Newsy



:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości

:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022

Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak

~Serdecznie zapraszamy♥~

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Samya. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Samya. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 kwietnia 2021

Podsumowanie marca!

Witajcie drodzy członkowie na podsumowaniu minionego miesiąca, jakim był marzec. Był to miesiąc bardziej aktywny niż luty, być może pod wpływem ciążącej nad nami wszystkimi czystce. Nadchodzi lepszy czas, Wasz beta czuje to w kościach. Zawsze na wiosnę jest lepiej. Co z tego, że za oknem jest pełno śniegu. Pora przejść do konkretów. A więc w marcu nasza aktywność i zmiany wyglądają następująco:

 Aktywność wilków:

Attano - 0 opowiadań 
Bai Lang - 1 opowiadanie
Capitán - 2 opowiadania
Daevari Azariah - 2 opowiadania
Diegore Flamero - 0 opowiadań 
Hinata - 1 opowiadanie
Ice Queen - 0 opowiadań
Kuroi Hone - 2 opowiadania
Leonardo - 1 opowiadanie
Raquel - 1 opowiadanie
Renesmee - 1 opowiadanie
Revenge - 2 opowiadania
Rodrigo - 1 opowiadanie 
Samya - 0 opowiadań
Tarou - 1 opowiadanie
Tristana - 1 opowiadanie
Tsuki - 1 opowiadanie
Tuisku - 0 opowiadań
Vaayu - 0 opowiadań
Vyan - 1 opowiadanie 


Nagrody:


1. 
z dwoma opowiadaniami: Capitán, Daevari, Kuroi, Revenge.

2. 
z jednym opowiadaniem: Bai Lang, Hinata, Leonardo, Raquel, Renesmee, Rodrigo, Tarou, Tristana, Tsuki, Vyan

3. 
brak


Postarzenia:


Renesmee - 8 lat + 1 rok = 9 lat
Tristana - 7 lat+ 1 rok = 8 lat
Attano - 8 lat + 1 rok = 9 lat
Samya - 7 lat + 1 rok = 8 lat
Ice - 6 lat + 1 rok = 7 lat
Tsuki - 5 lat + 1 rok = 6 lat
Raquel - 7 lat + 1 rok = 8 lat
Vaayu - 6 lat + 1 rok= 7 lat
Capitán - 8 lat + 1 rok = 9 lat
Tarou - 9 lat + 1 rok = 10 lat
Diegore - 8 lat + 1 rok = 9 lat
Bai - 6 lat + 1 rok = 7 lat
Tuisku - 7 lat + 1 rok = 8 lat
Kuroi - 9 lat + 1 rok = 10 lat
Hinata - 10 lat + 1 rok = 11 lat
Rodrigo - 8 lat + 1 rok = 9 lat
Leonardo - 2 lata + 1 rok = 3 lata
Revenge - 3 lata + 1 rok = 4 lata
Vyan - 1 rok + 1 rok = 2 lata
 Daevari Azariah - 7 lat (nowy członek)

 

Aktualności:

~ Miło nam powitać nową waderę w szeregach watahy - Daevari Azariah! 
~ W watasze wciąż brak nowych par oraz miotów, jednakże nastaje wiosna, a z nią nowa nadzieja. ;)
~ Przygotowywany jest event, który będzie trwał minimum miesiąc 
~ Kolejna czystka planowana jest na czerwiec, jednak może to ulec zmianie

Ogłoszenia:


W wyniku czystki związanej z brakiem aktywności, z watahy wydalone zostają następujące wilki:

Attano Luzige 
Diegore Flamero 
Samya
Tuisku 
Vaayu

Wilki te mogą do nas powrócić

Dziękujemy wam kochani za ten miesiąc. Cieszymy się, że wielu udało się uniknąć czystki. Mamy nadzieję, że z biegiem czasu nasza mała społeczność znów zabłyśnie aktywnością. Wystarczy tylko odrobina wolnego czasu. 

 


~Alfa Renesmee z Betą Capitánem

poniedziałek, 14 grudnia 2020

Od Samyi Cd. Heshenivv'a



Deszcz może i przestał padać, ziemia jednak dalej była wilgotna i trochę śliska. Samya postanowiła podążyć za basiorem niedługo po jego odejściu. Odnalezienie zapachu samca w deszczu nie było zbyt proste. Rozmywane przez deszcz ślady również nie stanowiły zbyt dobrego punktu zaczepienia. Kremowa wilczyca widziała jednak, w którą stronę podążył Hesh. Deszcz przestał padać, a spośród chmur wyjrzało słońce. Niedługo potem do uszu wilczycy dobiegł hałas. Sam skierowała się w tamtą stronę z nadzieją, że to szary basior. Nie myliła się, gdy tylko jednak Shen ją zobaczył, odwrócił się i odszedł, ponownie znikając wśród traw. Narzucone przez skrzydlatego samca szybkie tempo sprawiło, że ten znikł jej z oczu. Wadera zaczęła się rozglądać, nigdzie jednak nie widziała szarego wilka. Jak się okazało nie na długo. Zaledwie kilka chwil później została przez niego przygnieciona do ziemi.
*Co do diaska?* Przeszło waderze przez myśl.
Samiec bardzo szybko z niej zeskoczył, pozwalając jej tym samym wstać. Kremowa wilczyca byłą w tej chwili w połowie ziemista. Wciąż nieco wilgotna ziemia właściwie natychmiast przywarła do jej futra.
- Przeprasza, nie chciałem. - Wymamrotał basior.
Samya cofnęła uszy, nie będąc pewna co na to odpowiedzieć. Szary samiec wyglądał wilczycy na nieco przybitego. Widok ten sprawił, że dobra natura Sam wzięła górę ponad wszystko inne.
- W porządku, nie mam żalu.
Heshenivv spojrzał na wilczycę kontem oka, a ta odpowiedziała mu lekkim uśmiechem. Nie zanotowała z jego strony żadnej reakcji, ale w sumie to nawet jakoś na nią nie liczyła. Wilk nie wydawał się jej kimś, kto chętnie się uśmiecha. Nie chcąc drążyć dalej tematu, wadera skierowała swoją uwagę na pokryte błotem futro. Jeśli ziemia wyschnie, pokruszy się i sama odpadnie. To jednak pozostawiłoby na sierści wilczycy osad, który zmatowiłby jej futro. Chcąc nie chcąc postanowiła więc wrócić nad jezioro i zażyć, być może nieco zbyt zimnej kąpieli. Samica zrobiła więc kilka kroków w swoją stronę, po czym ponownie się zatrzymała. Jej wzrok podążył w stronę Shena. Jego szara sierść również nosiła na sobie ślady ziemi, prawdopodobnie pozostałej po wcześniejszym upadku.
- Muszę się umyć. - Stwierdziła wilczyca, spuszczając wzrok.
Nie była pewna czy dobrze robi. Hesh był dla niej zagadką, kimś zupełnie nieprzewidywalnym i Sam nie była pewna czy trzymanie kogoś takiego wokół jest dla niej bezpieczne. Mimo to postanowiła zaryzykować.
- Masz ochotę iść ze mną? - Zapytała kremowa wadera.

