Podsłuchiwałeś nas? - zaśmiała się przyjaźnie.
- Nie. Hmm, a usłyszałbym coś ciekawego? – Zbytnio nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź, kontynuował. – Jaką będziesz pełniła rolę w stadzie? – Zapytał, nie ukrywając zaciekawienia.
- Renesmee powiedziała, że mogę zostać sanitariuszką, a więc się zgodziłam.
- Ciekawie, zamierzasz zacząć się do tego przygotowywać czy raczej płynnie zacząć? Pytam, bo znam kilka miejsc z ciekawą i zarazem przydatną roślinnością.
- Nie jestem pewna, ale myślę, że możesz mi je pokazać.
Biały chwile zastopowany zaczął próbować przypomnieć sobie, gdzie położone było to miejsce. Oczy rozlśniły mu się, na znak odpowiednich wspomnień.
- Już wiem. – Powiedział z dozą zadowolenia. – Chodź za mną.
Oboje ruszyli w kierunku lasu na szczycie tutejszego wodospadu. W zasadzie to ruszył Yneryth, gdyż nie wyjawił miejsca, do którego się kierowali. Samiec, prowadząc nową członkinię, nie zapomniał ominąć dość ważnego dla niego terenu. Nie chciał pokazywać innym, że istnieje takie miejsce jak jego polana.
Gdy już dochodzili do lasu, basior zaczął rozglądać się w poszukiwaniu znanego przez niego zioła. Jego wiedza medyczna mijała się z trendami i owocnymi metodami. Mimo wszystko uważał, że jeżeli coś działa, to czemu z tego nie korzystać. Jedyną rzeczą, na którą teraz liczył była dobroć Hattie i to, że nie pozbawi go całej tutejszej użytecznej zieleni. Zmusiłoby go to do udania się znów do jakiejś medyczki, a tego już by nie zdzierżył. Już jeden raz mu wystarczył i prędko nie zamierza tego powtarzać.
- To tutaj. Rośnie tutaj charakterystyczna roślinka. Nie będę kłamał, bo nie mam pojęcia, co to jest. Ktoś pokazał mi jak jej używać, ale nie wspomniał już, jak się zwie.
Hattie?
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 257
Ilość zdobytych PD: 128
Obecny stan: 428
Newsy
:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości
:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022
Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak
~Serdecznie zapraszamy♥~
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Wschód Słońca". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Wschód Słońca". Pokaż wszystkie posty
piątek, 9 września 2022
piątek, 19 sierpnia 2022
Od Hattie c.d. Yneryth'a ~ "Wschód Słońca"
Wadera weszła niepewnym krokiem do jaskini alfy. Niemalże od razu napotkała zaciekawione spojrzenie zielonych oczu na sobie. Hattie zdała sobie sprawę, że przez całą drogę od jeziora, aż tutaj, nawet przez chwilę nie pomyślała o tym, co chciałaby właściwie powiedzieć. Podeszła jeszcze dwa kroki bliżej, stąpając bardzo ostrożnie. Zaczekała, aż o wiele wiosen starsza od niej samica także podejdzie do niej. Bił od niej niezwykły spokój, który otulił Hattie jak mięciutki mech. Mimowolnie, na pyszczek samicy wdarł się delikatny uśmiech.
- Witaj, droga alfo tutejszej watahy. Na imię mam Hattie i zostałam tutaj sprowadzona przez basiora o imieniu Yeneryth. - przedstawiła się. Srebrno-ognista wadera skłoniła serdecznie głowę.
- Miło Cię poznać. Na imię mam Renesmee, co Cię tutaj sprowadza? - zapytała, zerkając za plecy kruczoczarnej, jak gdyby czegoś, bądź kogoś, wypatrywała. „O czymś chyba jeszcze nie wiem?” - pomyślała Hattie, przypominając sobie, że wiele wilków ma magiczne zdolności, o których zapewne nawet nie ma pojęcia. Młoda samica odetchnęła głęboko i szczegółowo wyjaśniła alfie, jak tutaj trafiła oraz czego bardzo by chciała.
