Newsy



:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości

:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022

Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak

~Serdecznie zapraszamy♥~

środa, 2 grudnia 2020

Strażnik ~ Rodrigo

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

OGÓLNE INFORMACJE 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

IMIĘ: Rodrigo

PRZEZWISKO: Zdarza się, że wołają go Rod.

WIEK: 9 lat

DATA URODZIN: 30 stycznia

PŁEĆ: Basior

STANOWISKO: Strażnik

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

WYGLĄD ZEWNĘTRZNY 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

AUTOR: Naviira na deviantart.com

APARYCJA: Rod jest wysokim, dobrze zbudowanym samcem. Pokrywa go grube, czarne futro, jednak od dolnej części pyska do brzucha można dostrzec szary pas. Podobne szare znaczenie posiada koniec jego ogona jak i uszy. Tak jak siostra ma heterochromię: jego prawe oko jest błękitne, a lewe złote. Wzdłuż grzbietu od czubka głowy do początku ogona ciągnie się cienka, ciemnoszara linia. Basiora częściej można ujrzeć z poważnym wyrazem pyska.

ZNAKI SZCZEGÓLNE: Na lewym uchu posiada swego rodzaju znamię. Są to trzy szare kreski. Wiele wilków myśli, że to tatuaż, lecz Rodrigo się z tym urodził.

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

CHARAKTERYSTYKA 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

OSOBOWOŚĆ: Rodrigo jest wilkiem o nieco skomplikowanym charakterze. Jest realistą, który twardo stąpa po ziemi. Jest chłodny i surowy, z początku nieufny. Zdanie o innych wyrabia sobie sam i nie przejmuje się oceną reszty. Woli pracować w samotności, kiedy nic go nie rozprasza. Cechuje go niezwykła odwaga i wierność. Dla bliższych osób staje się swoją ”łagodniejszą” wersją, z ponurego żołnierza zmienia się w kochającego opiekuna. Jest bardzo troskliwy i martwi się o innych. Co zaskakujące, jest też wrażliwy, lecz zwyczajnie tego nie okazuje - szczery uśmiech na jego lodowatej twarzy to wyraz sympatii, nie pokazał się jeszcze nikomu w większej euforii (nie licząc rodziny, która widziała go nawet we łzach). Potrafi być romantyczny, jednakże na swój sposób. Z pewnością w jego łapach będzie się bezpiecznym.

RODZINA: Ojciec Hugo i matka Ivette zaginęli, brat z miotu Ricardo zginął, pozostała mu jedynie młodsza o rok siostra Raquel

HISTORIA: Rodrigo urodził się w miocie z bratem Ricardo w ostatni dzień stycznia. Jego rodzina była specyficzna, matka i ojciec nie chcieli należeć do żadnej watahy. Razem z rodzicami i bratem żył więc w osamotnieniu na terenach znajdujących się daleko na południu. Swoje dzieciństwo spędził na zabawach z bratem. Ich ojciec był milczącą postacią: zawsze surowy wygląd pyska sprawiał, że szczeniaki nie próbowały nawet zachęcać go do wspólnych zajęć. O ironio, sam Rodrigo stał się w końcu taki, jak jego ojciec. Któregoś ranka obudził się tylko obok brata i matki, która uspokajała go, że nic złego się nie stało. Ojciec zniknął. Niedługo po tym wydarzeniu, kiedy Rod miał już pierwsze urodziny za sobą, na świat przyszedł drugi miot szczeniąt. Niestety z trójki maluchów tylko jeden był żywy. Była to suczka, którą matka nazwała Raquel. Od jej narodzin matka również zaczęła znikać, jednakże zawsze wracała. Bracia strzegli młodszej siostry jak oka w głowie, to oni ją wychowywali. Pomogli odkryć jej żywioły, lecz sami pozostawali wilkami niemagicznymi. Kiedy Rodrigo miał dwa i pół roku, wśród rodzeństwa zagościł niepokój. Matka nie wracała do nich od miesiąca, był to już zbyt długi czas jej nieobecności. Ricardo i Rodrigo długo sprzeczali się, co powinni zrobić. Rodrigo chciał wyruszyć na poszukiwania sam, żeby nie narażać życia młodszej siostry. W końcu to jego pomysł wygrał. Opuścił tereny, na których spędził całe swoje dotychczasowe życie i wyruszył w swoją najdłuższą podróż na północ.

