Newsy



:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości

:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022

Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak

~Serdecznie zapraszamy♥~

sobota, 22 sierpnia 2020

Od Tristany Cd. Tarou

Wadera była pod wrażeniem funkcji pełnionej przez nowo poznanego basiora. Mimo, że miała niewiele styczności w życiu z medykami, czasem wraz z bratem posługiwali się podstawowymi ziołami na dolegliwości typu ból brzucha. Gdy Tristana napotkała ponownie wzrok Tarou, poczuła, że ogon jej drży.
- W zasadzie.. nigdy nie miałam okazji wykazać się w żadnym stanowisku. Opuściłam watahę w której przyszłam na świat gdy miałam jakoś pół roku, nie więcej. - westchnęła. - Ale jest jedna rzecz, która mi wychodzi.
- Tak? Co to takiego? - odparł skrzydlaty samiec. Wadera uśmiechnęła się miło.
- Mam talent do zajmowania się szczeniętami. W opiece nad nimi jestem lepsza, niż w polowaniu. - Tristana zaśmiała się przyjaźnie.
- Wyglądasz dość.. młodo. - odparł ostrożnie samiec. - To bardzo odpowiedzialne zajęcie.
- Tak, mam zaledwie dwa lata. - westchnęła z uśmiechem wadera, sadowiąc się wygodnie przed basiorem. - Chyba też dlatego tak łatwo przychodzi mi zrozumienie potrzeb maluchów. Mój brat często powtarzał, że prędzej powierzyłby mi cały miot szczeniąt, niż kazał przypilnować zdobyczy.
- W takim razie posada opiekunki będzie dla Ciebie świetnym wyborem.
- Też tak myślę. Poza tym... medyk to też bardzo odpowiedzialne zadanie. - odparła Tristana, lekko machając ogonem. Po chwili zaśmiała się. - Tylko różnica taka, że pacjenci chyba bywają posłuszniejsi niż małe, rozbrykane kulki.
- Hah, różnie się zdarza. - przytaknął czarny samiec. - Nie chciałabyś mi może pomóc w szukaniu ziół?
- Bardzo chętnie. Zwłaszcza.. że nie do końca wiem, w którą stronę mam zmierzać, aby gdziekolwiek dotrzeć.
- To przy okazji trochę się rozejrzysz. Chodź, opiszę Ci jak wygląda to, co szukamy. - Tarou wstał, dając waderze sygnał ruchem głowy. Tristana także się podniosła i lekkim krokiem ruszyła obok nowego przyjaciela, gdy ten tłumaczył jej, czego ma szukać, a czego lepiej aby nawet nie wąchała.

Tarouuu? c:

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 274
Ilość zdobytych PD: 137
Obecny stan: 206 + 137 = 343

Od Capitána Cd. Renesmee

Capitán wymienił spojrzenie z Renesmee. Mimo niepewności, błysk w oczach srebrnej wadery przekonał go, że najlepszym wyjściem w tej sytuacji będzie po prostu jej zaufać. 

- No dobrze. - odparł samiec, uśmiechając się lekko. Renesmee poprowadziła dalej na wprost pomiędzy drzewami. Z każdym kolejnym krokiem szum spadającej z olbrzymią siłą wody, nasilał się coraz to bardziej, tworząc melodię zagłuszającą delikatny szum wiatru w splecinoych ze sobą koronach drzew. Mimo przymniętych oczu, jasność pomału docierała do oczu basiora, aż zdał sobie sprawę, że są na miejscu. Capitán mimowolnie zatrzymał się, a lekkie smyrnięcie sierści po jego boku świadczyło, że skrzydlata wadera  uczyniła to samo. 

- Jesteśmy. - oznajmiła Renesmee, przerywając ciszę zagłuszaną szumem wodospadu. Samiec usłyszał, jak wadera nabiera i wstrzymuje powietrze, wyraźnie dając mu znać, że to odpowiednia chwila aby otworzył oczy. 

