Newsy



:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości

:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022

Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak

~Serdecznie zapraszamy♥~

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuroi Hone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuroi Hone. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 września 2021

Kuroi Hone opuszcza nasze szeregi

Witajcie drodzy członkowie,


Dziś żegnamy się z jednym z naszych członków.
Jest nim Kuroi Hone

Powodem jego odejścia jest chęć powrotu do rodziny.



Będziemy za tobą tęsknić! 
Obyś odnalazł rodzinę. 
Wataha Renaissance

Od Kuroi Hone “Ostatnia podróż”


To była noc. Czarne futro delikatnie porusza się przy wietrze. Jego oczy były zamknięte. Stał przed miejscem, które prowadziło do Haute Forêt. Kiedy przybył do Watahy Renaissance, pierwszym terenem, przez który przeszedł był właśnie ten las. ”Można powiedzieć, że wspomnienia wracają”.- pomyślał gorzko, otwierając oczy i przyglądając się lasowi. Kiedy tu pierwszy raz przybył, musiał stoczyć walkę z pewnym stworzeniem, którego zdecydowanie wolałbym nie wspominać.

-Gotou?- Zapytał wilk. Jego smoczy towarzysz, wierny mu od lat. Kuroi wiedział, że dni jego towarzysza się już powoli kończą. Gatunek Gotou zwykle przeżywał z łatwością do przynajmniej 20 lat. Jednak mały kościsty smok nigdy tak naprawdę nie cieszył się zbyt dobrym zdrowiem. Kuroi z resztą też najlepszym zdrowiem się nie cieszył, blizna, która pokazywała jego najgroźniejszą walkę, sprawiła, że stał się słabszy. Zanim odejdzie z tego świata, chciałby wyruszyć w podróż do swej rodzinnej watahy. Chce ponownie zobaczyć swoją rodzinę. Zależało mu na tym chyba najbardziej. Zawsze był z nimi związany, choć fakt jest faktem- opuścił ich.
W tym momencie spomiędzy futra wyłoniła się głowa smoczego szkieletu.

-Chyba pora już wyruszyć?-Zapytał, jednak nie oczekiwał odpowiedzi. Wiedział, że jego towarzysz zawsze się z nim zgodzi- To już nasza ostatnia podróż. W końcu wrócimy do domu.

“Dom”, dla Kuroiego ta wataha, Wataha Renaissance stała się domem. Mimo wszystko cieszył się, że udało mu się trafić w to miejsce. Zdecydowanie będzie o tym dużo wspominał. Nie żałuje tego, co postanowił, niektóre rozdziały w życiu zamykają się, a inne otwierają. Choć teraz bardziej otwiera, ten, który wydawał mu się na dobre zamknięty. Życie potrafi zaskakiwać.
Wilk obejrzał się za siebie, by zobaczyć po raz ostatni miejsce, które przez długi czas mógł nazwać domem. Ponownie rozpocznie podróż, kto wie, kogo napotka. Mimo to wszystko pozostawia losowi. Basior nie ma pojęcia, jak to się zakończy, jak się potoczy, ale wie, jak się zacznie.

Ponownie obrócił łeb w stronę Haute Forêt. Zaczął stawiać pierwsze kroki, “oficjalnie” rozpoczynając jego ostatnią podróż.

Koniec.

niedziela, 28 marca 2021

Od Kuroi Hone Cd. Raquel

Wyjście z lasu było już naprawdę blisko. Raczej nic złego nie powinno ich tu spotkać. Nie licząc spotkania z mrocznym bykiem, zagubioną duszą bądź z wężem mroku, ale nie powinno im się to przydarzyć. W końcu ile razy, w tak nie tak dużym odstępie czasu, może spotkać ich coś złego? Zresztą Kuroi był już nieźle zmęczony, nie wspominając o Raquel. Jednak… przy pomocy dwóch towarzyszy Hone byłby w stanie poradzić sobie nawet w szczytowej formie.

-Na pewno sobie poradzisz? Nie jestem pewien czy nie stracisz przytomności w połowie drogi.- Powiedział, patrząc kątem oka na waderę.

-Naprawdę wszystko w porządku, poradzę sobie.- Odparła.

Niespodziewanie, zaledwie dwa czy trzy metry od wilków było słychać szelest. Nie ma opcji, by był to mroczny byk bądź zagubiona dusza, krzewy tu były zdecydowanie za małe. Jedyną opcją jest mroczny wąż lub jakieś małe stworzonko.

-Stójcie.- Powiedział, przyjmując pozycję gotową do zaatakowania. Tak w razie, gdyby okazało się to być czymś niebezpiecznym.- Gotou… sprawdź to.- Dodał dosyć ostrym tonem basior.

