Newsy



:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości

:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022

Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak

~Serdecznie zapraszamy♥~

niedziela, 1 listopada 2020

Od Tarou Cd. Tsuki



Medyk był dosyć mocno zaniepokojony stanem w jakim znajdowała się nowa wadera. Rana wyglądała na poważną i Tarou był święcie przekonany, że naruszenie może spowodować znalezienie się w owiele gorszym stanie, niż jest obecnie. Tarou wędrował zaniepokojony w tę i z powrotem po jaskini medycznej. Każde życie było dla niego ważne i każde zdrowie. Martwił się o stan Tsuki. Co jeśli do rany wda się zaskarżenie, a on nie będzie w stanie tego wyleczyć? Tarou pokręcił głową odtrącają od siebie złe myśli. 

- Będzie dobrze. - szepnął, aby nieco podnieść się na duchu. Po chwili przypomniał sobie o tabołku z ziołami. Otworzył go i zaczął wykładać zioła w odpowiednie miejsca. Po zakończeniu pracy zauważył, że Tsuki ponownie kieruje się w jego kierunku z kolejną paczką. Medyk przyjrzał się uważnie jej łapie. Mimo iż nie wiedział za dobrze, raca zdawała się być póki co stabilna. 

- Oto kolejna przesyłka. - obwieściła Tsuki dumnie. Tarou westchnął i zbliżył się do wadery. 

- Jesteś pewna, że z łapą wszystko w porządku? Martwię się.... Rana nie wygląda na małą... - powiedział niepewnie. 

- Jak już mówiłam, nie czuje bólu i jestem w stanie chodzić. 

- Rozumiem, ale nie lepszym rozwiązaniem będzie przez chwilę odpocząć. Te kilka dni, zanim rana się nieco zagoi? Nie chcę byś ją naruszyła. - powiedział z troską. Wadera przyglądała się mu przez chwilę, a następnie skierowała się do wyjścia. 

- Dziękuję za opiekę medyczną, ale mam się dobrze. - odparła. Taro czuł jednak ciągłe obawy. Przestąpił z łapy, na łapę, a po chwili szybszym krokiem wyszedł z jaskini. 

- Tsuki! - zawołał za oddalającą się waderą. Ona zatrzymała się i spojrzała na niego z obojętnością w oczach. - Jeśli coś będzie nie tak z raną... Proszę przyjdź do mnie jak najszybciej. 

Tsuki ? 

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 277
Ilość zdobytych PD: 138

Od Renmier'a Cd. Tsuki



Rudy wilk położył po sobie lekko uszy spoglądając na wilczycę opartą w bardzo lekceważący sposób o drzewo. Zmrużył oczy i zmierzył samice wzrokiem, praktycznie odrazu rzuciło mu się w oczy jej nienaturalne zabarwieniu. Czyli kolejny magiczny wilk.
— Powiedzmy, że tak — stwierdził ponownie stawiając uszy przy okazji odwracając wzrok od samicy i spoglądając gdzieś za nią. Skoro przyszła z tamtego kierunku, tam musi być jakaś wataha. W sumie wspomniała o niej, czyli z pewnością musiał go zauważyć jakiś zwiadowca watahy, napewno inny wilk niż stojąca przed nim wadera, bo szczerze nie sądził, żeby akurat ona go jako pierwsza wytropiła. Chociaż nawet nie starał się maskować swojej obecności, a wręcz przeciwnie. Chciał być zauważony. Znając już w teori kierunek gdzie leży wataha ruszył wolnym krokiem w tamtym kierunku przy okazji mijając wadere nawet nie zaszczycając ją spojrzeniem. 
Gdy był już jakiś kawałek drogi przed nią, zatrzymał się i odwrócił. 
— A tobie łapy do ziemi przymarzły, że nie idziesz? — stwierdził po czym odwrócił się ponownie ruszając, a w odpowiedzi słysząc prychnięcie wadery, a następnie odgłos kroków w suchych liściach za nim. 
— Idzie zima więc uciekamy do pierwszej lepszej watahy, co? — rzuciła kpiąco w kierunku basiora mierząc go wzrokiem.
— Nie masz nic lepszego do roboty niż męczyć obcych, co? — odgryzł jej się. 