Przed dwójką wilków ukazał się piękny wodospad, majestetycznie opadający z pokrytych mchem skał. Dookoła na ścianach skalnych rosły paprocie, zaś tuż nad wodospadem opadał ogormny, powalony pień drzewa. 'Ciekawe, czy da się na niego wdrapać. Widok z góry musi być nieziemski.'-pomyślał Capitán. Renesmee podskoczyła bliżej tafli wody w stosunkowo płytkim (a przynajmniej tak wyglądał przy brzegu) jeziorze. Woda chlusnęła spod łap wadery, gdy ta obróciła się z szerokim uśmiechem do pozostawionego na brzegu samca. Capitán niewiele myśląc przysiadł i skoczył w kierunku wadery, lądując tuż przed nią. Woda prynęła pod wpływem lądowania brązowego samca, ochlapując waderę.

- O matko, przepraszam! - krzyknął, lecz nie potrafił ukryć rozbawienia.


Renesmee? :3

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 234
Ilość zdobytych PD: 117

niedziela, 16 sierpnia 2020

Diegore Flamero ~ Bard

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

OGÓLNE INFORMACJE 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━
IMIĘ: Diegore Flamero

PRZEZWISKO: Przez swój wygląd nazywany jest Fox lub mówią do niego po prostu Diego 

WIEK: 8 lat

DATA URODZIN: 18 Lipca

PŁEĆ: Samiec 

STANOWISKO: Bard 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

WYGLĄD ZEWNĘTRZNY 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

Naruszenie praw autorskich

APARYCJA: Diego to niezbyt wysoki basior o białym jak śnieg futrze. W niektórych miejscach sierść jest nieco ciemniejsza. Ma on tego samego koloru oczy. Na jego pysku widnieją po obu stronach paski, które zaczynają się od górnej części kufy, a kończą na dolnej części. Paski stopniowo się zwężają im dalej w dół. Jego źrenice są węższe niż u innych przedstawicieli jego gatunku. Diegore bliżej do lisa z ogólnego wyglądu, lecz jest on znacznie większy i mocniej zbudowany niż lisy. Na prawym uchu ma srebrny, okrągły kolczyk, a na lewym uchu dwa wkręty. Ma on chude łapy i bardzo puszysty ogon. 

ZNAKI SZCZEGÓLNE: Lisia uroda i kolczyk na prawym uchu 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

CHARAKTERYSTYKA 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

OSOBOWOŚĆ: Diego jest bardzo pewnym siebie basiorem. Uwielbia poczuć adrenalinę, przez co często wpada w kłopoty. Nie przepada za ponoszeniem odpowiedzialności za dane rzeczy, więc często zrzuca ją na innych. Nie jest przez to zbytnio lubiony. Wierzy on jednak, że sam całkiem dobrze sobie radzi i nie potrzebuje nikogo. W duszy jednak pragnie poznać kogoś, kto razem z nim łamał by prawo, igrał ze śmiercią i sprawiał, że życie innych wilków stawałoby się ciekawsze. Zdarzają się u niego zachowania podobne do szczeniaka, co potrafi irytować innych. 

RODZINA: Zna swoją matkę Lessę, i rodzeństwo, Frolieno, Komre, Samersbi, Konores i Oleadro. Ojca nie zna, ale podejrzewa, że może być to jakiś lis lub wilk z lisem w rodowodzie. 

HISTORIA: Urodził się gdzieś w lesie niedaleko wioski. Dorastał jako złodziej, ponieważ musieli z czegoś żyć, prawda? Wtedy zapoznał się z tamtejszym psem, który również kradł, stworzyli swojską paczkę złodziei. Niestety jego kumpel został rok później złapany przez hycla. Diegore został sam z braćmi. Widząc, jak konflikt w rodzinie między braćmi i matką rośnie, postanowił odejść. Tchórzowskie postanowienie? On woli określenie „bezpieczna ewakuacja”. Wędrując dotarł tu i w sumie tyle. Dalsza historia jest ciągle pisana. 