***

W wieku trzech i pół roku znalazł się w watasze, gdzie poznał swoją partnerkę Anę. Przez nią postanowił zostać i nie wracać do rodzeństwa. Nie mógł wyobrażać sobie szczęśliwszego życia. Miał nawet doczekać się z Aną szczeniaków, na nieszczęście zmarła przez chorobę w trakcie ciąży. Zrozpaczony pięcioletni basior opuścił watahę, zrozumiał, że nie chce żyć tam bez ukochanej. Wyruszył na południe, żeby znaleźć Raquel i Ricardo. Był jednak w takiej depresji, że podróż zajmowała mu cztery razy więcej czasu, niż powinna. Rok szedł przed siebie bez nadziei na cokolwiek, aż któregoś dnia natrafił na parę oczu o kolorze identycznym, jak jego własne, które należały do jego młodszej siostry.

PARTNER: Miał partnerkę Anę, która zmarła przez groźną chorobę. Obecnie brak

POTOMSTWO: brak

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

MAGIA

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

ŻYWIOŁ: Rodrigo mimo swojego wieku nie odkrył w sobie jeszcze żadnych magicznych mocy. Możliwe, że w ogóle ich nie posiada.

MOCE: brak

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

STATUS I STAN

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━


UMIEJĘTNOŚCI:
Inteligencja: 20
Siła: 30
Szybkość: 30
Obrona: 60
Moce: 0
Razem: 140


DOŚWIADCZENIE: 60 pkt

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

INNE

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

CIEKAWOSTKI: 
 (autor akreon na deviantart.com)


WŁAŚCICIEL: howrse NAYTIRI, mail halconolobo@gmail.com




Podsumowanie listopada !

Witamy was kochani w kolejnym podsumowaniu! Dziś pod lupę weźmiemy nasz kochany listopad. Był to niezwykle aktywny miesiąc gdyż pojawiło się na naszym blogu aż 180 opowiadań! 

Oto przebieg podsumowania: 

Aktywność wilków :

Andzia - 3 opowiadania 
Attano - 0 opowiadań
Bai Lang - 17 opowiadań
Capitán - 7 opowiadań
Diegore Flamero - 2 opowiadania
Heshenivv - 1 opowiadanie
Hinata - 1 opowiadanie
Ice Queen -16 opowiadań
Kuroi Hone -10 opowiadań
Kzen - 5 opowiadań
Leonardo - 1 opowiadanie
Raquel - 27 opowiadań
Renesmee - 7 opowiadań
Samya - 3 opowiadania
Tarou - 12 opowiadań
Tristana - 3 opowiadania
Tsuki - 22 opowiadania

Nagrody:


1. 60 WD + 20 pkt. doświadczenia - Raquel

2. 40 WD + 15 pkt. doświadczenia - Tsuki

3. 20 WD + 10 pkt. doświadczenia - Bai Lang 


Postarzenia:


Renesmee - 5 lat + 1 rok = 6 lat
Tristana - 4 lata+ 1 rok = 5 lat
Attano - 5 lat + 1 rok = 6 lat
Samya - 4 lata + 1 rok = 5 lat
Ice - 3 lata + 1 rok = 4 lata
Tsuki - 2 lata + 1 rok = 3 lata
Andzia - 5 lat + 1 rok = 6 lat
Raquel - 4 lata + 1 rok = 5 lat
Vaayu - 3 lata / zwolniona z postarzenia (dołączenie kilka dni temu)
Capitan - 5 lat + 1 rok = 6 lat
Tarou - 6 lat + 1 rok = 7 lat
Diegore - 5 lat + 1 rok = 6 lat
Bai - 2 lata + 1 rok = 3 lata
Tuisku - 4 lata + 1 rok = 5 lat
Kuroi - 6 lat + 1 rok = 7 lat
Hinata - 7 lat + 1 rok = 8 lat
Kzen - 2 lata + 1 rok = 3 lata
Heshenivv - 2 lata / zwolniony z postarzenia (dołączenie kilka dni temu)
Leonardo - 6 miesięcy / dorasta 21 grudnia !