Szelesty kilkukrotnie się jeszcze powtórzyły, nie było wątpliwości, że coś się tam znajduję. Gotou podleciał tam, był trochę powyżej wysokości krzewów. Po chwili Hone usłyszał w swojej głowie “Wąż, jest czarny. Nie mogę zauważyć więcej. Może być jadowity.”.
Kuroi podszedł powoli w miejsce, gdzie znajdował się wąż. Niestety Gotou powiedział mu jedynie o tym, że jest czarny, więc równie dobrze może być to zwyczajny wąż. Jednak… jeżeli jest to wąż mroku, oznacza jedynie kłopoty, ponieważ mógłby zaatakować podczas wychodzenia z lasu.
Wszystkie wątpliwości co do węża zniknęły, gdy ten wyskoczył prosto na basiora. Gdy zobaczył go w “pełnej krasie” miał pewność co do jego gatunku. Nim wąż zdążył się wbić w ciało białookiego miejsce, które miało zostać zaatakowane, “zrzuciło skórę”, pozostawiając widoczne kości.

-Gotou!- Po tych słowach czarny wąż pokrył się niebieskimi płomieniami, a gdy upadł na ziemię, podpalił niewielki skrawek wysuszonej trawy. Nie było potrzeby zamartwiania się o to, czy pożar się nie rozprzestrzeni. Mimo że mogło się tak nie wydawać to towarzysz Hone miał wszystko pod kontrolą.- Chodźmy.- Zwrócił się do wadery i jej towarzysza.- Mam dość tego lasu na najbliższe kilka miesięcy…- Dodał ciszej, zaczynając iść.

Gdyby wąż nie wydał nieuważnych szelestów, którejś z nich mogłoby być zatrutym. Jednak teraz nic nie powinno im przeszkodzić.
Przeszli już pomiędzy drzewami, które prowadziły do dużo bardziej spokojnej polany. Na całe szczęście zaraz po wyjściu nie oślepiło ich światło słoneczne. W mrocznym lesie było naprawdę niewiele światła. Przynajmniej tu im się poświęciło- jedynie światło księżyca oświetlało polanę przez bezchmurne niebo. Basior miał już nadzieję na spokojny powrót do swojej jaskini.

Raquel? ^^

poniedziałek, 8 marca 2021

Od Kuroi Hone Cd. Revenge


Kuroi przez jakiś czas wpatrywał się w skrzydlatego wilka, jednak gdy ten to zauważył zmrużył on oczy i po chwili odwrócił się w kompletnie inną stronę. A tą kompletnie inną stroną był prawdopodobna strona, z której było słychać huk, który sprawił, że młodszy z basiorów był cały mokry.
W czasie swojej podróży spotkał przeróżne wilki, a po dotarciu do watahy Renaissance także spotkał wiele innych. Moce wszystkich wydawały mu się egzotyczne. Cóż, może to być spowodowane tym, że wychowywał się w watasze, gdzie podstawową mocą była przemiana w kości, a inne zdążały się bardzo rzadko. W pewnych pokoleniach były uważane za legendy lub w jeszcze dawniejszych czasach wilki z dodatkowymi mocami były czczone.
Hone westchnął tylko i zaczął iść. Chciał to tylko sprawdzić i jakoś nie zagłębiać się w sprawę. Idzie tam z czystej ciekawości. A poza tym Gutou nie dałby mu spokoju. Obecnie cały czas “trąbił” swojemu właścicielowi o sprawdzeniu przyczyny huku.
Gdy był na miejscu znalazł jedynie stertę przepalonych kości. ‘Co to jest?’- pomyślał basior spoglądając na “znalezisko. Odwrócił wzrok w stronę, z której usłyszał szumy.

Revenge? Wybacz, odpisanie do ciebie to troszkę trwało ^^’

środa, 3 lutego 2021

Od Kuroi Hone Cd. Revenge


 Po rozejściu się jego oraz Revenge'a Kuroi raczej nie spodziewał się go spotkać ponownie. W zasadzie dalej szwendał się bez celu po terenach watahy. Po prostu zrobił sobie teraz najzwyklejszy spacer.

Jednak tym razem łapy pokierowały go w stronę Sommets interdits. Gotou, który cały czas znajdował się w jego futrze, zaczął cały czas, dosłownie bez przerwy mówić by poszli do Lac de Cristal. Kuroiemu nie za bardzo widziało się pójście tam.
W końcu jednak kościstemu smokowi udało się przekonać swojego właściciela. Hone zaczął iść po Sommets interdits.

~-~

Była to już jego druga wizyta w tych górach. Nie chciał też za bardzo powtarzać "zabawy w berka" z gryfami.
Gdy basior był mniej więcej w połowie drogi do Lac de Cristal, niespodziewanie usłyszał okropny huk. Aż podskoczył. Nie mógł dokładnie zlokalizować jego źródła, ale wydawało się, że było to coś w okolicach jeziora, do którego zmierza.

~-~

Gdy był już przy Lac de Cristal, płatny morderca zauważył przy tafli jeziora wilka, którego już dziś spotkał. Był to Revenge, ale jego futro było mokre- najwyraźniej musiał wpaść do jeziora, ale były to tylko podejrzenia Kuroiego.

-Hm? Znów się spotykamy?- Zapytał, patrząc lekko nieprzyjemnie na młodszego basiora. Nie czekając na odpowiedź Revenge'a zaczął mówić.- Też słyszałeś ten huk? Wiesz, co jest jego przyczyną?- Zapytał ponownie Kuroi, rozglądając się.

Revenge? ^^

środa, 27 stycznia 2021

Od Kuroi Hone Cd. Raquel



Rozmowa jego i Gutou przypominała ich zwykłe, cóż, możliwe, że Kuroi był trochę bardziej wnerwiony niż zazwyczaj.

- Kuroi... - odchrząknęła Raquel. Po tych słowach Czarny basior obrócił łeb w jej stronę, z resztą Gutou także.- Dziękuję, że mi pomogłeś. Bez ciebie nie odnalazłabym Halcóna... - Dodała.

- Drobiazg - odparł Hone.

- No i przede wszystkim dziękuję, że uratowałeś mi życie. - wadera uśmiechnęła się lekko.

Czarny basior spojrzał na Raquel lekko zaskoczony, nie spodziewał się podziękowań za to. W zasadzie oprócz jego brata, któremu niejednokrotnie musiał ratować tyłek, nie słyszał od nikogo takich podziękować. Na jego pysku malował się lekki uśmiech, ale jego ogólna postawa niezbyt to pokazywała.

-Nie musisz dziękować.- Powiedział, patrząc na waderę.

Ta natomiast nic mu nie odpowiedziała. Chwilę potem Gutou zagrzebał się w futrze Kuroiego, a Halcón siedział obok swojej właścicielki.

-Proponuję jak najszybciej stąd wyjść, niezbyt widzi mi się, zostanie tu choćby chwili dłużej.- Powiedział, przelatując po popieszczeniu wzrokiem.

-Mhm, więc ruszajmy.- Odparła.

Dwa wilki zaczęły iść bezsłowna w stronę wyjścia, które była małe, ale przy tym na tyle duże by mogli pojedynczo przez nie przejść. Gdy byli już tuż przy wyjściu, mieli już wyjść, jednak Hone wziął głęboki wdech i zaczął mówić.

-Puszczę cię wolno pod jednym warunkiem...- Powiedział ostrym tonem, spoglądając na waderę.

-J-jakim..?- Odparła lekko przestraszona alchemiczka.

-...Że nikomu nie wyjawisz mojego sekretu.- Dopowiedział spokojniej.

Raquel? :3

Od Kuroi Hone Cd. Tarou

 Kuroiemu niezbyt podobało się to, że medyk chce wyciągnąć z niego informacje o walce z pumą. Gdyby nie była to ta walka, prawdopodobnie rzuciłby pierwsze lepsze kłamstwo, jakie wpadło mu do głowy. Jednak sam to sobie skomplikował, mówiąc o pumie.

-Ehh... nie przeszkadzałoby mi, gdybyśmy oboje leżeli trupem... Najwyraźniej miałem pecha.- Powiedział niechcący swoje myśli na głos.

-Hm? Oboje? Masz na myśli, że zabiłeś tę pumę?- Odpowiedział medyk, patrząc na czarnego basiora.

'Brawo. Po prostu brawo Kuroi.'- Pomyślał. Czując na sobie wzrok dwóch wilków, zrobił niezadowoloną minę i kiwnął potwierdzająco głową. Przy tym przewrócił dodatkowo oczami.

-Chociaż tyle się dowiedzieliśmy... Ale nadal nie wyjaśniliśmy, dlaczego ją zaatakowałeś.

-Nie wasza sprawa. I co zmieni ta wiedza? To czy będzie wiadomo, dlaczego to zrobiłem, zmienia jakoś to, jak zamierzacie mnie leczyć? Nie mam pojęcia, dlaczego tak, - Powiedział nieprzyjemnym tonem.

Dodatkowo "obdarzył" dwójkę wilków niezbyt miłym spojrzeniem.

-Tsk... I tak spędziłem tu zbyt dużo czasu.- Dodał z niezadowoleniem wymalowanym na pysku.- Cóż dziękuję za uratowanie mi życia...- Dopowiedział zobojętniałym tonem.

Kuroi Hone miał już wyjść z jaskini medycznej, ale zatrzymał go kremowy basior. Dodatkowo miał na ogonie alfę watahy oraz medyka.

Tarou? ^^

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 188
Ilość zdobytych PD: 94

wtorek, 19 stycznia 2021

Od Kuroi Hone Cd.Revenge



 Płatny morderca, widząc ponownie młodszego basiora, zrobił dosyć nieprzyjemną minę. Osobiście miał nadzieję, że już go dziś nie spotka. Pójście w głąb mrocznego lasu nie było jednak jego celem. Obecnie chodził gdziekolwiek. Miał nadzieję, że nie spotka ani zagubionych dusz, ani węży mroku lub, co gorsza mrocznego byka. Jednak można powiedzieć, że miał dosyć sporo szczęścia, że jest to jedynie Revenge.

-Kuroi Hone.- Odparł spokojnym tonem.

-Jeżeli mogę zapytać... co ty tu robisz?- Zapytał.

-Przechodziłem i usłyszałem ryk zagubionej duszy.

 Revenge wydawał mu się dosyć dziwny. A może bardziej pasowałoby określenie specyficzny? Cóż, raczej nikt nie chodzi do tego lasu, by polować, i to jeszcze na zagubione dusze. To, że zaproponował mu jej zjedzenie, było dla Kuroiego dosyć dużym szokiem. Nawet jak już nie tknąłby tego za żadne skarby. Faktycznie, często wydaje się, że nie ceni sobie zbytnio życia, ale jak już to wolałby zostać przez coś zeżarty niż na coś zachorować. Kto wie co, robią zagubione dusze.

-Nie radziłbym ci tu siedzieć zbyt długo. Nie za bardzo obchodzi mnie to, co zamierzasz teraz robić, ale nie zamierzam mieć nic z tym wspólnego.- Powiedział i udał się w kierunku wyjścia z lasu.

Revenge?

piątek, 15 stycznia 2021

Od Kuroi Hone Cd.Revenge



 Tego dnia Kuroi był wyjątkowo w bardzo złym humorze... Praktycznie od rana wszystko go denerwowało. Na szczęściu udało mu się jakoś utrzymać, by nie rzucić się na kogoś, choć i to było trudne. Basior nie miał pojęcia, dlaczego tak było.
Basior uznał, że spokojny i samotny spacer dobrze mu zrobi, możliwe, że jakoś uspokoi to jego złość. Na początku miało to być krótki spacerek, nawet nie tyle, ile odległość Golden Grove od centrum watahy. Myślał, że uda mu się w tym czasie uspokoić i wrócić. Może nie byłby w najlepszym humorze, ale przynajmniej dużo lepszym niż tamten, lecz skończyło się to na tym, że znalazł się blisko Forêt Ombragée. Najwyraźniej ma jakieś idiotyczne szczęście do tego miejsca.

 Basior zatrzymał się, słysząc ryk zagubionej duszy, przez to zmarszczył brwi. Może nie był stałym bywalcem tego lasu, jednak te stworzenia raczej są dosyć ciche... Po chwili zastanowienia i dylematu czy wejść do Forêt Ombragée postanowił sprawdzić co się tam działo. Kiedy był już w miejscu skąd prawdopodobnie, dobiegał ryk zagubionej duszy, jednak westchnął tylko, niczego tam nie było. Natomiast wyczuł zapach innego wilka. Postanowił podążyć za zapachem.

~-~

 Był już blisko źródła zapachu. Jednak kiedy zobaczył wyskakującego zza pnia wilka, który zastawił mu drogę, zrobił zdziwioną minę. Jednak nie trwało to zbyt długo, ponieważ po chwili na jego pysku ponownie zagościł dosyć nieprzyjemny grymas. Nadal nie był do końca w humorze. Zmarszczył brwi, widząc ciało zagubionej duszy.

-Kim jesteś i co tu robisz?- Zapytał nieprzyjemnym tonem.

Revenge?

poniedziałek, 11 stycznia 2021

Od Kuroi Hone Cd.Raquel



 Kiedy jeden ze stworów złapał odsłoniętą kość w nodze Kuroiego, dla basiora było to naprawdę nieprzyjemne uczucie. Dobrze pomyślałby zawczasu zmienić dużą część swojego ciała w kości, stając się przy tym prawie żywym trupem, przynajmniej ból nie był aż tak wielki. Jednak minusem było to, że odczuwał do tego dyskomfort, bo kto by nie czół, gdyby jakiś dziwaczny robal przyczepiłby się do jego kości? Jednak i tak Kuroi skupił się bardziej na tym by, Raquel wyszła z tego cało, prawdopodobnie Gutou był przyczyną tego, że znajdują się w takiej sytuacji. Bo co jak co, płatny morderca zna na wylot swojego towarzysza i nie byłaby to pierwsza sytuacja, gdy jego towarzysz robi coś głupiego.

 Kuroi zauważył, że wadera wpatrywała się w coś. To, że coś zauważyła, ułatwiało mu to tym, że przekręciła w tamtą stronę łeb. Czarny basior zrobił podobnie, nie długo zajęło mu dostrzeżenie kilku kolorowych i małych stworzonek, lecących w ich stronę. Na ich czele lecieli Halcón i Gutou. Dwie rzeczy wpadły Kuroiemu do głowy najpierw, po pierwsze, że te małe stworzonka wcale nie są pokojowo nastawione i gonią dwa małe smoki. Natomiast drugą było to, że kolorowe stworzonka są pokojowo nastawione i dwójka towarzyszy przyprowadziła, ich by pomogły mu i waderze. Cóż, basior zdecydowanie wolałby, by była to ta druga opcja.

 Gdy tylko dwójka towarzyszy i kolorowe stworzenie podleciały bliżej, dało się zauważyć, że nowo przybyłe stworzonka przypominały motyle. Jednak przy tym były od nich większe i wydawały się masywniejsze, a także dużo silniejsze od tych najzwyklejszych, które latają po łące. Ku zdziwieniu dwóch wilków, motyle widząc stworzenia w łuski, niezwłocznie zaczęły je atakować, natomiast reszta z nich pomogła im.

 Dopiero gdy znaleźli się już w bezpiecznym miejscu, Kuroi odetchnął spokojnie. Ciało, które znajdowało się jeszcze na jego grzbiecie, odpadło i dosyć szybko stał się zwykłym czarnym wilkiem. Kątem oka spojrzał na Raquel i się odezwał.

-Jesteś cała?- Zapytał.

Raquel? UwU

niedziela, 27 grudnia 2020

Od Kuroi Hone Cd.Raquel



 Widząc umiejętności Raquel czarny basior, był pod niemałym wrażeniem. Musi mieć niesamowite moce. Jednak Kuroi słysząc, że alchemiczka najwyraźniej upadła na ziemię widząc waderę leżącą na ziemi, szybko do niej podszedł.

-Cholera Raquel... Wszystko w porządku?- Zapytał, patrząc na alchemiczkę.

 Jednak Kuroi nie doczekał się odpowiedzi, sprawdził jeszcze, czy wadera nie jest ranna, jednak niczego nie znalazł. Płatny morderca pochylił się i zabrał waderę na swój grzbiet.

 Spokojnym ruchem odwrócił się w stronę przepaści, nad którą był obecnie most stworzony z drewna. Nie był pewien czy to stworzenie nie do skoczą do mostu i nie będą chciały go zeżreć... kto wie czym się to, żywi. Kuroi spojrzał w dół, ruchy stworzeń były zwolnione, ale zaczynały poruszać coraz szybciej, a nie które natomiast zaczynały poruszać się coraz wolniej. Basior zmarszczył brwi i zaczął iść po moście.

 Po tym, gdy stawił kilka pierwszych kroków, zauważył, że na czubkach gałęzi drzewa wisiały już te przedziwne stworzenia i zjadały roślinę. 'Trzeba się pośpieszyć.'- Pomyślał i zaczął iść szybciej, ale nie na tyle by upuścił Raquel. Był pewien, że te robale nie mają kości, więc jedna z jego kluczowych umiejętności na nic się tu nie zda. Nie długo po tym na prowizoryczny post opadły części skóry wilka, części te zsunęły się i wpadły, wgłąb dziury, stając się pokarmem na łuskowatych stworzeń. Basior stał się teraz kośćmi wilka, oprócz jego grzbietu, na którym była wadera.

 Postanowił tak po części oszczędzić sobie trochę bólu, gdyby małe potworki z dołu do niego doskoczyły.
 Odległość była dużo większa, niż mogło się wydawać. Płatny morderca, marszcząc brwi, spoglądał w dół, było w nim ciemno, jednak coś zwróciło jego uwagę, podłoże pod dziwnymi robalami nie było szare i kamienne... ale przypominające czarne łuski u tych stworzeń. 'Miejmy nadzieję, że to nie to o czym myślę...'- Pomyślał.

 Był już bardzo blisko końca, gdy usłyszał za sobą dźwięk łamiącego się powoli drewna...
Kuroi odwrócił się... stanął i z przerażeniem w oczach. Część drzewa była pożerana przez stworzenie... takie jak te w dole... jednak wielkie, o wiele większe niż pozostałe w dole.
 Płatny morderca znacznie przyśpieszył swoje ruchy. Kiedy był już na końcu, most przygotował się, by przerzucić nieprzytomną waderę, gdy miał już to zrobić, ta się ocknęła.

Raquel? ^^ Sorka, że tyle musiałaś czekać

poniedziałek, 14 grudnia 2020

Od Kuroi Hone- 7 trening szybkości

 Zaczął się siódmy dzień treningu. Płatny morderca ten dzień postanowił zacząć od dosyć krótkiej rozgrzewki. Przez rozgrzewkę Kuroi ma na myśli bieg do Golden Grove i z powrotem. Może nie był to jakiś wybitny pomysł, ale to było pierwsze co przyszło mu do głowy.

Po powrocie do okolic centra watahy basior przez jakiś czas błąkał się bez żadnego calu. Zastanawiał się co byłoby dobre do zrobienia na ten ostatni dzień, ale tak naprawdę nie miał jakiegokolwiek pomysłu. Śnieg, który był pokryty cienkim lodem kruszył się pod jego łapami. Hone zatrzymał się przy jeziorze Lac doré i wpadł na pewien pomysł.

Płaty morderca postanowił udać się do Lac de Cristal, nie ma to jak odwiedzić Sommets interdits dwa razy w przeciągu kilku dni, prawda?

**

Hone przebiegał już ostatnią prostą, która dzieliła go od jeziora, które obecnie było pokryte lodem. Musiał przyznać, że ten bieg pobudził go i czół się jakby tryskała z niego energia. Po mimo, że słyszał ryki gryfów tym razem go nie pogoniły.

Wilk zwolnił aż w końcu się zatrzymał się. Słońce oświetlało śnieg oraz lód pokrywający jezioro Lac de Cristal. Na brzegu stał czarny basior, którego futro było porywane przez wiatr. Kuroi odsłonił kości swojego pyska, a także tylnej łapy.

Trening szybkości Kuroiego zakończył się.

KONIEC

Trening zaliczony!

niedziela, 13 grudnia 2020

Od Kuroi Hone- 6 trening szybkości

 Nastał szósty, przedostatni dzień treningu Kuroiego. Pierwszym co zrobił tego dnia był krótki bieg od jego jaskini do Golden Grove. Specjalnie postanowił się tam udać by przy okazji na coś zapolować. Akurat na ten dzień nie ma jakiegoś specjalnego planu, nawet nie myślał, że do niego dotrwa zamiast pójścia położyć się spać w jego jaskini. Wilk biegnąc w stronę Golden Grove nie przejmował się białą pokrywą śnieżną przez którą czół na łapach nieprzyjemne zimno. Niespodziewanie na swojej drodze zobaczył wilka. Widział go kilka razy i z tego co słyszał dzieli z nim stanowisko. Był to Heshenivv.
Kuroi zatrzymał się i spokojnym krokiem podszedł do basiora.

-Witaj, nie znamy się.- Odparł Kuroi.- Jestem Kuroi Hone, płatny morderca, ponoć jesteś także płatnym mordercą.- Dodał spokojnym głosem.

-Heshenivv, także płatny morderca.- Odparł wilk.

-Co powiesz na wyścig?- Zapytał po chwili ciszy czarny wilk.

-Zgoda.- Odpowiedział po chwili zastanowienia Hesh.

Cóż wyścig dwóch basiorów zakończył się przegraną Kuroiego choć nie wiele brakło by to on wygrał. Po mimo wszystkiego pogratulował młodszemu basiorowi, a następnie odszedł w swoją stronę i tylko mu znanym kierunku.

sobota, 12 grudnia 2020

Od Kuroi Hone- 5 trening szybkości

 Piątego dnia czarny basior był w nawet dobrym jak na niego nastroju. Postanowił się udać do Sommets interdits. Oczywiście nie pomyślał o tym by brać jakiegoś wilka ze sobą, Gutou powinien wystarczyć, prawda? Po mimo swojego wiek Kuroi nadal jest nieodpowiedzialny.
Płatny morderca truchtem chodził po górach Sommets interdits. Ten dzień treningu zapowiadał się przyjemniej. Zapowiadał... wszystko zmieniło się gdy było słychać ryk gryfa i jego machnięcia skrzydłami. Najwyraźniej Hone wstąpił na teren jej albo jego gniazda, nie za bardzo obchodziła go płeć tego stworzenia.
 Gryf zaczął lecieć w jego stronę i przy nim pojawili się dodatkowo jego kumple, a on postanowił jak najszybciej się stąd ulotnić. Jeszcze nie chce zostać rozszarpany. Biegnąc w dół raz prawie spadłby, ale jakoś się odratował, w ucieczce pomagał mu także jego towarzysz.
 Dzień piąty zakończył się na tym, że płatny morderca musiał uciekać tak szybko jak mógł przed paroma gryfami Cóż, nie było to przyjemne spotkanie, ale przetestował swoje umiejętności zbiegania z góry, prawda?

Od Kuroi Hone Cd.Raquel



 Kuroi spojrzał kontem oka na alchemiczkę.

-Chyba nie mamy innego wyboru.- Odparł.

-Więc chodźmy.- Odparła niepewnie Raquel.

-Miejmy nadzieję, że to nic groźnego i zwieje jak tylko się tam znajdziemy.- Powiedział Kuroi i zaczął iść w stronę końca korytarza.

Alchemiczka szybko znalazła się kilka kroków za nim. Powinni się pośpieszyć, ponieważ Halcón i Gutou w każdej chwili mogą zniknąć z pomieszczenia. 'Ale jednak po co cały czas mieliby nam uciekać? Raczej nie uciekają, a chcą pokazać nam drogę do wyjścia'- pomyślał Kuroi.
Gdy stawiali kroki na kamiennej podłodze, która od czasu do czasu była stworzona z kryształów. Jedynym co nie pokazywało, że jest tu całkowicie cicho były dźwięki ich kroków. Już byli blisko wyjścia z korytarza, jednak Kuroi zmarszczył brwi. 'Kuroi! Nie wchodźcie tam. Tam jest niebezpiecznie. Z moim nowym przyjacielem znajdujemy się w powietrzu nad dosyć dużym spadem, a w jego środku jest dużo dziwnych stworzeń. Od czasu do czasu skaczą bardzo wysoko. Skaczą aż do wąskiej ścieżki dzięki, której można iść dalej'- powiedział głos w głowie czarnego wilka.

-Powiedział, że mamy nie wchodzić.- Oznajmił płatny morderca zatrzymując się tuż przed wyjściem z korytarza.

-Dlaczego? Skąd wiesz?

-Gutou mi powiedział, jest tam siedlisko jakiś niebezpiecznych stworzeń i duży spad. Choć to drugie nie jest aż takie niebezpieczne jak pierwsze. Te stworzenia skaczą aż do wąskiej ścieżki, którą moglibyśmy przejść.- Odparł lekko nieobecnie.

-Możesz kontaktować się z swoim towarzyszem telepatycznie?

-Tak, choć nadal próbuję go nauczyć mowy wilków.- Raquel na słowa basiora kiwnęła głową.

'Kuroi, powiadomię cię gdy tylko się z nimi rozprawię.'- powiedział ponownie Gutou. Kuroi jedynie kiwnął głową. Odwrócił się w stronę Raquel, ale w tym momencie niespodziewanie pojawiło się dziwaczne stworzenia, które leciało w stronę wadery. Miało otwartą paszczę, a w niej dziesiątki kłów, który były naszykowane na to by zaatakować alchemiczkę.

Raquel? :3

piątek, 11 grudnia 2020

Od Kuroi Hone- 4 trening szybkości

 W czwarty dzień treningu podczas biegu, dosyć spokojne w Forêt de Vie, Hone złapał okropny deszcz połączony z dużym śniegiem. Po mimo bólu łap po wczorajszym treningu i dziś postanowił pobiegać, jakoś to znosił choć i tak chętniej by przeleżał ten dzień niż znów biegać. To takie małe przygotowanie na jego jutrzejszy trening. Basior spojrzał w górę, a płatek śniegu spadł na jego nos. 'Kuroi, niedaleko jest wilk, wyraźnie ranny.'- usłyszał głos Gutou, kiwnął głową i pobiegł w wskazanym przez małego smoka kierunku. Po drodze Kuroi Hone musiał przeskoczyć przez przewalony duży pień, normalnie pewnie by go ominął, ale przez niego droga była szybsza. Ale był jeden mały szczegół, wilk zauważył go w praktycznie ostatnim momencie i ledwo przez niego przeskoczył.

**

Kiedy dobiegł na miejsce zobaczył wilka próbującego wstać, ale bez skutków ponieważ gdy tylko próbował wstać upadał ponownie na ziemię. Płatny morderca zaoferował swoją pomoc i pomógł mu pójść do jaskini medycznej.
Jak się później okazało nieszczęśnik złamał sobie łapę.

I tak minął czwarty dzień treningu Kuroiego.

Od Kuroi Hone Cd. Tarou



 Kuroi postanowił bez słowa wykonać polecenie medyka. Nie widział potrzeby by marnować jego czas, najlepiej będzie jeżeli poczeka na najlepszy czas by móc bezproblemowo odejść. Nie znał mocy medyków, czy jest szansa, że posiadają takie, które wykrywa przyczynę i winowajcę rany? Nie, to trochę zbyt abstrakcyjne.

-Co się stało, że masz taką okropną ranę?- Zapytał medyk, jego ton brzmiał tak jakby pytał sam siebie nie czekając na odpowiedź, ale z drugiej strony także było słuchać, że chciałby poznać odpowiedzieć.

-Walczyłem.- Odparł zachrypniętym głosem basior.

-Walczyłeś...? Na pewno to nie wilk spowodował taką ranę... Z czym walczyłeś? Czy to jakiś trujący gatunek?- Dopytywał się.

-Najzwyklejsza puma...

-Puma?- Powiedział cicho.

Po jakimś czasie powieki Kuroiego powoli zamykały się aż w końcu zasnął. Możliwe, że jego zmęczenie wynikało z utraty dużej ilości krwi, ale kto wie czy nie z czegoś innego.

**

Gdy czarny basior obudził się spoza jaskini medycznej usłyszał głos wadery, jednak nie był pewien co mówiła. W drugiej kolejności zobaczył przy jednej z półek drobno zbudowanego kremowego basiora, ten po jakimś czasie odwrócił wzrok w jego stronę.

-Już się obudziłeś? To dobrze.- Powiedział, a Kuroi zmarszczył brwi.- Oh, przepraszam, nie znasz mnie prawda? Nazywam się Bai Lang, jestem zielarzem watahy. Ty jesteś Kuroi Hone, tak?

Hone w odpowiedzi kiwnął głową, nie chętnie, ale przynajmniej to zrobił.

-Poczekaj, zaraz zawołam Tarou i Renmiera.- Odparł i miał już iść jednak Kuroi go zatrzyamł.

-Jestem już tu za długo, muszę iść dalej.- Czarny basior wstał i miał już stawiać pierwsze kroki, ale w tym momencie do jaskini wszedł Tarou.

-Mówiłem byś nie wstawał, ledwo chodzisz, a chcesz już iść dalej?- Powiedział.

Hone w odpowiedzi jedynie przewrócił oczami.

Tarou? C:

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 273
Ilość zdobytych PD: 136

czwartek, 10 grudnia 2020

Od Kuroi Hone- 3 tening szybkości

 Trzeci dzień treningu szybkości zaczął się obudzeniem się Kuroiego, a gdy wilk poszedł do wyjścia ze swojej jaskini zobaczył biały puch. Planem płatnego mordercy na dzisiejszy trening był taki, że zrobi sobie kilku godzinny trening w postaci biegu. Chciał przynajmniej biegać trzy godziny, a i tak planował robić to dłużej. Basior postanowił sprawdzić jak duży jest poziom śnieg, lepiej to zobaczyć bo być może musiałby zmienić plan na trening. Gdy basior wyszedł Hone zauważył, że śniegu jest dosyć niewiele, dużo mniej niż myślał.

Najpierw przez jakiś czas szedł szybkim truchtem, a dokładniej od jego jaskini do miejsca niedaleko centrum watahy, dopiero gdy tam doszedł rozpoczął bieg. Najpierw chciał dobiec do morza, a następnie do Haute Forêt, a następnie wrócić do watahy.

By dobiec do morza od centrum watahy potrzebował trochę czasu, gdy był młodszy ten sam dystans przebiegłby może nawet kilka razy szybciej, ale co poradzi. Kuroi zrobił sobie krótką przerwę i ponownie zaczął biec.

Gdy wrócił do swojej jaskini jedynym co chciał zrobić było położenie się.

środa, 9 grudnia 2020

Od Kuroi Hone Cd. Raquel



 Płatny morderca dosyć spokojnym wzrokiem, jednak nadal nie pokazującym emocji, spoglądał na waderę. Musiał przyznać, że to co zrobiła z roślinką zaciekawiło Hone. Rzadko spotykał wilki z żywiołem życia, gdy żył w watasze Żywych Kości jedynym wilkiem, którego znał i miał ten żywioł była Ai Hua. Jego była partnerka... później jako samotnik nie spotkał nikogo z tym żywiołem.

-Rozumiem...- Odparł.- Masz może jakiś pomysł gdzie się udali?

Wadera zatrzymała się, jednak już chwilę potem pokręciła przecząco głową. 'Eh... będzie trzeba strzelać, co?'- zapytał sam siebie w myślach.

-Może pójdziemy najpierw tędy?- Zapytała wadera wskazując jedną z ścieżek.- Wyczułam tam jakąś energię życiową jednak nie jestem pewna czy to oni...

Kuroi jedynie kiwnął głową i poszedł w stronę wskazanego przez waderę korytarzu, ta poszła tuż za nim. Gdy tylko weszli do niego zobaczyli jak długi jest, jednak po mimo tego weszli tam, ponieważ najprawdopodobniej są tam ich towarzysze.
Szli w ciszy, żądne z nich nic nie mówiło.

-Mogę zadać ci pytanie?- Zapytał oschle wilk po jakimś czasie drogi przerywając cisze.

-Tak...- Odparła po chwili ciszy.

-Dlaczego zareagowałaś tak, a nie inaczej? Wilk, który nic nie wie nie zachowałby się jak ty, uwierz już musiałem kilku takich zabić.

-Wiesz w jakiej sytuacji się znajdujemy... gdybym zaczęła panikować...

-Może zmienię pytanie.- Przerwał jej basior.- Jak dowiedziałaś się o moim pochodzeniu? Nie, może powinienem zapytać jak dowiedziałaś się o mojej rodzinnej watasze?- Zapytał.- Wiesz... Wataha Żywych Kości jest trzymana jak najbardziej w tajemnicy. Póki co każdy kto się o niej dowiedział widząc ją, widząc jej członków, przychodząc na jej tereny, zginął w przeciągu kilku godzin...- Dopowiedział cały czas oglądając alchemiczkę.

Wadera niczego nie odpowiedziała, w oczach czarnego basiora wyglądała na przerażoną. Gdyby były to inne czasy prawdopodobnie uśmiechnął by się i roześmiał... jednak tak było kiedyś, robił tak jedynie gdy miał niecałe dwa lata. Natomiast teraz... każdego kto dowiedział się o jego pochodzeniu, rodzinnej watasze... traktuje jak potencjalną ofiarę. 'Co jeżeli cała wataha o tym wie?'- zapytał sam siebie w myślach, to byłby dla niego problem. Nie zabije przecież wszystkich.

-Czyżby znów sprawka Dzikich Kości...?- Zapytał sam siebie z rezygnacją w głosie Kuroi, zaraz po tych słowach mocno zacisnął zęby, aż tak mocno, że zaraz krew mogłaby skapywać z pyska basiora.

Raquel? :3

Od Kuroi Hone- 2 trening szybkości

Drugiego dnia, o dziwo, Kuroi obudził się w miarę dobrym nastroju. Pierwsze co zrobił po wstaniu było wyjście z jaskini i zrobienie sobie parunastu minutowego biegu sprintem. Płatny morderca uważał to za nawet dobre rozpoczęcie drugiego dnia treningu. Hone stał na niewielkim wzniesieniu po między Haute Forêt i Route Fleurie. 'Nawet ładny stąd widok'- pomyślał wilk. Lekko wolnym biegiem udał się w stronę Haute Forêt. Możliwe, że nawet coś tam upoluje, choć lepiej by było gdyby poszedł do Golden Grove, jednak nie widział potrzeby tam iść. Po za tym od miejsca, w którym się znajduję do Golden Grove od miejsca gdzie obecnie się znajduję jest szmat drogi.

**

Podczas biegania wśród ogromnych drzew płatny morderca zauważył samotnego byka. Był on jeszcze dość młody wnioskując po wielkości jego poroża.
Kiedy Kuroi postanowił zaatakować młody byk zorientował się dopiero po krótkiej, czarny basior miał już złapać go zębami uciekł. Zaczęła się gonitwa, która zakończyła się tym, że Kuroi niczego nie złapał. Przynajmniej pobiegał więcej niż planował.