- Oczywiście, moja droga, że możesz się u nas zatrzymać. Oczywiście, przez pewien czas będziemy mieli na Ciebie oko. Mam nadzieję, że szybko zaaklimatyzujesz się w naszych szeregach. - uśmiechnęła się. Hattie już polubiła Renesmee. Bardzo ceniła jej pewność siebie oraz opanowanie. „Chyba jest alfą idealną” - pomyślała ciepło Hattie.
Wychodząc z jaskini, kruczoczarna wadera o włos nie dostała zawału, gdy tuż zza ściany wyłonił jej się ciekawski pysk Yeneryth’a. Samiec przez moment wydał się zawstydzony, przez co Hattie przekręciła w bok głową.
- Podsłuchiwałeś nas? - zaśmiała się przyjaźnie.
<Yeneryth? Przepraszam, że musiałeś tak długo czekać! >
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 253
Ilość zdobytych PD: 126
Obecny stan: 126
- Witaj, droga alfo tutejszej watahy. Na imię mam Hattie i zostałam tutaj sprowadzona przez basiora o imieniu Yeneryth. - przedstawiła się. Srebrno-ognista wadera skłoniła serdecznie głowę.
- Miło Cię poznać. Na imię mam Renesmee, co Cię tutaj sprowadza? - zapytała, zerkając za plecy kruczoczarnej, jak gdyby czegoś, bądź kogoś, wypatrywała. „O czymś chyba jeszcze nie wiem?” - pomyślała Hattie, przypominając sobie, że wiele wilków ma magiczne zdolności, o których zapewne nawet nie ma pojęcia. Młoda samica odetchnęła głęboko i szczegółowo wyjaśniła alfie, jak tutaj trafiła oraz czego bardzo by chciała.
- Oczywiście, moja droga, że możesz się u nas zatrzymać. Oczywiście, przez pewien czas będziemy mieli na Ciebie oko. Mam nadzieję, że szybko zaaklimatyzujesz się w naszych szeregach. - uśmiechnęła się. Hattie już polubiła Renesmee. Bardzo ceniła jej pewność siebie oraz opanowanie. „Chyba jest alfą idealną” - pomyślała ciepło Hattie.
Wychodząc z jaskini, kruczoczarna wadera o włos nie dostała zawału, gdy tuż zza ściany wyłonił jej się ciekawski pysk Yeneryth’a. Samiec przez moment wydał się zawstydzony, przez co Hattie przekręciła w bok głową.
- Podsłuchiwałeś nas? - zaśmiała się przyjaźnie.
<Yeneryth? Przepraszam, że musiałeś tak długo czekać! >
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 253
Ilość zdobytych PD: 126
Obecny stan: 126
piątek, 22 lipca 2022
Od Yneryth’a c.d. Hattie ~ Wschód Słońca
- Nie zastanawiał się. – Hmm z tego, co wiem, o ile nie masz żadnych złowieszczych planów, powinno się udać. Z reguły raczej większość zostaję tu na dłużej, ale nie przekonasz się, dopóki nie spróbujesz. – Samiec, wychodząc z jeziora, otrzepał się z wody. – Skoro chcesz tu zostać, powinniśmy się udać do alfy.
Yneryth stanął na brzegu grzbietem skierowanym ku wodzie. Stojąc w bez ruchu, czekał, aż wadera również opuści wodę. Chwilę się zamyślił, niestety, ale nie pozbędzie się problemu związanego z odwiedzeniem centrum watahy. W głowie powoli układał sobie dalszy plan postępowania. Na szczęście większość, którą powinien przedstawić, już wypowiedział. Myśli białego, niczym bumerang odbiły się od granicy świadomości. Lekko się obrócił i zobaczył koło siebie, gotową już do drogi waderę.
- To, jak ruszamy? – Zapytała z podekscytowaniem Hattie.
Pomimo ładnie wybarwionych spojówek basior nieugięcie był sobą. Bez słowa odpowiedzi, ruszył do przodu, w kierunku jaskini Renesmee. Po chwili odpowiedział.