Aktualności:


~W naszych szeregach zawitało aż 18 wilków, lecz 7 z nich opuściło naszą społeczność. A więc mamy 11 nowych wilków w watasze. 

~Wataha wciąż pozostaje bez nowych par, ani miotów, lecz może z czasem ulegnie to zmianie. 

~Opowiadania 1000+ są oznaczone etykietą Bonus zachęcamy do przejrzenia jej ^^

~W tym miesiącu zakończył się event halloweenowy, którego posumowanie można przeczytać tutaj:

~Trwa mały, szybki konkurs na wymyślenie przedmiotów do sklepu, więcej info tutaj:

~ Mieliśmy wiele przykrych incydentów, lecz i wiele niezwykle miłych chwil. Całą administracją pragniemy stworzyć na blogu miłą, rodziną atmosferę, miejsce, w którym każdy może być sobą. 

Życzymy wam dużo powodzeń w szkole/pracy. Spełniajcie swoje marzenia i trzymajcie się ciepło!
Kolejnym miesiącem, który weźmiemy pod uwagę będzie grudzień! Więc do następnego posumowania kochani!

~ Alfa wraz z Betą  

wtorek, 1 grudnia 2020

Od Capitána Cd. Tsuki


Samiec był dumny z młodej Opal. Tsuki pomagała smoczycy z nauką wybijania się do lotu, a samica smoka po kilku próbach dawała już sobie radę, jakby robiła to od dawna. Gdy słońce już zachodziło i nadciągał mroźny, jesienny wiatr, Opal szybko wybyła w las w stronę jaskini. Capitán zaśmiał się, ze zrezygnowaniem kręcąc głową na widok smoczycy oddalającej się szybkim krokiem od dwójki wilków. Basior z Tsuki zaś wybrali się spacerem w stronę plaży, napawając się jednymi z ostatnich promieni słońca. Wiatr stawał się coraz mroźniejszy, nieprzyjemnie mierzwił gęste, zimowe futra wilków.
- Jak tak dalej pójdzie, to niedługo spadnie śnieg. - odparła Tsuki, zerkając ku nadciągającym chmurom.
- Masz rację. - westchnął basior. Na myśl o mokrym od śniegu futrze nastroszył gwałtownie sierść na grzbiecie. - Oby zima nas w tym roku oszczędziła.
Wilki przysiadły na piasku, moszcząc w nim łapy. Zachodzące słońce nieco je oślepiało, przez co mrużyły oczy i nie pobyły w miejscu zbyt długo. Przemierzając piach, w poszukiwaniu nie wiadomo tak naprawdę czego, wilkom minął czas błyskawicznie. Wracały w ciemności przez las, od czasu do czasu ziewając intensywnie.
- Dzięki za pomoc z Opal. - odparł basior, nieco przekrzykując szum wiatru, by Tsuki go usłyszała.

Tsu? Cierpię coś na brak weny

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 192
Ilość zdobytych PD: 96
Obecny stan: 4958

Od Capitána Cd. Renesmee



Capitán podążał wzrokiem za małym, biegającym stworzonkiem. 

- Jeśli akurat Opal nie będzie spała i nie zostanie obudzona.. - zaśmiał się i spojrzał na Renesmee. - To myślę, że tak.

- Masz rację - wadera uśmiechnęła się szeroko na myśl o leniwej smoczycy, która za swoje ciepłe, miłe posłanie, oddałaby własny ogon. 

- Pamiętaj, że zawsze możesz liczyć na moją pomoc. - przypomniał Capitán, na chwilę odbiegając od tematu towarzyszy. - Jeśli mam coś zrobić za Ciebie, lub coś wam upolować, daj znać. Wychowanie młodych stworzeń bywa czasochłonne..  Z chęcią pomogę we wszystkim, w czym będę mógł.

- Dziękuję. - uśmiechnęłą się z wdziecznością Renesmee, obserwując Vaim. Mała zdawała się szukać czegoś, Capitán od razu westchnął z uśmiechem.

