Newsy



:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości

:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022

Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak

~Serdecznie zapraszamy♥~

środa, 26 sierpnia 2020

Od Capitána Cd. Diegore

Poranne, ciepłe promienie słońca wpadły do jaskini czekoladowo brązowego wilka, sygnalizując o początku nowego, ciepłego dnia późnego lata. Młody basior leżał u samego wejścia, przez co ostre światło spoczywało od pewnego czasu na jego pysku, nie pozwalając dłużej spać. Capitán kręcił się nerwowo, próbując uciąć sobie jeszcze choć godzinę drzemki. Z rezygnacją westchnął, otwierając oczy. Mrużąc powieki usiadł, nerwowo strzepując ogonem. Rozwarł szczęki w potężnym ziewnięciu, po czym zdał sobie sprawę, jak bardzo jest spragniony. 

Śpiew przeróżnego leśnego ptactwa w koronach drzew, towarzyszył smętnej wędrówce Capitána w stronę jednego z jezior. Nim samiec dotarł do kojącej wody, zdążył się porządnie rozbudzić. Łapczywie wychlipał kilka łyków chłodnej wody, po czym skierował się ponownie do lasu, czując jak głód w żołądku zaczyna się nasilać. Ujrzał dorodnego zająca, skubiącego nic nieświadomie jakąś roślinkę. Capitán już miał przysiąść do łowieckiej pozycji, gdy nagle w jego nozdrza wdarł się nowy, nieznany zapach obcego wilka. Czujnie okręcił się, słysząc jak zaalarmowane tym ruchem śniadanie ucieka mu w popłochu. Capitán burknął, ruszając w stronę sylwetki wilka, który ukajał pragnienie, podobnie jak on sam chwilę wcześniej. Brązowy samiec postanowił podejść bliżej. Zatrzymał się, zdając sobie sprawę, że nieznajomy nie ma bladego pojęcia o obecności drugiego samca. Capitán badawczo przyglądał się białemu futru gościa, gdy ten nagle podskoczył na kilka metrów w górę, by kolejno kulić się przed nim. 

- Hm - mruknął praktycznie niedosłyszalnie Capitán.

- Matko, aleś mnie wystraszył - odparł, podnosząc się powoli. - Ja tu tylko przejazdem. Zniknę zanim zdążysz mrugnąć.

Capitán omiótł nieznajomego raz jeszcze wzrokiem. Usiadł spokojnie, dając znak kiwnięciem głowy.

- Możesz pić, nie obawiaj się. - odpowiedział spokojnie brązowy samiec. Biały basior spojrzał na niego niepewnie, cofnął się i wypił pospiesznie jeszcze kilka łyków wody.

- Dokąd zmierzasz? - przerwał ciszę Capitán.

- W zasadzie, to przed siebie. - nieznajomy przesunął językiem po pysku, by pozbyć się ostatnich kropli wody z futra. 

- Jak mogę do Ciebie mówić? - to pytanie chyba lekko zaskoczyło śnieżnobiałego basiora, lecz wyraz jego pyska szybko wrócił do normy. Zdawał zacząć się relaksować.

- Diegore. - odpowiedział krótko.

- Miło Cię poznać, Diegore. Ja jestem Capitán, a miejsce w którym się znajdujemy należy do watahy zarządzanej przez moją przyjaciółkę. Myślę, że Renesmee będzie chciała Cię poznać, nim nas opuścisz. - odparł samiec, i nie dając nowo przybyłemu możliwości wyboru innej ścieżki, wstał. - Chodź.

Mimo, że Diegore zdawał się być nieco zmieszany i niepewny, mimowolnie wstał i ruszył obok basiora. Na jego pysku wciąż malowało się zakłopotanie sytuacją, która tak szybko się potoczyła. Capitán nie widział w nim żadnej nuty wrogości, jednak pozostawał czujny. Im bliżej zapachu Renesmee byli, tym bardziej był gotowy niczym sprężyna wyskoczyć na samca, gdyby tylko nastała taka potrzeba.