- Niestety nie mamy innego wyjścia, musimy się udać właśnie tam. – Lekko przymknął oczy.
Oboje szli przez znajome dla basiora tereny. Samiec znał okolice jak własną sierść, nie było tu dla niego zagadek. Hattie szła jednak równo za nim, wciąż się rozglądając i obserwując pobliskie otoczenie.
*
Wilki były już prawie w centrum. Kłopotów jednak nie było końca. Basior skrycie liczył, że uda się im przemknąć niezauważonymi. Zadanie to było jednak nie wykonywalne, bez dodatkowej pomocy. Gdyby nie to, że nowa szła tuż za nim. Yneryth pewnie schowałby się pod iluzją i wędrował niespostrzeżony. Myśl o tym, by od razu otwierać swoje karty, przed nowo poznaną wilczycą, zniechęciła go do wzniecenia piasku. Tak jak przewidział, po drodze napotkali kilka członków, z aktywnym trybem porankowym. Żółtookiego i Hattie nie ominęło spotkanie z Noiter’em, jak i Naharysem. Ten pierwszy był żywo zaciekawiony, nowo przybyłą waderą. Chwilę szedł razem z nimi, zadając różne pytania. Rogaczowi udało się wydobyć imię nieznajomej i na tym musiał skończyć, gdyż przypomniał sobie, o czymś, co powinien zrobić. Yneryth’owi od razu ulżyło, gdy zobaczył ściany tej jaskini. Przysiadł na dwóch łapach, naprzeciw wejścia, spoglądając w głąb ciemnej dziury.
- Tam znajdziesz, odpowiedzi na swoje pytania.
Widząc, iż Hattie weszła do jaskini, od razu schował się pod swoją iluzją. Przez chwilę, przez głowę przeszedł mu pomysł, by również wejść do jaskini. Z jego przypuszczeń, pod iluzją byłby nie zauważony, szczególnie z tą ilością światła, która tam występuje. Powstrzymał się jednak, do końca nie będąc pewien, co potrafi alfa. Obszedł się smakiem i czkał na odpowiedni moment. Wiedział, że głupio byłoby zostawić ją na pastwę stada. Nawet jemu samemu, nie do końca by się to nie spodobało. Położył się na trawie, czekając na rozwinięcie sprawy. Może decyzja Renesmee go dziś zaskoczy i będzie musiał dopilnować, aby Hattie już nigdy tu nie trafiła z powrotem. Zmarszczył jednak pysk, wiedząc, że na 99% to się nie wydarzy. A gdybania i marzenia czas pozostawić na inne, jego zdaniem lepsze czasy.
Hattie?
Yneryth stanął na brzegu grzbietem skierowanym ku wodzie. Stojąc w bez ruchu, czekał, aż wadera również opuści wodę. Chwilę się zamyślił, niestety, ale nie pozbędzie się problemu związanego z odwiedzeniem centrum watahy. W głowie powoli układał sobie dalszy plan postępowania. Na szczęście większość, którą powinien przedstawić, już wypowiedział. Myśli białego, niczym bumerang odbiły się od granicy świadomości. Lekko się obrócił i zobaczył koło siebie, gotową już do drogi waderę.
- To, jak ruszamy? – Zapytała z podekscytowaniem Hattie.
Pomimo ładnie wybarwionych spojówek basior nieugięcie był sobą. Bez słowa odpowiedzi, ruszył do przodu, w kierunku jaskini Renesmee. Po chwili odpowiedział.
- Niestety nie mamy innego wyjścia, musimy się udać właśnie tam. – Lekko przymknął oczy.
Oboje szli przez znajome dla basiora tereny. Samiec znał okolice jak własną sierść, nie było tu dla niego zagadek. Hattie szła jednak równo za nim, wciąż się rozglądając i obserwując pobliskie otoczenie.
