Newsy



:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości

:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022

Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak

~Serdecznie zapraszamy♥~

środa, 30 grudnia 2020

Od Raquel Cd. Kuroi Hone

Raquel ocknęła się nagle. Była słaba jak jeszcze nigdy dotąd, nie miała nawet siły podnieść łba. Skierowała jedynie wzrok na basiora, który niósł ją na swoim grzbiecie. Gdyby alchemiczka była choć trochę bardziej na siłach, na pewno conajmniej by się wzdrygnęła, może nawet wydałaby z siebie okrzyk. Kuroi był właściwie samymi kośćmi, jedynie mały fragment jego grzbietu pozostał normalny, co właściwie chyba dodawało zjawisku jeszcze bardziej niepokojącej aury. Raquel wiedziała, dlaczego tak się stało, mimo wszystko żywy trup wydał jej się nienaturalny i lekko przerażający. W tamtym momencie jednak mogła być jedynie wdzięczna, że płatny morderca nie zostawił jej po drugiej stronie wybudowanego przez nią mostu.

Wilki znajdowały się już właściwie przy jego końcu, Hone cały czas starał się poruszać jak najszybciej, zwolnił jedynie na moment, żeby spojrzeć na waderę, kiedy poczuł, że się obudziła. Nic nie powiedział i ruszył dalej przed siebie, najwyraźniej rozumiejąc, że wilczyca nie dałaby rady iść na własnych nogach.

- Jeszcze... Trochę... - wycisnął z zaciśniętymi zębami, nadal brnąc przed siebie.

Drewniany most zachwiał się. Dziwne stworzenia z ogromną ich wersją na czele zżerały lichą konstrukcję. Było jasne, że za moment przejście to nie wytrzyma i przebywające na nim wilki spadną w przepaść pełną czarnych łusek. Liczył się czas, który uciekał nieubłaganie. Raquel chciała powiedzieć basiorowi, żeby zostawił ją i ratował siebie, nie potrafiła jednak odezwać się nawet jednym słowem. Czuła się, jakby zaraz miała ponownie odpłynąć.

Mostem znowu szarpnęło, tym razem złamał się w pół, przez co część, na której znajdowali się Raquel i Kuroi, została wygięta lekko w dół. Samiec szybko złapał się gałęzi, próbując się utrzymać. Było to trudne i nieco mogło przypominać surfing z o wiele mniejszą dawką zabawy. Kawałek drewna pod jedną z łap Hone został nagle odgryziony przez skaczącą istotę. Noga basiora straciła podłoże, przez co gwałtownie przechylił się i upadł. Wadera, która znajdowała się na jego grzbiecie, zsunęła się teraz obok niego.

- Cholera! - zakrzyknął Kuroi Hone.

Raquel zebrała resztki swoich sił i podniosła się powoli do siadu. Mogła z tej pozycji zaobserwować, że do nogi kościstego wilka "przykleiło się" zębami jedno ze stworzeń. Alchemiczka zadrżała i chwyciła za łapy basiora, próbując pociągnąć go w swoją stronę. Wciąż była jednak zbyt słaba i ten niewielki wysiłek okazał się dla niej bolesny. Krzyknęła, aby dodać sobie mocy, próbując pomóc Hone jeszcze raz. Bezskutecznie. Sytuacja wydawała się beznadziejna.

Do momentu, kiedy kątem oka Raquel nie dostrzegła kilku małych i kolorowych stworzonek, lecących w ich stronę. Na ich czele lecieli Halcón i Gutou.

<Kuroi Hone? :3 >

niedziela, 27 grudnia 2020

Od Kuroi Hone Cd.Raquel



 Widząc umiejętności Raquel czarny basior, był pod niemałym wrażeniem. Musi mieć niesamowite moce. Jednak Kuroi słysząc, że alchemiczka najwyraźniej upadła na ziemię widząc waderę leżącą na ziemi, szybko do niej podszedł.

-Cholera Raquel... Wszystko w porządku?- Zapytał, patrząc na alchemiczkę.

 Jednak Kuroi nie doczekał się odpowiedzi, sprawdził jeszcze, czy wadera nie jest ranna, jednak niczego nie znalazł. Płatny morderca pochylił się i zabrał waderę na swój grzbiet.