Tsuki? 

Od Tsuki do Tarou

Kiedy dołączyła poprzedniego dnia do nowej watahy, pomijając oklepane szczegóły dołączania przy zapoznaniu, została wręcz siłą zaciągnięta do medyka na obejrzenie rany z incydentu co miał miejsce w trasie. Na miejscu, winny zaciągnięciu wręcz wrzucił waderę przed siebie, na co medyk nieco zaskoczony odwrócił głowę w kierunku wejścia.-Cześć Tarou- powitał się tamten wilk.- Mamy tutaj nową, świeża członkini. Możesz zobaczyć jej ranę?
-Och, witam- odezwał się niezbyt głośno wilk w jaskini po całkowitym odwróceniu się do przybyłej dwójki.- Zaraz wrócę!
-Cóż... Witamy w watasze. Jestem Tarou, tutejszy medyk- uśmiechnął się lekko basior.
-Tsuki- rzuciła lekko wzruszając ramionami. Wilk kiwnął głową, po czym pochylił nią i przyjrzał się ranie. Wydawał się nieco zbladnąć na jej widok. Uniosła brew na jego reakcję.
-Rany boskie, kto cię tak urządził?
-A, nic specjalnego. Małe nieporozumienie z trasy- powiedziała nieco niedbałym tonem.
-Małe? Może i zasklepione ale nie zdziwię się, jeśli masz złamanie. To wygląda paskudnie. Poczekaj, zaradzę coś na to.
-Nie ma potrzeby...- westchnęła nie kończąc, gdyż on już zaraz zaczął zbierać kilka przedmiotów, które począł przynosić obok niej. Cały czas obserwował ranę, która wyglądała na ostro szarpaną, nie podnosił wzroku wyżej.
-Będę musiał to naciąć dla zdezynfekowania- ostrzegł ją. Wzruszyła ramionami.
-Śmiało, mnie to nie boli.
-Na pewno jesteś dzielna...
-Nie naprawdę. Mam bardzo wysoki próg bólowy- spojrzała nieco ze zmęczonym wzrokiem. Podczas tego zabiegu, Tarou spoglądał na wyraz jej pyska, który pozostawał neutralny. W końcu, cofnął się po dłuższej chwili, kiedy to założył odpowiednio opatrunek.- Się zagoi bezproblemowo.
-Ciekawe nastawienie- ponownie na jego pysku zagościł niewyraźny cień uśmiechu. Odpowiedziała tym samym gestem. Wówczas wrócił wilk, który ją tu zaciągnął. Spoglądając na niego, szybko wymienili się spojrzeniami.- Także jeszcze raz: miło cię powitać u nas Tsuki.
Następnego dnia wadera obrała swoje stanowisko w nowym otoczeniu i do razu, pomimo protestów, wzięła się do roboty. Pierwszym zadaniu było przetransportowanie dość dużego tobołku do jaskini medycznej - wszystko dlatego, że zielarze biegali na wszystkie strony po zapasy na zimę, póki ostały się szukane rośliny. Właśnie dlatego bezproblemowo ciągnęła spory tobołek do szukanej jaskini, którą wczoraj miała okazję poznać. Na miejscu zapukała do jaskini obwieszczając dostawę ziół. Tarou wyglądał jakby miał zejść zaraz, widząc jak nowa wadera, z jakby operowaną łapą, ciągnie sobie w najlepsze spory ładunek.
-Niedługo będę z kolejną dostawą- rzuciła z zadowoleniem w głosie.
-A co z łapą?- Zapytał zerkając na kończynę.
-Ach, nic specjalnego. Chodzić mogę i nie boli- uniosła kącik ust. Zaraz już szła z powrotem działać.
"Zresztą i tak miałam gorsze przygody" myśl błąkała się po jej umyśle, przez co oczy zaszły lekkim cieniem, który zaraz znikł, ponieważ mijała się z jeszcze innym wilkiem.