*
Wilki były już prawie w centrum. Kłopotów jednak nie było końca. Basior skrycie liczył, że uda się im przemknąć niezauważonymi. Zadanie to było jednak nie wykonywalne, bez dodatkowej pomocy. Gdyby nie to, że nowa szła tuż za nim. Yneryth pewnie schowałby się pod iluzją i wędrował niespostrzeżony. Myśl o tym, by od razu otwierać swoje karty, przed nowo poznaną wilczycą, zniechęciła go do wzniecenia piasku. Tak jak przewidział, po drodze napotkali kilka członków, z aktywnym trybem porankowym. Żółtookiego i Hattie nie ominęło spotkanie z Noiter’em, jak i Naharysem. Ten pierwszy był żywo zaciekawiony, nowo przybyłą waderą. Chwilę szedł razem z nimi, zadając różne pytania. Rogaczowi udało się wydobyć imię nieznajomej i na tym musiał skończyć, gdyż przypomniał sobie, o czymś, co powinien zrobić. Yneryth’owi od razu ulżyło, gdy zobaczył ściany tej jaskini. Przysiadł na dwóch łapach, naprzeciw wejścia, spoglądając w głąb ciemnej dziury.
- Tam znajdziesz, odpowiedzi na swoje pytania.
Widząc, iż Hattie weszła do jaskini, od razu schował się pod swoją iluzją. Przez chwilę, przez głowę przeszedł mu pomysł, by również wejść do jaskini. Z jego przypuszczeń, pod iluzją byłby nie zauważony, szczególnie z tą ilością światła, która tam występuje. Powstrzymał się jednak, do końca nie będąc pewien, co potrafi alfa. Obszedł się smakiem i czkał na odpowiedni moment. Wiedział, że głupio byłoby zostawić ją na pastwę stada. Nawet jemu samemu, nie do końca by się to nie spodobało. Położył się na trawie, czekając na rozwinięcie sprawy. Może decyzja Renesmee go dziś zaskoczy i będzie musiał dopilnować, aby Hattie już nigdy tu nie trafiła z powrotem. Zmarszczył jednak pysk, wiedząc, że na 99% to się nie wydarzy. A gdybania i marzenia czas pozostawić na inne, jego zdaniem lepsze czasy.
Hattie?
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 473
Ilość zdobytych PD: 236
Obecny stan: 1222
Ilość napisanych słów: 473
Ilość zdobytych PD: 236
Obecny stan: 1222
środa, 20 lipca 2022
Od Hattie c.d. Yneryth'a ~ "Wschód Słońca"
Na pysku Hattie malował się szeroki uśmiech. Przytaknęła na pytanie, które zadał Yneryth i ruszyła pewnym krokiem za basiorem. Przysiadła na brzegu jeziora, podczas gdy samiec o białym (choć aktualnie nieco brązowym i szarawym od błota) futrze wszedł po brzuch do wody. Wilk rozpoczął spokojną kąpiel, dając Hattie znak głową, że może zacząć historie. Wadera umościła się wygodnie, po czym streściła, kim właściwie mniej więcej jest. Yneryth za opowiedział jej o Watasze Renaissance, na której terenie, jak się okazało, Hattie przypadkiem wkroczyła. Dowiedziała się także, że znajdują się aktualnie przy jeziorze Lac de Cristal, którego woda, prawdopodobnie mająca właściwości lecznicze, zachwyciła waderę.
- Życie samotniczki zbyt mocno mnie już przytłaczało. Ciągła wędrówka nie jest dla mnie ulubionym zajęciem. Chciałabym w końcu przynależeć do stada i poznać inne wilki! - westchnęła głęboko kruczoczarna samica.
- Podczas wędrowania przez połowę świata nie poznałaś wielu wilków? Wydawałoby się inaczej. - stwierdził basior, przyglądając się uważnie waderze. Kończył już swoją kąpiel i Hattie zastanawiała się, czy nie byłoby przyjemnie też wskoczyć do jeziora, szczególnie że słońce zaczynało już nieźle grzać po jej czarnych plecach.