 Spokojnym ruchem odwrócił się w stronę przepaści, nad którą był obecnie most stworzony z drewna. Nie był pewien czy to stworzenie nie do skoczą do mostu i nie będą chciały go zeżreć... kto wie czym się to, żywi. Kuroi spojrzał w dół, ruchy stworzeń były zwolnione, ale zaczynały poruszać coraz szybciej, a nie które natomiast zaczynały poruszać się coraz wolniej. Basior zmarszczył brwi i zaczął iść po moście.

 Po tym, gdy stawił kilka pierwszych kroków, zauważył, że na czubkach gałęzi drzewa wisiały już te przedziwne stworzenia i zjadały roślinę. 'Trzeba się pośpieszyć.'- Pomyślał i zaczął iść szybciej, ale nie na tyle by upuścił Raquel. Był pewien, że te robale nie mają kości, więc jedna z jego kluczowych umiejętności na nic się tu nie zda. Nie długo po tym na prowizoryczny post opadły części skóry wilka, części te zsunęły się i wpadły, wgłąb dziury, stając się pokarmem na łuskowatych stworzeń. Basior stał się teraz kośćmi wilka, oprócz jego grzbietu, na którym była wadera.

 Postanowił tak po części oszczędzić sobie trochę bólu, gdyby małe potworki z dołu do niego doskoczyły.
 Odległość była dużo większa, niż mogło się wydawać. Płatny morderca, marszcząc brwi, spoglądał w dół, było w nim ciemno, jednak coś zwróciło jego uwagę, podłoże pod dziwnymi robalami nie było szare i kamienne... ale przypominające czarne łuski u tych stworzeń. 'Miejmy nadzieję, że to nie to o czym myślę...'- Pomyślał.

 Był już bardzo blisko końca, gdy usłyszał za sobą dźwięk łamiącego się powoli drewna...
Kuroi odwrócił się... stanął i z przerażeniem w oczach. Część drzewa była pożerana przez stworzenie... takie jak te w dole... jednak wielkie, o wiele większe niż pozostałe w dole.
 Płatny morderca znacznie przyśpieszył swoje ruchy. Kiedy był już na końcu, most przygotował się, by przerzucić nieprzytomną waderę, gdy miał już to zrobić, ta się ocknęła.

Raquel? ^^ Sorka, że tyle musiałaś czekać

poniedziałek, 21 grudnia 2020

Leonardo dorasta!

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

OGÓLNE INFORMACJE

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━
IMIĘ: Leonardo

PRZEZWISKO: Leo

WIEK: 3 lata

DATA URODZIN: 7 marzec

PŁEĆ: Basior

STANOWISKO: Szpieg

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

WYGLĄD ZEWNĘTRZNY

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━


AUTOR: Właścicielka wilka

APARYCJA: Leo jest wysokim basiorem, choć nie wyróżnia się pod tym względem jakoś specjalnie. Jego budowa ciała jest raczej przeciętna. Sierść Leonarda jest krótka i szorstka. Jego czerwono-białe futro kolorystycznie z pewnością jest dość widoczne w tłumie. Ogon samca jest długi, zimny i pokryty ciemnoczerwonymi łuskami. Na jego końcu znajduje się pędzel z czarnego futra. Równie ciemny włos znajduje się na głowie wilka w postaci zachodzącej nieco na oczy grzywki. Oczy wilka są chłodne, w kolorze rubinu. Na szyi samca znajduje się brązowa obroża, z metalową plakietką, na której widnieje numer 037.

ZNAKI SZCZEGÓLNE: Wilk z pewnością wyróżnia się swoim długi, pokrytym łuskami ogonem. Gdy jednak podejdzie się bliżej, zauważyć można także długi, wystające poza dolną szczękę kły.

