Newsy



:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości

:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022

Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak

~Serdecznie zapraszamy♥~

piątek, 28 sierpnia 2020

Od Renesmee Cd. Capitána

    Po powrocie wadery do jaskini, nie miała ona już sił na nic więcej. Położyła się przy wejściu i z czasem zaczynała zasypiać. W końcu udało jej się zasnąć.
    Następnego dnia obudziły ją poranne promienie słońca, które raziły szarą po oczach. Mruknęła cicho i przewróciła się na bok, a następnie leniwym ruchem podniosła się na równe łapy. Przeciągnęła się, a następnie spojrzała w niebo. 
    - Zapowiada się pogodny dzień. - powiedziała sama do siebie. Powolnym krokiem ruszyła ku jaskiniom członków. Po drodze spotkała Tarou, który wstał razem ze słońce. Długo nie rozmawiali, ale alfa dowiedziała się o tym, że jaskinia medyczna gotowa jest przyjąć wilki, jeśli będzie taka potrzeba. Po pożegnaniu samica postanowiła sprawdzić, jak miewa się jej przyjaciel Capitán. 
    Gdy Renesmee była już przy wejściu, przyjazny głos Capitána przywitał ją. 
    - Witaj droga alfo! - odparł brązowy samiec. Następnie spojrzał on dumnie na jajo.
    - Widzę, że ma się u Ciebie dobrze - odparła Renesmee śmiejąc się. 
    - Tak. Jest ciepłe, myślę, że na dniach się wykluje. - odparł z podekscytowaniem samiec. - Mech ma za zadanie zachować ciepło podczas mojej nieobecności. - wadera przytaknęłam z wesołym uśmiechem,
    - Dobry pomysł. To może pora na śniadanie? - zaproponowała wadera, a samiec uśmiechnął się do niej.
    - Bardzo chętnie! Umieram z głodu! - odparł Capitán. 
    - Mogę zaproponować ci jelenie, albo coś o wiele ciekawszego. 
    - Co masz na myśli? - spytał Capitán, a Rene usłyszała w jego głosie zaciekawienie. 
    - W lesie Golden Grove, występują ich kuzyni. Są większe i szybsze od zwykłych jeleni, ale i smaczniejsze. - zapewniła wadera. 
    - Brzmi ciekawie. Możemy spróbować. - odparł. Ogon wadery drgnął lekko w geście zadowolenia. Pozostawili jajo w jaskini samca, a następnie skierowali się w kierunku Golden Grove. Droga minęła im naprawdę szybko i miło. Renesmee zatrzymała się na obrzeżach lasu. Razem z basiorem zaczęli poszukiwania. W pewnym momencie do ich nosów dotarł zapach ofiary. 
    - Proponuję zaskoczyć go z obu stron. - szepnęła Res. Capitán przytaknął na jej pomysł i po chwili oboje szykowali się do ataku. Gdy zajęli odpowiednia miejsca i oboje dali sobie nawzajem znaki gotowości, rozpoczęli atak. Byk długo walczył, lecz ostatecznie to oni wygrali. Z ran byka wypływała szkarłatna ciecz. Rene stała nad zdobyczą, ciężko dysząc. 