Heshenivv?

wtorek, 8 grudnia 2020

Od Samyi Cd. Ice Queen

Długoucha wilczyca spojrzała na pokryte lodem zwierzę. Był to młody okaz leśnego byka.
- Ice, jesteś wielka. - Przyznała z uśmiechem Sam, zachwycona zdobyczą, jaką przyniosła jej biała wadera.
Kremowa samica spojrzała na rozpalone niedawno ognisko. Na szczęście wszystko potrzebne zioła udało się znaleźć u Baia. Cóż, właściwie nie wszystkie, bo jedno z nich biały wilk zdążył już przekazać Tarou. Znalezienie skrzydlatego samca nie było jednak zbyt trudne i wilk nie miał problemu z odstąpieniem Samyi odrobiny potrzebnych jej ziół. Wszystko było więc już przygotowane. Kremowa wilczyca wrzuciła do ogniska mieszankę ziół. Płomienie zatańczyły, wypuszczając w niebo chmurę zielonego dymu. Pierwszy punkt z listy można więc było spokojnie odhaczyć. Następnym krokiem było dodanie do ognia trochę krwi.
- Mogłabyś go już rozmrozić? - Zwróciła się do Ice Queen kremowa wilczyca.
- Już się robi. - Odparła z uśmiechem biała wadera.
Niedługo po zastosowaniu przez samicę swoich mocy, młody leśny byk był już rozmrożony. Sam chwyciła zwierzę za kark i wbiła w nie kły. Czerwona ciecz zaczęła wypływać z powstałych w ten sposób ran. Krew była zimna. Było to dla kremowej wilczycy dosyć dziwne uczucie, ale skoro zwierzę znajdowało się w lodzie, to raczej nie można było tego uznać za nic nadzwyczajnego. Widząc, jak długoucha wadera szamota się, próbując zabrać byka nieco bliżej ogniska. Widząc to Ice postanowiła również chwycić zwierza i pomóc mniejszej koleżance. Samice przytrzymały zwierzę tak, aby krew z rany spłynęła prosto do ognia.
- Okej. Dziękuję. - Powiedziała Samya, gdy wadery odłożyły martwe zwierzę obok.
Aby doprowadzić rytuał do końca, pozostało już niewiele. Zaledwie jeden składnik i formułka dzieliły wilczyce od przywołania ducha. Kremowa wadera z cichym westchnieniem spojrzała na swój ogon. Wiedziała jednak, że nie ma sensu tego przeciągać. Samica z lekkim trudem sięgnęła do końcówki swojego ogona i wyrwała z niego trochę sierści.
- Ał. - Jęknęła, trzymając w zębach swoje futro.
Ice przyglądała się jej bez słowa i z lekkim zaciekawieniem w oczach. Odprawianie rytuału mającego na celu przywołanie ducha nie było raczej codziennym widokiem. Nawet dla Samyi było to swego rodzaju oderwanie od codzienności. Zwykle bowiem to ona stałą z boku, tak jak teraz Queen i pomagała swojej babce. Kremowa wilczyca stanęła przy ogniu i wyszeptała formułę:
- Mors meam. Captivum duos mundos. Audi vocem meam. Ecce venit ad lucem ac vocatio mea.
Wilczyca upuściła swoją sierść, która powoli spadała w ogień. Gdy tylko płomień dosięgnął sierści, rozbłysł jasno, oślepiając na chwilę obie wadery, po czym zmienił kolor na błękitny. Długoucha uniosła wzrok ku niebu. Poszarzałe chmury już od jakiegoś czasu snuły się po niebie. Sam miała jedynie nadzieje, że nie rozpada się, nim duch zdąży się pojawić.
- Co teraz? - Zapytała biała wilczyca.
- Musimy czekać. - Odparła patrząc z nieco nietęgą miną na swoją towarzyszkę Samya.
- Czy to problem? Nie wyglądasz na zbyt pewną.
- To nic. Po prostu trochę martwi mnie pogoda. - Kremowa wilczyca zmusiła się do lekkiego uśmiechu.
Ice odwzajemniła ten uśmiech. Wilczyce usiadły przy błękitnym ogniu. Na szczęście dalej wytwarzał on ciepło, przy którym wilczyce mogły się ogrzać. Oczekiwanie nie trwało bardzo długo. W tym jednak czasie wadery mogły jednak spożytkować upolowanego wcześniej przez Ice Queen leśnego byka. Sam nie ukrywała bowiem, że nie jedła jeszcze nic od rana i głód powoli zaczął dawać się jej we znaki. Wilcza postać pojawiła się w pobliżu po jakiejś godzinie oczekiwania. Sam wstała powoli, miała przy tym okazję na lepsze przyjrzenie się wilkowi. Był to basior. Wysoki, a przy tym strasznie wychudzony. Jego obojętny wyraz pyska i puste spojrzenie nie mówiły absolutnie nic. Kremowa wilczyca cofnęła uszy, nie miała wątpliwości, że przyczyną zgonu wilka było wygłodzenie. Wiedziała jednak, że musiało stać się coś jeszcze, coś, co spowodowało, że dusza tego wilka nie mogła spocząć w spokoju.
- Jak ci na imię? - Zapytała Sam, a duch zwrócił ku niej pysk.
- Zapomniałem swego imienia lata temu. - Odparł beznamiętnie.
Długoucha wadera spojrzała na swoją przyjaciółkę i ich spojrzenia się spotkały. Nie było wątpliwości, że może to nie być do końca prosta sprawa.
- Dlaczego tu jesteś? - Kontynuowała Samya.
- Złożyłem obietnicę, której nie byłem w stanie dotrzymać. - Wzrok ducha powędrował w stronę ośnieżonych szczytów. - Wśród tych białych wzniesień znajduje się grób. Wewnątrz jaskini pokrytej lodem. Otoczony błękitnymi kwiatami. Moją ostatnią obietnicą było złożenie szafirowego naszyjnika na tym grobie. Nie udało mi się jednak tego dokonać. Moje ciało zostało rozszarpane przez koty, a naszyjnik zaginął gdzieś na szlaku. - Wilk spojrzał na swoje łapy. - Wiem, gdzie znajduje się grób. Nie wiem jednak, co stało się z naszyjnikiem. Brak mi też śmiertelnego ciała, które pozwoliłoby mi dokończyć swoje zadanie.
W oczach Sam wilcza dusza wyglądała na naprawdę przygnębioną. Bogowie jedynie wiedzieli, jak długo trwa jego wędrówka pomiędzy światami. Kremowa wadera nie była jednak do końca pewna, czy jest w stanie pomóc duchowi. Wybieranie się w zamieszkałe przez górskie koty góry nie należało do bezpiecznych, zwłasza gdy pogoda z każdym dniem stawała się coraz gorsza. Samya spojrzała na białą wilczycę z nadzieją, że ta podpowie jej jaką decyzję powinna podjąć. Rozum z całych sił protestował przeciw tej eskapadzie. Serce jednak krzyczało, by nie pozostawiać potrzebującego samemu sobie.
- Ice? - Zapytała niepewnie kremowa samica.