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

CHARAKTERYSTYKA

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

OSOBOWOŚĆ: Leo jest zazwyczaj dość milczący. Bardzo wiele myśli jednak niewiele z tych myśli zostaje przez niego zwerbalizowane. Uważa, że czyny znaczą znacznie więcej niż słowa. Przez tą nieco zdystansowaną postawę może się niektórym wydawać nieco szorstki. Prawda jest jednak taka, że bardzo dba o innych, zawsze stanie w obronie swoich bliskich, a także słabszych. Posiada jednak nieco przesadną chęć pomocy. Nie zawsze potrafi zrozumieć, że ktoś chce spróbować zrobić coś samemu, przez co może być odbierany jako zbyt narzucający się czy też wręcz uciążliwy. Zwykle jednak Leonardo nie robi tego w złej wierze i nie zdaje sobie sprawy, że jego chęć pomocy może być dla kogoś męcząca. Ze swoich obowiązków stara się wywiązywać najlepiej, jak tylko potrafi i podchodzi do nich bardzo poważnie. Samiec lubi gdy się go chwali, lubi się popisywać, choć nie zawsze wychodzi mu to na dobre. Bardzo zależy mu na opinii innych. Przeraża go myśl, że inni mogliby źle o nim mówić lub się z niego śmiać. Leo ma problem z przepraszaniem oraz przyznawaniem się do pomyłek czy błędów, za bardzo zależy mu na jego dumie i dobrym wizerunku w oczach innych. Basior jest odważny, ale nie głupi. Wie kiedy się wycofać i nie narażać na niepotrzebne niebezpieczeństwo. Zdarza mu się sądzić, że wie lepiej od innych, co jest dla nich lepsze. Choć sam nie do końca wie, co jest dobre dla niego. W sytuacjach stresowych można zauważyć, że bywa zagubiony i czasem potrzebuje kogoś, kto przywróci go na właściwe tory.

RODZINA: Nie ma pojęcia, kim byli, czy też jak nazywali się jego biologiczni rodzice. Przebywając w zamknięciu, poznał jednak starą waderę, która stała się dla niego niczym matka. Samica nosiła imię Lisa.

HISTORIA: Same narodziny Leonarda są owiane dosyć gęstą mgłą tajemnicy. Nawet wilczyca, która opiekowała się szczeniakiem przez pierwsze miesiące jego życia, nie wiedziała, skąd pochodzi szczeniak. Tym, co jednak wiedzą wszyscy jest to, że Leo już od pierwszych tygodni życia znajdował się w laboratorium. Był tam poddawany wielu eksperymentom, wśród których niejednokrotnie znajdowały się także te bolesne. Lisa, wadera opiekująca się malcem nie potrafiła patrzyć na jego cierpienie i wraz z kilkoma innymi wilkami postanowiła wydostać szczeniaka ze stalowego więzienia. Wszystko odbyło się pod osłoną nocy, a sam Leonardo, będąc wciąż pod wpływem leków nasennych, nie miał o niczym pojęcia. Orzeł zamieszkujący tereny nieopodal laboratorium, a jednocześnie przyjaciel Lisy zdecydował się pomóc w uwolnieniu szczeniaka. Zawinięty więc w stary koc szczeniak został, zgodnie z poleceniem wadery, zabrany na wschód. Nagłe znalezienie się w nieznanej sytuacji wywarło na Leo większy szok, niż można by się tego spodziewać. Zrządzenie losu sprawiło, że Leonardo odbył trochę niebezpieczne lądowanie na terenach Watahy Renaissance. Po tym jego historia toczyła się tutaj.

PARTNER: Chętnie pozna bliżej jakąś miłą waderę.

POTOMSTWO: Nie posiada, ale nie wyklucza takowych w przyszłości.

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

MAGIA

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

ŻYWIOŁ: Nie posiada

MOCE: Brak

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

STATUS I STAN

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

POZIOM: 1

UMIEJĘTNOŚCI:
Inteligencja: 20
Siła: 25
Szybkość: 30
Obrona: 25
Moce: 0
Razem: 100

PUNKTY ZDROWIA: 100/100

STAN PSYCHICZNY:
◉◉◉◉◉◉◉◉◉◉

GŁÓD: 5/5

CHOROBA: Brak

DOŚWIADCZENIE: 15 pkt

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

INNE

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

CIEKAWOSTKI:
• Jego imię powstało od numeru na obroży.
• W jego obroży wciąż znajduje się wbudowany przełącznik elektryczny.
• Cierpi na klaustrofobię.
• Lubi wcześnie wstawać.

WŁAŚCICIEL: Hw/DG - anako, gmail - ania.anako@gmail.com

sobota, 19 grudnia 2020

Od Rodrigo Cd. Vaayu

Rodrigo doskonale pamiętał, jak to jest żyć w samotności. Pamiętał uczucia towarzyszące wilkowi, kiedy w końcu znajduje miejsce, w którym czuje się bezpiecznie i do którego należy. W końcu nie tak dawno sam został zaprowadzony przed oblicze Renesmee jako kandydat na nowego członka Watahy Renaissance. Nie widział powodu, dla którego miałby odmówić śnieżnobiałej waderze. Może ona też czuła się tak samotna i tak porzucona jak on...?