    - Zmęczona? - spytał Capitán wesoło.  Renesmee uśmiechnęła się.
    - Troszeczkę, ale było warto. - przyznała. Po chwili rozpoczęła posiłek, a samiec przyłączył się do niego. 
    Gdy Renesmee nasyciła się, odeszła od posiłku i przysiadła z boku. Zaczęła czyścić swoje łapy i pysk ze szkarłatnej cieczy. Metaliczny smak wypełnił jej podniebienie. Po chwili wadera zauważyła, że jej przyjaciel również skończył posiłek. Przysiadł nieopodal, a następnie położył się na plecach. Renesmee zaśmiała się na ten widok. Wstała i podeszła do Capitána od strony głowy tak, aby jej pysk znalazł się nad jego. 
    - Najedzony? - spytała z uśmiechem wadera.
    - Syty i szczęśliwy. - odparł basior rozbawiony. Renesmee zaśmiała się przyjaźnie i położyła się obok samca. Przewróciła się na grzbiet i spojrzała w niebo. Niebo było praktycznie czyste, tylko niekiedy pojawiały się pierzaste chmury. 
    - Zapowiada się piękny dzień. Praktycznie wcale nie ma chmur. - zagadała Renesmee. 
    - Masz rację. będzie ciepło, ale już niedługo nastanie zima.
    - Tak. Wtedy świat ozdobią białe barwy. Będzie można się wygłupiać w śniegu.
    - Tak. - odparł rozbawiony Capitán. - Będzie ciekawie. - dodał po chwili. 
    - Oby tylko nie było silnych śnieżyc. - odparła nieco smętnie. Basior przewrócił się z powrotem na brzuch i spojrzał na waderę. 
    - Patrząc na gorące lato, śnieżyce raczej nie będą silne. - odparł. Rene także przewróciła się na brzuch i spojrzała w kierunku basiora. 
    - Obyś się nie mylił. - odparła wstając i przeciągając się. - Zabrzmi to śmiesznie, ale mam ochotę poleniuchować. - powiedziała rozbawiona. Samiec spojrzał na waderę wesoło.
    - No to może pójdziemy na plażę? Mech raczej spełnia swoją rolę, więc mogę jeszcze trochę pospędzać czasu poza jaskinią. 
    - Jestem za. - odparła wadera wesoło. Wstali i ruszyli w kierunku plaży. Gdy dotarli na miejsce przysiedli na piachu, który już zdążył się nieco nagrzać od słońca. Wadera rozłożyła się wygodnie na piasku i ułożyła pysk na łapach. 
    Po dłuższej chwili tafla wody nagle uderzyła w waderę, co za skutkowało wybiciem się jej w powietrze. Basior spojrzał na nią zaskoczony. Renesmee stojąc na łapach ociekała z wody. był całkowicie mokra. Spojrzała w wodę. Po chwili jej oczom ukazał się rozbawiony całą sytuacją Hipokamp. Koń rżał wesoło i chlapał wodą we wszystkie strony.
    Wadera otrzepała się i ochlapała tym samym nieco basiora. 
    - Wybacz. - powiedziała patrząc na basiora. 