PARTNER: Obecnie bardziej skupia się na przygodach niż na partnerkach, choć kilka wader było w jego życiu. Szkoda, że tak bardzo krótko. Zaledwie zamienił z nimi kilka słów i dostał po pysku. 

POTOMSTWO: Kto by chciał komuś przekazać jego geny. 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

MAGIA

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

ŻYWIOŁ: Lód 

MOCE: - Potrafi tworzyć wszelkie figury z lodu
- Może wytworzyć sobie na pewien czas „lodowe dodatki” (skrzydła, ogony, naszyjniki itp.)
- Potrafi wychłodzić czyjś organizm oddechem
- Udaje mu się zmienić w śnieg, ale raczej nie jest to przydatna umiejętność
- Pozostałych mocy nie zna 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

STATUS I STAN

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━
POZIOM: 1

UMIEJĘTNOŚCI: 
Inteligencja: 25
Siła: 10
Szybkość: 30
Obrona: 10
Moce: 25
Razem: 100

PUNKTY ZDROWIA: 100/100

STAN PSYCHICZNY: ◉◉◉◉◉◉◉◉◉◉

GŁÓD: 5/5

CHOROBA: - 

DOŚWIADCZENIE: 15 pkt

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

INNE

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

CIEKAWOSTKI:
- Uważa się za urodzonego romantyka …. niestety nie jest nim
- Jego dziadek od strony ojca był lisem, lecz Diego o tym nie wie.
- Ma on alergię na parę rodzajów kwiatów
- Umie kraść jak zawodowiec, częściowo nim chyba jest, prawda? 

poniedziałek, 10 sierpnia 2020

Od Tarou Cd. Tristany

Tarou objął stanowisko medyka, więc wiązało się to z licznymi obowiązkami. Na początku musiał przygotować osobną jaskinię, aby tam przyjmować wilki, które będą potrzebować jego pomocy. Wśród wszystkich jaskiń wybrał tę, która zdawała się być dosyć spora i przytulna. Wtedy zaczęło się wielkie "sprzątanie". Basior musiał wynieść z niej nieprzydatne kamienie, aby nie przeszkadzały. Gdy wnętrze zostało już przygotowane, postanowił udać się po potrzebne zioła. Pamiętał, jak ciocia Hanako uczyła go wszystkich przydatnych ziół medycznych. Ruszył przed siebie. Nie wiedział co może robić w tej chwili Renesmee, ale był pewny, że dbała o to, aby wataha rozwijała się coraz lepiej. Młody basiorek, którego ostatnio znaleźli znajdował się w jednej z jaskiń i spał, dlatego Tarou nie martwił się o niego. Wiedział, że Frae poradzi sobie chwilkę bez niego. Basior przemierzał tereny szukając odpowiednich ziół. Gdy znajdował się blisko Cascade de rêve, poczuł obcy zapach, zapach wilka. Zbliżył się nieco, a jego oczom ukazała się biały wilk. Z postury przypominał waderę. Taro zebrał w sobie całą odwagę i zbliżył się do niej pewnym siebie krokiem. Stanął centralnie za nią. Jego oddech musnął kark wadery, co spowodowało, że nieznajoma zwróciła się w jego kierunku. Basior uważnie mierzył ją wzrokiem. 

- Kim jesteś? - spytał Tarou pewnym siebie tonem. - Kim jesteś?- powtórzył nieco łagodniej. 

- Ja.. nazywam się T.. Tristana.. - odparła samica drżącym głosem. Tarou przez chwilę zapomniał o swojej pewnej siebie postawie. Głos wadery wydał mu się tak melodyjny i miły dla ucha. - Dotarłam tutaj wraz z.. bratem. Samica alfa, Renesmee przyjęła nas. - dodała po chwili. 
Tarou przyglądał się przez chwilę uważnie waderze. Nie wydawała się kłamać, a na dodatek zdawała się taka delikatna. Postanowił zrezygnować już ze swojej "pewnej siebie postawy". Odsunął się nieco, aby samica mogła poczuć się swobodniej, a następnie uśmiechnął się przyjaźnie. 