- W zasadzie to nie. Zazwyczaj, gdy natrafiałyśmy z matką na trop innego wilka, była to cała wataha. A moja rodzicielka... - Hattie przewróciła oczami, wstając i powolnym krokiem zanurzając się w wodzie. - Raczej nie chciała bezpośredniej konfrontacji z innymi wilkami. Pojedyncze osobniki, jakie miały przyjemność pojawić się na naszej drodze to były zwykle o wiele starsze ode mnie wilki.
Hattie zatrzymała się w półkroku i delikatnie posmutniała. Gdy się rozejrzała, zauważyła, że Yneryth rzuca jej przenikliwe spojrzenie. Wadera od razu się potrząsnęła głową, jakby chciała wyrzucić z niej wszystkie negatywne myśli. Spojrzała z determinacją i iskrą ekscytacji prosto w oczy basiora.
- Powiedz mi, Yneryth'u, czy myślisz, że wasza Alfa rozpatrzyłaby pozytywnie moją prośbę o dołączenie w szeregi watahy? - wyrzuciła na jednym oddechu. Z podekscytowania delikatnie zaczęły jej drzeć łapy.
< Yneryth? Brudna robota dla Ciebie xD >
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 305
Ilość zdobytych PD: 152
Obecny stan: 328
- Życie samotniczki zbyt mocno mnie już przytłaczało. Ciągła wędrówka nie jest dla mnie ulubionym zajęciem. Chciałabym w końcu przynależeć do stada i poznać inne wilki! - westchnęła głęboko kruczoczarna samica.
- Podczas wędrowania przez połowę świata nie poznałaś wielu wilków? Wydawałoby się inaczej. - stwierdził basior, przyglądając się uważnie waderze. Kończył już swoją kąpiel i Hattie zastanawiała się, czy nie byłoby przyjemnie też wskoczyć do jeziora, szczególnie że słońce zaczynało już nieźle grzać po jej czarnych plecach.
- W zasadzie to nie. Zazwyczaj, gdy natrafiałyśmy z matką na trop innego wilka, była to cała wataha. A moja rodzicielka... - Hattie przewróciła oczami, wstając i powolnym krokiem zanurzając się w wodzie. - Raczej nie chciała bezpośredniej konfrontacji z innymi wilkami. Pojedyncze osobniki, jakie miały przyjemność pojawić się na naszej drodze to były zwykle o wiele starsze ode mnie wilki.
Hattie zatrzymała się w półkroku i delikatnie posmutniała. Gdy się rozejrzała, zauważyła, że Yneryth rzuca jej przenikliwe spojrzenie. Wadera od razu się potrząsnęła głową, jakby chciała wyrzucić z niej wszystkie negatywne myśli. Spojrzała z determinacją i iskrą ekscytacji prosto w oczy basiora.
- Powiedz mi, Yneryth'u, czy myślisz, że wasza Alfa rozpatrzyłaby pozytywnie moją prośbę o dołączenie w szeregi watahy? - wyrzuciła na jednym oddechu. Z podekscytowania delikatnie zaczęły jej drzeć łapy.
