:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości
:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022
Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak
~Serdecznie zapraszamy♥~
czwartek, 2 czerwca 2022
Event Wielkanocny ~ Część artystyczna
środa, 25 maja 2022
Od Cian'a: Quest X ~ Halucynacje
[UWAGA — tekst zawiera sceny zawierające lekkie gore]
Młodego wilka obudził chłodny wiatr mierzwiący jego futro. Chwila? Wiatr?? Samiec podniósł się gwałtownie, rozglądając się. No to zdecydowanie nie była jego jaskinia. Cian zaczął węszyć i próbować znaleźć jakikolwiek punkt pomagający mu zlokalizować swoje położenie. Czy to był jakiś żart, o którym nie wiedział? Może zawsze tak robili z nowymi członkami watahy? Jednak nie pasowało mu, że nie czuł w pobliżu zapachu nikogo, nie licząc swojego własnego. Westchnął głośno.
– Ale zabawne, haha, ile wy macie lat, żeby coś takiego robić? – Zawołał głośno przed siebie w przestrzeń, jednak odpowiedziało mu tylko jego własne echo.
– Świetnie – mruknął pod nosem, mając zamiar sam znaleźć żartownisiów, którzy postanowili sobie zażartować jego kosztem, gdy nagle usłyszał coś, co brzmiało jak wołanie.
"Tutaj!" "Hej ty!"
Doskonale słyszał wołanie i był pewien, że było one skierowane do niego, jednak wydawało się dochodzić ze wszystkich kierunków naraz. Nie wiedząc za bardzo co zrobić, po prostu ruszył przed siebie coraz bardziej przekonany, że to może jednak nie żart.
– Może to sen? – Powiedział sam do siebie, obserwując otoczenie dalej, szukając jakichś znajomych punktów, jednak cały las, w jakim się znajdował, wydawał się pachnieć i wyglądać absolutnie tak samo. Jakby był złożony tylko z jednej rośliny każdego rodzaju skopiowanych i ustawionych w różnych pozycjach. Jednak nagle jedna z roślin zwróciła jego uwagę, wyróżniając się wśród klonów. Postanowił sprawdzić, co było nie tak, z tą rośliną i zaczął podchodzić coraz bliżej, gdy nagle w coś uderzył. A raczej kogoś? Czemu wcześniej nikogo nie zauważył ani nie wyczuł?
Cian podniósł głowę, a jego oczom ukazał się samiec o mocno ubarwionym futrze i okazałym porożu. CHWILA, przecież to on sam tylko w jego prawdziwej postaci? Okay to nie było normalne i zdecydowanie zbyt psychodeliczne na żart.
– Co do…! – zawołał wilk, przy okazji gwałtownie się cofając i aż z wrażenia przysiadając na tylnych łapach. Cian pokręcił szybko głową, spodziewając się, że jego własna kopia zaraz zniknie, jednak gdy skupił ponownie wzrok na tym, co było przed nim, jego sobowtór dalej tam był, uważnie mu się przyglądając. Sobowtór nachylił się w kierunku siedzącego samca i tylko przekręcił głowę na bok, gdy nagle Cian poczuł silny ból w lewej, tylnej łapie i syknął głośno. Musiał w coś uderzyć podczas jego gwałtownego siadu.
– Boli? – Mógł przysiąc, że dźwięk dochodził od jego sobowtóra, jednak skopiowany wilk nawet nie otworzył pyska, cały czas wpatrując się w niego, jakby mógł wywiercić w nim dziurę wzrokiem.
– Są rzeczy, które bolą bardziej – Usłyszał tym razem o wiele wyraźniej, bo tym razem jego sobowtór mówił już normalnie. Jednak po skończeniu zdania, wilk przechylił głowę pod nienaturalnym kontem i został z otwartym pyskiem, ukazując, że cały jego pysk jest korzeniami. Praktycznie w tym samym czasie wygląd sobowtóra zaczął się zmieniać. Jednak w bardzo groteskowy sposób. Wydawało się, że futro wraz ze skórą wręcz spływało po ciele stworzenia, po chwili zaczynając ukazywać mięśnie oraz ścięgna. Po chwili dało się słyszeć dziwne chrupanie, jakby kości stworzenia się przesuwały, oraz wydawało się, jakby robił się coraz mniejszy, a po chwili cielsko stworzenia było już nie tylko pozbawione futra, ale również i całej reszty tkanek pozostawiając sam szkielet, wyglądający na taki należący do szczeniaka. Cian nie był w stanie się ruszyć i ze strachem patrzył na ten dziwny twór, gdy nagle na szkielecie jak przypuszczał szczeniaka, zaczęły rosnąć niewielkie białe kwiaty oraz zielone, gładkie liście. I dokładnie w tym momencie połączył kropki. Samiec z przerażeniem odskoczył do tyłu jak oparzony.
– To nie była moja wina! Chciałem tylko pomóc! – Zawołał, a szkielet nawet się nie ruszył, cały czas wpatrując się w Cian’a swoimi teraz już pustymi oczodołami. Młody samiec dalej w absolutnym szoku już stojąc twardo na łapach, zerwał się do ucieczki. W tym momencie nie obchodziło go, gdzie pobiegnie. Byle przed siebie i byle jak najdalej od tego.