- Nie wyczuwam w twojej wypowiedzi kłamstwa, więc musisz mówić prawdę. - oznajmił. - Jestem Tarou, medyk watahy, do której dołączyłaś wraz z bratem. - powiedział i przysiadł swobodnie na trawie. 

- Więc nie chcesz mnie skrzywdzić? - spytała, a basior zaprzeczył.

- Skrzywdzenie kogokolwiek było by ostatecznością z mojej strony. - odparł. 

- Rozumiem. - odparła Tristana nieco pewniej, lecz jej głos ciągle był zaniepokojony. 

- Mówiłaś, że dołączyłaś tu razem z bratem, prawda? - spytał Tarou. 

- Tak. Dlaczego pytasz? - spytała Tristana patrząc na basiora. Tarou uśmiechnął się. 

- Jestem ciekaw, gdzie obecnie jest twój brat. 

- Rozmawia z alfą. Ja postanowiłam zostawić ich samych. 

- Rozumiem. Łapy same cię pociągnęły ku wodospadowi? - spytał nieco rozbawiony.

- Jest naprawdę piękny. - odparła wilczyca zwracając się w kierunku wodospadu. 

- Tak, masz rację. Chodzą pogłoski, że spełnia marzenia. - odparł wilk wstając i podchodząc do Tristany.

- A ciebie co tu pokierowało?

- Nie licząc twojego zapachu, to szukałem ziół do jaskini medycznej. Chcę mieć kilka ziół na zapas, zwłaszcza, że nawet po wysuszeniu nie tracą swoich właściwości leczniczych, jak i tych nieco bardziej niebezpiecznych. 

- Zajmujesz się także truciznami? - spytała wadera. Tarou zaśmiał się przyjaźnie.

- Nie do końca. Truciznami zajmują się raczej alchemicy, ja natomiast potrafię wykorzystać toksyczne właściwości ziół w medycynie, niektóre mogą posłużyć do odkażenia ran, inne do znieczulenia. Wszystko zależy id tego jak chcemy je wykonać i do czego będą nam potrzebne. - odparł basior. 

- Rozumiem, masz bardzo ważną funkcję w takim razie. 

- Tak, ale wiąże się z nią wielka odpowiedzialność. A ty myślałaś już na swoim stanowiskiem? - spytał Tarou patrząc na Tristanę z zaciekawieniem. W duchu cieszył się, że jego kuzynka przyjęła ich do watahy. Im więcej ich było tym weselej. 

Tristana? ^^

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 554
Ilość zdobytych PD: 277

Od Tarou Cd. Attano

Samiec przyglądał się uważnie waderze. Widział, że musiała być wykończona, prawdopodobnie wędrówką. Zdążył również zauważyć, że jest ona wychudzona, co zaniepokoiło go. 

- Musiałaś długo nie jeść. - powiedział dosyć cicho. - Nie puszczę cię w takim stanie, wybacz. - dodał po chwili. Wadera wydawała się zaniepokojona i raczej nie była zadowolona z odpowiedzi basiora. Tarou uśmiechnął się przyjaźnie, aby pokazać, że nie ma wrogich zamiarów. 

- Nie obawiaj się. Znajdujesz się na terenach tutejszej watahy, Watahy Renaissance. Wataha nie należy do mnie, ale alfą ta jest moja kuzynka, ja jestem tam medykiem i twój wygląd nieco mnie niepokoi. - odparł podchodząc nieco bliżej, lecz zatrzymał się widząc, że wadera dalej nie jest przekonana co do jego słów. 

- Może pójdziesz ze mną? - zaproponował. 

- Nie przeszkadza wam moja obecność i nie chcecie mnie przepędzić?- upewniła się wadera. Samiec zaprzeczył ruchem pyska. 

- Nie. Nie musisz się martwić. Chodź za mną. Zaprowadzę cię do jaskini medycznej i sprawdzę czy nie masz ran, oraz opatrzę ci jeśli byś jakieś miała. Dodatkowo będziesz mogła u nas zjeść. Rene z pewnością nie będzie miała nic przeciwko. 