- Chyba zgłodniała.. 

- Chyba tak. - przyznała z uśmiechem Renesmee.

- Co ona może chcieć jeść.. - zastanawiał się na głos samiec. Wpadł nagle na pewien pomysł. - Może upoluję coś dla Was? Od razu bym złapał kolację dla Opal. Zobaczymy, czy Vaim jest mięsożerna.

Rene?


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 148
Ilość zdobytych PD: 74

Od Capitána Cd. Diegore


Capitán uśmiechnął się pod nosem, kręcąc głową ze zrezygnowaniem.
- To jest cudowna wadera, ale trudno zdobyć jej serce. - odparł z opanowaniem, błądząc wzrokiem w kierunku, w którym chwilę wcześniej samica się oddaliła.
- Być może, ale znacie się już długo, chyba wiesz jak do tego tematu podejść! - Diegore zalśniły oczy, chyba basior począł się eksycytować na myśl zeswatania samicy alfa z samcem beta. Capitán nie potrafił powstrzymać uśmiechu na widok przyjaciela, z typowym dla niego entuzjazmem wyczekującego odpowiedzi.
- Prawdę mówiąc nie. - Capitán przebrał łapami w ziemi, by po chwili zrozumieć, że lada moment może pożałować tych słów. W myślach posłał szybką modlitwę do bogów, by Diego zajął myśli czymś innym. W zaroślach nieopodal przebiegł szybko zając, przykuwając uwagę śnieżnobiałego basiora. Capitán wziął głęboki wdech i rozluźnił mięśnie. Jego ulga nie trwała długo, gdyż gdy napotkał wzrok Diegore, w jego oczach dostrzegł błyśnięcie szalonego pomysłu.
- Nic nie rób . - powiedział pomału Capitán, robiąc krok w tył.

Diego? XD

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 153
Ilość zdobytych PD: 76
Obecny stan: 4788

Od Ice Queen - 2 trening inteligencji

Z rana znów padało, a ja nie chciałam jakoś specjalnie moczyć futra. Zwłaszcza że na zewnątrz mało kto się poruszał. Powiewało mrozem, wszyscy uciekali od zimna. Ja zaś kochałam zimno i ogółem jakoś specjalnie go nie odczuwałam. Dobrze wiedziałam że jeśli miałaby nadejść śnieżyca lub byłoby tak zimno że wszystko by zamarzało. Ja bym przeżyła i pomagała jak najlepiej , mojej kochanej watasze. Ale mniejsza o zimno, mróz , lichą pogodę i o mnie. Miałam chęć usiąść i zacząć robić coś , co rozwinie moje umiejętności. Na początek wzięłam biały kamyk i zaczęłam rysować nim po ścianie. Mam nadzieje że moje współlokatorki nie będą miały mi tego za złe. Narysowałam coś dziwnego i próbowałam to zetrzeć, okazało się że ten kamień musiał mieć jakieś specjalne właściwości... Może to magia? (NIE ICE TO KREDA GŁUPKU) Podczas gdy pocierałam go łapą , znikał. Uśmiechnęłam się i zaczęłam rozglądać. W głębi naszej jaskini było jeszcze kilka takich kamyków. Mogłabym też rysować lodem który by się rozpuszczał, ale wszystko by znikało co jakiś czas. Po chwili zaczęłam pisać, pisać na tej ścianie moją historię. Ogółem, moje przeżycia. Rzeczy które chciałabym zrobić... Osiągnąć. Pisanie nie przychodziło mi wcale aż tak łatwo. Niektóre znaki były niezrozumiałe i rozmywałam je niechcący łapą. Muszę nad tym popracować. Jutro pokażę to Sam i Tris! Mam nadzieje że im się spodoba i będziemy mogły robić coś z tym razem.