Capitan?

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 701
Ilość zdobytych PD: 350

czwartek, 27 sierpnia 2020

Od Capitána Cd. Renesmee

Capitán wpatrywał się w tonące w spokojnej wodzie słońce, napawając się ostatnimi ciepłymi promykami. Zbliża się noc, na szczęście dzięki nagrzanej latem ziemi nie zapowiada się chłodna, choć już niedługo nastanie zima, podczas której noce będą długie i mroźne, a dni zdecydowanie za krótkie. Zniżające się ku horyzotowi słońce przyprawiało wilka o miłe uczucia, dzięki którym szybko zapomniał o nieubłaganie dobiegającym końca lecie.

- Uważam, że zachody słońca są piękne. - odpowiedział Capitán na zadane wcześniej pytanie Renesmee, wciąż przyglądając się z błyskiem w oczach majestatycznemu zachodowi. Po chwili zaśmiał się pod nosem. - Choć w zimę słońce mogłoby nie zachodzić wcale, albo chociaż nieco później.

- Trochę w tym racji jest. - przyznała mu Renesmee, uśmiechając się. Wadera posłała Capitánowi przyjazne, krótkie spojrzenie, pełne zachwytu rozgrywającą się przed dwójką wilków sceną. Basior odpowiedział jej miłym uśmiechem, a gdy wadera odwórciła głowę, Capitán dojrzał, jak cudownie wygląda jego towarzyszka, gdy ciepłe kolory oświetlają jej całą sylwetkę. Srebrzyste futro spowiły pomarańczowo czerwone barwy zachodu, nadając każdemu osobnemu włoskowi jakby ognistą poświatę. Płomienna grzywka i skrzykła wadery mieniły się jak ogień, tworząc niesamowity obraz wilka, otoczonego światłem, jak jarzącego się ogniem. W zielonych oczach samicy gorzał zaś  nieco inny ogień, rzucający światu pewność siebie młodej alfy, gotowej do każdego, nawet trudnego zadania, jakie los może przed nią postawić. Ta sceneria zdecydowanie pasowała do samicy - była odważna i zdeterminowana, a płomienne barwy jej skrzydeł tylko to podkreślały. Capitan wpatrzył się ponownie w spokojną taflę wody, szumiącej cicho, jakby nuciła kołysankę dla wszystkich morskich stworzeń. Wilki zamieniły jeszcze kilka zdań, grzejąc łapy w przyjemnie nagrzanym przez słońce piasku. Następnie bardzo powoli wstały i ruszyły w stronę lasu.

Skupione na zaciętej rozmowie o zwierzynie łownej, para wilków nie dostrzegła, że nastała już noc. Spacerowały powoli w stronę jaskiń, przysłuchując się koncertowi ukrytych w poszyciu świerszczy. Niespodziewanie nadleciał świetlik, który usiadł na nosie Renesmee. Wadera pierw podskoczyła lekko, kompletnie zdezorientowana całą sytuacją. Świecące stworzonko wystraszone nagłą reakcją wadery uciekło szybko. Capitán oczyma wielkimi ze zdumienia przyglądał się samicy, która po chwili wybuchnęła śmiechem. Basior także po chwili zaczął się śmiać. Oba wilki zauważyły dopiero, jak późno już jest. Ku zdziwieniu ciemnobrązowego samca, towarzyszka nie wykazywała oznak zmęczenia, a także on sam poczuł przypływ nowej energii. Wilki miały już ruszać, gdy nagle Capitán dostrzegł skupisko świetlików na średniego rozmiaru, wypukłym przedmiocie.

- A one co tam znalazły? - zapytała z zaciekawieniem Renesmee. Czekoladowo brązowy samiec ruszył w stronę świecących robaczków, podniósł łapę i ostrożnym ruchem przepędził zgromadzenie. Spod chmary stworzonek ukazało się wilkom spore, ciemne jajo. Capitán mruknął, przechylając głowę na bok, gdy wadera z zaciekawieniem podeszła bliżej niego.

- Jajo? Co w lesie robi jajo? - zastanawiała się na głos Renesmee, badawczo i ostrożnie przyglądając się znalezisku.

- Może sarny uznały, że składanie jaj będzie lepszym wyjściem.. - zażartował Capitán. - Coś mi ono przypomina...

- Hmm - mruknęła Renesmee, mrużąc oczy, jakby intensywanie szukała czegoś w głowie. Nagle wstrzymała oddech i cała resztywniała. - To jajo smoka.

- Smoka? - potworzył za nią basior. Capitán na całe szczęście nie miał w swoim krótkim życiu do czynienia ze smokami, lecz słyszał o nich wiele opowieści. Jedne ziały złowieszczo ogniem, drugie swymi wielkimi skrzydłami przewracały drzewa. Mogły wyglądać przeróżnie; różniły się kolorami, zdolnościami, wielkością, kształtami... ale wszytskie łączyło jedno: były wrogo nastawione do wilków, z których chętnie robiły sobie przystawki. Nawet jeśli wilki trzymały się w bezpiecznej odległości, smoki zjadały bądź przepędzały zwierzynę łowną, przez co psowate nie miały szans na przeżycie i umierały z głodu. A kościstych wilków, nawet głodny smok nie zamierzał zjeść. 

- Macie tutaj smoki? - zapytał Capitán jakby sam siebie i nie dając waderze czasu na odpowiedź dodał: - ten tutaj chyba nie będzie za wielki. Ciekawe skąd się tu wzięło to jajo, nie wyczuwam zapachu smoków. 