- Rene to twoja kuzynka, tak? - spytała wadera prostując się. Basior przytaknął z uśmiechem. 

- Tak. Pewnie uda nam się ją spotkać. - powiedział wesoło Taro. Odwrócił się i zrobił kilka kroków w kierunku watahy, lecz widząc, że wadera ciągle nie ruszyła, zatrzymał się i odwrócił głowę w jej kierunku.

- Ciągle mi nie ufasz, prawda? - spytał. - Wcale nie musisz mi ufać, ale obawiam się, że nie dasz rady bez pomocy. Oczywiście do niczego cię nie zmuszam. - odparł i znów się odwrócił, a następnie wolnym krokiem ruszył ku watasze. 

Attano? 

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 259
Ilość zdobytych PD: 129

piątek, 7 sierpnia 2020

Maestro ~ Wojownik

~Autor: Właścicielka wilka~ 

IMIĘ: Maestro
PRZEZWISKO: Mae dla przyjaciół. Na oddziale znany jako Ares lub One.
MYŚL PRZWODNIA:"Zawsze zachowaj spokój, opanuj emocje i wycisz się. Wtedy znikniesz z tego świata, a inni nie poznają twoich słabości."
WIEK: 4 lata
URODZINY: 13 Luty
PŁEĆ: W stu procentach basior 
STATUS: początkujący
GŁOS: Omri
WYGLĄD ZWENĘTRZNY: Maestro to wysoki i dosyć szczupły samiec. Swój obecny wygląd zawdzięcza licznym badaniom w laboratorium, do którego został wzięty jako szczeniak. Przedtem był zwykłym czarnym basiorkiem o zielonych oczach. Teraz jego ciało zdobią fioletowo-białe znaczenia, które świecą w ciemnościach. Znajdują się one na skrzydłach, łapach, ogonie i pysku. Na środku czoła znajduje się kryształ, który jest pewnym źródłem jego mocy. Basior często nosi na lewym oku opaskę, która zakrywa jego oko, na którym znajdują się trzy rany, które nie wyglądają za ciekawie przez mutacje, które ciągle zachodzą w jego ciele. Obecnie jego oczy są fioletowe. Prawa źrenica jest bardzo wąska, a na lewym oku źrenicy nie ma w ogóle. 
OSOBOWOŚĆ: Mae to spokojny i opanowany wilk. Zależy mu na dokładności każdej wykonywanej czynności. Nie należy do rozmownych wilków. Zazwyczaj jest cichy, zamknięty w sobie i odizolowany. Nie przepada za towarzystwem innych wilków. Duże zgromadzenia bardzo go przytłaczają, więc stara się ich unikać. Zawsze chłodno traktuje innych. Miły jest niezwykle rzadko. Podobnie jest z jego chęcią do rozmów. zazwyczaj szybko zbywa rozmówcę, który stara się nawiązać z nim dialog. Maestro należy do tych bardziej upartych, którzy za wszelką cenę dążą do osiągnięcia wyznaczonego przez siebie celu. Rzadko daje ponieść się emocją, lecz jego gniew jest naprawdę niebezpieczny, ponieważ basior staje się wtedy bardzo agresywny. Ciężko go zdenerwować do takiego stopnia, ale równie trudno jest go wtedy uspokoić. Jedyną osobą, która jest w stanie sprawić aby wrócił do normalnego stanu jest jego przełożony.
STANOWISKO: Wojownik
ŻYWIOŁ: Elektryczność, Nieokryty
MOCE: - Potrafi wytworzyć oraz kontrolować ładunki prądu
- Dzięki kryształowi potrafi przenosić rzeczy
- Jego futro jest odporne na wszelkiego rodzaju moce związane z elektrycznością
RODZINA: Nie zdążył poznać ojca, lecz wiedział, że miał trójkę rodzeństwa, a jego matka miała na imię Kernia.
PARTNER: Niespecjalnie jest zainteresowany jakimkolwiek związkiem. Przekonany jest, że jego życie będzie lepsze w pojedynkę.
POTOMSTWO: brak
HISTORIA: Maestro jako młody wilczek został odebrany swojej matce. Od samego początku był poddawanych wszelkim badaniom. Ludzie, chcieli stworzyć super wilka, który miał być w pełni posłuszny. Gdy Maestro ukończył dwa lata, został przydzielony do oddziału wilków, które miały likwidować dane cele. Coś jednak poszło nie tak. Alfa, który przewodził oddziałowi postanowił wznieść bunt. Wilki uciekły do lasu. Alfa ciągle im przewodził. Wysyłał poddane wilki na misje, które były niezwykle niebezpieczne. Maestro był wśród nich najlepszy. Alfa wystraszony tym wygnał go. Mae nie protestował. Długo błąkał się sam, lecz pewnego dnia spotkał wilka, który mógł sprawić, że jego życie zmieni się.
CIEKAWOSTKI: - Pomimo blizn na oku, dobrze na nie widzi
- Ma alergię na stokrotki
- Zazwyczaj śnią mu się koszmary, przez co nie śpi dobrze
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Inteligencja: 35
  • Siła: 20
  • Szybkość: 10
  • Obrona: 15
  • Moce: 20
  • Razem: 100
DOŚWIADCZENIE: 0
WŁAŚCICIEL: asiulka180203@gmail.com, Hw-Asiunia1232, Dg-Asiulka 

