cokolwiek, by móc się wyżywić. Capitán po cichu liczył na delikatną zimę, bez intensywnych mrozów.
Napawając się biegiem i wiatrem wiejącym w futrze czekoladowo brązowego samca, droga minęła bardzo szybko. Capitán wiedział, że jeszcze niedawno biegłby tutaj znacznie dłużej. Wpatrując się w ogromne, wysokie drzewa, samiec zauważył, że ciemne chmury zbierają się na niebie. Z niesmakiem pokręcił nosem. Nie zamierzał dzisiaj zmoknąć, a jeśli chce uniknąć deszczu - musi już ruszać w drogę powrotną. Zerkając raz jeszcze na nieskończenie długie drzewa, ruszył biegiem w stronę drugiego lasu, tym razem w centrum watahy.
Samiec zakończył serię treningów szybkości, która minęła mu szybko i przyjemnie. No, pomijając zdarte opuszki na samym początku.

KONIEC

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 186
Ilość zdobytych PD: 93
Nagroda za trening: 100 PD + 3 punkty do szybkości
Obecny stan: 3238

Trening zaliczony !

niedziela, 6 września 2020

Od Capitána - 6 trening szybkości

Capitán obudził się na plaży. Z początku nie do końca rozumiejąc gdzie się znajduje, zdezorientowany wciągnął poranną bryzę do nosa. Kichnął, ze zdumieniem kręcąc głową. Dzisiejszy dzień zaplanował jako luźniejszy - postanowił zapolować dla Tristany i Renesmee. Truchtając w stronę lasu, a potem między krzewami, złapał dwa pulchne drozdy, które są jednym z ulubionych przysmaków jego siostry. Dla Renesmee złapał młodego, lecz dorodnego zająca. Samiec zaniósł zdobycze dla wader, a następnie sam zajął się polowaniem dla siebie. Złapał młodego jelonka, którego łapczywie zjadł. Po odpoczynku, wybrał się na spokojną przebieżkę po lesie. Po drodze spotkał Tristanę, która wyjątkowo chętnie dołączyła do basiora. Biegnąc obok siebie, samcowi przypomniały się wszystkie ostatnie miesiące wspólnej wędrówki. Był szczęśliwy, że oboje znaleźli nowy dom, w którym czują się bezpiecznie i miło. Na zakończenie wspólnego okrążania lasu, rodzeństwo wpadło na pomysł wyścigu pod jaskinię Capitána. 

Oba wilki ruszyły gwałtownie, zostawiając za sobą kępę wyrzuconej trawy i igieł z choinek spod łap. Ku satysfakcji brązowego samca, wygrał wyścig o kilka długości przed siostrą, która zwykle bywała od niego szybsza. Basior zaśmiał się przyjaźnie.

- Jutro Ty stawiasz obiad! - wykrzyknął do Tristany. 

- I czego jeszcze!? - odpowiedziała ostro śnieżnobiała wadera, choć nie potrafiła ukryć rozbawienia.

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 195
Ilość zdobytych PD: 97
Nagroda za trening: 100 PD + 3 punkty do szybkości
Obecny stan: 3045

sobota, 5 września 2020

Od Capitána Cd. Diegore

Capitán spojrzał płonącym wzrokiem na Diegore. Po chwili westchnął. Nie ma co się gniewać na białego samca, w końcu wbrew pozorom nie powiedział nic złego. Brązowy wilk rozluźnił nieco mięśnie.

- Renesmee jest cudowną i mądrą alfą. Ta rola zdecydowanie jej pasuje. - przyznał, zerkając w kierunku w którym poszła srebrno-futra samica. Potem uśmiechnął się pod nosem i spojrzał na Diegore, który z ciekawością strzygł uszami za wzrokiem Capitána. - Pewnie jesteś głodny, co?

- A jestem, to fakt. - przyznał lisiej urody samiec. 

- To chodźmy, też bym zjadł obiad. - odparł Capitán obracając się i ruszając. Diegore ku uldze samca ruszył powolnym krokiem za brązowej maści basiorem. Oba wilki przemierzały poszycie lasu z czujnie postawionymi uszami, gdy nagle do uszu Capitána szemranie między trawami. Diegore także musiał usłyszeć ten dźwięk, gdyż już zaczął się podkradać bezszelestnie w stronę zwierzątka w poszyciu. Biały basior skoczył, sprawnie łapiąc pulchnego zająca. Capitán chwile później zauważył kruka dziobiącego nasiona przy krzakach nieopodal. Zakradł się i ruszył na zdobycz. Ptak poderwał się gwałtownie w powietrze, ale basior był szybszy - schwytał kruka w locie, wyskakując wysoko. Z dumą zabił zwierzątko i pożywił się. Diegore skończył posiłek chwilę wcześniej i ku uldze Capitána, czekał na niego, bacznie mu się przyglądając.

Oba wilki po posiłku ruszyły w stronę środka lasu, aby przybysz mógł wybrać sobie jaskinię na odpoczynek. 

- Tutaj zaczynają się jaskinie. W okolicy jest ich naprawdę sporo, więc masz w czym wybie... - przerwał Capitán, gdyż usłyszał, że ktoś biegnie w ich stronę. Diegore podniósł wysoko głowę, szukając wzrokiem sylwetki przemieszczającego się wilka. Do nozdrzy brązowego basiora dobiegł znajomy zapach.

- Capitán! - krzyknęła radośnie Tristana, młodsza siostra samca. Wypadła zza krzaków, zatrzymując się z poślizgiem tuż przed Diegore. Widocznie nie wyczuła zapachu obcego wilka, stąd jej zszokowane spojrzenie omiotło nieznajomego jakby zobaczyła właśnie latające króliki. Otworzyła szczęki w lekkim proteście. W tej chwili niezgrabnie siedziała pysk w pysk z Diegore. Capitán wstrzymał oddech. Zna Tristanę jak nikt inny i wie, że taka sytuacja jest dla niej niezwykle niemiła. Był ciekawy co się teraz stanie, więc czujnie obserwował dwójkę patrzących się na siebie z lekkim szokiem wilków.

Diegore? :>

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 343
Ilość zdobytych PD: 171
Obecny stan: 2848