Z rozmyślań podczas wędrówki z powrotem do centrum watahy wyrwało go pytanie Vaayu.

- No a ty... Jak masz na imię?

Strażnik poczuł się jak wyrwany z transu. "Skup się Rod, jesteś w pracy!" - skarcił samego siebie w myślach. Wydał z siebie "Hy?" i dopiero po chwili uporządkował myśli na tyle, żeby zrozumieć sens pytania.

- A... Moje imię. No tak, powinienem się przedstawić. Jestem Rodrigo, strażnik terenów. - powiedział surowo.

Samica pokiwała głową.

- Pewnie przyjmowanie nowych nie należy do twojego obowiązku, ale... Może wiesz, jakie stanowiska mogłabym zająć? Chętnie pomogę w jakiś sposób. - powiedziała nieśmiało.

- Stanowisk jest do wyboru, do koloru. Masz rację, nie leży to obok moich zadań, ale orientuję się, że nie mamy nikogo, kto zajmuje stanowiska łowieckie. Jeśli czujesz się dobra w polowaniu, możesz się nad tym zastanowić. - odrzekł Rodrigo.

Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, żołądek basiora zaburczał jakby na wspomnienie o polowaniu. Strażnik speszył się i spojrzał kątem oka na Vaayu, która chyba próbowała ukryć rozbawienie.

- Em... Vaayu - zaczął poważnie. - Masz ochotę na polowanie? Może lepiej stawać przed przyszłą Alfą z pełnym brzuchem...

<Vaayu?>

Od Tristany Cd. Hinaty


Ciepłe uczucie wypełniło śnieżnobiałą waderę w okolicach klatki piersiowej i brzucha. Tristana uśmiechnęła się miło, czując sporą radość na słowa basiora.
- Cieszę się. W końcu to jest najważniejsze, by w watasze widzieć swój dom. - odparła cicho łagodnym tonem. Hinata posłał jej szeroki uśmiech. Po chwili wilki zakradały się pod zdobycz, okrążając ją z obu stron. Szybkimi susami skoczyły na leśnego byka i szybko go powaliły. Polowanie przebiegło sprawnie dzięki dobremu zgraniu wilków i po niewielkiej chwili, oba napawały się świeżym, ciepłym posiłkiem.
Kończąc posiłek, Tristana zastanawiała się w którą stronę teraz należy się udać, by Hinata poznał jak najwięcej terytorium w jak najkrótszym czasie. Postanowiła pokazać mu swoje ulubione miejsca w pierwszej kolejności.
- Posiłek był pyszny. - stwierdził basior oblizując się. Uśmiechnął się i wstał. - To co? Dokąd teraz?
- Niespodzianka. - odparła radośnie wadera. Podniosła się szybkim ruchem na łapy, po czym lekko się rozciągnęła. Wilki wymieniły spojrzenia. - Nie mamy daleko.
Towarzysze przemierzali teren między trawami, wysuszonymi po gorących letnich dniach i do dziś nie odżywionymi. Wysokie źdźbła szumiały gdy puszyste, zimowe futra wilków dzielnie je pokonywały. Po niedługiej chwili do uszu wędrowców dobiegł spokojny szum i lekko kłujący zapach słonej wody.
- Morze. - odparł z delikatną ekscytacją Hinata, spoglądając na Tristanę.
- Bingo - uśmiechnęła się. Oba wilki pomknęły biegiem w kierunku plaży i gdy już zatrzymały się, majaczyło przed nimi nieskończone morze, a chłodna bryza mierzwiła im futra. Tristana poczuła się, jak gdyby śniła.

Hinata? c:

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 231
Ilość zdobytych PD: 115
Obecny stan: 1875 + 115 = 1990

piątek, 18 grudnia 2020

Wydalenie z watahy

 Witajcie kochani członkowie, 

Post miał zostać opublikowany wczoraj, lecz niestety nie udało mi się tego zrobić za co was przepraszam. 

Wraz z administracją chcemy poinformować, że Kzen oraz Heshenivv zostają wydaleni z naszej blogowej watahy. 

Powodem ich wydalenia jest niezastosowanie się właściciela do postanowienia administracji. 

O co dokładniej chodzi? Więc, po sprawdzeniu adresu IP udało się ustalić, że właściciel obu postaci, jest tak naprawdę właścicielem Kenevena, który został oskarżony o plagiat, naruszenie regulaminu bloga i oszustwo. 