Ice Queen?

niedziela, 6 grudnia 2020

Od Samyi Cd. Heshenivv'a



Takie naruszanie przestrzeni osobistej nie było dla samicy zbyt przyjemne. Czym prędzej odsunęła się więc ona od samca, odwracając przy tym głowę.
- Gbur. - Powiedziała niemal bezgłośnie wilczyca.
Sam machnęła ogonem i odbiegła. Jeśli samiec miał zamiar tak ją traktować, to ona nie miała zamiaru próbować się z nim zaprzyjaźnić. Wilczyca potrząsnęła głową, zła na siebie, że tak ją to zdenerwowało. Od momentu gdy wilczyca opuściła samca, nie minęło wiele czasu, a z nieba zaczął sączyć się deszcz. Wadera zatrzymała się i usiadła na wzgórzu. Deszcz zamienił się w ulewę z chwili na chwilę.
- Co ja właściwie robię? - Westchnęła wilczyca, wbijając wzrok w ziemię.
Wadera powinna poszukać jakiegoś schronienia. Powinna, ale poczuła, że deszcz może jej pomóc w pewien sposób ochłonąć. Uderzający o bransoletę wilczycy deszcz wydawał głuchy, metaliczny dźwięk. To zwróciło uwagę wilczycy. Choć samica nosiła bransoletę już od bardzo dawna, to nigdy jeszcze nie zwróciła na to uwagi. Lekki uśmiech pojawił się na pysku wilczycy, na myśl o wszystkich pięknych wspomnieniach, jakie wiązały się z tą bransoletką i z obecnością matki obok. Uśmiech jednak dość szybko ustąpił smutkowi. Widok umierającej matki zdawał się jej obecnie niemal tak samo żywy jak w tamtej chwili. Samya uniosła wzrok i kątem oka dostrzegła szarego wilka. Był cały przemoknięty, nie on jedyny zresztą. Wilczyca wyprostowała się i odsunęła na chwilę wszystkie myśli, widząc, że basior zmierza w jej kierunku. Nie była pewna, czego wilk od niej chce. Czyżby znów zamierzał jej grozić? Siedziała więc sztywno, przyglądając się Hesh'owi podejrzliwie.
- Kiepska pogoda na takie siedzenie. - Rzucił samiec beznamiętnie.
Wilczyca poczuła się nieco zbita z tropu. Heshenivv próbował jej okazać odrobinę empatii? A może chciał jedynie pożartować sobie z niej?
- To raczej nie twoje zmartwienie. - Zauważyła wilczyca i obserwowała reakcję basiora.

Heshenivv?


wtorek, 24 listopada 2020

Od Samyi do Ice Quenn


Kremowa wadera z nietęgą miną przyglądała się odbiegającej Lisurce. Tego polowania nie mogła zaliczyć do udanych.- No cóż... będę musiała spróbować później. - Stwierdziła z lekkim westchnieniem.
Dzień dopiero co się zaczął, więc Sam wiedziała, że będzie miała jeszcze sporo okazji, aby ponowić swoje łowieckie próby. Nawet jeśli nie należała do najlepszych łowców, to starała się dawać z siebie wszystko. Gdyby jednak te również miałyby skończyć się porażką, Samya była gotowa poprosić kogoś o pomoc. Na razie nie czuła jednak takiej potrzeby. Przyznanie samemu przed sobą, że nie wychodzi jej upolowanie czegokolwiek było trudne i wilczyca wolała aby poczekało jak najdłużej. Nie mając więc obecnie żadnych obowiązków do wypełnienia wilczyca wesoło udała się w okolice Plage Sud. Pogoda nie sprzyjała kąpielom, ale wilczycy nawet przez myśl to nie przeszło. Myślała raczej o krótkim spacerze brzegiem morza i może co najwyżej zanurzeniu na chwilę łap. Sam zaciągnęła się rześkim powietrzem, gdy tylko dotarła na miejsce. Rozciągający się aż po horyzont błękit był widokiem zapierającym dech w piersiach. Wilczyca powoli zbliżyła się do miejsca, w którym woda obmywała piasek. Woda natychmiast sięgnęła jej łap i zimny dreszcz przeszedł przez ciało samicy.
- Tak. Zdecydowanie zbyt zimna. - Stwierdziła, odsuwając się z lekkim grymasem na pysku. - Lepiej, jeśli pozostanę z dala od wody.
Po tych słowach Sam ponownie spojrzała na morze. Ściągnięte brwi i zmrużone oczy wyraźnie wskazywały na wątpliwości wilczycy względem tego, co widzi. Jakaś postać majaczyła jej bowiem w oddali. Sylwetka wilka stojącego na wodzie nawet nie drgnęła. Kremowa wadera stała wciąż niepewna całej sytuacji.
- Hej! - Zawołała.
Widać było poruszenie. Jakby nieznajomy obróciła się, by na nią spojrzeć. Nim jednak zdążyła nastąpić jakakolwiek dalsza wymiana zdań, niesiona przez wiatr woda zupełnie zasłoniła postać wilka, a gdy ponownie opadła po nieznajomym nie było ani śladu. Sam nerwowo przestąpiła kilka razy z łapy na łapę. Nie było wątpliwości, że wilk został pochłonięty przez bezkresną toń. I choć wilczyca nie miała zamiaru wchodzić do wody, nie widziała innego rozwiązania. Stanowiła teraz jedyną pomoc nieznajomemu. Odtrącając więc wszelkie wątpliwości i zdrowy rozsądek przy okazji wbiegła do wody. Morze niemal natychmiast ją zalało, każąc się wycofać. Na przekór temu postanowiła jednak próbować, płynąc dalej. Na nic były boskie znaki w postaci kolejnych fal uderzających w samicę z niemałą siłą. Energia zaczęła opuszczać ciało samicy i coraz trudniej było jej choćby utrzymać się na wodzie. Nim jednak morze zdążyło pochłonąć także ją mocny chwyt i zdecydowane szarpnięcie wydostało Sam na brzeg. Wilczyca zaczęła kasłać, pozbywając się z płuc resztek słonej wody.
- Oszalałaś? - Zapytała biała wilczyca oskarżycielsko. - Co by się stało, gdybym akurat nie była w okolicy?
Samya odwróciła głowę nie chcąc spojrzeć Ice w oczy.
- Chciałam go tylko uratować. - Stwierdziła nieco drżącym głosem długoucha wadera.
- Uratować? Kogo? Przecież nikogo tam nie było...
- Był. Stał na wodzie. A potem przyszła ta fala i... i zniknął.
- Sam... - Zaczęła nieco skonsternowała Ice Queen. - Nikogo tam nie było... wszystko okej?
Kremowa wadera natychmiast spojrzała na swoją wybawczynię. Nie mogła i nie chciała uwierzyć tym słowa. Przecież go tam widziała, ale jeśli nie był prawdziwy to czy to znaczy, że wariuje? Potrząśnięcie głową mające odpędzić te myśli na nic się zdało.
- Chodźmy stąd. - Powiedziała Queen. - Jest zimno, a my obie jesteśmy przemoczone.
Samya zgodziła się skinięciem głowy i posłusznie podążyła za białą wilczycą. Nie chciała w tej chwili o tym rozmawiać i była wdzięczna, że Ice jej do tego nie zmuszała. Obie wadery wróciły do jaskini. Kremowa samica wyglądała na wyraźnie przybitą. Wewnątrz nie zastały Tris. Opiekunka zapewne była zajęta szczeniakami znajdującymi się w watasze. Ostatnie spojrzenie na las znajdujący się z plecami. Sam zachłysnęła się powietrzem. To był on. Ten sam wilk, którego widziała wcześniej na morzu. Wystarczyło jednak jedno mrugnięcie powiek, by nieznajomy rozpłynął się w powietrzu. Ice posłała koleżance zmartwione spojrzenie. Być może były to jedynie zwidy. Nie dawało to jednak odpowiedzi na pytanie dlaczego. Dlaczego teraz? I dlaczego pozostawało to takie dziwne uczucie? SamBo postanowiła się przespać, być może odpoczynek przyniesie strapionemu umysłów i spokój a sen dostarczy jakichś odpowiedzi. Pomimo wszelkich starań kremowa wilczyca nie potrafiła zasnąć. Ponownie opuściła więc jaskinię, aby zaczerpnąć świeżego powietrza. Wśród drzew ponownie zobaczyła jego. Nieznajomego znikającego wraz z mrugnięciem powiek. Instynkt kazał jej podążać za nim. Wadera raz jeszcze znalazła się nad morzem, tym razem jednak na Côte Focheuse. Mogła teraz zobaczyć wilka za znacznie bliższej odległości, mogła zobaczyć mieszające się z jego ciałem powietrze. Nie było już wątpliwości, że nieznajomy jest echem czyjeś przeszłości, która z jakiegoś powodu postanowiła się objawić właśnie jej. Choć nieznajomy zniknął, Sam wiedziała już co robić. Żaden duch nie pozostawał na ziemię bez powodu. Samya znała co najmniej dwa wyjaśnienia tej sytuacji. Duch został uwięziony lub też miał jakieś niedokończone sprawy. Niezależnie od tego Sam postanowiła mu pomóc, w jej opinii każdy bowiem zasługiwał na spokojny spoczynek. Wtedy u boku Sam ponownie zjawiła się Ice.
- Nie będę pytać, co tu robisz, ale może lepiej to przemyśl. - Powiedziała biała wilczyca.
Samya spojrzała na koleżankę lekko zaskoczona. Widząc jej zmartwiony wzrok i dodając do tego fakt, że stoją całkiem niedaleko krawędzi klifu, szybko połączyła elementy układanki i uśmiechnęła się w duchu.
- To nie to, co myślisz. - Powiedziała kremowa wilczyca, Wadera minęła Queen i dodała - Myślę jednak, że przyda mi się pomocna łapa.
Rytuał pozwalający nawiązać kontakt z duchami nie był zbyt skomplikowany. Sam jednak odprawiała go dotychczas zaledwie raz, więc musiała przypomnieć sobie to i owo. Zielarz to punkt obowiązkowy na liście rzeczy. Rytuał wymagał spalenia konkretnej mieszanki ziół i Sam liczyła na to, że znajdzie u Bai Langa większość z nich, o ile nie wszystkie. To nie była jednak jedna rzecz. Ognisko wymagało też krwi zwierzęcia. Najlepiej młodego. Było także coś jeszcze coś, czego Sam nie mogła sobie w tamtej chwili przypomnieć. Kremowa wadera zatrzymała się gwałtownie. Nawet jeśli od razu nie mogła sobie przypomnieć trzeciego składnika, to nie było sensu, aby marnować czas.
- Chciałabym porozmawiać z pewnym duchem. Potrzebuję do tego trochę ziół więc odwiedzę Baia. W tym czasie czy mogłabyś złapać w jakieś? Nie musi być duże, ale dobrze, aby było jak najmłodsze... i aby nie straciło za dużo krwii.
Ice Queen wyglądała na nieco zaskoczoną sytuacją.
- Może przy okazji przypomni mi się, czego jeszcze potrzebuję... - Dodała po chwili Sam.