<Tarou?>

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 434
Ilość zdobytych PD: 217

Od Tsuki Cd. Renmier'a



-Ciekawe co się spieprzy- mruknęła do siebie Tsuki obserwując późno godzinny krajobraz.Każdy inny widząc tamten nocny obrazek, westchnąłby mówiąc coś przy tym o pięknie nocy. Ale nie ona, nie ta wadera. Omijała wzrokiem zbyt znajomy widok sierpa księżyca, który był mocno zbliżony w znamieniu na niej, ogon nieco przysłonił owiniętą łapę ze starą raną, która od momentu zranienia się, zdążyła już znacznie wygoić się. Być może można było nazwać to szczęściem, że po wielu tygodniach od opuszczenia rodzinnej watahy natrafiła na dostatecznie oddaloną lokalizację watahy i jakoś dołączyła do niej. Pomijając jedną walkę podczas tułaczki i wyjście z niej właśnie ze wspomnianą raną, nic się nie wydarzyło. Na swój sposób, dokładniej w chory, mogła się cieszyć z nabytego wysokiego progu bólu, nie czuła za bardzo tamtej rany, serio. Kątem oka zerknęła na owinięty bandaż, medyk chciał mieć pewność, że nie wdało się jakieś zakażenie.
"Z nim to byłabym na ty" przemknęło jej po głowie. Faktycznie, o ile by dożyła obecnego wieku. Bez pomocy i wsparcia Yamisa, najpewniej już dawno gryzłaby piach. Ach ta kochana rodzina i społeczeństwo... Sama myśl ociekała takim sarkazmem, że było nazbyt oczywista obrzydliwa niechęć do tamtych. Czy można było to nazwać nienawiścią? Kto wie. Zamiast się rozwodzić, wstała i opuściła progi jaskini na nocny spacer.
Nie spoglądała na księżyc podczas faz sierpa, zwłaszcza tego przed nowiem. Przypominało to jej znamię oraz piekło w rodzinnych stronach. To były te rodzaje spraw, do których nigdy nie zamierzało się wracać. Dlatego tutejsze wilki o nowej usłyszały tyle, że musiała opuścić stare progi, co nie było kłamstwem. Bardziej wielkim niedopowiedzeniem o przyczynach.
W powietrzu wyczuwała obecność nieznanego zapachu, zdecydowanie należał do kogoś spoza watahy. Nastawiła uszu i wolnym krokiem szła przed siebie. W razie czego, otwarta przestrzeń da jej ogrom możliwości reakcji, była spokojna o to. W ten sposób po minucie stała pyskiem w pysk z obcym wilkiem.
-No proszę, czyli to o ciebie chodziło- powiedziała z ciekawym uśmieszkiem na pysku, kiedy oparła się bokiem o drzewo. Było to nawiązanie do pierwszej myśli przy wpatrywaniu się w nocny krajobraz.- Czyżbyś i ty, wędrowcze, szukał bezpiecznej lokacji na zimę? To ponoć dobry adres jest.
Nie interesowało ją to, czy odbierze to jako droczenie się z jej strony. Oczekiwała na byle reakcję ze strony obcego i czy warto było od razu iść z tym do innych wilków, starszym stażem dokładniej.

<Renmier?>

Od Renesmee Cd. Capitána

Szarawa wadera spoglądała z przyjaznym uśmiechem na swojego przyjaciela i jego podopieczną, Opal. Może i w głowie miała małe obawy co do późniejszego czasu, jednak wierzyła, że Capitánowi uda się odpowiednio wychować smoka i nie będzie on powodem zmartwień. Gdy przyglądała się małej trudno było jej pojąć, jak bardzo niebezpieczni są jej krewni. 

- Wygląda naprawdę uroczo. - przyznała alfa. Samiec spojrzał na Renesmee. Widać, jak dumnie czuł się w roli opiekuna. Mógł się dzięki temu sprawdzić. Renesmee uśmiechała się do niego. Była dumna z postawy basiora i nie żałowała ani tego, że mianowała go samcem beta, ani tego, że uznała go za swojego przyjaciela. 

- Dołożę wszelkich starań, aby wyrosła na silnego smoka. Oczywiście, który będzie żył z nami w zgodzie. - odparł. 

- Wierzę, że ci się uda. - odparła przyjaźnie wadera. Po chwili do uszu obu wilków dotarł dźwięk nawoływania imienia alfy. Po głosie rozpoznali, że jest to Tarou. Renesmee spojrzała na Capitána. Ten skinął głową rozumiejąc o co chodzi. Wadera uśmiechnęła się i wstała. Następnie truchtem wybiegła z jaskini przyjaciela. Nieopodal zauważyła swojego kuzyna. 

- Tarou? - spytała. Basior wydawał jej się nieco zdenerwowany. - Wszystko w porządku? 

- Rene! Całe szczęście, że cię znalazłem. Mam jakby mały problem. - zaczął zakłopotany. Wadera uniosła brew nie rozumiejąc do końca słów kuzyna. - Coś jest w naszej jaskini medycznej. Nie jestem w stanie tego wypędzić, ani nic, ponieważ w koło jest mnóstwo dymu lub czegoś podobnego do mgły i jest mi potrzebna mała pomoc. 

- Dobrze, w takim razie prowadź. - odparła. Już po chwili oba wilki znajdowały się przed jaskinią medyczną, z której wydobywał się dziwny dym. Renesmee nie pewnie zbliżyła się do środka. Nagle coś jakby śmignęło przed szarą. 

- Faktycznie coś tam jest. A wiesz skąd ten dym? - spytała zwracając się do kuzyna. 

- Prawdopodobnie stworzenie przewróciło jeden ze słoi z ziołami, które wytwarzają dym, gdy poczują tlen. 

- Rozumiem. Trzeba się tam jakoś dostać. 

- Próbowałem, ale wejście tam grozi stratowaniem. - ostrzegł alfę samiec. Medyk i Alfa stali przed wejściem do jaskini i zastanawiali się co mają począć. 

Capitán? 


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 327
Ilość zdobytych PD: 163

Od Tarou Cd. Samyi




Basior spojrzał na towarzyszącą mu samice, a widząc jak ziewa uśmiechnął się lekko rozbawiony. 

- Ktoś tu jest zmęczony. - zauważył przyjaznym głosem. 

- Nieco, ale dam radę. - odparła Samya. Tarou pokręcił głową z uśmiechem. 

- Pokarze ci jeszcze to jedno miejsce, a następnie pozwolę odpocząć. Nie będę ciągnął cię na siłę. Odpoczynek ważna rzecz. I przede wszystkim potrzebna. - odparł.  Wilki powoli kierowały się ku najważniejszemu miejscu. Tarou wiedział, że tylko wybrani dostaną się do drzewa, lecz mógł pokazać Samyi piękną jakim obdarowali bogowie te ziemie. W końcu znaleźli się na miejscu. Arbre Divin, miejsce, gdzie bogowie zaszczycają nas swoją obecnością w formie materialnej. 

- To tu. - oznajmił Tarou, gdy ich łapy stanęły przy pięknym jeziorze. 

- Niesamowity widok. - odparła Samya. Tarou poczuł dumę, że to właśnie ich wataha doznała zaszczytu zostania wybraną przez bogów. 

- To tu Renesmee i zaufane wilki mogą spotkać bogów. Niestety wstęp jest ograniczony. Jedynie alfa i wybrane wilki mają możliwość dotarcia do centrum jeziora, w którym znajduje się boskie drzewo.  - Samya przyglądała się temu z zachwytem. Zadała kilka pytań, a samiec chętnie na nie odpowiedział. 

- Dobrze, teraz wybierzemy ci jaskinię, byś mogła odpocząć. - powiedział z uśmiechem. Samya również się uśmiechnęła. 

- Niech będzie. - odparła. Wilki wróciły do centrum watahy. Po drodze spotkały ponownie Renesmee, która szła wraz z Capitánem. Widząc kuzyna z nową członkinią postanowiła podejść. 

- Witajcie. - przywitała się. Capitán po chwili przyłączył się do nich i również przywitał. - Jak ci się u nas podoba? - spytała Renesmee. 

- Jest tu naprawdę pięknie. Cieszę się, że mogłam tu dołączyć. 

- Nasz też to cieszy. - wtrącił Capitán. 

- To nasz samiec beta. - szepnął Tarou waderze na ucho, by nie miała wątpliwości. Samya uśmiechnęła się.  Porozmawiali jeszcze chwilę, lecz Alfie spieszyło się, dlatego po chwili byli zmuszeni się rozstać. Tarou zaprowadził Samyę do jaskiń i pokazał jej kilka z nich. Wadera wybrała tą, która najbardziej jej odpowiadała. 

- Cieszę się i mam nadzieję, że będzie ci tu dobrze. - odparł samiec. - Możesz do mnie przyjść kiedy tylko chcesz. Zazwyczaj jestem w jaskini medycznej. - wyjaśnił. 

- Dobrze. Dziękuję ci. - odparła Samya. Basior pożegnał waderę i życzył jej udanego wypoczynku. Sam zaś skierował się do jaskini medycznej, by nieco poukładać zioła. 

Samya? 

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 348
Ilość zdobytych PD: 174


Tsuki ~ Pomocnik

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

OGÓLNE INFORMACJE 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

IMIĘ: Tsuki

PRZEZWISKO: Tsu

WIEK: 6 lat

DATA URODZIN: Gdzieżby wiedziała, można strzelać - możliwie 4.06

PŁEĆ: Wadera

STANOWISKO: Pomocnik

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

WYGLĄD ZEWNĘTRZNY 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

~Autor Line art należy do raven-morticia (DA)~

APARYCJA: Patrząc na Tsu, od razu rzuca się w oczy jej umaszczenie, jakby nie pasujące do siebie. Nieco wyższa od przeciętnej samicy o jasnoszarym futrze, które byłoby całkiem normalne, jednak tutaj mamy niespodziankę w postaci innego koloru. Ma średniej długości włosy o niebieskiej barwie, zza grzywki wygląda para oczu w mocno podobnym kolorze, jednak są nieco ciemniejsze, nosek ma różany. Posiada również niebieski ogon z białym pędzelkiem. Nad tylną łapą z lewej strony znajduje się jej znak, jest to biały sierp księżyca. Pomimo nawet uroczego wyglądu, Tsuki jest silna fizycznie - nie obce jej długie biegi dalekodystansowe, ma tak mocne i elastyczne łapy. Jej futro jest długie i grube odpowiednio, pod nim jednak znajduje się sporo blizn na całym ciele ale są skutecznie ukryte pod szarością.

ZNAKI SZCZEGÓLNE:

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

CHARAKTERYSTYKA 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

OSOBOWOŚĆ: Tsuki wydaje się być beztrosko neutralna do wszystkiego, jakby cały świat był jej obojętny. Zdaje się być trochę oderwana od rzeczywistości w której nie lubi być. Będzie jakoś bardziej zauważać co mają do powiedzenie wysoko postawieni członkowie, u pozostałych raczej będzie łapała jednym uchem. Nie lubi nudy, zawsze coś robi, nie boi się przy tym ubabrać czymkolwiek, to nie jest typ dbającej o piękny wygląd. Może i jest waderą ale zna się na walce - jest doskonale obeznana w defensywie, w razie czego umie się bić. Nie jest zbyt chętna na bratanie z wilkami, przynajmniej z początku. Może i często ma pozytywny grymas na pysku, jednak sporadycznie taki uśmiech dosięga jej oczu, jeszcze rzadziej się śmieje, najczęściej pozostaje cicha. Jest nieufna do tego stopnia, że zawsze ustawia się w pobliżu drogi ucieczki a oczy wręcz strzelają jej na różne strony. Dobra rada dla wszystkich: nie próbujcie zajść ją od tyłu w celu wystraszenia dla zabawy czy nagle przytulić - jest bardziej niż pewne, że ktoś dotkliwie oberwie od niej. Jeśli już ktoś się do niej zbliży zyska wierną przyjaciółkę, która będzie wykazywała ogromną ochronę takiego wilka i wierność. Nie czuje się zbyt komfortowo przy okazywaniu sobie uczuć, dlatego nie można stwierdzić czy posiada romantyczną stronę.