- Smoki występują u nas, ale nie w tych rejonach... - odparła ostrożnie Renesmee, uważnie rozglądając się na boki. Capitán powąchał z uwagą jajo, nastawiając uszy do przodu.

- Jest wciąż ciepłe, ale nie na tyle, aby mogło tutaj dłużej przetrwać. - powiedział cichym głosem, odwracając wzrok do towarzyszki. Wymienił z nią spojrzenia.

- Nie wiem czy to dobry pomysł.. - odpowiedziała ostrożnie srebrna wadera, jakby czytając w myślach Capitána. 

- Matka po nie nie wróci już. Jest tutaj długo. - stwierdził basior, ze współczuciem patrząc na ciemny kształt. 

- A jeśli stanie się niebezpieczny gdy się wykluje? - Renesmee wciąż nie wyglądała na przekonaną. Samiec nie dziwił jej się, sam nie wierzył w to, co zamierzał zrobić.

- Będzie mały, sama zobacz jak niewielkie jest jajo. Są smoki ogromne, no i są smoki mniejsze. Ten raczej należy do drugiej grupy. - mimowolnie, Capitán posłał przyjaciółce błagalne spojrzenie. Ta przyjrzała się z troską jaju, po czym z powrotem zerknęła na samca.

- No dobrze. Weź je, ale szanse, że w ogóle coś się z niego wykluje, chyba nie są za wielkie. - westchnęła, wąchając ostrożnie krzywy, owalny kształtcik. Capitán z nutą determinacji w oczach skoczył do rosnącej kilka kroków dalej paproci. Wyrwał z łatwością kilka długich liści, z których zrobił coś na typ torby, do której wturlał jajo. Uchwycił w zęby zawiniątko i z błyskiem radości spojrzał na Renesmee. 

- Postaram się, by przeżyło. - odpowiedział przez zęby, posyłając uśmiech do wadery.


Wilki pożegnały się, a Capitán ostrożnie wbiegł do jaskini. Ułożył jajo w legowisku pod skalną półką wewnątrz jaskini i owijając się dookoła, jak matka szczenięta, zasnął wtulony w znalezisko. 

Rano zbudził samca śpiew ptaków. Dzień zapowiadał się chłodniejszy niż poprzedni, a na niebie gdzie nie gdzie kłębiły się pojedyncze chmury. Poranny wiaterek kołysał koronami drzew, wprawiając je w kojący szum. Słońce dopiero wstawało, gdy Capitán przynosił z lasu do jaskini suchy mech, by obłożyć nim smocze jajo. Niemalże już prawie skończył, gdy usłyszał delikatne kroki u wejścia do jaskini, a do nozdrzy napłynął mu znajomy zapach. Renesmee.

- Witaj droga alfo! - odparł przyjaźnie brązowy samiec, łagodnie obracając się w stronę wadery. Z dumą przeniósł wzrok na jajo.

- Widzę, że ma się u Ciebie dobrze - zaśmiała się wadera. 

- Tak. Jest ciepłe, myślę, że na dniach się wykluje. - odparł z podekscytowaniem samiec. - Mech ma za zadanie zachować ciepło podczas mojej nieobecności. 

- Dobry pomysł. - przyznała szara samica. - To może pora na śniadanie?

- Bardzo chętnie! Umieram z głodu! - przyznał basior, czując gotowość do działania i radość na możliwość polowania w towarzystwie przyjaciółki.


Renesmee? :3


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 1008
Ilość zdobytych PD: 504 + 5% (25 PD) za powyżej 1000 słów
Obecny stan: 1730

środa, 26 sierpnia 2020

Od Renesmee Cd. Capitána

Renesmee zaśmiała się wesoło. Mokre futro ani trochę jej nie przeszkadzało. 