Ice Oueen?
1000+

sobota, 21 listopada 2020

Od Samyi Cd. Tarou

Wadera skierowała się do jaskini. Spora przestrzeń pozwalająca na drobne spersonalizowanie wnętrza nie była dla Samyi jedynym powodem wyboru tego właśnie miejsca. Na pierwszy rzut oka dało się bowiem zauważyć, że jaskinia jest zamieszkała. Sam nie wiedziała jeszcze, kto jest jej współlokatorem, choć jeden z zapachów wydał jej się nieco znajomy. Samica położyła się pod ścianą i przymknęła powieki. Choć planowała ona wpierw poznać swoich współlokatorów, to zmęczenie okazało się silniejsze od woli i nie pozwoliło jej utrzymać oczu otwartych.

**Trochę później**

Pierwsza w jaskini znalazła się śnieżnobiałą wilczyca. Niemal natychmiast spostrzegła ona nową członkinię. Biała samica obniżyła głowę i ostrożnie stawiając kroki, zbliżyła się nieco do Sam. Wtedy też kremowa wilczyca się obudziła. Wilczyce przez chwilę wpatrywały się w siebie w ciszy. Obie zdawały się nieco zaskoczone tym spotkaniem.
- Hej. - Powiedziała w końcu Sam, podnosząc się z ziemi. - Mam na imię Samya. A Ty jak zakładam, jesteś moją współlokatorką?
Biała wilczyca cofnęła się nieco. I choć delikatny uśmiech pojawił się na jej pysku, to jej postawa była raczej niepewna.
- Tak... - odparła po chwili śnieżnobiała wadera, uciekając wzrokiem. - Jestem Tristana.
Sam odwdzięczyła się samicy szerokim uśmiechem i gdyby nie wycofana postawa Tris, to kremowa wilczyca z chęcią przywitałaby swoją współlokatorkę ciepłym uściskiem. Ponieważ jednak wadery dopiero co się poznały, prawdopodobnie byłoby to trochę zbyt wiele. Mimo to nie zgasiło to entuzjazmu długouchej samicy i ta starała się zachęcić Tristanę do rozmowy. Wciąż trochę spięta, ale już nieco bardziej otwarta, biała wilczyca wywarła na Sam naprawdę dobre wrażenie. Niedługo później w jaskini zjawiła się druga wilczyca. Była to postawna, biała wilczyca z ciemniejszymi znaczeniami, o imieniu Ice Queen. Samice szybko się ze sobą dogadały i wszystko wskazywało na to, że dalsze wspólne mieszkanie nie będzie żadnym problemem.

KONIEC
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 286
Ilość zdobytych PD: 143




sobota, 7 listopada 2020

Od Samyi - Quest 1 ~ Halloween

Kremowa wilczyca siedziała nad jeziorem otaczającym Arbre Divin. Nie mogła się doczekać zachodu słońca. To jedna z niewielu bardzo wyjątkowych nocy w roku. Część członków watahy przygotowywała się na wieczorne wydarzenie już od kilku dni. Samica wzdrygnęła się lekko, czując, jak ktoś dotyka jej pleców, chcąc zwrócić jej uwagę. Samya nie słyszała bowiem, aby ktokolwiek się do niej zbliżał. Nie wyczuła też niczyjego zapachu. Obróciła się więc zaciekawiona, kim też jest jegomość, któremu udało się tak do niej zakraść. Wilczyca gwałtownie zerwała się z miejsca, kiedy tuż przed swoim pyskiem zobaczyła ducha. Krzyk wyrwał się z jej gardła, a tylne łapy o włos uniknęły ześlizgnięcia się z krawędzi ziemi prosto do lodowatej wody. Wilk zaśmiał się głośno i zaczął uciekać. Wadera stała jak wryta zaskoczona nagłym "atakiem" ducha. Minęło kilka sekund, nim pierwszy szok minął, a myśli zebrały się ponownie.
- O Bogowie... - Powiedziała do siebie wilczyca, wciąż patrząc w stronę, w którą odbiegł tajemniczy jegomość.
Wadera postanowiła poszukać Rene, w końcu kto lepiej niż ona może coś wiedzieć o tej sprawie. Gdy jednak samice się spotkały, okazało się, że alfa słyszała już o owym śmieszku, jednak sama również nie wiedziała, kim on jest. Kremowa wilczyca zgodziła się więc pomóc przy tej tajemniczej sprawie. Sam nie była jednak pewna czy uda jej się odkryć tożsamość ducha i rozwiązać tę zagadkę. To nie powstrzymało jej jednak przed próbowaniem. Tak więc pełna zapału wilczyca wzięła się do pracy. Pierwszym krokiem było przesłuchanie podejrzanych. Oczywiście potencjalnie został nim każdy członek watahy, gdyż wilczyca nie mogła sobie przypomnieć żadnego szczegółu wyglądu ducha. Rozmowa na niewiele się jednak przydała, wszyscy zdawali się mieć dość solidne alibi i niezbyt wiele wskazówek, które pozwoliłyby rozpoznać tożsamość winowajcy całego zamieszania. To jednak nie zniechęciło Samyi, właściwie to wadera poczuła się jeszcze bardziej zdeterminowana do rozwiązania tej sprawy. Wilczyca zdecydowała się więc poszukać jakiś realnych poszlak. Powróciła więc ona na miejsce swojego spotkania z duchem. Krążąc z nosem przy ziemi, poszukiwała śladów, które pomogłyby odnaleźć wilka. W końcu wśród nieco pobladłej od niskiej temperatury trawy samicy udało się odnaleźć odciski wilczych łap.
- Aha! - Powiedziała być może z nieco zbyt dużą ekscytacją kremowa wadera.
W końcu udało jej się odnaleźć jakieś dowody. Sam poczuła się jak prawdziwy detektyw. Była to dla niej zabawna i jednocześnie nieco podniecająca myśl. Nie na co dzień ma się bowiem możliwość rozwikłania tajemniczej zagadki. Samica podążyła więc tropem pozostawionych na ziemi śladów. Nie było to proste zadanie, ale determinacja wypełniająca wilczycę pomogła jej się nie poddawać. Odciski łap doprowadziły wilczycę do granicy drzew a tam dalej do Douce Cascade. W pobliżu nikogo nie było żywej duszy. Wadera spojrzała na centralne miejsce watahy, zamyślając się na chwilę. Wiele różnych myśli krążyło po jej umyśle. Do powrotu do rzeczywistości zmusiła ją jednak kropla deszczu, która spadła na jej pysk i zaczęła się powoli po nim zsuwać. Słońce przysłoniły ciemne, deszczowe chmury. Nie było to nic dziwnego dla kapryśnej, jesiennej pory. Z chwili na chwilę woda z nieba sączyła się z coraz to większą siłą. Sam spojrzała na ziemię i ślady, którymi dotychczas podążała. Te same ślady, które zanikały powoli zalewane wodą.
- O nie! Nie nie nie! - Powtarzała kremowa wadera, starając się podążyć ledwo widocznym już tropem.
Chwilę później deszcz pozbył się wszelkich śladów. Samica nieco zrezygnowana postanowiła na jakiś czas odpuścić sobie poszukiwania ducha, a przynajmniej na czas deszczu. Podający się za zjawę jegomość może i chętnie straszył innych, ale raczej nie próbowałby tego w taką pogodę. Sam czym prędzej zaczęła więc sobie szukać jakiegoś schronienia.
- Hej! - Usłyszała nagle wilczyca, spojrzała w stronę, z której dochodził głos i zobaczyła tam białego basiora. - Tutaj! - Diego pomachał jej, zapraszając do siebie.
Samya uśmiechnęła się lekko, podchodząc do basiora. Samiec wskazał jej miejsce niedaleko siebie pod rozłożystym drzewem.
- Mam tu wolny skrawek suchej trawy. - Stwierdził wilk.
Wadera otrząsnęła się z zebranej na sierści wody i usiadła. Niespodziewany deszcz zaskoczył nie tylko ją. Diegore starał się jakoś zając czas rozmową. Wilczyca słuchała basiora, jednak część z jego słów starała się ignorować. Nie była bowiem pewna w jakim stopniu biały wilk sobie żartuje, a w jakim mówi serio. I choć nie do końca podobało jej się to, co mówił, wolała powstrzymać się od słów. W końcu deszcz ustał. Diego wydawał się bardzo zadowolony z tego faktu, a i Samya odetchnęła z pewnego rodzaju ulgą. Wilk pożegnał się i zaczął truchtać w swoją stronę, twierdząc, że ma coś ważnego do zrobienia. Wadera spojrzała raz jeszcze na oddalającego się wilka i dopiero wtedy spostrzegła niesiony przez niego materiał. Sam szybko podbiegła do wilka i chwyciła białą tkaninę.
- Diego, co to jest? - Zapytała, choć doskonale już znała odpowiedź na to pytanie.
Wilk wyglądał nie nieco zaskoczonego. To jednak szybko ustąpiło miejsca na pysku głupkowatemu uśmiechowi.
- Ups. - Powiedział wilk i wyrwał materiał z łap wilczycy.
Basior zaczął uciekać, a kremowa wilczyca natychmiast podążyła za nim.
- Diegore, stój! - Żądała, jednak samiec ani śnił, aby się zatrzymać.
Biegli tak dobre kilka minut, gdy nagle w okolicy pojawiła się alfa. Rene spojrzała na biegającą w kółko dwójkę. Biały samiec skręcił, aby przebiec obok alfy. Wypuścił z pyska materiał, pozwalając mu wznieść się na wierze do góry.
- Znalazłem ducha! - Krzyknął samiec, nie zatrzymując się nawet na chwilę.
Tkanina, która opadła na pysk wadery zmusiła ją do zatrzymania się niedaleko Renesmee.
- Samya, możesz mi to wytłumaczyć? - Zapytała szara wilczyca, gdy tylko Sam udało się uwolnić z objęć białego kostiumu.


- To nie ja, przysięgam! - Powiedziała szybko wystraszona samica.

Quest zaliczony !
Nagroda: 30pkt doświadczenia, 30 WD + 20pkt umiejętności (do dowolnego rozdzielenia)

czwartek, 22 października 2020

Od Samyi Cd. Tarou



Wadera chwyciła nieduży kamień znajdujący się w pobliżu. Jeśli życzenie miałoby się spełnić, to powinno to być coś naprawdę wyjątkowego. Kremowa samica zastanawiała się jeszcze chwilę, po czym wrzuciła kamień do wody. Ten uderzył o taflę wody, rozpryskując ją delikatnie na boki, a następnie opadając na dno. W myślach wypowiedziała swoje życzenie. Było to jedno z marzeń, jakie towarzyszyły jej już od jakiegoś czasu i które jak miała nadzieję, kiedyś się ziści. Oba wilki zamilkły i jedynym co nie pozwoliło zawisnąć ciszy w powietrzu, był szum spadającej wody. Samya wzięła głęboki wdech, zaciągając się wilgotnym powietrzem. Całe to miejsce było nie tylko przyjemne dla oka, także roztaczająca się wokół niego atmosfera zdawała się działać jak kojący balsam dla zmęczonego umysłu. Pomimo może niezbyt sprzyjającej pogody siedzenie w pobliżu wodospadu było przyjemnym doświadczeniem. Wadera kątem oka spojrzała na zapatrzonego w wodę samca. Uśmiechnęła się lekko, po czym powiedziała:
- Zdaje się, że mówiłeś o jeszcze jednym miejscu wartym odwiedzenia.
Czarny basior natychmiast odwrócił się w jej stronę z uśmiechem.
- Owszem. Jeśli jesteś gotowa, możemy tam ruszać.
Wilczyca skinęła przytakująco głową. Choć Samya opuszczała wodospad z lekkim smutkiem, musiała sama przed sobą przyznać, że jej ciało powoli ogarnia zmęczenie. Jesienne znużenie dopadło jej niczego niespodziewające się myśli i zwróciło je ku spoczynkowi. Tarou wyglądał jednak na tak zadowolonego z tego, że może pokazać wilczycy okolice, że ta nie miała sumienia powiedzieć mu, że wszelkie siły zaczęły ją opuszczać. Bez słowa beżowa wadera dreptała więc za basiorem. Oboje milczeli, póki z pyska wilczycy nie uciekło mimowolne ziewnięcie.

Tarou? Brak weny ;-;

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 253
Ilość zdobytych PD: 126

wtorek, 29 września 2020

Od Samyi Cd. Tarou

Pierwszym co przykuło uwagę wilczycy w wyglądzie wilka były wyrastające z głowy rogi oraz przywierające do ciała skrzydła. Samiec stanął kilka kroków od wadery i zaczęli rozmowę. Była to krótka wymiana zdań, podczas której Samya dowiedziała się, że te okolice faktycznie zamieszkiwane są przez niedużą watahę. Dodatkowo Tarou zaproponował samicy spotkanie z alfą. Wydało się to cudownym pomysłem, więc bez dłuższego myślenia wilczyca zgodziła się pójść z czarnym samcem. Dopiero jednak gdy ruszyli Samya dostrzegła jeszcze jedną rzecz w wyglądzie wilka. Były to dwa, różnokolorowe ogony. Z samym spotkaniem wadera wiązała spore nadzieje, choć wraz z nimi były też obawy. Nie wiedziała, co zrobi, jeśli nie przypadnie alfie do gustu lub też, jeśli ta uzna ją za nie wartą dołączenia.
- Tarou? - Zagaiła Samya. - Może mógłbyś mi coś powiedzieć na temat alfy? Powinnam na coś uważać? Lub też coś konkretnego powiedzieć?
Na pysku samca pojawiło się zaskoczenie, jednak za ledwie po chwili powrócił lekki uśmiech. Wadera poczuła się lekko skołowana.
- Rene może wydawać się nieco zdystansowana, ale jest naprawdę miła i dba o nas wszystkich. Najlepiej, jeśli po prostu będziesz sobą, jestem pewien, że wszystko będzie dobrze.
Samica odpowiedziała Tarou uśmiechem. Te słowa naprawdę ją uspokoiły. Uznała, że prawdopodobnie niepotrzebnie się tak przejmowała. W końcu nie trafiłaby do tego miejsca, gdyby bogowie tego nie chcieli. Reszta drogi minęła wilkom raczej w milczeniu. Cisza przerywana była zwykle jedynie krótką wymianą zdań na mało znaczące tematy.
- No i jesteśmy. - Powiedział czarny basior. - Zaczekaj tutaj. Sprawdzę, czy Rene jest w środku.
Wilk zniknął we wnętrzu jaskini. Samica nie wiedziała jak długo będzie zmuszona tu czekać, więc zaczęła rozglądać się po okolicy. Obok niezaprzeczalnie pokaźnej jaskini znajdowała się ściana lasu. Nie było to coś niezwykłego, ale posiadało swój urok. Z drugiej zaś strony rozciągał się spora, porośnięta trawą przestrzeń.
- Witaj. Ty zapewne jesteś Samya? - Głos był spokojny i przyjazny.
Waniliowa wilczyca natychmiast odwróciła się w stronę swojego rozmówcy. Tarou towarzyszyła wadera. Była wysoka. Przyległe do ciała skrzydła i opadająca na pysk grzywka w płomiennych kolorach wyróżniały się na tle jej szarego futra.
- Tak. To ja. - Powiedziała Samya, opuszczając głowę.
Wilczyca czuła się nieco onieśmielona aurą, jaka zdawał się otaczać alfę. Szara samica najwyraźniej zauważając to, uśmiechnęła się lekko. Dodatkowo w głowie waniliowej wilczycy zamajaczyły słowa basiora, który ją tu przyprowadził, aby być sobą. Po krótkiej wymianie zdań atmosfera zrobiła się znacznie luźniejsza. Waniliowa wadera czuła się dobrze wśród tych wilków i była zachwycona, gdy Renesmee zgodziła się przyjąć ją do watahy.
- To co, szybka wycieczka po terenach watahy i poszukamy ci jakiejś jaskini? - Zapytał czarny basior.
- Z chęcią. - Odpowiedziała mu Samya.

Tarou?

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 426
Ilość zdobytych PD: 213

poniedziałek, 21 września 2020

Od Samyi - Quest 1

Choć nie było to proste, waniliowej waderze udało się dopaść zająca. Szybkie i zwrotne zwierzę zmusiło wilczyce, by ta musiała za nim chwilę gonić. Teraz jednak trzymając swoją zdobycz w pysku, mogła spokojnie się położyć i rozkoszować smakiem świeżego mięsa. Po zadowalającym posiłku samica postanowiła wybrać się na krótki spacer. Nic szczególnie męczącego. Zwykła przechadzka leśną ścieżką. Ciesząc się zapachem ogrzewanej słońcem trawy oraz śpiewem ptaków, samica usłyszała szelest dochodzący z pobliskich krzaków. Po chwili do wszystkiego dołączył jakby cichy skowyt. Zainteresowana wadera postanowiła podejść bliżej i przekonać się co też jest źródłem zastanawiających dźwięków. Wśród liści dostrzegła rude futerko. W krzakach odnalazła lisie szczenię. Malec zwinięty był w kłębek, a jego oczy zaszklone były łzami.
- Hej. - Powiedziała łagodnie wilczyca. - Co się stało?
Maluch nie odpowiedział, zamiast tego jakby jeszcze bardziej się zwinął. Rozmowa z głową trzymaną w krzakach nie należała do najwygodniejszych sposobów na konwersacje. Samya chwyciła więc delikatnie małego lisa i wyjęła z krzaków. Rudzielec drżał przerażony. Wadera położyła się obok niego.
- Spokojnie. Nie zrobię ci krzywdy. - Wadera lekko uśmiechnęła się przy tych słowach, nie chciała wystraszyć szczeniaka.
Lisek nic nie mówił. Co jakiś czas jednak spoglądał ukradkiem na kremową wilczycę. Po kilku chwilach jakby się uspokoił. Samya uznała, że to dobry moment na ponownie odjęcie próby rozmowy.
- Powiesz mi, co tu robisz? - Zapytała wilczyca.
- Zgubiłem się. - Odpowiedział jej lis, grzebiąc przy tym łapą w ziemi.
Wadera spojrzała na młodego lisa wzrokiem pełnym współczucia. Był taki młody. Nie powinien jeszcze pozostawać sam. Samya skinęła głową. Podjęła decyzję, pomoże małemu lisowi znaleźć jego rodziców.
- Pomogę ci szukać. - Powiedziała samica, podnosząc się z ziemi. - Jestem pewna, że jeśli poszukamy razem uda nam się znaleźć twoich rodziców.
Pyszczek szczenięcia rozpromieniał, a w oczach pojawiły się iskierki nadziei. Kręcenie się po terenach z nadzieją na znalezienie lisów nie wydawało się jednak waderze zbyt rozsądnym pomysłem. Postanowiła więc ona zapytać malca, czy wie, gdzie ci mogliby się znajdować. Młody lis opowiedział jej całą historię. Wynikało z niej, że wraz z rodziną podążali na północ. Nieoczekiwane pojawienie się w pobliżu niedźwiedzia wprowadziło jednak rodzinę w panikę i tym sposobem zostali od siebie odseparowani. Samya milczała, nie chcąc martwić lisa. Możliwym było bowiem, że rodzina malca nie wyszła żywo z tego spotkania. Nie potrafiła jednak powiedzieć słowa, widząc ekscytacje malca związaną z możliwością zjednoczenia z resztą rodziny. Nic w końcu nie stało na przeszkodzie poszukaniu lisów. Jeśli scenariusz nie przebiegł szczęśliwie, wadera mogła się zastanowić nad tym później. Wraz z młodym lisem ruszyła w stronę północnej granicy. Po drodze wilczyca starała się wyłapać zapach rudzielców. Nie znajdowała jednak ona ani śladu po niedawnej aktywności lisów w tej okolicy. Im bliżej północnych granic dwójka kompanów się znajdowała, tym więcej wątpliwości nabierała samica. Nie była pewna jak powiedzieć szczeniakowi, że możliwe jest, że nie zobaczy on już swoich rodziców. Była pogrążona w tych myślach, gdy do jej nosa dotarł silny zapach krwi. I choć nie widziała żadnych jej śladów na ziemi, wyraźnie czuła jej woń w powietrzu. Podążając za zapachem, dotarli do miejsca, w którym jak wywnioskowała wilczyca, doszło do walki. W okolicy nie było jednak ani jednego ciała. Oznaczało to, że lisom albo udało się uciec, albo niedźwiedź zabrał stąd swoją zdobycz. Zza pleców wilczycy dobiegł niski, gardłowy warkot. Wzrok zarówno Samyi, jak i jej rudego kompana powędrował w tamtą stronę. Mocno pokiereszowany samiec lisa nie wyglądał na zbyt przyjaźnie nastawionego. Pokryty był zeschniętą krwią i choć nie ruszył się z miejsca, widać było, że jedna z jego tylnych łap nie jest do końca sprawna.
- Tata! - Krzyknął nagle młody lis i pobiegł w stronę samca.
Dorosły lis jakby wyraźnie się uspokoił. Nadal jednak nieufnie patrzył na wilczycę. Wadera uśmiechnęła się, obserwując scenę ponownego pojednania rodziny. Po chwili z zarośli wyłoniły się kolejne lisy. Jedna dorosła samica, której futro również pokryte było krwią, oraz dwoje innych młodych.
- Ta pani pomogła mi was znaleźć. - Lisek wskazał łapą na waniliową waderę.
- Dziękuję. - Powiedziała lisica, przytulając swojego syna.
- To nic takiego. Nie mogłam go tak po prostu zostawić.
Samya poczuła, że spełniła swój obowiązek. Postanowiła nie przeszkadzać już lisiej rodzinie. Z pewnością mieli za sobą nie lada przeprawę, a z tego, co usłyszała od malca przed nimi wciąż spory kawał drogi. Wilczyca skierowała swoje kroki w stronę, z której wcześniej przyszła. Nim jednak zdążyła się oddalić, poczuła, jak coś chwyta się jej łapy. Samica odwróciła się zaskoczona. To młody lis postanowił ją zatrzymać.
- Zobaczymy się jeszcze? - Zapytał.
- Z pewnością, jeśli tylko bogowie pozwolą. - Odpowiedziała mu wilczyca.
Wadera dotknęła nosem czoła szczeniaka i pożegnała się z nim. Nie wiedziała, czy dane im będzie się jeszcze spotkać. Jeśli jednak przeznaczenie zechce, aby ich drogi ponownie się skrzyżowały, to będzie ona bardziej niż zadowolona z tego faktu. Spoglądając na niebo, wilczyca doszła do wniosku, że pełen obaw i strachu dzień nie należał ostatecznie do najgorszych. Ponieważ pomimo przeciwności losu, rodzina znów mogła być razem. Widząc szczęście, jakie dają sobie nawzajem, samica miała nadzieję, że nic złego lub równie strasznego nie spotka już tej rodziny.


Quest zostaje zaliczony ! Gratulacje 

NAGRODA: 5 pkt doświadczenia i 10 monet 
Bonus za ilość słów ~ Nagroda x2
10 pkt doświadczenia i 20 monet 

poniedziałek, 14 września 2020

Od Samyi

 
Wilczyca zatrzymała się z lekko niepewnością malującą się na jej pysku. Ten las był dla niej w pewien sposób przytłaczający. Drzewa były tak wysokie, że ich korony zdawały się znikać na tle nieba. Gdyby nie cienie jakie rozległe, pokryte liśćmi gałęzie rzucały na ziemię, pomyśleć by można, że ponad głową samicy nie znajduje się nic prócz błękitnego sklepienia.
- Mam wrażenie, jakbym kręciła się w kółko. - Westchnęła Samya, unosząc pysk ku słońcu.
Na jej szczęście był środek dnia. Któż wie, co może czaić się w tak ogromnym miejscu, gdy życiodajna gwiazda nie oświetla go już swoim blaskiem. Wszystko wokół niej wydawało jej się wyglądać tak samo. Nie mogła ufać oczom. Musiała zatem zawierzy swoim innym zmysłom oraz boskiej woli. Waniliowa samica bezgłośnie poruszyła ustami, w myślach wypowiadając imiona dwóch bóstw. Prosiła Soleila oraz Reine, aby pozwolili jej opuścić ten las. Czy to w powietrzu, czy na ziemi, wadera miała nadzieję, że gdzieś odnajdzie coś, co pomoże jej znaleźć wyjście z tego onieśmielającego lasu. Niestety, powietrze stało, a ziemia nie zdradzała zapachu żadnego stworzenia. Nie pozostawało jej więc nic innego jak iść przed siebie. A przynajmniej tak jej się wydawało. Nie rozróżniała drzew i nie miała pewności czy nie zatacza ciągłych kół. Po kilku godzinach pojawił się dla wadery promyk nadziei. Lekki wiaterek musnął jej policzki. To było to, czego szukała. Z uśmiechem na pysku i nową energią pobiegła w stronę, z której przybył podmuch. Niewiele czasu minęło, gdy ściana drzew przerzedziła się, a jasna wilczyca wybiegła na otwartą przestrzeń. Jej oczy zabłysły, widząc piękno okolicy, w jakiej się znalazła. Samya odwróciła się, aby jeszcze raz spojrzeć na wznoszący się ku niebu las. Miała nadzieję, że nie będzie musiała się zapuszczać w te okolice już więcej, a przynajmniej nie sama. Sunący po łące wiatr rozwiał futro wilczycy. Miała wrażenie, jakby poczuła życie tętniące w tej okolicy. Szeroki uśmiech ozdobił pysk samicy. Zmęczenie i głód, jaki czuła przed chwilą zdawały się już nie mieć znaczenia. Wadera zaczęła biec przed siebie. Rozkoszowała się promieniami słońca dotykającymi jej ciała, delikatnym letnim wiatrem przemykającym przez jej sierść oraz miękką, ciepłą trawą pod łapami. Wilczyca podskoczyła, rzucając się na ziemię. Przewracała się w trawie niczym szczeniak, który pierwszy raz wyszedł na zewnątrz. Czuła jak jej serce skacze z radości. Całe to miejsce zdawało jej się być idealne. Samya zatrzymała się, spoglądając na niebo. Uśmiech znikł. Waniliowa wilczyca wstała i otrzepała się z resztek ziemi oraz trawy, które przywarły do jej futra. Idealne czy nie, to nie za tym podążała cały ten czas. Jeśli miałaby tu być sama, to miejsce to dalekie będzie dla niej od ideału. Wtedy też jej nozdrza uderzył znajomy zapach. Wilk. Skoro jest wilk, to być może jest i wataha. Wadera rozpoczęła nerwowo rozglądać się wokół siebie. Wkrótce dostrzegła majaczącą w oddali postać. Znajdowała się zbyt daleko, aby dostrzec jakieś szczegóły. Na dobrą sprawę nie miało to jednak znaczenia. Kimkolwiek był nieznajomy, chciała go poznać. Opuściła więc głowę i ogon oraz zrobiła kilka kroków w stronę wilka.

Ktoś? 


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 493
Ilość zdobytych PD: 246

niedziela, 13 września 2020

Samya ~ Kapłan

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

OGÓLNE INFORMACJE 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

IMIĘ: Samya

PRZEZWISKO: W dzieciństwie przyjaciele wołali na nią Sam

WIEK: 7 lat

DATA URODZIN: 15 czerwiec

PŁEĆ: Wadera

STANOWISKO: Kapłan

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

WYGLĄD ZEWNĘTRZNY 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

~Autor: Praca własna~

APARYCJA: Samya jest niewysoka, choć z pewnością nie najniższa. Jest dość dobrze zbudowana, a na szczególną uwagę zasługują dobrze umięśnione, tylne łapy, które pozwalają jej na zaskakująco wysokie skoki. Sierść wadery na większości ciała jest krótka, ale przy tym bardzo miękka. Futro wilczycy ma kolor wanilii, przy tym jednak łapy, pysk oraz końcówki uszu i ogona są szare. Prócz tego pierś, brzuch i spód ogona mają białą barwę. Uszy Samyi są długie i oklapnięte, na myśl przywodząc domowego królika. Oczy duże w kolorze bursztynu. Nos samicy jest mały i różowy. Ogon zaś krótki i bardzo puchaty. Prócz tego na prawej przedniej łapie Samya nosi srebrną bransoletkę z bursztynem, ostatnią pamiątkę po swojej zmarłej matce.

ZNAKI SZCZEGÓLNE:

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

CHARAKTERYSTYKA 

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

OSOBOWOŚĆ: Samica o bardzo spokojnym usposobieniu. Ma duże pokłady cierpliwości i dość ciężko ją zdenerwować. Samya lubi towarzystwo, nawet nie koniecznie do rozmawiania, zwyczajnie lubi czuć, że nie jest sama. Ta niechęć do bycia samemu sprawiła jednak, że wilczyca stała się bardzo bojaźliwa. Można czasem zauważyć, jakby mówiła do siebie, sama jednak twierdzi, że rozmawia z bogami. Ponadto Samya jest przekonana o istnieniu takich rzeczy jak szczęście, pech i przeznaczenie. Wierzy w przesądy oraz to, że nic nie dzieje się przypadkiem. Wilczyca jest miła i stara się, aby nikomu nie sprawiać przykrości. Wadera jest też fatalnym kłamcą. Stara się tego nie robić, rzadko dobrze jej to wychodzi i zwykle bardzo szybko można zauważyć, że samica mija się z prawdą. Czasem można pomyśleć, że Samyi brak instynktu samozachowawczego. Potrafi stawiać innych ponad sobą, co czasem prowadzi do niebezpiecznych dla niej sytuacji. Źle się bowiem czuje, gdy się dla niej naraża, sama jednak nie dostrzega, że ktoś może czuć się podobnie, gdy ona to robi. Samica jest uparta i twierdzi, że wszystko potrafi zrobić sama. Nie przyzna się do tego, że czasem potrzebuje pomocy, jednak bardzo docenia, gdy ktoś jej takowej udzieli. Wilczyca jest sumienna i podchodzi poważnie do powierzonych jej zadań, lubi też jednak czasem mieć trochę czasu wolnego i chętnie korzysta z propozycji rozerwania się trochę.

RODZINA:
• Aisha - Kochająca matka, która niestety zeszła z tego świata zdecydowanie zbyt szybko.
• Nicolas - Dobry, choć może trochę szorstki i nadopiekuńczy ojciec.
Wraz z Samyą na świat przyszła też dwójka innych szczeniąt. Niestety oba urodziły się nieżywe i nigdy nie dostały imion.

HISTORIA: Samya urodziła się i wychowała w dużej watasze. Dzięki temu, choć nie miała rodzeństwa, nie mogła narzekać na brak towarzystwa. Szczęście nie trwało jednak długo, ponieważ nim jeszcze samica skończyła rok, jej matka zmarła z powodu ciężkiej choroby. Wsparcie, jakie otrzymała od ojca i przyjaciół pozwoliło jej jednak poradzić sobie z tą sytuacją. Czas biegł dalej a Samya z każdym kolejnym miesiącem coraz to poważniej myślała o opuszczeniu domu. Wiedziała, że ukochany ojciec nie przyjmie tego dobrze. Wiedziała też, że będzie tęsknić. Nie tylko za nim, ale też za wszystkimi innymi, z którymi spędzała czas. Nie widziała jednak dla siebie perspektywy w tej watasze. Potrzebowała zmiany. Pożegnanie przyszło jej z trudem. Gdy jednak już to zrobiła, pobiegła, nie oglądając się za siebie. Wiedziała, że jeśli to zrobi, będzie chciała wrócić. Że jeśli spojrzy na ich twarze, serce nie pozwoli jej ich zostawić tylko po to, aby samemu znaleźć sobie szczęście. Czas mijał. Samya nie liczyła, jak długo już jest w podróży, bo nie miało to dla niej znaczenia. Wiedziała, że jeśli bogowie zechcą, to pozwolą jej dotrzeć do miejsca, w którym powinna się znaleźć. Z tą właśnie wiarą trafiła do Watahy Renaissance.

PARTNER: Wciąż czeka na tego jedynego.

POTOMSTWO: Brak

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

MAGIA

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

ŻYWIOŁ: Woda

MOCE: Póki co nie udało jej się opanować nic więcej niż zwykłe kontrolowanie niewielkich ilości wody.

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

STATUS I STAN

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

POZIOM: 1

UMIEJĘTNOŚCI: 
 Inteligencja: 25
 Siła: 20
 Szybkość: 30
 Obrona: 15
 Moce: 10
Razem: 120 (20 do dowolnego rozdzielenia)

PUNKTY ZDROWIA: 100/100

STAN PSYCHICZNY: ◉◉◉◉◉◉◉◉◉◉

GŁÓD: 5/5

CHOROBA: - 

DOŚWIADCZENIE: 55 pkt

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

INNE

━⋅•⋅•⋅⊰⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅∙∘☽༓☾∘∙⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⋅•⋅⊰⋅•⋅•⋅━

CIEKAWOSTKI:
• Samya czuje się dość niekomfortowo gdy ktoś kogo słabo zna dotyka jej uszu.
• Bransoleta, którą nosi ma dla niej bardzo dużą wartość sentymentalną.

WŁAŚCICIEL: Hw/DG - anako, gmail - ania.anako@gmail.com