– Cúán! – Na dźwięk swojego imienia, tego prawdziwego, samiec zatrzymał się jak wryty i odwrócił, zatrzymując się ponownie sparaliżowany strachem, a drobny szkielet zaczął powoli iść w jego kierunku. Jednak gdy w końcu mu się to udało, przestał on, wydawać mu się aż tak przerażający – Ja…w-wiem – powiedział szkieletowy szczeniak, siadając blisko obok dorosłego wilka, i kuląc się w taki sposób, że patrzył w tym samym kierunku co Cian.
– Nie lubię wron – powiedział, podnosząc głowę w górę jakby, obserwując ptaki, które tylko on widział – Cały czas mnie obserwują – dodał smutnym i przestraszonym głosem. Starszy wilk nie wiedział, co ma zrobić, nie był już aż tak przerażony, może tak naprawdę od samego początku to nie był strach? Doskonale wiedział kim, był ten szczeniak, co to były na początku za korzenie, jakie obrastają go rośliny i o czym właśnie mówił. Wrony go obserwują? Zaśmiał się gorzko w duchu. Kulczyba wronie oko. Liczył, że już nigdy nie będzie musiał nawet myśleć o tej przeklętej roślinie, gdyby tylko wtedy sam nie był wtedy dzieciakiem i więcej wiedział…
– Przepraszam – wydusił w końcu z siebie jakieś słowa Cian, kładąc po sobie płasko uszy, przy okazji też niwelując własną iluzję i będąc już w swojej oryginalnej postaci. Na jego słowa szkielet odwrócił głowę w jego kierunku, a wtedy obraz przed oczami starszego wilka zaczął się rozmazywać, aby po chwili uformować całkiem inny widok niż ten przed chwilą. Przed samcem ukazało się wspomnienie, o którym najchętniej by zapomniał. Bardzo starał się zepchnąć je w najdalsze fragmenty pamięci, jednak teraz wróciło żywsze niż kiedykolwiek.
Widział w nim jak dwa szczeniaki, radośnie się bawią, przebiegając po zawieszonym nad dwoma niezbyt wysokimi urwiskami pniem, gdy nagle jeden z nich ześlizguje się z pnia i spada. Po chwili drugi ze szczeniaków woła do swojego przyjaciela, który na szczęście mu odpowiada, a zaraz potem próbuje tam zejść, jednak podczas swojego zejścia potyka się i sam sturla się na samo dno do swojego kolegi. Pierwszy ze szczeniaków, który spadł, nie ma na sobie żadnych większych obrażeń, jedynie ułamany fragment poroża, jednak drugi z nich miał duże rozcięcie na tylnej łapie.
Cian cicho wzdycha, widząc ten obraz, zawsze uważał, że miał wtedy o wiele za dużo szczęścia, żałował, że ich role nie były odwrócone.
Po chwili obraz znowu się rozmywa, pokazując ponownie parę szczeniaków, lecz tym razem w nocy, które nie mogły wydostać się z kanionu, do którego wpadły, a mniejszy z nich widocznie miał coraz większe problemy z poruszaniem się oraz widocznie zaczął coraz bardziej słabnąć. Cian doskonale wiedział, co będzie na kolejnym obrazie, zamknął oczy, nie chcąc ponownie widzieć tego samego. Położył się na ziemi, zakrywając łapami swój pysk i czując jakby ziemia, wirowała pod jego łapami. Po tym leżał jakiś czas w bezruchu, ale później już zupełnie nic się nie działo. Postanowił więc, że otworzy oczy i — był znowu w lesie, który już zdążył poznać. Tereny watahy. Dalej będąc w szoku, rozejrzał się, aż jego wzrok nie zatrzymał się na dziwnej roślinie, którą zauważył też, zanim spotkał swojego ”sobowtóra”. W tym momencie do niego dotarło.
– Halucynacje – skomentował na głos, po czym odsunął się od rośliny. Z jednej strony cieszył się, że nic co się stało nie było naprawdę, ale z drugiej czuł dalej lekki ból w swojej
tylnej łapie. Zignorował go jednak i ruszył dość szybko w kierunku obozu, aby powiadomić innych, aby uważali na tę roślinę i lepiej jej nie dotykali. Jednak miał zamiar oszczędzić szczegółów czemu.
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 1187
Ilość zdobytych PD: 593 + 5% (30 PD) za długość powyżej 1000 słów
Nagrody za Quest: 450 PD +5 pkt siły, +4pkt sprytu, +2 pkt obrona
Obecny stan: 1416
Od Cian'a c.d Belief ~ Zapoznanie
– Na jakiś czas? – zapytała Belief, powtarzając słowa po samcu. – Czyli nie masz zamiaru zostawać na stałe?