Diegore? :3

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 429
Ilość zdobytych PD: 214
Obecny stan: 1201

wtorek, 25 sierpnia 2020

Od Diegore do Capitána

Przechadzałem się spokojnym krokiem po lesie. Nie wiedziałem gdzie jestem, ale średnio mnie to obchodziło. Myślałem tylko o jednym. Iść przed siebie. Nie miałem zamiaru patrzeć za siebie. Czułem jak wiatr rozwiewa moje futro. No, prawie. Wietrzyk letni nie miał tyle siły co zwykły wiatr. Idąc spojrzałem w górę. Słońce było już wysoko więc pewnie jest około południa. Zastanawiałem się, czy nie zatrzymać się nad jakimś jeziorem. Mógłbym wtedy zapolować i się napoić. Muszę się w końcu zdecydować co chcę robić dalej. Nie wrócę. Nie mogę wrócić. Mogę jedynie uciec. Zamyślony nie zauważyłem spadu. Potknąłem się o przypadkowy kamień, który w magiczny sposób wyrósł pod moją łapą i sturlałem się na sam dół. 

- Cholerne szczęście. - odparłem wstając. Nie zrobiłem sobie praktycznie niczego. Tylko kilka zadrapań. Mogło się to dla mnie skończyć tragicznie. Ze złamaną łapą raczej trudno iść. Nie myśląc otrzepałem się z ziemi i ruszyłem dalej. Nagle do moich uszu doszedł odgłos wody, uderzającej o brzeg.

- Jezioro. - odparłem i sprintem pobiegłem w kierunku jeziora. Uważnie nasłuchiwałem dźwięków, które mnie prowadziły. Gdy wyszedłem z ostatnich zarośli zauważyłem piękną taflę wody. Podszedłem do niej i zanurzyłem w wodzie język. Była przyjmie chłodna. Zacząłem pić nieco zachłannie, ponieważ pragnienie dopiero teraz dało o sobie znać. Gdy je zaspokoiłem odwróciłem się z zamiarem odejścia. Jednak zauważyłem wilka stojącego za mną. Podskoczyłem kilka metrów w górę i upadłem na cztery łapy. Moje uszy złożyły się, a ja stałem nieco pochylony ku ziemi. Tak zwana przeze mnie pozycja na tchórza. 

- Matko, aleś mnie wystraszył - odparłem. Nieco się podnosząc. Oceniłem, że nieznajomy raczej już by mnie zabił gdyby chciał. Nieznany wilk stał ilustrując mnie wzrokiem. Milczał co mnie niepokoiło. Raczej nie zapowiadało to niczego dobrego. 

- Ja tu tylko przejazdem. Zniknę zanim zdążysz mrugnąć. - zapewniłem. 

Capitán? 

niedziela, 23 sierpnia 2020

Nowości na blogu!

Wraz z dzisiejszym dniem, pragnę ogłosić, że zostały dodane do bloga ciekawe nowości.

Mamy nowy szablon, który został wykonany przeze mnie.

Mapa ~

Nasze tereny w końcu zostały zaznaczone na mapie. Dzięki temu wiemy już, gdzie dokładniej znajdują się dane obszary. Mapa będzie aktualizowana wraz z dodaniem kolejnych terenów.

Podsumowania + nagrody ~

Na końcu każdego miesiąca odbędzie się podsumowanie. Zostaną wyróżnione wilki najbardziej aktywne, te które awansują w statusie i najbardziej twórcze wilki, których opowiadania osiągną najwięcej słów. Pierwsze podsumowanie odbędzie się w tym miesiącu!

Jaskinie ~

Każdy członek watahy będzie mógł wybrać jaskinie, w której zamieszka. Podgląd będzie dostępny na stronie poświęconej jaskiniom. Więcej informacji znajdziecie właśnie tam.

Nowe Questy ~

Dodane zostały nowe questy, które będzie można wykonywać między opowiadaniami. Za każdy quest jest wyznaczona, konkretna nagroda. Więcej informacji na stronie z questami. 

Towarzysze ~ 

Nasze wilki mogą od teraz mieć towarzysze, czyli postacie, które im towarzyszą lub będą miały ważne zadania w fabule. Na tą chwilę limit towarzyszy to dwa pupile na wilka. Więcej na przeznaczonej im stronie. 

Formularze i opowiadania  przez internet ~

Od teraz formularze i opowiadania mogą być przesyłane przez internet. Wystarczy wejść w odpowiednią stronę. 

Rezerwacje ~

Od teraz można rezerwować zdjęcia, głosy i imiona dla swoich wilków lub przyszłych wilków. Znajdą się one na stronie rezerwacje.

Spis głosów ~

Aby głosy postaci nie powtarzały się, będą na tej stronie wypisywani wykonawcy, którzy są podkładem głosów członków watahy. 

Adopcje ~

Jeśli ktoś nie ma pomysłu na postać, zostaną  dodane na tej stronie wilki, które będzie można adoptować. Będzie można zmienić ich formularz. Każdy kto przygotuje wilka do adopcji otrzymuje 10 WD, a jeśli jego postać adopcyjna znajdzie nowego kierującego otrzyma dodatkowe 40 WD.

Sklep ~

Do bloga została dodana strona sklepu, gdzie nasze postaci mogą wymienić WD na przedmioty, które urozmaicą fabułę, bądź umożliwią pewne zmiany. Działania poszczególnych przedmiotów zostaną opisane na stronie sklepu.  

Inne istoty ~

Została dodana strona z innymi mieszkańcami naszych terenów. Są to istoty, które mogą być naszymi przyjaciółmi, wrogami lub też ofiarami.

Postarzanie co miesiąc ~

Z dniem dzisiejszym, podczas każdego podsumowania miesiąca, postaci zostaną postarzone o rok. 


~Alfa watahy

sobota, 22 sierpnia 2020

Od Tristany Cd. Tarou

Wadera była pod wrażeniem funkcji pełnionej przez nowo poznanego basiora. Mimo, że miała niewiele styczności w życiu z medykami, czasem wraz z bratem posługiwali się podstawowymi ziołami na dolegliwości typu ból brzucha. Gdy Tristana napotkała ponownie wzrok Tarou, poczuła, że ogon jej drży.
- W zasadzie.. nigdy nie miałam okazji wykazać się w żadnym stanowisku. Opuściłam watahę w której przyszłam na świat gdy miałam jakoś pół roku, nie więcej. - westchnęła. - Ale jest jedna rzecz, która mi wychodzi.
- Tak? Co to takiego? - odparł skrzydlaty samiec. Wadera uśmiechnęła się miło.
- Mam talent do zajmowania się szczeniętami. W opiece nad nimi jestem lepsza, niż w polowaniu. - Tristana zaśmiała się przyjaźnie.
- Wyglądasz dość.. młodo. - odparł ostrożnie samiec. - To bardzo odpowiedzialne zajęcie.
- Tak, mam zaledwie dwa lata. - westchnęła z uśmiechem wadera, sadowiąc się wygodnie przed basiorem. - Chyba też dlatego tak łatwo przychodzi mi zrozumienie potrzeb maluchów. Mój brat często powtarzał, że prędzej powierzyłby mi cały miot szczeniąt, niż kazał przypilnować zdobyczy.
- W takim razie posada opiekunki będzie dla Ciebie świetnym wyborem.
- Też tak myślę. Poza tym... medyk to też bardzo odpowiedzialne zadanie. - odparła Tristana, lekko machając ogonem. Po chwili zaśmiała się. - Tylko różnica taka, że pacjenci chyba bywają posłuszniejsi niż małe, rozbrykane kulki.
- Hah, różnie się zdarza. - przytaknął czarny samiec. - Nie chciałabyś mi może pomóc w szukaniu ziół?
- Bardzo chętnie. Zwłaszcza.. że nie do końca wiem, w którą stronę mam zmierzać, aby gdziekolwiek dotrzeć.
- To przy okazji trochę się rozejrzysz. Chodź, opiszę Ci jak wygląda to, co szukamy. - Tarou wstał, dając waderze sygnał ruchem głowy. Tristana także się podniosła i lekkim krokiem ruszyła obok nowego przyjaciela, gdy ten tłumaczył jej, czego ma szukać, a czego lepiej aby nawet nie wąchała.

Tarouuu? c:

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 274
Ilość zdobytych PD: 137
Obecny stan: 206 + 137 = 343

Od Capitána Cd. Renesmee

Capitán wymienił spojrzenie z Renesmee. Mimo niepewności, błysk w oczach srebrnej wadery przekonał go, że najlepszym wyjściem w tej sytuacji będzie po prostu jej zaufać. 

- No dobrze. - odparł samiec, uśmiechając się lekko. Renesmee poprowadziła dalej na wprost pomiędzy drzewami. Z każdym kolejnym krokiem szum spadającej z olbrzymią siłą wody, nasilał się coraz to bardziej, tworząc melodię zagłuszającą delikatny szum wiatru w splecinoych ze sobą koronach drzew. Mimo przymniętych oczu, jasność pomału docierała do oczu basiora, aż zdał sobie sprawę, że są na miejscu. Capitán mimowolnie zatrzymał się, a lekkie smyrnięcie sierści po jego boku świadczyło, że skrzydlata wadera  uczyniła to samo. 

- Jesteśmy. - oznajmiła Renesmee, przerywając ciszę zagłuszaną szumem wodospadu. Samiec usłyszał, jak wadera nabiera i wstrzymuje powietrze, wyraźnie dając mu znać, że to odpowiednia chwila aby otworzył oczy. 

Przed dwójką wilków ukazał się piękny wodospad, majestetycznie opadający z pokrytych mchem skał. Dookoła na ścianach skalnych rosły paprocie, zaś tuż nad wodospadem opadał ogormny, powalony pień drzewa. 'Ciekawe, czy da się na niego wdrapać. Widok z góry musi być nieziemski.'-pomyślał Capitán. Renesmee podskoczyła bliżej tafli wody w stosunkowo płytkim (a przynajmniej tak wyglądał przy brzegu) jeziorze. Woda chlusnęła spod łap wadery, gdy ta obróciła się z szerokim uśmiechem do pozostawionego na brzegu samca. Capitán niewiele myśląc przysiadł i skoczył w kierunku wadery, lądując tuż przed nią. Woda prynęła pod wpływem lądowania brązowego samca, ochlapując waderę.

- O matko, przepraszam! - krzyknął, lecz nie potrafił ukryć rozbawienia.


Renesmee? :3

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 234
Ilość zdobytych PD: 117

niedziela, 16 sierpnia 2020

Diegore Flamero ~ Bard

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

OGÓLNE INFORMACJE 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━
IMIĘ: Diegore Flamero

PRZEZWISKO: Przez swój wygląd nazywany jest Fox lub mówią do niego po prostu Diego 

WIEK: 8 lat

DATA URODZIN: 18 Lipca

PŁEĆ: Samiec 

STANOWISKO: Bard 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

WYGLĄD ZEWNĘTRZNY 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

Naruszenie praw autorskich

APARYCJA: Diego to niezbyt wysoki basior o białym jak śnieg futrze. W niektórych miejscach sierść jest nieco ciemniejsza. Ma on tego samego koloru oczy. Na jego pysku widnieją po obu stronach paski, które zaczynają się od górnej części kufy, a kończą na dolnej części. Paski stopniowo się zwężają im dalej w dół. Jego źrenice są węższe niż u innych przedstawicieli jego gatunku. Diegore bliżej do lisa z ogólnego wyglądu, lecz jest on znacznie większy i mocniej zbudowany niż lisy. Na prawym uchu ma srebrny, okrągły kolczyk, a na lewym uchu dwa wkręty. Ma on chude łapy i bardzo puszysty ogon. 

ZNAKI SZCZEGÓLNE: Lisia uroda i kolczyk na prawym uchu 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

CHARAKTERYSTYKA 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

OSOBOWOŚĆ: Diego jest bardzo pewnym siebie basiorem. Uwielbia poczuć adrenalinę, przez co często wpada w kłopoty. Nie przepada za ponoszeniem odpowiedzialności za dane rzeczy, więc często zrzuca ją na innych. Nie jest przez to zbytnio lubiony. Wierzy on jednak, że sam całkiem dobrze sobie radzi i nie potrzebuje nikogo. W duszy jednak pragnie poznać kogoś, kto razem z nim łamał by prawo, igrał ze śmiercią i sprawiał, że życie innych wilków stawałoby się ciekawsze. Zdarzają się u niego zachowania podobne do szczeniaka, co potrafi irytować innych. 

RODZINA: Zna swoją matkę Lessę, i rodzeństwo, Frolieno, Komre, Samersbi, Konores i Oleadro. Ojca nie zna, ale podejrzewa, że może być to jakiś lis lub wilk z lisem w rodowodzie. 

HISTORIA: Urodził się gdzieś w lesie niedaleko wioski. Dorastał jako złodziej, ponieważ musieli z czegoś żyć, prawda? Wtedy zapoznał się z tamtejszym psem, który również kradł, stworzyli swojską paczkę złodziei. Niestety jego kumpel został rok później złapany przez hycla. Diegore został sam z braćmi. Widząc, jak konflikt w rodzinie między braćmi i matką rośnie, postanowił odejść. Tchórzowskie postanowienie? On woli określenie „bezpieczna ewakuacja”. Wędrując dotarł tu i w sumie tyle. Dalsza historia jest ciągle pisana. 

PARTNER: Obecnie bardziej skupia się na przygodach niż na partnerkach, choć kilka wader było w jego życiu. Szkoda, że tak bardzo krótko. Zaledwie zamienił z nimi kilka słów i dostał po pysku. 

POTOMSTWO: Kto by chciał komuś przekazać jego geny. 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

MAGIA

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

ŻYWIOŁ: Lód 

MOCE: - Potrafi tworzyć wszelkie figury z lodu
- Może wytworzyć sobie na pewien czas „lodowe dodatki” (skrzydła, ogony, naszyjniki itp.)
- Potrafi wychłodzić czyjś organizm oddechem
- Udaje mu się zmienić w śnieg, ale raczej nie jest to przydatna umiejętność
- Pozostałych mocy nie zna 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

STATUS I STAN

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━
POZIOM: 1

UMIEJĘTNOŚCI: 
Inteligencja: 25
Siła: 10
Szybkość: 30
Obrona: 10
Moce: 25
Razem: 100

PUNKTY ZDROWIA: 100/100

STAN PSYCHICZNY: ◉◉◉◉◉◉◉◉◉◉

GŁÓD: 5/5

CHOROBA: - 

DOŚWIADCZENIE: 15 pkt

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

INNE

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

CIEKAWOSTKI:
- Uważa się za urodzonego romantyka …. niestety nie jest nim
- Jego dziadek od strony ojca był lisem, lecz Diego o tym nie wie.
- Ma on alergię na parę rodzajów kwiatów
- Umie kraść jak zawodowiec, częściowo nim chyba jest, prawda? 

poniedziałek, 10 sierpnia 2020

Od Tarou Cd. Tristany

Tarou objął stanowisko medyka, więc wiązało się to z licznymi obowiązkami. Na początku musiał przygotować osobną jaskinię, aby tam przyjmować wilki, które będą potrzebować jego pomocy. Wśród wszystkich jaskiń wybrał tę, która zdawała się być dosyć spora i przytulna. Wtedy zaczęło się wielkie "sprzątanie". Basior musiał wynieść z niej nieprzydatne kamienie, aby nie przeszkadzały. Gdy wnętrze zostało już przygotowane, postanowił udać się po potrzebne zioła. Pamiętał, jak ciocia Hanako uczyła go wszystkich przydatnych ziół medycznych. Ruszył przed siebie. Nie wiedział co może robić w tej chwili Renesmee, ale był pewny, że dbała o to, aby wataha rozwijała się coraz lepiej. Młody basiorek, którego ostatnio znaleźli znajdował się w jednej z jaskiń i spał, dlatego Tarou nie martwił się o niego. Wiedział, że Frae poradzi sobie chwilkę bez niego. Basior przemierzał tereny szukając odpowiednich ziół. Gdy znajdował się blisko Cascade de rêve, poczuł obcy zapach, zapach wilka. Zbliżył się nieco, a jego oczom ukazała się biały wilk. Z postury przypominał waderę. Taro zebrał w sobie całą odwagę i zbliżył się do niej pewnym siebie krokiem. Stanął centralnie za nią. Jego oddech musnął kark wadery, co spowodowało, że nieznajoma zwróciła się w jego kierunku. Basior uważnie mierzył ją wzrokiem. 

- Kim jesteś? - spytał Tarou pewnym siebie tonem. - Kim jesteś?- powtórzył nieco łagodniej. 

- Ja.. nazywam się T.. Tristana.. - odparła samica drżącym głosem. Tarou przez chwilę zapomniał o swojej pewnej siebie postawie. Głos wadery wydał mu się tak melodyjny i miły dla ucha. - Dotarłam tutaj wraz z.. bratem. Samica alfa, Renesmee przyjęła nas. - dodała po chwili. 
Tarou przyglądał się przez chwilę uważnie waderze. Nie wydawała się kłamać, a na dodatek zdawała się taka delikatna. Postanowił zrezygnować już ze swojej "pewnej siebie postawy". Odsunął się nieco, aby samica mogła poczuć się swobodniej, a następnie uśmiechnął się przyjaźnie. 

- Nie wyczuwam w twojej wypowiedzi kłamstwa, więc musisz mówić prawdę. - oznajmił. - Jestem Tarou, medyk watahy, do której dołączyłaś wraz z bratem. - powiedział i przysiadł swobodnie na trawie. 

- Więc nie chcesz mnie skrzywdzić? - spytała, a basior zaprzeczył.

- Skrzywdzenie kogokolwiek było by ostatecznością z mojej strony. - odparł. 

- Rozumiem. - odparła Tristana nieco pewniej, lecz jej głos ciągle był zaniepokojony. 

- Mówiłaś, że dołączyłaś tu razem z bratem, prawda? - spytał Tarou. 

- Tak. Dlaczego pytasz? - spytała Tristana patrząc na basiora. Tarou uśmiechnął się. 

- Jestem ciekaw, gdzie obecnie jest twój brat. 

- Rozmawia z alfą. Ja postanowiłam zostawić ich samych. 

- Rozumiem. Łapy same cię pociągnęły ku wodospadowi? - spytał nieco rozbawiony.

- Jest naprawdę piękny. - odparła wilczyca zwracając się w kierunku wodospadu. 

- Tak, masz rację. Chodzą pogłoski, że spełnia marzenia. - odparł wilk wstając i podchodząc do Tristany.

- A ciebie co tu pokierowało?

- Nie licząc twojego zapachu, to szukałem ziół do jaskini medycznej. Chcę mieć kilka ziół na zapas, zwłaszcza, że nawet po wysuszeniu nie tracą swoich właściwości leczniczych, jak i tych nieco bardziej niebezpiecznych. 

- Zajmujesz się także truciznami? - spytała wadera. Tarou zaśmiał się przyjaźnie.

- Nie do końca. Truciznami zajmują się raczej alchemicy, ja natomiast potrafię wykorzystać toksyczne właściwości ziół w medycynie, niektóre mogą posłużyć do odkażenia ran, inne do znieczulenia. Wszystko zależy id tego jak chcemy je wykonać i do czego będą nam potrzebne. - odparł basior. 

- Rozumiem, masz bardzo ważną funkcję w takim razie. 

- Tak, ale wiąże się z nią wielka odpowiedzialność. A ty myślałaś już na swoim stanowiskiem? - spytał Tarou patrząc na Tristanę z zaciekawieniem. W duchu cieszył się, że jego kuzynka przyjęła ich do watahy. Im więcej ich było tym weselej. 

Tristana? ^^

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 554
Ilość zdobytych PD: 277