< Yneryth? Brudna robota dla Ciebie xD >
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 305
Ilość zdobytych PD: 152
Obecny stan: 328
niedziela, 17 lipca 2022
Od Yneryth’a c.d. Hattie ~ ,,Wschód słońca”
Słońce powoli wstawało. Normalnie biały spoczywałby w swoim azylu, niestety było inaczej. Yneryth tak jak zwykle już, został obudzony i ,,obowiązkowo” zaciągnięty na trening. Całych tych zbędnych dla niego ćwiczeń, miał już po dziurki w nosie. Towarzyszące towarzystwo innych wcale nie napawało go optymizmem. Nie cierpiał robić czegoś rutynowego. Szlak go trafiał, gdy znów i znów użerał się z placem. Brakowało mu starych samotnych dni. Życie w stadzie miało jednak jakieś plusy. Może trening był irytujący, ale opcja poznawania zdolności innych znaczenie go rozpalała. Dzisiejszy dzień jednak nie był tak owocny. Przez nieuwagę, samiec wpadł w błotną kałużę. Biała sierść gwałtownie zmieniła swoje ubarwienie. Zdawać by się mogło, że Yneryth dorobił się własnego i neutralnego kamuflażu. Samcowi wcale jednak nie było do śmiechu. Cały upaprany w błocie, bez słowa opuścił towarzystwo, by udać się do najbliższego jeziora. Idąc, pokryty powoli zastygającą cieczą, coraz bardziej się irytował. Czując powoli przystygająca do futra substancje, otrzepał się szybkim ruchem. Błoto w dwóch wachlarzach rozsunęło się po powietrzu, układając się na trawie w prawie dwa kręgi. Z zaciśniętymi zębami, ruszył dalej. Kroki żółtookiego były dość szybkie. Wilka dalej szedł, lecz w dość przyspieszonym tempie. Pod nosem mówił do siebie, a raczej wylewał z siebie swój gniew. Po jakimś czasie przystanął. Z początku stanął w miejscu, ponieważ czuł, jak ciecz zsuwa się mu po ogonie. Z obrzydzeniem, wychylił ogon, tak by nie dotykał on tułowia. Od razu po tym, wrócił głową ku wodzie. Obracając pysk, poczuł dziwny zapach. Nos basiora gwałtownie i naturalnie podniósł się do nieba. Woń, która unosiła się w powietrzu, był inna niż znane przez niego do tej pory. Z fascynacją, postanowił, odłożyć kąpiel na późniejszy termin. Yneryth podążał za zapachem, zamyślony tym, co mogło go wywołać. Idąc wzdłuż smugi zapachowej, zszedł z obranego kursu. Basior czuł, jak zapach rośnie w siłę, co jedno znaczne było, z tym że zbliżał się do nieznajomego celu. Biały myślał, że na końcu spotka coś bardziej nieżywego. Zdziwienie w jego oczach musiało być gromkie. Gdy był już tuż na miejscu. Omal nie wpadł na obcą waderę, tak przynajmniej obstawiał. Może, znów przegapił fakt, że ma nowego członka. Samica od razu po zbyt bliskim kontakcie usiadła. Yneryth zadziwiony całą tą sytuacją nie wiedział jak zareagować.
- Cześć! – Uśmiechnęła się.
Yneryth chcąc przemówić, otworzył lekko pysk, lecz nie zdążył odpowiedzieć. Tę chwilę konsternacji, przeznaczył na przeanalizowaniu wyglądu wadery. Samica miała czarną sierść. Uszy od środka posiadały fioletowe ubarwienie. Tułów nieznajomej kończyły specyficzne szare łaty. Basior jednak najbardziej zwrócił uwagę na coś innego. Fakt, że stali ze sobą nos w nos, pozwolił mu przyjrzeć się jej oczom. Takich jeszcze nie widział u nikogo, miała one oczy w kolorze lawendy. Zdawać by się mogło, że kolor jej oczu zafascynował basiora.
- Nazywam się Hattie i naprawdę nie chciałam wtargnąć na Twój teren, ale nawet nie wiesz, jak się cieszę, że mogłam cię spotkać! Witaj!
- Yyy… Witaj! Miło mi cię poznać Hattie. – Stwierdził, że chyba może sobie pozwolić, aby ominąć nudną gadaninę i formułkę dotyczącą watahy. – Inni mówią mi Yneryth. Nie masz za co przepraszać. – W tym momencie samiec przypomniał sobie, jak wygląda, a przez głowę zaczęło przepływać tysiące myśli. Zmieszany jeszcze bardziej, nie wiedział jak wybrnąć z takiej sytuacji. Chyba nie miał zbytnio innej opcji niż w to brnąć. – Chętnie z tobą jeszcze porozmawiam, ale muszę udać się do jeziorka, w celu pozbycia się tego czegoś, co mnie pokrywa. – Z bólem lekko się zatrząsnął. – Umm… Może chciałabyś opowiedzieć, jak się tu znalazłaś? – Powiedział, powoli ruszając do tafli wody.