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 225
Ilość zdobytych PD: 112
Nagroda za trening: 100 PD + 2 punkty do inteligencji

poniedziałek, 30 listopada 2020

Od Ice Queen Cd. Samyi


Nikogo nie było w jaskini, więc i ja zmuszona byłam ją opuścić. Sam poszła chyba się gdzieś przejść lub upolować coś do jedzonka. Tristane widziałam przechodzącą przed jaskinią razem z Tarou. Sądzę że są dość blisko, choć mogę się mylić. Po dłuższych przemyśleniach stwierdziłam że również wylezę z nory i może coś porobię. Moim celem było znaleźć Rene i podpytać co tam u niej słychać. Jednak na pierwszy plan wysunęło się polowanie na jakąś ciekawą zwierzynę. Ponieważ moja ,,bestia'' dała o sobie znać i jej ,,ryk'' odbijał się echem. Zaśmiałam się pod nosem i westchnęłam obracając się na pięcie. Polowanie czas zacząć! Lubiłam te chwile, mogłam się sprawdzić i spodziewać się niespodziewanego ze strony obiadu. Nigdy nie lekceważyłam zwierzyny, nawet jakiejś małej przystawki. W końcu nie wiadomo co może się pewnego dnia przydarzyć, będąc młodsza pamiętam jak musiałam się napocić by upolować coś większego. Aktualnie praktycznie wychodzi mi to bez trudu, jestem spora, barczysta i dość zwinna. A gdy mam gorszy dzień , używam swoich mocy do szybszego upolowania. Jednakże nie lubię odbierać sobie przyjemności z polowania nawet tego najmniejszego. Mój żołądek co jakiś czas dawało sobie znać, a ja miałam nadzieje że gdzieś blisko chodzi mój obiad. Zwłaszcza że często dużo czasu zajmuje mi namierzenie czegoś konkretnego , można by uznać iż jestem troszku wybredna. Często mam tak zwane zachcianki, zjadłabym dzisiaj młodego leśnego byka. Ale w stadzie znajduje same starsze okazy, młode mięso ma o wiele lepszy smak. Takiego właśnie szukam...
Niedaleko wywęszyłam dość spore stado i ruszyłam w tamtym kierunku, będąc na miejscu zobaczyłam trzy młode leśne byki, oblizałam się i mruknęłam cichutko. A moja ,,bestia'' od razu zaczęła ,,ryczeć'' , uciszałam żołądek jak mogłam ale nie zawsze chciał mnie słuchać! Na szczęście nie niosło się to tak wielkim echem, żeby przyszły obiad mógł usłyszeć. Przez chwilę śledziłam wzrokiem jednego z młodych, chciałabym wsiąść tego najsłabszego, by nie było problemu. Bez namysłu zawiesiłam na nim oko i ruszyłam pędem gdy byłam już wystarczająco blisko. Nie zdążył się obrócić a moje kły już były wbite w jego szyję. Szybko znalazłam tętnice a ciało padło drgając ... Wydając z siebie ciche , ostatnie tchnienie. Liznęłam ucho byczkowi i zauważyłam iż rzucając na niego...musiałam mu skręcić też kark. No cóż, czyli jestem dość masywną wilczycą. Ale cóż, taki już mój urok... niestety jestem nijaka, wysoka, spora... Brak mi wdzięku który posiada reszta wilczyc. Mam zwinność, ale zero wdzięku.
Westchnęłam kończąc swe przemyślenia i zaczęłam szarpać skórę zwierzęcia. Rozpoczęło się karmienie ,,bestii''. Zjadając do połowy leśnego byka mruknęłam najedzona. Niedaleko widziałam jak kręci się któryś ze szczeniaków. Więc pewnie się poczęstuje... Lub po tym jak umyję łapy i pysk... pójdę przytachać to do centrum watahy. Może ktoś właśnie ma chęć na młodego byka, kto wie? Oblizując pysk kierowałam się w stronę najbliższego zbiornika wody. Miałam takie szczęście że znajdował się dość niedaleko i był dość spory. Była to bowiem plaża położona na południu Naszej kochanej watahy. Zdecydowanie musiałam umyć lekko moje białe futro , no i oczywiście miałam chęć na małe orzeźwienie. Po takim posiłku pragnienie wzrosło trzykrotnie.