– Raczej, nie, planuje jak najwięcej pozwiedzać, zatrzymać się na jakiś czas tu i ówdzie, ale kto wie, może zmienię plany? – powiedział, przekręcając lekko głowę, co można by uznać za wilczą wersję wzruszania ramionami. Przez jakiś czas później oba wilki szły w dość niezbyt komfortowej z pewnością dla obojga ciszy. Cian większość drogi przed siebie starał się jednak po prostu zapamiętać charakterystyczne punkty, zapachy, konkretne wydeptane miejsca, bo co by nie mówić, może i był w połowie wilkiem, ale druga połowa niezbyt była przystosowana do podróży, ba mówiąc więcej, samiec miał absolutnie okropną orientację w terenie. Mimo to uwielbił zapuszczać się dalej, niż powinien, a później kombinować jak wrócić, jednak nie miał na razie zamiaru przekazywać tej informacji swojej nowej towarzyszce podróży. Tak naprawdę to wydawała mu się miła, jednak niezbyt wiedział, o czym ma z nią rozmawiać, co by nie mówić, w prawdzie to do tej pory nie spotkał za dużo wilków chcących z nim po prostu porozmawiać.
Gdy mijali niewielką kępę roślin, które wydawało mu się, że dobrze znał, zatrzymał się, aby przyjrzeć się ziołom, na co Belief również się zatrzymała, spoglądając zza ramienia drugiego wilka, co tak zwróciło jego uwagę.
– Wiesz co to za rośliny? – zapytała, obchodząc drugiego wilka i stając obok niego i również się pochylając, na co drugi wilk przytaknął głową.
– Mhm, tam skąd pochodzę, stosowano ich jako leków przeciwbólowych, dobrze, że akurat je zauważyłem, warto będzie zapamiętać, że tu rosną. Mogą się kiedyś przydać.
– Leków? Tak w sumie to, czym się tu będziesz u nas zajmować? - zapytała, przechylając lekko głowę na bok. - Byłam pewna, że już mamy dostateczną ilość medyków jak na ilość wilków w stadzie. - dodała po chwili, na co Cian podniósł głowę i po chwili zaczęli dalej iść we wcześniej obranym przez siebie kierunku.
– Coś w stylu medyka, ale bardziej w terenie, ratownik medyczny – odpowiedział po chwili, na co na pysku Belief pojawił się rozbawiony wyraz.
– No patrz! W takim razie będziemy razem pracować, jestem sanitariuszką!
– Samica zaśmiała się, zauważając, jaki to był śmieszny zbieg okoliczności, że akurat tego wilka musiała oprowadzić. Cian również się zaśmiał i po chwili zaczęli dyskutować na tematy związane właśnie z funkcjami, które przez siebie obrali. Po drodze wyszło również, że Cian zajmował się badaniem roślin, a Belief oprócz bycia sanitariuszką była też posłańcem. Im dalej szli, tym słońce zaczęło być coraz wyżej na niebie oraz powoli zaczynało się rozpogadzać. Przy okazji też przez ożywioną rozmowę samiec przestał na chwilę obserwować otoczenie dookoła i już zdążył stracić rachubę, gdzie w sumie jest. Liczył trochę po cichu, że Belief ma lepszą orientację w terenie niż on. Po kolejnej chwili marszu usłyszeli ciche szumienie wody w oddali.
– Widziałem, że w centrum obozu watahy jest wodospad i gdzieś po drodze chyba słyszałem jakieś jezioro. Dużo tu takich zbiorników? – zapytał samicy, nastawiając uszy, próbując ustalić, z jakiego konkretnie kierunku dochodził szum.
– Z tego, co wiem, trochę ich jest, ale sama jeszcze nie widziałam większości – powiedziała, również obracając uszy, próbując ustalić źródło dźwięku, a po chwili z wyraźnym pozytywnym skutkiem kierując się tam, na co Cian zrobił to samo. Przez chwilę oba wilki musiały przedzierać się przez gęste zarośla, przy czym byli już pewni, że zbliżają się do wody, bo szum stawał się coraz głośniejszy. Gdy w końcu wyszli z krzaków, odrobinę podrapani przez co ostrzejszą gałązkę przed nimi ukazało się średniej wielkości jezioro porośnięte gęsto z praktycznie każdej strony przez wysokie krzaki oraz wierzby. Na wodzie było widać dużo dopiero co otwierających się różowych kwiatów lilii wodnych oraz dzięki dużej przejrzystości wody pływające w niej ryby.
– W sumie niedługo słońce będzie już całkiem wysoko, co powiesz na przerwę na śniadanie? – zapytał z lekkim rozbawieniem w głosie Cian, spoglądając na ryby, a potem na Belief.
Belief?
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 687
Ilość zdobytych PD: 343 PD
Obecny stan: 343 PD
poniedziałek, 23 maja 2022
Płeć: Basior | Wiek: 2 lata | Rasa: Wilko-smok |
Ranga: Delta | Poziom: 1 (2066/3000 PD) | Stanowisko: Botanik | Ratownik medyczny
Właściciel: [GM] juliagaw1120p3@gmail.com + discord: RaylaRosera#7337
Autor: RaylaRosera aka me



Szczeniaki