Hattie?
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 576
Ilość zdobytych PD: 288
Obecny stan: 986
- Cześć! – Uśmiechnęła się.
Yneryth chcąc przemówić, otworzył lekko pysk, lecz nie zdążył odpowiedzieć. Tę chwilę konsternacji, przeznaczył na przeanalizowaniu wyglądu wadery. Samica miała czarną sierść. Uszy od środka posiadały fioletowe ubarwienie. Tułów nieznajomej kończyły specyficzne szare łaty. Basior jednak najbardziej zwrócił uwagę na coś innego. Fakt, że stali ze sobą nos w nos, pozwolił mu przyjrzeć się jej oczom. Takich jeszcze nie widział u nikogo, miała one oczy w kolorze lawendy. Zdawać by się mogło, że kolor jej oczu zafascynował basiora.
- Nazywam się Hattie i naprawdę nie chciałam wtargnąć na Twój teren, ale nawet nie wiesz, jak się cieszę, że mogłam cię spotkać! Witaj!
- Yyy… Witaj! Miło mi cię poznać Hattie. – Stwierdził, że chyba może sobie pozwolić, aby ominąć nudną gadaninę i formułkę dotyczącą watahy. – Inni mówią mi Yneryth. Nie masz za co przepraszać. – W tym momencie samiec przypomniał sobie, jak wygląda, a przez głowę zaczęło przepływać tysiące myśli. Zmieszany jeszcze bardziej, nie wiedział jak wybrnąć z takiej sytuacji. Chyba nie miał zbytnio innej opcji niż w to brnąć. – Chętnie z tobą jeszcze porozmawiam, ale muszę udać się do jeziorka, w celu pozbycia się tego czegoś, co mnie pokrywa. – Z bólem lekko się zatrząsnął. – Umm… Może chciałabyś opowiedzieć, jak się tu znalazłaś? – Powiedział, powoli ruszając do tafli wody.
Hattie?
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 576
Ilość zdobytych PD: 288
Obecny stan: 986
poniedziałek, 11 lipca 2022
Od Hattie do Kogoś ~ „Wschód Słońca”
Pierwsze promienie porannego słońca oświetlały górskie szczyty, gdy młoda, kruczoczarna wadera przysiadła na brzegu ogromnego, krystalicznie czystego jeziora. W spokojnej tafli wody odbijał się malowniczy, różowy wschód, zwiastując kolejny ciepły dzień. Hattie ziewnęła przeciągłe, po czym spojrzała na własne odbicie w delikatnie kołyszącej się wodzie. Uśmiechnęła się, jakby chcąc dodać samej sobie otuchy.
- Witaj. Znowu tylko Ty i ja, tak? - westchnęła, a następnie napiła się ostrożnie wciąż chłodnej po nocy wody. Gdy spojrzała po raz kolejny na swoje odbicie, tym razem naruszone i rozmazujące się na liczne kierunki, zaśmiała się. - Piękna jak zwykle.
Wadera wstała, przeciągnęła się i gdy już miała ponownie ruszyć w nudzącą ją od tygodni wędrówkę, usłyszała czyjś głos, dobry kawałek drogi od siebie. Natychmiast rozejrzała się w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca, skąd mogłaby w ukryciu przyjrzeć się nadchodzącemu wilkowi. Kilkoma szybkimi susami, Hattie znalazła się w sporej szczelinie górskiej, do której idealnie mieścił się jeden nie za duży wilk.
Nieznajomy zbliżał się do jeziora dość szybkim krokiem, a wadera mogła już powoli zacząć dostrzegać szczegóły w wyglądzie obcego. „Przynajmniej nie jestem jedyna, która gada do siebie” - pomyślała z uśmiechem. Nagle nieznajomy wilk uniósł czujnie głowę, węsząc w powietrzu. Rozejrzał się w każdą możliwą stronę, po czym z wyprostowanym ogonem ruszył za zapachem młodej wadery. Przez moment Hattie zrobiło się gorąco. „Czy ja weszłam na jego terytorium? Co, jeżeli nie będzie przyjaźnie nastawiony?” - myśli przepływały przez głowę wadery szybciej niż woda w wodospadzie. Zdała sobie sprawę, że znajduje się w pułapce, z której nie ma żadnej drogi ucieczki. Wadera postanowiła więc, że musi improwizować. Pewnym siebie krokiem wyszła ze swojej kryjówki, omal nie wpadając na nieznajomego. Z wrażenia wadera usiadła. Dwa wilki stały ze sobą nos w nos.