Pogoda nie była idealna, raz po raz wiało chłodem. A gdy dotarłam na plażę zobaczyłam jak spore fale uderzają o siebie raz po raz. Podeszłam by się napić, lecz najpierw pośpiesznie umyłam łapy i pysk. Kiedy spojrzałam w dal, zobaczyłam waniliową postać, zachłysnęłam się wodą którą przed chwilą piłam... Nie wierzyłam własnym oczom, drobna postać walczyła z falami... Wiedziałam że nie da rady. I tylko jedna członkini ma takie futerko, szczerze zazdroszczę że się tak wyróżnia. Dostrzegłam jej oklapnięte uszy i wtedy na 100% wiedziałam że to Sam. Nie wiedziałam tylko dlaczego się nie wycofuje, brnie w to dalej? Czy ona chce zginąć?! Dobra Ice, mówili że nie powinno się pływać po posiłku ale nie mam wyjścia. Tak ogółem to głupi pomysł... kiedy tam dopłynę sama nie będę w stanie wrócić. Warknęłam zła na siebie... Że się tak nażarłam i jestem pełna, po za tym cięższa.
Musiałam działać szybko, musiałam biec...ale.. jak. Chwila woda, lód. No przecież! Wskoczyłam na wodę, choć może to Wam się wydawać największym absurdem, wskoczyłam na nią bez namysłu.. używając przy tym swojej mocy. Każdy krok który stawiałam , miał lodowe podłoże. Dość mocne , dzięki czemu mogłam sunąć bezproblemowo. Zmieniłam się w lodową wilczycę dla szybszego dostania się do Sam. Najgorsze było to że jej nie widziałam, zgubiłam ją dosłownie na chwilę. A niedawno jeszcze była na powierzchni. Nie mogłam w tym momencie panikować , moje serce zaczęło bić mocniej. Na szczęście po chwili ujrzałam ją, po prostu została przykryta przez kolejną falę. Nie mogłam patrzeć jak nieudolnie próbuje płynąć dalej, byłam na tyle blisko by wskoczyć do wody. Podczas gdy będę ją wyciągała muszę mieć normalną postać... Więc przestałam używać swojej mocy, lód pękł a ja wskoczyłam do wody. Widziałam jak Samya tonie, na szczęście była jeszcze świadoma ponieważ w miarę możliwości dryfowała. Złapałam ją mocno za kark i zaczęło się, byłam cięższa ale moje mocne łapy nie dawały nam utonąć. Co dziwne, bez problemu po kilku minutach byłyśmy na brzegu... a ja dyszałam szybko. Moje serce prawie wyrwało się z klatki piersiowej, adrenalina robi swoje. Gdyby mnie tutaj nie było, Sam mogłaby zginąć...Nigdy już bym jej nie zobaczyła. W środku płakałam jak mały szczeniak MOGŁAM JĄ STRACIĆ, NA ZAWSZE , ale nie dawałam po sobie poznać. Zwłaszcza że za dużo emocji naraz kierowało mną w tym momencie. Wadera była wykończona, ja też. Po krótkiej rozmowie , okazało się że samica widziała tam pewną postać i również ruszyła jej na ratunek. Przyznam się iż ja nikogo tam nie widziałam, ani nie czułam woni żadnego osobnika. Coś w tym było nie tak, zwłaszcza że Sam nigdy nie kłamała. A nawet jeśli, od razu było to po niej widać. Albo jej się przewidziało, albo rzeczywiście ktoś musiał tam być. Ale...jak?
Po chwili przemyśleń miałam już tego dość, od razu poszłyśmy do jaskini. Widziałam jak wadera co jakiś czas odwraca się do tyłu, jak gdyby na kogoś czekała... Wiedziała że ktoś tam jest. Przyznam się że to lekko mnie przeraziło , zwłaszcza że pamiętam Halloweenową noc i tą mgłę. Nie wiem do końca czy to przeżycie było prawdziwe, ale wtedy też czułam się bardzo dziwnie. Położyłam się w najbardziej oddalonej części jaskini, przyznam się iż byłam zmęczona. Drzemka po takim obiadku i przygodzie byłaby idealna. Ale muszę pilnować Sam! Jedno