Od Renesmee Cd. Capitána

Renesmee spojrzała na Capitána z uśmiechem. Ułożyła się wygodniej na ziemi.
- Tak, masz rację. Polowanie zdecydowanie było udane. - odparła i polizała swoją łapę, by wyczyścić ją z pozostałości posiłku. Gdy znów spojrzała na basiora uśmiechnęła się. Widok leżącego na plecach samca nieco ją rozbawił. Po dłuższej chwili, gdy wilki odpoczęły nadszedł czas na wznowienie oprowadzania. Rene wstała i przeciągnęła się, a następnie podeszła do Capitána.
- Może ruszamy dalej? Jest jeszcze wiele do zwiedzenia. - powiedziała przysiadając obok.
- Oczywiście. - odparł basior. 
- W takim razie ruszajmy. - odparła wstając. Po chwili znów znaleźli się na łapach, przemierzając tereny watahy. Wędrując po Golden Grove natrafili na kolejną część wycieczki.
- Oto kolejny punkt. Couloir forestier. Wygląda niezwykle, prawda? - wadera zerknęłam z uśmiechem na basiora. - Dodam, że prowadzi ten korytarz do jeszcze bardziej wyjątkowego miejsca. 
- Co masz na myśli? - spytał Capitán. 
- Zobaczysz. - odparła nieco tajemniczo. Uwielbiała przebywać wśród wodospadów. Jeden z nich znajdował się w centrum, a do drugiego właśnie zmierzali. Cascade de rêve, wodospad spełniający marzenia. Przemierzali leśny korytarz w ciszy. Dla Rene nie była ona krępująca. Mogli usłyszeć śpiewy ptaków i szelest liści. Samica zwróciła pyszczek w kierunku idącego obok Capitána. Uśmiechnęła się i znów spojrzała przed siebie. Cieszyła się, że basior oraz jego siostra dołączyli do watahy. Poczuła, że jej marzenie może się spełnić. Że uda jej się stworzyć watahę, w której każdy wilk jest mile widziany. Po chwili wyszli z leśnego korytarza. Rene wpadła na ciekawy pomysł. Chyba obudził się w niej wewnętrzny szczeniak. 
- Mogę cię prosić o zamknięcie oczu? - spytała trochę niepewnie. Basior wydał się zaskoczony jej słowami, dlatego postanowiła mu wyjaśnić o co dokładniej jej chodzi. 
- Chcę, abyś zobaczył to miejsce nieco inaczej. Zaufaj mi. Nie pożałujesz. - odparła z uśmiechem. 

Capitán? UwU

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 279
Ilość zdobytych PD: 139