:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości
:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022
Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak
~Serdecznie zapraszamy♥~
czwartek, 10 grudnia 2020
Od Renesmee Cd. Capitána
Od Renesmee Cd. Raquel
Od Kuroi Hone- 3 tening szybkości
Najpierw przez jakiś czas szedł szybkim truchtem, a dokładniej od jego jaskini do miejsca niedaleko centrum watahy, dopiero gdy tam doszedł rozpoczął bieg. Najpierw chciał dobiec do morza, a następnie do Haute Forêt, a następnie wrócić do watahy.
By dobiec do morza od centrum watahy potrzebował trochę czasu, gdy był młodszy ten sam dystans przebiegłby może nawet kilka razy szybciej, ale co poradzi. Kuroi zrobił sobie krótką przerwę i ponownie zaczął biec.
Gdy wrócił do swojej jaskini jedynym co chciał zrobić było położenie się.
Od Heshenivv'a Cd. Raquel
- Każdy się czymś różni. Może i mieliśmy podobny charakter, ale on i tak był łagodniejszy ode mnie. Różnił się kolorem futra i nie miał skrzydeł... Wadery mu nie przeszkadzały... - mówiąc to Ivvi wyglądał na smutnego. Raquel wciąż się dziwiła, że ją w ogóle przeprosił. Nie mogła tego zrozumieć. - Istnieją plotki o tym, że kogoś zabił... Ale to głupie plotki!
- Zabił kogoś?
- Jak już mówiłem, to plotki. Wilki wymyślają różne rzeczy.
- Tak samo o tobie.
- Plotki o mnie? - widocznie nie był zadowolony, że plotkuje się na jego temat...
- Tak... O tym, że źle traktujesz samice też słyszałam - alchemiczka spoważniała. Shen podniósł uszy do góry i warknął:
- A słyszałaś taką plotkę o tym, że podobno w nocy zabijam wilczyce?!
- Nie
- Przez to niektórzy... Nie mam co do ciebie o tym mówić! - samiec odszedł smętnie. Zastanawiał się czemu okazał słabość wilczycy. Tak naprawdę to chyba przesadził z tymi plotkami i z żalem. Chyba pierwszy raz w życiu poczuł, iż nie panuje nad emocjami. Nie chciał, by Raquel dowiedziała się, że on jest w stanie płakać. Usiadł na ziemi i spuścił głowę. Zaczął zastanawiać się, co robić. Może zapolować? Opadł na ziemię i dość szybko zasnął.
środa, 9 grudnia 2020
Od Raquel Cd. Kuroi Hone
Tego samica się bała. Że Kuroi pociągnie temat i będzie próbował dowiedzieć się jak najwięcej. Czy mógł coś jej zrobić za samą wiedzę o Żywych Kościach? Czy mógł coś zrobić innym członkom watahy, gdyby dowiedział się prawdy? Raquel nie miała pojęcia, czy Kuroi Hone i Bai Lang wiedzą coś o sobie nawzajem, jednak czarny basior wydawał się zaskoczony, że alchemiczka posiada wiedzę na temat jego watahy. Postanowiła, że nie powie mu całej prawdy, aby ochronić innych. Nerwowo odchrząknęła.
- Cóż... Pochodzę z dalekiego południa, więc nigdy nie widziałam kogoś takie... - urwała i spojrzała na Kuroi. - To znaczy jednego z was. Ale jestem dość oczytana i mam dobrą pamięć. Napotkałam się kiedyś na legendę o Dzikich Kościach...
Kuroi przymrużył oczy. Wilczyca chciałaby w tamtym momencie wiedzieć, czy basior jej uwierzył. W końcu go nie okłamała, zataiła jedynie najistotniejszy fakt. Zanim cokolwiek odpowiedział, Raquel nagle przystanęła i uniosła łapę do góry, zatrzymując Kuroi.
- Zaczekaj. Coś czuję... Dużo małych stworzeń... Nie rozumiem. - wydukała.
- Gdzie? - zainteresował się Hone.
- Na końcu tego korytarza. Nie wiem, czy stoimy przed kryjówką jakiegoś gatunku, czy znajduje się tam wyjście, ale... Nie wiem, czy którakolwiek z tych opcji jest teraz optymistyczna. Nie mam pojęcia, co to za istoty.
Kuroi milczał ze swoją poważną miną.
- Gutou tam jest. - w końcu oznajmił.
Raquel przekrzywiła łeb. Czyżby komunikował się ze swoim towarzyszem w myślach?
- To... Chcesz tam pójść? - zapytała alchemiczka niepewnie. Poczuła, że dreszcz przeszywa ją do szpiku kości.
<Kuroi?>
Od Rodrigo - 7 trening obrony
Było popołudnie, Rodrigo pomagał Raquel w laboratorium w ramach podziękowania za jej wcześniejszą pomoc. Jego siostra pracowała nad jakąś miksturą, której nazwy basior nawet nie potrafił wymówić i służył jej jako pomocnik latający za ziółkami znajdującymi się na półkach jaskini. Po czasie oboje poczuli się głodni.
- Chyba pora na obiad... - powiedziała Raquel.
- Racja - odpowiedział Rodrigo. Chwilę się nad czymś zastanawiał. - Masz ochotę na gryfa?
Alchemiczka posłała mu nierozumiejące spojrzenie.
- Pogięło cię, Rod? Gryfa? Chyba chcesz stracić kończyny... - pokręciła łbem.
- Przemyślałem to. Dzisiaj mój ostatni dzień treningu, chcę się sprawdzić w czymś... Trudniejszym.
- Nie zjem gryfa. - stanowczo powiedziała Raquel. - Popatrz na Halcóna.
Rodrigo spojrzał na smoczego towarzysza siostry. Wydawało się, że w połowie jest gryfem.
- Ehh... Rozumiem, do czego zmierzasz. Ale chcę wybrać się w góry i zawalczyć. Idziesz ze mną? - zapytał.
- Mogę się przejść, ale zapolujemy na coś bardziej... Roślinożernego. - postawiła warunek.
***
Rodzeństwo znajdowało się już w górach, szło spokojnie górską ścieżką. Nie wchodzili zbyt wysoko. W pewnym momencie Raquel odezwała się szeptem:
- Dla twojej informacji: blisko jest stworzenie, które może być gryfem.
Rodrigo zrozumiał przekaz. Wadera wskazała mu, w którą stronę powinien iść. Za skałą rzeczywiście znajdował się młody gryf.
- Według mnie to głupie. - powiedziała cicho wilczyca.
Gryf dosłyszał jej słowa i obrócił się w ich kierunku. Rodrigo szybko schował się za skałą. Stworzenie widziało teraz tylko Raquel. W mgnieniu oka rzuciło się w jej stronę. Starszy brat zablokował ten atak, momentalnie stając przed alchemiczką, tworząc żywą tarczę. Następnie rzucił się na gryfa i rozpoczęła się walka.
- Proszę, nie zabijaj go... - Raquel obserwowała wszystko z pewnej odległości, była przejęta.
Rodrigo zręcznie unikał ciosów przeciwnika. Wszystkie sztuczki związane z obroną udawały mu się. Posłuchał siostry i starał się nie krzywdzić gryfa. W końcu tylko zranił go lekko w bok, stworzenie odleciało, krzycząc.
Dumny strażnik zwrócił się w stronę Raquel.
- Na co ci to było? - zapytała zrezygnowana.
- Przynajmniej teraz wiem, że umiem obronić siebie i innych. - powiedział poważnie.
KONIEC
Trening zaliczony!



Szczeniaki