Tak więc z dniem dzisiejszym obie postaci zostają wydalone. 

Dodatkowo nowa postać, którą chciał dodać pod innym adresem nie zostanie dodana, gdyż tamten adres również został sprawdzony. 

Liczymy, że tym razem właściciel zrozumie, że nie ma możliwości powrotu. Taka została postanowiona kara i prosimy o dostosowanie się do niej. 





~~ Administracja bloga 

środa, 16 grudnia 2020

Od Leonarda Cd. Kzen'a

Młody wilk stał, jeszcze przez chwilę przyglądając się szybko oddalającemu się od niego szaremu basiorowi. Leo miał swój własny cel. W watasze nie było jednak nikogo, kto mógłby mu pomóc w jego osiągnięciu, młodzik musiał więc radzić sobie sam. Do nastania poranka wciąż było trochę czasu, a Leo nie miał jeszcze okazji zmrużyć oka tej nocy. Samiec znalazł więc sobie w pobliżu jakąś norę, w której mógłby spędzić resztę nocy. Młodzieniec nie spał jednak zbyt długo, obudził się dość niedługo po wschodzie słońca. Leonardo zaczął kręcić się po okolicy w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia, jednocześnie uważając aby nie spotkać przy tym opiekunki. Był już niemal dorosły więc nie potrzebował aby biała wadera przy nim czuwała. Basiorowi nie udało się znaleźć żadnych resztek, wyglądało na to, że nikt z watahy nie pozostawił niczego poprzedniego dnia. Leo postanowił więc powrócić do swoich ćwiczeń. Rozglądając się za jakimś wilkiem, spostrzegł szaro-czarnego basiora. Nie miał wątpliwości, że jest to Kzen, nawet jeśli wilk nie miał już przy sobie latarni. Młodzieniec zniżył głowę i zaczął podążać za starszym członkiem. Przez jakiś czas udawało mu się śledzić wilka pozostając niewykrytym, a przynajmniej tak mu się wydawało. Kzen zatrzymał się i spojrzał w stronę, gdzie znajdował się Leo.
- Długo zamierzasz jeszcze za mną łazić?
Leonardo wzdrygnął się i wychylił głowę zza krzaków.
- Skąd wiedziałeś, że za tobą idę? - Zapytał czerwony samiec.
- Jesteś strasznie głośno. - Odparł mu wilk. - Czemu właściwie mnie śledzisz?
- To moja sprawa. - Powiedział czerwony wilk, odwracając się od swojego rozmówcy.
Uznał, że nic więcej tu po nim. Musiał poszukać kogoś innego. Nie czekając więc na kolejne słowa szarego wilka, młodzieniec odbiegł w swoją stronę. Niedługo później udało mu się dostrzec jedną z wilczyc. Kremowa kapłanka zdawała się właśnie na coś polować. Leo postanowił się jej przez chwilę poprzyglądać. Nie szło jej najlepiej, ale ostatecznie udało jej się złapać jedną Lisurkę. Co jednak ważniejsze przez ten czas nie zauważyła, że młody samiec kręci się niedaleko. Choć fakt, że zaczęła coś mówić wprowadził go w pewne wątpliwości, ostatecznie jednak mówiła ona do siebie. Leonardo oddalił się niedługo po skończonym przez wilczycę polowaniu. Następnym celem Leonarda stała się alchemiczka. Czerwony wilk został jednak przepłoszony nim jeszcze zdążył się do niej zbliżyć. Z daleka zauważył jedynie jak Raquel mówi coś do swojego towarzysza, który chwilę potem zaczął biec w jego stronę. Leo uciekł nim ten zdążył do niego dotrzeć. Młody wilk ponownie zaczął krążyć po lesie w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Powoli uczył się polować, ale dalej w dużej mierze polegał na resztkach pozostawionych przez inne wilki. Tym razem udało mu się trafić na trop świeżego mięsa. Podążając za zapachem stanął naprzeciw szarego wilka. Kzen zatrzymał się, patrząc na Leo z kilkoma Kolfrenkami w pysku. Młodzik oblizał się odruchowo na widok jedzenia po czym bez słowa odwrócił on starszego basiora. Był zbyt dumny, aby prosić go o podzielenie się jedzeniem, nawet jeśli oznaczałoby to przymus nie jedzenia przez cały dzień.


Kzen?