- Nic nie szkodzi. Odrobina wody jeszcze nikomu nie zaszkodziła, prawda? - spytała wesoło. Basior przytaknął na jej słowa z uśmiechem. Jednak w Res obudził się skrywany przez nią szczeniak i sam ponownie podskoczyła w wodze. Tym razem woda ochlapała zarówno jej, jak i futro obecnego Capitána. Oboje zaczęli śmiać się i pluskać w wodzie. Renesmee odgoniła od siebie myśli, że skoro jest alfą, to takie wygłupy jej nie wypadają. Wolała skupić się na wesołych wygłupach z samcem. Należy dbać o dobre stosunki racja? A co najbardziej zbliża wilki? Wspólne wygłupy. Gdy skończyli taplanie się w wodzie wyszli na brzeg. Renesmee otrzepała swoje futro z resztek wody. Słońce było dosyć wysoko, a na dodatek było lato. Oba wilki miały w miarę ciemne odcienie sierści, więc nie musiały się obawiać, że ich futerka długo pozostaną mokre. Poza tym kto wie, czy znów ich futra się nie zmoczą. Kolejnym punktem wspólnego zwiedzania miały być południowe tereny. Jezioro i morze. Wcześniej jednak Rene postanowiła pokazać Capitánowi jeszcze jedno niezwykłe miejsce, jakim była Route Fleurie. Gdy ich sierść nieco podeschła, wadera zarządziła, aby ruszać dalej. Gdy dotarli do kwiecistej drogi spojrzała na basiora z uśmiechem. 

- Niezwykłe, co potrafi stworzyć matka natura, prawda? - spytała patrząc na Capitána. Basior uśmiechnął się i przytaknął skinieniem głowy. 

- Masz rację, to naprawdę niezwykłe. - odparł. Ruszyli drogą przed siebie, aby następnie okrężną droga powrócić na szlak. Udali się do jeziora Lac doré. Nie zabawili tam długo zwracając uwagę na to, że powoli zaczynało się ściemniać. 

- Chcesz jeszcze dziś skończyć zwiedzanie, czy resztę zostawimy na jutro? - spytała alfa. Capitán rozmyślał przez chwilę. 

- Może zakończmy je dziś? - zaproponował, a Renesmee przytaknęła. Gdy dotarli na plażę, słońce chyliło się ku zachodowi. 

- Plage Sud. Tak zwie się to miejsce. - powiedziała Renesmee przysiadając na piachu. Uwielbiała przyglądać się zachodowi słońca. Zazwyczaj rozmyślała przy nim czego dokonała w danym dniu. Co udało jej się osiągnąć i czy jest szczęśliwa, że właśnie tak go przeżyła. Z pewnością była zadowolona z tego dnia. Nie żałowała spotkania z basiorem, oprowadzania go, ani tego, że odeszła od rodziny i założyła własną watahę. Wiedziała, że teraz jest naprawdę szczęśliwa. 

- Co myślisz o zachodach słońca? - spytała zwracając się głową w kierunku Capitána. 


Capitán? :> 

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 369
Ilość zdobytych PD: 184

Od Tarou Cd. Tristany

Tarou idąc obok wadery skupił się na dokładnym opisie poszukiwanych ziół i tych, których lepiej unikać. 

- Dużo wiesz na temat ziół. - zauważyła po chwili wadera. Komplement nieco onieśmielił samca. 

- Ciocia Hanako sporo mnie nauczyła. Choć w swoim dosyć krótkim życiu zdążyłem zaliczyć parę wpadek. 

- Naprawdę? - spytała Tristana, a Tarou uśmiechnął się.

- Tak. Na przykład kiedyś opowiadała mi o ziołach blisko pewnego lasu. Gdy skończyła poleciałem szukać jakichś ziół. Wspominała o Rechotce. Nie pamiętałem co dokładnie powodowała, ale przekonałem się później na swoim futrze. Zbliżenie do niej powodowało niekontrolowany napad śmiechu. Tak działał jej pyłek. 

- Musi być na to jakieś lekarstwo prawda?

- Tak. Wystarczy kąpiel w wodzie. Gdy zmyjesz z siebie jej pyłek, śmiech odpuści. 

- Niezwykłe. 

- Racja. Niestety nie znam się na wszystkich ziołach, ale szybko się uczę. - odparł Tarou z uśmiechem. Po chwili Tarou zauważył piękny kwiat. Białe płatki i złoty środek. 

- Mamy pierwsze zioło. 

 - Chodzi o rumianek, prawda? - spytała waderka, a basior uśmiechnął się do niej przyjaźnie. 

- Dokładnie. Mam ze sobą torbę, więc możliwe jest zebranie większej ilości. - odparł. Wilki zerwały kilka kwiatów. Nagle do nosa basiora dotarł zapach. Wyczuł w nim lisa, lecz nie był on do końca zwykły. Biegł w ich kierunku, ponieważ zapach stawał się coraz intensywniejszy. Po chwili stał przed nimi mały lisek o białym futrze z kilkoma ogonami. 

- Kitsune. - odparł Tarou. Lisek przyglądał im się przez chwilę, a następnie podbiegł do basiora. Stanął naprzeciw i zaczął machać ogonkami. Po chwili uciekł. Tarou zauważył, że nie posiada swojej torby.

- A to złodziej! - zawołał. Tristana spojrzała na Tarou.

- Lepiej go złapmy. - odparła. Już po chwili wilki goniły szkodnika po lesie, nim ten wskoczył na drzewo i upuścił na nim torbę. Pasek od niej zawisł na gałęzi. Drzewa były zbyt blisko siebie, aby móc pod nie podlecieć, więc Tarou od razu skreślił tą opcję z listy. 

- Kurcze. Moje pierwsze zadanie, a już zaliczyłem wpadkę. - powiedział siadając pod drzewem i patrząc na wiszącą, na gałęzi torbę. 

Tristana? ^^


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 318
Ilość zdobytych PD: 159

Od Capitána Cd. Diegore

Poranne, ciepłe promienie słońca wpadły do jaskini czekoladowo brązowego wilka, sygnalizując o początku nowego, ciepłego dnia późnego lata. Młody basior leżał u samego wejścia, przez co ostre światło spoczywało od pewnego czasu na jego pysku, nie pozwalając dłużej spać. Capitán kręcił się nerwowo, próbując uciąć sobie jeszcze choć godzinę drzemki. Z rezygnacją westchnął, otwierając oczy. Mrużąc powieki usiadł, nerwowo strzepując ogonem. Rozwarł szczęki w potężnym ziewnięciu, po czym zdał sobie sprawę, jak bardzo jest spragniony. 

Śpiew przeróżnego leśnego ptactwa w koronach drzew, towarzyszył smętnej wędrówce Capitána w stronę jednego z jezior. Nim samiec dotarł do kojącej wody, zdążył się porządnie rozbudzić. Łapczywie wychlipał kilka łyków chłodnej wody, po czym skierował się ponownie do lasu, czując jak głód w żołądku zaczyna się nasilać. Ujrzał dorodnego zająca, skubiącego nic nieświadomie jakąś roślinkę. Capitán już miał przysiąść do łowieckiej pozycji, gdy nagle w jego nozdrza wdarł się nowy, nieznany zapach obcego wilka. Czujnie okręcił się, słysząc jak zaalarmowane tym ruchem śniadanie ucieka mu w popłochu. Capitán burknął, ruszając w stronę sylwetki wilka, który ukajał pragnienie, podobnie jak on sam chwilę wcześniej. Brązowy samiec postanowił podejść bliżej. Zatrzymał się, zdając sobie sprawę, że nieznajomy nie ma bladego pojęcia o obecności drugiego samca. Capitán badawczo przyglądał się białemu futru gościa, gdy ten nagle podskoczył na kilka metrów w górę, by kolejno kulić się przed nim. 

- Hm - mruknął praktycznie niedosłyszalnie Capitán.

- Matko, aleś mnie wystraszył - odparł, podnosząc się powoli. - Ja tu tylko przejazdem. Zniknę zanim zdążysz mrugnąć.

Capitán omiótł nieznajomego raz jeszcze wzrokiem. Usiadł spokojnie, dając znak kiwnięciem głowy.

- Możesz pić, nie obawiaj się. - odpowiedział spokojnie brązowy samiec. Biały basior spojrzał na niego niepewnie, cofnął się i wypił pospiesznie jeszcze kilka łyków wody.

- Dokąd zmierzasz? - przerwał ciszę Capitán.

- W zasadzie, to przed siebie. - nieznajomy przesunął językiem po pysku, by pozbyć się ostatnich kropli wody z futra. 

- Jak mogę do Ciebie mówić? - to pytanie chyba lekko zaskoczyło śnieżnobiałego basiora, lecz wyraz jego pyska szybko wrócił do normy. Zdawał zacząć się relaksować.

- Diegore. - odpowiedział krótko.

- Miło Cię poznać, Diegore. Ja jestem Capitán, a miejsce w którym się znajdujemy należy do watahy zarządzanej przez moją przyjaciółkę. Myślę, że Renesmee będzie chciała Cię poznać, nim nas opuścisz. - odparł samiec, i nie dając nowo przybyłemu możliwości wyboru innej ścieżki, wstał. - Chodź.

Mimo, że Diegore zdawał się być nieco zmieszany i niepewny, mimowolnie wstał i ruszył obok basiora. Na jego pysku wciąż malowało się zakłopotanie sytuacją, która tak szybko się potoczyła. Capitán nie widział w nim żadnej nuty wrogości, jednak pozostawał czujny. Im bliżej zapachu Renesmee byli, tym bardziej był gotowy niczym sprężyna wyskoczyć na samca, gdyby tylko nastała taka potrzeba.

Diegore? :3

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 429
Ilość zdobytych PD: 214
Obecny stan: 1201

wtorek, 25 sierpnia 2020

Od Diegore do Capitána

Przechadzałem się spokojnym krokiem po lesie. Nie wiedziałem gdzie jestem, ale średnio mnie to obchodziło. Myślałem tylko o jednym. Iść przed siebie. Nie miałem zamiaru patrzeć za siebie. Czułem jak wiatr rozwiewa moje futro. No, prawie. Wietrzyk letni nie miał tyle siły co zwykły wiatr. Idąc spojrzałem w górę. Słońce było już wysoko więc pewnie jest około południa. Zastanawiałem się, czy nie zatrzymać się nad jakimś jeziorem. Mógłbym wtedy zapolować i się napoić. Muszę się w końcu zdecydować co chcę robić dalej. Nie wrócę. Nie mogę wrócić. Mogę jedynie uciec. Zamyślony nie zauważyłem spadu. Potknąłem się o przypadkowy kamień, który w magiczny sposób wyrósł pod moją łapą i sturlałem się na sam dół. 

- Cholerne szczęście. - odparłem wstając. Nie zrobiłem sobie praktycznie niczego. Tylko kilka zadrapań. Mogło się to dla mnie skończyć tragicznie. Ze złamaną łapą raczej trudno iść. Nie myśląc otrzepałem się z ziemi i ruszyłem dalej. Nagle do moich uszu doszedł odgłos wody, uderzającej o brzeg.

- Jezioro. - odparłem i sprintem pobiegłem w kierunku jeziora. Uważnie nasłuchiwałem dźwięków, które mnie prowadziły. Gdy wyszedłem z ostatnich zarośli zauważyłem piękną taflę wody. Podszedłem do niej i zanurzyłem w wodzie język. Była przyjmie chłodna. Zacząłem pić nieco zachłannie, ponieważ pragnienie dopiero teraz dało o sobie znać. Gdy je zaspokoiłem odwróciłem się z zamiarem odejścia. Jednak zauważyłem wilka stojącego za mną. Podskoczyłem kilka metrów w górę i upadłem na cztery łapy. Moje uszy złożyły się, a ja stałem nieco pochylony ku ziemi. Tak zwana przeze mnie pozycja na tchórza. 

- Matko, aleś mnie wystraszył - odparłem. Nieco się podnosząc. Oceniłem, że nieznajomy raczej już by mnie zabił gdyby chciał. Nieznany wilk stał ilustrując mnie wzrokiem. Milczał co mnie niepokoiło. Raczej nie zapowiadało to niczego dobrego. 

- Ja tu tylko przejazdem. Zniknę zanim zdążysz mrugnąć. - zapewniłem. 

Capitán? 

niedziela, 23 sierpnia 2020

Nowości na blogu!

Wraz z dzisiejszym dniem, pragnę ogłosić, że zostały dodane do bloga ciekawe nowości.

Mamy nowy szablon, który został wykonany przeze mnie.

Mapa ~

Nasze tereny w końcu zostały zaznaczone na mapie. Dzięki temu wiemy już, gdzie dokładniej znajdują się dane obszary. Mapa będzie aktualizowana wraz z dodaniem kolejnych terenów.

Podsumowania + nagrody ~

Na końcu każdego miesiąca odbędzie się podsumowanie. Zostaną wyróżnione wilki najbardziej aktywne, te które awansują w statusie i najbardziej twórcze wilki, których opowiadania osiągną najwięcej słów. Pierwsze podsumowanie odbędzie się w tym miesiącu!

Jaskinie ~

Każdy członek watahy będzie mógł wybrać jaskinie, w której zamieszka. Podgląd będzie dostępny na stronie poświęconej jaskiniom. Więcej informacji znajdziecie właśnie tam.

Nowe Questy ~

Dodane zostały nowe questy, które będzie można wykonywać między opowiadaniami. Za każdy quest jest wyznaczona, konkretna nagroda. Więcej informacji na stronie z questami. 

Towarzysze ~ 

Nasze wilki mogą od teraz mieć towarzysze, czyli postacie, które im towarzyszą lub będą miały ważne zadania w fabule. Na tą chwilę limit towarzyszy to dwa pupile na wilka. Więcej na przeznaczonej im stronie. 

Formularze i opowiadania  przez internet ~

Od teraz formularze i opowiadania mogą być przesyłane przez internet. Wystarczy wejść w odpowiednią stronę. 

Rezerwacje ~

Od teraz można rezerwować zdjęcia, głosy i imiona dla swoich wilków lub przyszłych wilków. Znajdą się one na stronie rezerwacje.

Spis głosów ~

Aby głosy postaci nie powtarzały się, będą na tej stronie wypisywani wykonawcy, którzy są podkładem głosów członków watahy. 

Adopcje ~

Jeśli ktoś nie ma pomysłu na postać, zostaną  dodane na tej stronie wilki, które będzie można adoptować. Będzie można zmienić ich formularz. Każdy kto przygotuje wilka do adopcji otrzymuje 10 WD, a jeśli jego postać adopcyjna znajdzie nowego kierującego otrzyma dodatkowe 40 WD.

Sklep ~

Do bloga została dodana strona sklepu, gdzie nasze postaci mogą wymienić WD na przedmioty, które urozmaicą fabułę, bądź umożliwią pewne zmiany. Działania poszczególnych przedmiotów zostaną opisane na stronie sklepu.  

Inne istoty ~

Została dodana strona z innymi mieszkańcami naszych terenów. Są to istoty, które mogą być naszymi przyjaciółmi, wrogami lub też ofiarami.

Postarzanie co miesiąc ~

Z dniem dzisiejszym, podczas każdego podsumowania miesiąca, postaci zostaną postarzone o rok. 


~Alfa watahy