- Cześć! - samica uśmiechnęła się niezręcznie, by w jakiś sposób nieco zmienić tę napiętą atmosferę. Nieznajomy wilk otworzył pysk w zdziwieniu, ale nim zdążył odpowiedzieć, młoda wadera kontynuowała swoją wypowiedź. Z powodu podekscytowania spotkaniem się z nieznajomym, z pyska nie schodził jej uśmiech, o czym chyba nie do końca wiedziała. - Nazywam się Hattie i naprawdę nie chciałam wtargnąć na Twój teren, ale nawet nie wiesz, jak się cieszę, że mogłam cię spotkać! Witaj!
Zdziwiony nieznajomy? :>
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 352
Ilość zdobytych PD: 176
Obecny stan: 176
- Witaj. Znowu tylko Ty i ja, tak? - westchnęła, a następnie napiła się ostrożnie wciąż chłodnej po nocy wody. Gdy spojrzała po raz kolejny na swoje odbicie, tym razem naruszone i rozmazujące się na liczne kierunki, zaśmiała się. - Piękna jak zwykle.
Wadera wstała, przeciągnęła się i gdy już miała ponownie ruszyć w nudzącą ją od tygodni wędrówkę, usłyszała czyjś głos, dobry kawałek drogi od siebie. Natychmiast rozejrzała się w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca, skąd mogłaby w ukryciu przyjrzeć się nadchodzącemu wilkowi. Kilkoma szybkimi susami, Hattie znalazła się w sporej szczelinie górskiej, do której idealnie mieścił się jeden nie za duży wilk.
Nieznajomy zbliżał się do jeziora dość szybkim krokiem, a wadera mogła już powoli zacząć dostrzegać szczegóły w wyglądzie obcego. „Przynajmniej nie jestem jedyna, która gada do siebie” - pomyślała z uśmiechem. Nagle nieznajomy wilk uniósł czujnie głowę, węsząc w powietrzu. Rozejrzał się w każdą możliwą stronę, po czym z wyprostowanym ogonem ruszył za zapachem młodej wadery. Przez moment Hattie zrobiło się gorąco. „Czy ja weszłam na jego terytorium? Co, jeżeli nie będzie przyjaźnie nastawiony?” - myśli przepływały przez głowę wadery szybciej niż woda w wodospadzie. Zdała sobie sprawę, że znajduje się w pułapce, z której nie ma żadnej drogi ucieczki. Wadera postanowiła więc, że musi improwizować. Pewnym siebie krokiem wyszła ze swojej kryjówki, omal nie wpadając na nieznajomego. Z wrażenia wadera usiadła. Dwa wilki stały ze sobą nos w nos.
- Cześć! - samica uśmiechnęła się niezręcznie, by w jakiś sposób nieco zmienić tę napiętą atmosferę. Nieznajomy wilk otworzył pysk w zdziwieniu, ale nim zdążył odpowiedzieć, młoda wadera kontynuowała swoją wypowiedź. Z powodu podekscytowania spotkaniem się z nieznajomym, z pyska nie schodził jej uśmiech, o czym chyba nie do końca wiedziała. - Nazywam się Hattie i naprawdę nie chciałam wtargnąć na Twój teren, ale nawet nie wiesz, jak się cieszę, że mogłam cię spotkać! Witaj!
Zdziwiony nieznajomy? :>
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 352
Ilość zdobytych PD: 176
Obecny stan: 176
Subskrybuj:
Posty (Atom)



Szczeniaki