RODZINA: 
Mero i Akela - rodzice do których szczerze nie pala szczególną sympatią na wspominkach
Acrella i Thalia - starsze siostry Tsuki  
Erot - stary wilk (dziad), starszy brat jej ojca, którego pamięta głównie z oschłego głosu do niej
Yamis - nazywała go swoim dziadkiem chociaż nie byli związani krwią, jako jedyny przejmował się Tsuki

HISTORIA: Patrząc po waderze i jej nieco obojętnym usposobieniu w życiu by się nie zgadło, że jej życie w rodzinnej watasze było piekłem, nigdy nie opowiada o swojej historii, właśnie z tego powodu. Wszystko było spowodowane tym, że w watasze związanej z nocą, urodziło się nietypowe szczenię - zamiast o statycznym umaszczeniu, pojawiły się włosy i ogon w tym samym kolorze, to skazało nowe życie na niedługie szykanowanie. Nie mogła liczyć na rodzinę, ponieważ dla rodziców była hańbą, dla sióstr workiem treningowym (tak, za zgodą rodziców), dla innych obiektem na agresję, przodował w tym głównie starszy brat jej ojca. Jedynym kto interesował się wiecznie poranioną i pokiereszowaną Tsuki był stary wilk Yamis - nie był w stanie jej bronić przed rodziną i watahą, więc chociaż pomagał jej z ciężkimi ranami (krążyła plotka, że sam w przeszłości był tak traktowany gdzie indziej). Będąc u kresu życia nakazał jej uciekać z watahy i szukać miejsca jak najdalej. W końcu postąpiła jak jej zalecił, po wielu tygodniach tułaczki natrafiła na pewną watahę...

PARTNER: Obecnie brak, wątpi by ktoś chciałby zawiesić na niej oko.

POTOMSTWO: ...

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

MAGIA

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

ŻYWIOŁ: Nie sprecyzowany (patrząc po mocach), ktoś kiedyś zażartował, że jej żywioł to Ucieczka

MOCE: 
- wytworzenie ogromnej siły w jednym miejscu (np. w ogonie) i zaatakowanie;
- przywołanie śliskiej mazi (idealne do podłożenia dla poślizgnięcia się);
- chwilowe rozproszenie uwagi wzrokowej;
- może stłumić na maksymalnie minutę konkretną moc u przeciwnika;
- zwiększona moc zmysłów;

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

STATUS I STAN

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━


UMIEJĘTNOŚCI:
Inteligencja: 15
Siła: 20
Szybkość: 15
Obrona: 25
Moce: 25
Razem: 100


DOŚWIADCZENIE: 95 pkt
━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

INNE

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

CIEKAWOSTKI: 
- wbrew pozorom, ma kompleksy na punkcie swojego wyglądu, którego nie cierpi przez przeszłość do tego stopnia, że gardzi własnym odbiciem i nigdy na nie nie patrzy;
- ukryte blizny na ciele za futrem zyskała jeszcze w rodzinnej watasze;
- rodzinna wataha poza licznymi bliznami na ciele zapewniła uraz psychiczny waderze, raz omal nie została wykorzystana;
- ma tendencje do przeklinania w języku, który stworzyła;

WŁAŚCICIEL: Luna34 (hw), Luna34#4667 (dc)