oko miałam otwarte, przynajmniej przez następne parę minut... Kiedy wiedziałam że kremowa wadera usnęła, sama padłam jak kawka. Lecz okazało się że ona tylko próbowała usnąć, ponieważ gdy po jakimś czasie otworzyłam jedno z oczu by sprawdzić jej położenie... Totalnie wyparowała! Zerwałam się na równe łapy ziewając przeciągle i szukając jej we wnętrzu jaskini. Nie no...zwariuje z tą kobietą! Zaczęłam węszyć, wyszła jakiś czas temu, miałam nadzieję że bez problemu wpadnę na jej trop. Nie oddaliła się zbytnio, po paru minutach byłam niedaleko miejsca jej położenia. Widząc ją wpatrzoną w pustą przestrzeń... stojącą blisko krawędzi klifu...Chciałam krzyczeć. Jednak mój zdrowy rozsądek podpowiedział mi bym się zbliżyła, tak łatwiej będzie mi ją złapać. Bezszelestnie dostałam się obok niej i spojrzałam na nią z niedowierzaniem... Chciałam by wyjaśniła mi co tutaj się dzieje, zwłaszcza że przed chwilą stwierdziła iż ...To nie jest to, co myślę. Jak ja aktualnie za dużo myślę! Na szczęście przerwała moje bezkresne myśli:
- Myślę jednak, że przyda mi się pomocna łapa.
Teraz totalnie nie wiedziałam o co może jej chodzić, na myśl przychodziła mi jedynie jej profesja. Samya była kapłanką , z tego co kojarzę kapłani zwykle kontaktują się z duchami przeszłości, zmarłymi i Bogami. Po jej kolejnych słowach mój umysł oczyścił się i sporo było dla mnie jasne. Z miłą chęcią pomogę jej w takiej sprawie, jestem dość ciekawska i dała mi ciekawą fuchę . Zwłaszcza że wiem gdzie przebywa stado w którym są jeszcze dwa leśne byki.
- Ohh Sam, masz szczęście że mnie masz. Zanim przyszłam na plażę upolowałam sobie młodego byczka. Dokładnie wiem gdzie ich stado się znajduję...
Przyznałam i spojrzałam na nią, ta akcja naprawdę działa się szybko. Wadera posłała mi ciepły uśmiech i zamachała ogonkiem w odpowiedzi. Kiwnęłam głową i podbiegłam bez słowa upolować kolejnego zwierza. Niestety jednego dnia stado leśnych byków straci dwa młode osobniki. Tym razem wezmę tego najsilniejszego, tylko pozostało znaleźć stado. Przed chwilą w biegu ujrzałam mój obiad, zostały z niego same kości które również były z lekka nadgryzione. Ciekawe kto dokładnie się do tego dobrał... Stada nie było w tym samym miejscu, doskonale wiedziałam że się przeniosło gdzieś dalej. Lecz nie pokopytkowali zbyt daleko. Leśne byki mają to do siebie, że niektóre sztuki nie są zbyt inteligentne , ogółem rasa jest raczej przewidywalna. Więc bez problemów udało mi się zlokalizować ich położenie... Teraz najgorsze, nie mogę używać zbytnio kłów i pazurów ponieważ zwierzę straci dużo krwi. Będę musiała odebrać sobie przyjemność z polowania na zwierzynę...ogółem to raczej nie jest do końca polowanie lecz dostarczenie w inne miejsce w całości. ... Westchnęłam głęboko i podeszłam dość blisko zwierzęcia by zamrozić je na śmierć. Nie straciło krwi, wystarczy odmrozić i będzie wszystko idealnie. Przynajmniej tak mi się wydaje, sporo razy używałam już mojej zdolności do takich czynów. Po chwili byłam już przy Sam , powiedziałam jej że mogę odmrozić zwierzę które i tak jest już martwe kiedy tylko chce. Dotachanie go troszkę mi zajęło, ale chyba było warto. Z niecierpliwością czekałam na dalszy rozwój zdarzeń...

Samya?
Tak średnio mi wyszło ale no jest już 3 w nocy XD

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 1535
Ilość zdobytych PD: 767 + 5% (38 PD) za długość powyżej 1000 słów
Obecny stan: