Newsy



:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości

:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022

Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak

~Serdecznie zapraszamy♥~

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niko. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 lipca 2022

Od Niko c.d. Sininen ~ "Piórka"

 "Czas opowiadania dzieje się podczas szczenięcych lat"

Niko przez chwilę spoglądał nieśmiało za odchodzącą waderą i jej opiekunem. W duchu miał nadzieję, że to nie ich ostatnie spotkanie i naprawdę będzie miał jeszcze okazję, by pobawić się z nowo poznaną. Co prawda nie wiedział jeszcze, jak dokładniej mogą się wspólnie bawić, ale na pewno postara się, by było to coś naprawdę wyjątkowego i fajnego. Wrócił do swojej opiekunki, gdy tylko zniknęli mu z pola widzenia. Rene uśmiechała się do niego delikatnie, a on pokrył się lekkim rumieńcem, którego z pewnością nie było widać, lecz można było śmiało odczytać z ruchów i mimiki pyszczka.
- Cieszę się, że udało ci się poznać nową przyjaciółkę. - powiedziała samica, kładąc się na ziemi. Niko usiadł przed nią, by móc patrzeć w jej oczy podczas rozmowy.
- Ja również bardzo się cieszę. - odparł z uśmiechem, a jego ogonek zaczął delikatnie poruszać się na boki. - Mam nadzieję, że jej tata zgodzi się na wspólną zabawę. - powiedział wesoło.
- Jestem tego pewna. - powiedziała alfa z uśmiechem.
- A co jeśli się nie zgodzi? - spytał Niko, a po chwili jego uszka złożyły się w geście smutku. - Bardzo chcę, by się zgodził. - dodał. Renesmee lekko trąciła go nosem w geście dodania otuchy.
- No już. Na pewno wszystko pójdzie w dobrym kierunku. - zapewniła.
- Tak myślisz? - spytał znów, lekko się uśmiechając. Wadera skinęła głową, a samczyk poczuł narastającą w nim na nowo radość. Wstał i potruchtał do jaskini. Resztę dnia spędził na planowaniu wspólnych zabaw. Nie miał pojęcia, jak wyglądają wspólne zabawy szczenięce. Tak naprawdę nigdy wcześniej nie miał do czynienia z innymi wilkami w jego wieku. Naturalnie musiały pojawić się obawy, że coś pójdzie nie tak i zrobi złe wrażenie na nowej koleżance. Renesmee nazwała Sininen jego przyjaciółką. Jednak czy tak było naprawdę? Niko wiedział, że tytuł przyjaciela był niezwykle ważny i trudny do zdobycia. Mimo wszystko marzyłby być przyjacielem jak największej liczby wilków. Po chwili myśląc o tym, że gdyby miał wielu przyjaciół wszyscy by na nim polegali, nieco zwątpił i zląkł się owego zadania. Bał się, że może ich zawieźć.
- Dlaczego wciąż muszę się wahać? - mruknął do siebie, gdy leżał na plecach, rozmyślając nad wszystkim. Skrzydła miał rozłożone, lecz nie przejmował się tym, że mogą się pokryć kurzem. I tak nie korzystał z nich prawie wcale.
Minęło kilka dni, a Niko wciąż zaniepokojony spoglądał każdego dnia w kierunku, w którym odeszła Sini i Deus ostatnim razem.
- Bardzo ci zależy na tym, by się z nią bawić, prawda? - spytała Renesmee, wychodząc z ich wspólnego domu. Malec westchnął, kładąc po sobie uszy.
- Jej tata chyba się nie zgodził. - szepnął ze smutkiem.
- Może twoja koleżanka ma wiele do zrobienia?
- Wydaje mi się, że jej tata mógł się nie zgodzić.
- Oj Niko, nie myśl o tym w ten sposób. Jeżeli chcesz, możemy wspólnie udać się do centrum watahy.
- Do centrum? - zdziwił się Niko i jednocześnie lekko przeraził. - To daleko od domu.
- Ależ skąd kochanie. To tylko kawałek drogi. Będziemy na miejscu lada chwila. Pamiętaj, że jesteś bezpieczny na terenie całej Watahy Renaissance. - słowa Renesmee nie uspokoiły go do końca. Jednakże starał się nie dać tego po sobie poznać.
- Dobrze, ruszajmy. - odparł cicho.- Jeśli oczywiście mogę. - dodał, niepewnie spoglądając na Rene. Samica zaśmiała się cicho i skinęła głową.
- Naturalnie kochanie. Przecież sama to zaproponowałam. Ruszajmy więc do centrum. - powiedziała z uśmiechem i ruszyła. Samczyk powolutku i niepewnie szedł za nią. Rozglądał się na wszelkie strony zlękniony. Bał się nowych miejsc, gdyż nigdy nie wiedział, co w nich czeka. Każdy krok był niepewny, lecz po chwili, gdy wciąż nic jeszcze nie zdążyło zaatakować jego osóbki, zrozumiał, że nic mu nie zagraża. Szedł, nieco pewniej stawiając łapki. Jego najdroższa opiekunka miała rację. Nim się obejrzał, znaleźli się w centrum. Poznał je po tym, że roiło się tam od innych wilków. Niko niepewnie skrywał się za łapami alfy. Renesmee uśmiechała się lekko. Wiedziała bowiem, że to nowe doświadczenie, mogło nieco zaniepokoić Niko. W końcu pierwszy raz zabrała go poza jaskinię. Mijające ich wilki witały się z alfą oraz jej podopiecznym. Niko natomiast niepewnie starał się odpowiadać na pozdrowienia, lecz wciąż trzymał się łap Renesmee. Wadera spojrzała w dół, gdzie za widniała maleńka główka samczyka, spomiędzy jej łap.
- Nie wiedziałem, że będzie tu tak wiele wilków.
- To nasze centrum. Tu zawsze roi się od wilków z naszej watahy.
- Znajdziemy tu moją przyjaciółkę lub jej tatę?
- Tak sądzę. Musimy tylko dobrze się rozejrzeć.
- Czyli mamy się rozdzielić? - spytał z lękiem malec. Rene westchnęła i pochyliła głowę.
- Spokojnie skarbie. Nie miałam tego na myśli. Pamiętaj, że co dwie głowy, to nie jedna. Gdy oboje będziemy się rozglądać mamy większe szanse na znalezienie Sininen i jej taty.
- A jak wygląda jej tata? - spytał z zaciekawieniem Niko. Renesmee spojrzała przed siebie.
- Jest to wysoki, biały basior o oczach w kolorze szmaragdu. - powiedziała z uśmiechem. Niko odwzajemnił matczyny uśmiech. Wspólnymi siłami szukali obu wilków. Jako pierwszy zauważył Naharys'a Niko. Gdy tylko dostrzegł go w tłumie innych członków, szturchnął łapkami opiekunkę.
- Mamusiu? Chyba widzę jej tatę. - powiedział niepewnie. Renesmee spojrzała na syna, a następnie podniosła wzrok, tam, gdzie wskazała jego małżeńska główka. Niko faktycznie dostrzegł Naharys'a. Rene uśmiechnęła się i skinęła głową z dumą.
- Tak, masz naprawdę dobre oko Nikoś. - odparła. - Teraz musimy tylko tam dotrzeć. - dodała i pochyliła się, by Niko mógł wejść na jej grzbiet. Samczyk uczynił to, a następnie wspólnie udali się w kierunku basiora.
- Witaj. - przywitała się Renesmee, gdy znaleźli się blisko białego samca. Ten zwrócił się do nich.
- Dzień dobry Renesmee. - odparł, na co samica uśmiechnęła się pogodnie. Niko nieśmiało przywitał się ze starszym.
- Coś się stało? - spytał Naharys, spoglądając na alfę, a następnie na skrytego Niko. Samczyk nabrał powietrza, by powiedzieć, o co chodzi, lecz po chwili, gdy spojrzał na dorosłego samca, stracił pewność siebie i skrył się na nowo na grzbiecie Renesmee.
- Nikoś? - spytała alfa, lecz malec wciąż skrywał się w jej futrze. Naharys z uśmiechem spojrzał na samicę.
- Chyba się mnie obawia.
- Jest nieśmiały w dużej mierze. - odparła z lekkim rozbawieniem. - Jeszcze wiele przed nim.
- A więc cóż was do mnie sprowadza? - spytał, przysiadając.
- Razem z Niko odszukaliśmy cię, by spytać o pewne pozwolenie.
- Pozwolenie? Mnie? - zdziwił się basior. Renesmee z uśmiechem pochyliła się, tak, by Niko mógł zejść z jej grzbietu. Wiedział, o co chodzi opiekunce i niepewnie dążył, by to uczynić. Najpierw zszedł z niej i stanął nieśmiało przed Naharys'em. Następnie postarał się spojrzeć mu w oczy.
- Ja... chciałem Pana spytać, czy mógłbym bawić się razem z Sininen? - powiedział niezwykle cicho. Na szczęście biały samiec usłyszał jego pytanie. Z delikatnym uśmiechem pochylił się, by spojrzeć wprost w oczy Niko. Malec niepewnie stał w miejscu, a jego serce zaczęło znacznie szybciej bić.
- Myślę, że to nie będzie problem. - odparł starszy. Rene siedziała z boku i przyglądała się temu. Natomiast Niko czuł na przemian ulgę i radość.
- Dziękuje Panu. - odparł z wdzięcznością. Naharys uśmiechnął się i wstał.
- Nie ma za co. - odparł, a następnie spojrzał na Renesmee. Wadera zaczęła rozmowę na tematy, które z pewnością dla większości szczeniaków wydawały się niezwykle mało interesujące. Dlatego też Niko oddalił się nieco i zaczął przyglądać terenom.
~ Tak rzadko mam okazję przyglądać się watasze z bliska. - pomyślał. Przez kilka minut spoglądał na tereny z zachwytem. Kilka minut później, Renesmee zawołała go, by udał się z nią do domu.
- O czym rozmawialiście? - spytał, gdy byli właśnie w trakcie powrotu.
- O kilku rzeczach związanych z watahą. Długo by mówić, a ty pewnie byś się zanudził. - odparła, śmiejąc się krótko. - Jutro zabiorę cię w inne przyjemne miejsce. Jeśli będziemy mieć szczęście, spotkasz tam swoją przyjaciółkę.
- O jakim miejscu mówisz? - spytał Niko zaciekawiony.
- Clairière Verte. To przyjemna polanka, gdzie jest wiele miejsca do zabawy.
- Myślisz, że mogę spotkać tam Sininen?
- Nie tylko ją. Inne szczeniaki pewnie też chętnie się tam bawią.
- Myślisz, że ze mną też będą się chętnie bawić? - spytał.
- Oczywiście, dlaczego miałyby nie chcieć?
- Nie jestem stąd...- te słowa sprawiły, że Renesmee zatrzymała się i spojrzała na niego.
- O czym ty mówisz kochanie? - jej głos lekko zadrżał.
- Nie jestem twoim prawdziwym synem... To nie będzie miało wpływu na to, w jaki sposób będą na mnie patrzeć?
- Oczywiście, że nie. Jesteś moim synem Niko. Nieważne, że przybranym. To nie ma najmniejszego znaczenia. Kocham cię najbardziej na świecie i nic tego nie zmieni. Inni też nie będą na to patrzeć. Liczy się to, co masz w sercu, a nie to skąd pochodzisz. - powiedziała i polizała syna po głowie. Niko uśmiechnął się lekko. Po powrocie był na tyle zmęczony, że udało mu się zdrzemnąć.
Następnego dnia, tak jak mówiła Rene, udali się do Clairière Verte. Niko z zaciekawieniem przyglądał się niezwykłemu miejscu. Rene szła przed siebie, czasem kątem oka spoglądając na niego. Wyłapywał takowe spojrzenia i zawsze odpowiadał na nie uśmiechem. Gdy znaleźli się u celu podróży, Niko schował się za jej łapami. Dlaczego? Głosy innych wilków trochę go speszyły. Basiorek był przekonany, że jedynie będzie widział szczenięta, lecz dostrzegał także dorosłe wilki, w tym swego wuja. Renesmee stanęła i spojrzała na syna.
- Proszę, możesz iść i bawić się do woli.
- A ty? - spytał Niko, na co Rene zaśmiała się cicho.
- Pójdę pobawić się z Tarou. - odparła z uśmiechem. - No dalej Niko, miłej zabawy. - zaśmiała się i potruchtała wesoło do swojego kuzyna. Niko niepewnie spojrzał w kierunku centrum. Wtem zauważył swoją przyjaciółkę. Serce zabiło szybciej, napełnione radością. Niepewnie ruszył w jej kierunku. Tysiące myśli przechodziły przez głowę. Szum był nie do zniesienia. W końcu wszystko ucichło, gdy Niko stał zaledwie kilka kroków od Sininen. Spoglądał na nią, czując chęć ucieczki. Nie dlatego, że nie chciał się z nią spotkać. Nie, tu chodziło o strach związany z utratą jedynej przyjaciółki, jaką na ten moment posiadał.
- Witaj Sininen. - przywitał się cicho.


Sininen?




PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 1587
Ilość zdobytych PD: 793 + 5% (40 PD)
Obecny stan: 833 PD

środa, 30 marca 2022

Od Niko do Noitera ~ "Przełamać strach"

Tego dnia Niko siedział całkiem sam w jaskini. Renesmee udała się gdzieś z samego rana i jeszcze nie wróciła. Wzbudzało to w malcu niepokój, lecz starał się myśleć pozytywnie. Cóż, przynajmniej tak mu się zdawało. Najgorsze scenariusze odpędzał od siebie, jak najdalej potrafił. Po dłuższej chwili usłyszał, jak ktoś się zbliża. Wstał na cztery łapy i wolnym krokiem zbliżył się do wejścia jaskini. Dzisiejszy poranek był nieco zimniejszy niż inne, które pamięta Niko. Dlatego powiew wiosennego wiatru sprawił, że szczeniak nieco zadrżał. Ucieszył się, gdy jego fioletowe oczka ujrzały Renesmee. Samica szła przed siebie z widocznym niepokojem. Niko przystanął w miejscu i patrzył na nią z wyczekiwaniem. Alfa po chwili dostrzegła malca i ukryła swój niepokój pod lekkim uśmiechem.
- Witaj Niko. - jej głos lekko drżał, przez co samczyk domyślił się, że coś musi być nie tak.
- Witaj Rene, wszystko w porządku? - spytał, przechylając główkę na prawy bok. Samica usiadła przed nim i wciąż uśmiechała się do niego.
- Tak kochanie. Po prostu coś zaskoczyło mnie po drodze.
- Dlatego jesteś niespokojna? - spytał.
- Bystry z ciebie szczeniak. Widzę, że już raczej nie uda mi się niczego przed tobą ukryć. - zaśmiała się wesoło. Niko odpowiedział jej lekkim uśmiechem. Samica wstała i spojrzała w kierunku wyjścia. - Dziś dzień będzie wyglądał nieco inaczej kochanie. Dziś to nie ja będę się tobą zajmować.
- Zostanę sam w jaskini? - spytał lekko drżącym głosem. Nie lubił zostawać całkiem sam. Kiedyś obawiał się tych chwil na tyle mocno, że skulony chował się po kątach. Teraz już jest nieco inaczej, lecz dawny niepokój wciąż pozostał i daje się we znaki, gdy tylko nadejdzie odpowiednia dla niego pora.
- Nie Nikoś. Dziś muszę cię oddać pod opiekę kogoś innego. - odparła i spojrzała na niego.
- Kogoś innego? - głosik znów mu drżał, a ogon skulił się pod ciałkiem.
- Tak, lecz nie martw się tym. Wrócę po ciebie, nim się obejrzysz. - zapewniła go z uśmiechem. Zbliżyła się do niego i przytuliła do siebie. - Wiesz, że nigdy cię nie zostawię, prawda? Jesteś moim skarbem. - odparła z uśmiechem. Niko niepewnie przytaknął ruchem głowy. Wadera wstała i podeszła do wyjścia.
- Udamy się do Noitera. Jest opiekunem w naszej watasze.
- Opiekunem?
- Tak, zajmuje się szczeniakami, gdy rodzice tego potrzebują.
- Lubi to robić? - spytał zaciekawiony malec. Cichy śmiech starszej rozproszył się po jaskini.
- To pytanie możesz zadać mu, gdy tylko znajdziemy się na miejscu, zgoda?
- Zgoda. - odparł Niko i ruszył za Renesmee. Droga nie była długa, ani męcząca co cieszyło brązowego basiorka. Dotarli do jednej z jaskiń. Samica stanęła przy jej wejściu.
- Noiter? Jesteś u siebie? To ja Renesmee. Mogę cię prosić na chwilę? - spytała wnętrza jaskini.
- Tak, tak! Już idę! - odpowiedział głos z jaskini. Rene spojrzała na malca i zachęcająco się uśmiechnęła. Niko niepewnie odwzajemnił uśmiech i wciąż stał przy jej łapach. Po chwili z jaskini wyłonił się basior o ciemnej barwie umaszczenia. To, co najbardziej zwróciło na siebie uwagę szczeniaka to skrzydła i rogi samca. Wydały się one niezwykle ciekawe.
- Witaj Noiter. - przywitała się Renesmee z uśmiechem.
- Dzień dobry alfo, co cię do mnie sprowadza? - spytał wesoło samiec, stając przed nimi.
- Chciałabym cię spytać, czy mógłbyś zając się Niko, pod moją nieobecność. Muszę udać się na granice watahy, a ich patrol może zająć mi dłuższą chwilę. Oczywiście jeżeli to nie problem. Zależy mi na tym, by Niko nie był sam. - odparła z uśmiechem i spojrzała na malca, który wciąż skrywał się wśród jej łap. Noiter spojrzał również na niego i posłał uśmiech w jego kierunku. Niko niepewnie postanowił odwzajemnić gest. Dzięki temu poczuł się nieco pewniej, dlatego opuścił swój schron, jakim były łapki jego opiekunki.
- Dzień dobry. - przywitał się z niepewnym uśmiechem. - Mam na imię Niko. - dodał po krótkiej chwili.

Noiter?

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 600
Ilość zdobytych PD: 300
Obecny stan: 2310 PD

wtorek, 29 marca 2022

Od Niko do Sininen ~ "Piórka"

Wiosenne poranki stały się słabością brązowego samczyka. Gdy tylko słońce zawitało na sklepieniu nieba, on wyruszał za zgodą Renesmee na mały spacer. Nie oddalał się bardzo, gdyż wciąż nie znał watahy na tyle dobrze, lecz kilka kroków w głąb wystarczyło, by odebrać szczeniakowi mowę z zachwytu. Gorące słońce, swym czerwonym blaskiem obejmowało zieleń rosnącą wkoło. Drzewa, jak i krzewy przyodziewały się w zielone liście, które na ten moment przyjmowały barwę narzuconą przez gwiazdę. Fioletowe ślepia starały się zapamiętać ten niezwykły obraz, który każdego dnia różnił się od poprzedniego. Może i nie były to spore różnice, lecz wystarczyły, by Niko dostrzegał osobne piękno każdego ranka.
Tego ranka również udał się na krótką wędrówkę, która miała na celu poznania nowego oblicza rozpoczynającego się dnia. Samczyk wolnym krokiem przemierzał gęstwiny lasu. Złociste promienie zdawały się przecinać niebo i zdawały się sięgać poprzez gałęzie drzew w jego kierunku. Tak, jakby wielka gwiazda pragnęła chwycić go owymi promieniami i zabrać ze sobą. Widok był naprawdę niezwykły. Niezwykły krajobraz wzbogacały melodyjne śpiewy ptaków, które swymi pieśniami zwiastowały, nastanie wiosny. Niko dojrzał niektóre z przedstawicieli ptasiego królestwa wśród gałęzi wysokich drzew. Samiec przystanął na moment. Spojrzał na swoje skrzydła, a następnie jego wzrok znów zawędrował na ptaszki, które wesoło ćwierkały. Wzajemnie goniły się pośród gałęzi i wzbijały się w powietrze na swych drobnych skrzydełkach.
- Ja natomiast jestem skazany na ziemię. - szepnął Niko sam do siebie. Prawdą było, że jego opiekunka nie jednokrotnie zachęcała go do nauki lotu. Szczeniak jednak nigdy nie czuł odwagi i gotowości do tego zadania. Dlatego zawsze starał się uniknąć tej lekcji. Wiedział, że Renesmee umie wspaniale latać. Wiele razy miał okazję podziwiać alfę podczas lotu. Jej skrzydła tak pięknie wtedy się mieniły. Natomiast Niko nie posiadał zdolności lotu i bał się jej nabycia. Mimo licznych zachęt. Dlaczego nie mógłby być odważny jak inne szczeniaki w jego wieku? Westchnął i z opuszczoną głową poszedł dalej. Jego myśli zaczęły krążyć wokół jego maleńkiej osoby i jego pewności siebie. Przecież odwaga jest ważną cechą przywódców, prawda? Rene ciągle mu powtarza, że kiedyś to on będzie opiekował się watahą, lecz jak ma to uczynić, jeśli bezie się bać nawet własnego cienia? W pewnym momencie zorientował się, że nie rozpoznaje terenów, na które właśnie wkroczył. Gdy się obrócił, także nie mógł rozpoznać, którędy przybył. Serce przyśpieszyło, a niepokój opanował jego maleńkie ciało.
- Gdzie... gdzie ja jestem? - szepnął, rozglądając się wkoło. Jednak było to daremne. Wiedział, że Renesmee będzie się o niego martwić, jeśli zaraz nie wróci do domu. Bał się, że może go także nie odnaleźć. Niko zbliżył się do najbliższego drzewa i położył się u jego podnóży. Starał się odpędzić straszne obrazy i skupić się na tym co istotne. Jednak po chwili, usłyszał w oddali czyjeś głosy. Niepewnie wstał i wolnym krokiem, ostrożnie zaczął wyglądać za źródłem ich pochodzenia. Zza krzewów, które znajdowały się nieopodal niego, wyłoniły się dwie postacie wilków. Śnieżnobiały basior, a tuż obok niego maleńka waderka. Idąc, rozmawiali ze sobą, lecz Niko nie był na tę chwilę w stanie zorientować się, co jest tematem ich rozmowy. Postanowił zebrać w sobie odwagę i poprosić wilki o pomoc, jeśli nie są bardzo zajęte. Niepewnie zaczął iść w ich kierunku. Gdy znalazł się kilka kroków od nich, nieśmiało stanął w miejscu. Basior zauważył jego osóbkę i zatrzymał się w miejscu. Zaraz za nim zatrzymała się waderka i spojrzała na skrzydlatego samczyka. Niko poczuł, jak szybko i mocno bije jego serce.
- Dzień dobry. - przywitał się nieśmiało. Po chwili samczyk zorientował się, że wypowiedział te słowa niezwykle cicho i samiec wraz z samiczką mogli ich nie usłyszeć.
- Dzień dobry mały. - odpowiedział basior. Dzięki temu lekka ulga zawitała u Niko. Czyli jednak nie wypowiedział tych słów na tyle cicho, by ich nie usłyszano. Waderka, która stała przy starszym odpowiedziała mu równie cicho, co Niko, przez co samczyk domyślił się, że ona także jest dosyć nieśmiałą. - Coś się stało? - słowa basiora sprawiły, że Niko znów spojrzał na niego.
- Ja... - zaczął niepewnie i zaczął lekko grzebać łapą w ziemi. - Zgubiłem się. - dodał. Czując narastający gorąc w jego ciele, przez chwilę postanowił nic nie mówić.
- Możemy ci pomóc. Gdzie jest twój dom? - śnieżnobiały samiec lekko się uśmiechał. Pomogło to nieco Niko poczuć się pewniej. Uśmiech dodawał mu otuchy, lecz gdzieś tam z tyłu karcił się za to, że nie mógł rozmawiać tak swobodnie, jakby chciał.
- Ja... Mieszkam razem z Renesmee. Rano udałem się na spacer i ... - tu Niko znów urwał i spojrzał w ziemię. Czuł się winny temu, że nie potrafił skupić się na drodze. Przecież to było najważniejsze, pilnowanie drogi.
- Zgubiłeś się, tak? - na te słowa jedynie skinął nieśmiało główką.
- Pomożemy ci. - słowa te padły z pyszczka waderki. Spowodowało to, że Niko podniósł na nią swoje smutne spojrzenie.
- Nie chcę sprawiać kłopotów. - odparł cicho. Samiczka zrobiła kilka kroków w przód, lecz wciąż trzymała się blisko starszego samca.
- To żaden problem. - zapewnił samiec.
- Dziękuję panu. - odpowiedział wdzięcznie. Spojrzał na waderkę. Gdy ta również spojrzała w jego kierunku, uśmiechnął się do niej nieśmiało. Zbliżył się nieco bliżej, wciąż lekko niepewnie się uśmiechając.
- Jestem Niko. - powiedział i lekko pochylił się w jej kierunku. Przypominało to nieco ukłon, lecz szczeniak nie mógł się bardziej pochylić z powodu swoich niesfornych skrzydełek, które utrudniały niektóre rzeczy, czy też ruchy. Podczas ukłonu lekko je rozłożył, a gdy na nowo się wyprostował, ułożył je ponownie wygodnie, by nie przeszkadzały mu podczas ruchu. Skrzydła od zawsze były dla niego kłopotliwą sprawą, zwłaszcza gdy nie potrafił opanować ich na tyle dobrze, by te nie zsuwały się, czy też nie odpowiadały za jego upadki. W duchu samczyk miał nadzieję, że dobrze postąpił, gdyż chciał w odpowiedni sposób się przywitać. Pamiętał słowa Sone, która zapewniała go, że wadery są tymi delikatnymi istotami, które wzbogacają świat o swoje uroki. Niko wtedy zapamiętał, że bez względu na wiek powinien szanować każdą samiczkę. Renesmee także mu o tym wspominała kilkakrotnie, lecz w nieco innej postaci.
Niko wciąż się uśmiechał i liczył na to, że nie zraził do siebie nowej koleżanki. Nie chciał tego nawet przez chwilę. Patrzył na nią z wyczekiwaniem i lekkim zaciekawieniem, które można było odczytać z jego fioletowych oczek.

<Sininen? ^^>

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 1005
Ilość zdobytych PD: 502 + 5% (25 PD) za długość powyżej 1000 słów
Obecny stan: 2010 PD

sobota, 26 marca 2022

Od Niko ~ Mała wielka jednostka cz.2

Czas upływał. Mijające dni zmieniły się w miesiące. Nastała długo wyczekiwana wiosna. Czas, w którym wszystko budziło się do życia. Niko mógł dostrzec to już w pobliżu jaskini alf. Gdy wychodził wraz z Renesmee, dostrzegał, że rośliny rosnące wokół jaskini z początku nabierały bardziej żywych, zielnych barw, a teraz? Teraz pojawiały się na nich pąki. Samczyk kilkukrotne podchodził do nich i z zaciekawieniem przyglądał im się. Renesmee tłumaczyła szczeniakowi, na czym polega pojawianie się owych ślicznych, maleńkich pączków. Były to przyszłe owoce tych roślinek. Z nich w przyszłości będą większe krzaczki i roślinki. Młody basior podziwiał roślinki za taką pomysłowość. Zawsze, gdy przebywał w gronie roślin, czuł spokój. Nie wiedział, czy jest to spowodowane czymś konkretnym, ale w ich towarzystwie czuł się najlepiej.
- Niko? - głos alfy odbijał się echem po jaskini, gdy ta szukała swojego podopiecznego. Skrzydlaty szczeniak schował się między skałami i starał się zachowywać, najciszej jak umiał. Alfa rozglądała się na wszystkie strony. Szczeniak starał się dobrze ukryć. Jednak skrawek skrzydła wystawał między skałami. Przez to alfa zauważyła go i z uśmiechem podeszła do owego miejsca, w którym się skrył.
- Mam cię! - jej głos wyrażał rozbawienie i radość. Niko zaśmiał się i uśmiechając się, spojrzał na swoją opiekunkę. Jej zielone oczy śmiały się przyjemnie do niego. Szczenię pisnęło radośnie i podbiegło do jej łap. Spojrzał na nią, a ta pochyliła się, aby liznąć jego ucho.
- Teraz twoja kolej. - powiedział radośnie.
- Nikoś, bawimy się już naprawdę długo. - odparła, kładąc się powoli. Szczeniak westchnął i wdrapał się na jej grzbiet.
- Tak wiem, ale uwielbiam zabawę z tobą!
- Doceniam to kochanie, ale jestem już troszkę zmęczona. - odparła rozbawiona. Niko wgramolił się między jej przednie łapy i ułożył się w nich wygodnie.
- Może chcesz spędzić trochę czasu z wujkiem Tarou? - zaproponowała, lecz skrzydlaty samczyk zaprzeczył ruchem głowy.
- Nie chcę mu przeszkadzać. Wiem, że wujek Tarou jest zajęty. Zwłaszcza że dużo czasu było mu smutno.
- Masz rację kochanie. - głos Rene się zmienił. Był smutny i cichy. Niko wiedział, że nie tylko Tarou był przygnębiony z powodu odejścia Bai Langa. Renesmee także czuła smutek z odejściem każdego członka. By odciągnąć jej myśli od tych obaw, samczyk postanowił coś zdziałać. Odwrócił się i przednimi łapkami oparł się o jej puchatą pierś. Rene spojrzała na niego z uśmiechem.
- Kiedy dorosnę, to ja zaopiekuję się tobą Renesmee. Będziesz mogła odpocząć. - jego uśmiech rozczulił alfę. Czule polizała czubek jego głowy. Mały Niko zaczął machać nią na boki.
- Dziękuję ci. Teraz wiem, że mogę czuć się bezpieczna.
- Oczywiście! Nie pozwolę, by cię skrzywdzono. - odparł stanowczo. Po chwili jednak jego wyobraźnia przedstawiła mu okropne obrazy. Zaczął się martwić, przez co jego uszka się położyły.
- Coś się stało Niko? - spytała z troską. Szturchnęła go delikatnie i spojrzała prosto w jego fioletowe oczka. Niko westchnął, skulił się i spojrzał przed siebie.
- Przepraszam cię Renesmee, ale... Boję się... Chyba nie dam rady... - wyznał, spuszczając wzrok. Był gotów na słowa pogardy od strony wadery, był pewny, że będzie się z niego śmiać, lecz ona wciąż uśmiechała się życzliwie.
- Każdy się czegoś boi Niko. Nie możemy od tego uciec.
- Naprawdę? - spytał zaskoczony. Wadera zaśmiała się krótko i skinęła głową.
- Tak, każdy ma lęki i wielu stara się je zwalczać, lecz w obawach nie ma nic złego. Czasem są nam potrzebne, by ukazać, jak naprawdę odważni jesteśmy i ile się dla nas liczy. - słowa Renesmee wydały się mu przepełnione mądrością, której nie był jeszcze w stanie zrozumieć. Renesmee zaśmiała się cicho.
- To nic, że się boisz kochanie. Zajmę się tobą tak długo, ile będziesz tego potrzebował. - powiedziała, tuląc go do siebie. Niko zamerdał ogonkiem zadowolony i również się w nią wtulił. Po krótkim czasie jego osóbkę spowił sen.
~
Samczyk znajdował się na pięknej polance. Gdy rozglądał się wkoło, dostrzegł, że jest ona w centrum wielkiego lasu. Drzewa były pochylone w dziwny sposób. Zdawało się, że były niczym kraty, jak w więzieniu. Otaczając polanę, uniemożliwiały z niej ucieczkę. Niko dostrzegł ma środku polany kwiat. Był to piękny biały kwiatek, który zdawał się świecić. Samczyk niepewnie się zbliżył. Zauważył, że kwiatek miał jeszcze dwa pączki przy sobie. Delikatnie i niepewnie powąchał je. Miały przyjemny zapach, który lekko łaskotał go w nosek.
- Niko - rozległ się cichy głos. Basiorek zaczął się rozglądać. Jednak nikogo nie zauważył. Noc panowała w koło, a blask roślinki, która okazała się być różą, rozpraszał pobliski mrok. Niko przysiadł, a głos znów zawołał.
- Niko, to ja. - jednak on nie rozpoznawał owego głosu. Nie miał pojęcia, kto do niego mówi i dlaczego.
- Ktoś tu jest? - spytał niepewnie. Jednak teraz odpowiedziała mu tylko cisza. Szczeniak niepewnie zaczął spacerować wkoło róży. Po chwili zauważył, że z każdym krokiem, dziwny pyłek zaczynał unosić się ponad trawą. Piękne srebrne ziarenka unosiły się w powietrzu. Niko zatrzymał się. Kilka z nich opadło na jego nosek, co spowodowało kichnięcie.
- Co to za miejsce? - starał się dowiedzieć, gdzie się znajduje i jak ma wrócić. Zaczął powolutku panikować. Wciąż krążył wokół róży, przez co w pewnym momencie potknął się o skrzydło i upadł. Cichy pisk rozniósł się po polance. Fioletowe łzy pojawiły się w kącikach jego oczu.
- Renesmee... proszę... pomóż mi... - pisnął, zakrywając się skrzydłami. Po chwili poczuł przyjemne ciepło. Niepewnie zabrał skrzydła i ujrzał przed sobą ognik. Zdziwiony przyglądał się mu. Gdy się nieco zbliżył, ognik odleciał kawałek dalej. Gdy Niko patrzył na niego, zdawało się mu, że ogień swoimi ruchami zapraszał go do dalszej pogoni. Tak więc basiorek truchtem gonił swojego nowego przyjaciela. Nagle znaleźli się przy drzewach, które wydawały się Niko bardzo mroczne. Samiec stanął, lecz gdy ognik przybliżył się do drzew, jego blask rozpraszał mrok. Tym samym dodał Niko odwagi. Razem przemierzali las, aż do fioletowych oczek dotarł dziwny blask. Im bliżej niego byli, tym bardziej oślepiał on szczeniaka. Gdy blask był na tyle silny, że Niko nic nie widział... obudził się.
~
Niko obudził się. Szybko rozejrzał się wkoło, lecz jego oczka nie zdążyły przyzwyczaić się do ciemności, jaka panowała w jaskini. Po chwili zorientował się, że leży w łapach Renesmee. Wadera smacznie spała, a Nikoś poczuł ulgę. Wtulił się bardziej w jej miękkie futro.
- Martwiłem się, że już cię nie będzie... - szepnął. Wiedział, że jego opiekunka śpi, ale nie chciał jej budzić. Dlatego ułożył się ponownie. Nagle Rene drgnęła. Niko wystraszony zaczął udawać, że śpi. Po chwili wadera się zbudziła. Ziewnęła i sennym spojrzeniem przeleciała wokół siebie. Spojrzała na Niko i się uśmiechnęła.
- Kochany skarb. - szepnęła i znów liznęła jego główkę. Następnie ponownie się położyła. Niko starał się zasnąć, lecz nie udawało się mu to. Nie chciał spędzić nocy sam, dlatego niepewnie szturchnął kilkukrotnie alfę. Gdy ta się obudziła i spojrzała na niego, dostrzegła strach w jego oczach. Uśmiechnęła się pogodnie.
- Miałeś zły sen?
- Tak... Śniło mi się, że byłem sam na polanie... Bałem się...
- Spokojnie kochanie. Jestem tuż obok ciebie. Nic ci nie grozi.
- Wiem, ale... Martwiłem się Rene...
- Rozumiem cię kochanie. Nie masz już się czego bać. Jestem tu. - jej uśmiech był bardzo przekonujący. Niko szybko zapomniał o strachu. Przez to mógł na nowo wtulić się w jej miękkie futro i oddać krainie snów.
Teraz już koszmary nie męczyły jego osoby. Mógł spokojnie rozkoszować się cudownymi snami, a gdy zbudził się następnego dnia, czuł się spokojnie. Wciąż leżał w łapach swojej opiekunki, która wpatrywała się w wyjście od jaskini. Nie zauważył, że Niko już nie śpi. Jej zielone ślepia zdawały się uważnie czemuś przyglądać. Szczeniak ziewnął, tym samym zwracając na siebie uwagę Renesmee. Wadera spojrzała na niego. Jej zielone oczy zetknęły się z fioletowymi oczkami Niko. Uśmiech zagościł na jej pysku.
- Dzień dobry Niko.
- Dzień dobry Renesmee
- Wiesz, że możesz do mnie mówić po prostu Rene. - zaśmiała się. Niko uśmiechnął się.
- Tak, pamiętam o tym. - na jego słowa wadera skinęła głową. Niko zaśmiał się i wygramolił z jej łap. Alfa ziewnęła i wstała leniwie na cztery łapy.
- Co dziś będziemy robić? - zapytał wesoło szczeniak. Alfa uśmiechnęła się. Na jej oczach Niko zmieniał się każdego dnia. Dostrzegała, że z małego, nieśmiałego i strachliwego wilczka, zmieniał się w odważnego malca. Z czasem z pewnością będzie najodważniejszych ze wszystkich, z pewnością będzie odważniejszy nawet od niej.
- Może zobaczę, jak radzisz sobie w terenie? - zaproponowała samica. Maluch pisnął radośnie i truchtem zbliżył się do wyjścia z jaskini. Spoglądał wesoło na witający go obraz wiosny. Drzewa przyjemnie trzeszczały, gdy lekki wiaterek popychał je w różne kierunki. Ptaki budziły się i rozpoczynały śpiewy swych ballad, które tak bardzo fascynowały Niko. Po chwili malca wyminęła Rene, która ziewając, starała się całkiem rozbudzić. Rozłożyła swoje piękne, ogniste skrzydła i machnęła nimi kilkukrotnie. Niko przyglądał się temu z zainteresowaniem. Spojrzał na swoje dużo mniejsze skrzydełka i machnął nimi. Przyjemny powiew wiatru opatulił jego ciałko, powodując dreszcze.
- A więc gotowy? - senny głos Renesmee spowodował, że malec skupił swoją uwagę na jej osobie. Samica lekko machała swoim ogonem na boki. Niko uśmiechnął się szeroko i skinął głową. Wykonał kilka skoków i znalazł się tuż pod jej łapami.
- Tak! Jestem gotów ! - oznajmił radośnie. Został obdarowany czułym uśmiechem alfy. Następnie ruszyła ona wolnym krokiem przed siebie, a Niko starał się dorównać jej kroku. Było to nie lada wyzwanie, dla szczeniaka, lecz on się nie poddawał. Wciąż truchtem gonił swoją opiekunkę. Znaleźli się w centrum watahy. Renesmee machnęła głową na boki, strzepując kurz z karku. Niko wpatrywał się w nią i kodował w swojej maleńkiej główce wszystko, co robiła. To właśnie ją wybrał za swój wzór. Chciał być jak ona...
- Zacznijmy od tropienia, zgoda? - spytała. Szczeniak skinął głową i przystawił nos do ziemi. Kilka woni udało mu się wyłapać. Zdecydował się na jedną z nich i wolnym krokiem podążył za nią. Droga nie była długa i trudna. Jego wybrana ofiara musiała preferować proste ukształtowanie terenu. Niko zboczył z wydeptanej wcześniej ścieżki w krzaki. Tam odnalazł ciekawie wyglądającego owada. Miał on wygląd przypominający patyk.
- To patyczak. - wtrąciła Rene, która pilnie podążała za swoim podopiecznym.
- Patyczak? - Niko przekręcił głowę na bok. - Wygląda śmiesznie. - stwierdził, przyglądając się małej istotce.
- Masz rację. - odpadła Rene z uśmiechem. Nie zmienia to jednak faktu, że ma swoje miejsce w kręgu życia.
- Krąg życia? Co to takiego? - zaciekawione oczka szczeniaka spoglądały na Renesmee, która zaczęła zastanawiać się jak wytłumaczyć im owo pojęcie, w jak najprostszy sposób. Samica nakreśliła łapą na ziemi okrąg. Odcisnęła na okręgu cztery odciski łap. Spojrzała na samca, który z zaciekawieniem obserwował jej poczynania.
- Posłuchaj mnie teraz uważnie Niko. - Wskazała na pierwszy odcisk.
- To są roślinożercy. Ofiary i nasze główne źródło pokarmu. Dzięki nim żyjemy.
- Przez to, że je jemy? - spytał, spoglądając z uwagą na starszą.
- Tak. To ma duży wpływ na nas. Między nami i nimi istnieje wspólna harmonia. - jej uśmiech był delikatny. Niko skinął głową na znak porozumienia. - To my. Wilki. Istoty mięsożerne. Drapieżniki. - powiedziała, wskazując drugi odcisk łapy. - Naszym celem jest zdobywanie pokarmu i posiadanie potomstwa. Poprzez polowanie żyjemy. Gdy nasze życie dobiega końca, odchodzimy do krainy spokoju. Natomiast nasze ciała pozostają tu. Jednoczą się z ziemią, dzięki temu ukazuje się harmonia między nami i ziemią.
- Co jest następne? - Niko przekrzywił główkę na bok. Renesmee wskazała trzeci odcisk łapy.
- Gdy łączymy się z ziemią, na naszym ciele wyrasta trawa i wszelkie rośliny. Natomiast ten odcisk oznacza, roślinożerców. - wskazała ostatnią łapę.
- Dlatego, że one zjadają trawę? - spytał samczyk. Wadera uśmiechnęła się i skinęła głową.
- Tak. Jesteś naprawdę mądrym szczeniakiem Niko.
- Dziękuję Renesmee. Teraz już chyba rozumiem, na czym to polega.
- Tak, dlatego należy uważać z tym co dzieje się wokół nas. Tylko bogowie wiedzą, co nas czeka.
- Nie zdaje ci się to czasem zbyt skomplikowane? - spytał szczeniak, patrząc na odciski i krąg.
- Cóż, czasem jest mi trudno zrozumieć niektóre sytuacje... Jednak wiem, że wszystko ma coś na celu. Nic nie dzieje się bez przyczyny. - uśmiechnęła się delikatnie i zachęciła szczeniaka do dalszej drogi. Niko rozglądał się w koło. Zapamiętywał wiele rzeczy. Los chciał, by został on dobrym wzrokowcem. Potrafił dostrzegać wiele drobiazgów w terenie. Dotarli do najbardziej niezwykłego miejsca na ziemi. Wielki wodospad, który słynął ze swojego piękna znajdował się tuż przed małym Niko. Szczeniak wpatrywał się w niego zahipnotyzowany gracją wody, która rozbijała się o skały z szumem. Jej melodyjny głos pieścił zmysł słuchu. Brązowy basiorek wolnym krokiem zbliżył się ku brzegowi, w którym stykały się krystalicznie czysta woda i urodzajna ziemia. Zaciekawiło go jego odbicie w owej wodzie. Gdy mu się przyglądał, w pewnym momencie zdawało mu się, że na jego oku ukazała się blizna. Przyłożył sobie łapkę do oka, lecz nic nie poczuł. Zdziwiony spojrzał na opiekunkę.
- Renesmee? - Wadera zbliżyła się spokojnym krokiem.
- O co chodzi Niko?
- Czy ja mam coś na oku? - spytał, patrząc na nią. Rene zdziwiła się, lecz po chwili uśmiechnęła.
- Oprócz twoich ślicznych oczek, słodkiego noska i pięknego uśmiechu nic nie dostrzegam nowego. - Niko widocznie się zawstydził i spojrzał znów w wodę. Prawdą jest, że do tej pory nie umie on przyjmować komplementów. Nie wiem jak zareagować, by drugiej osobie było miło. Często przez to czuł się niepewnie podczas takich chwil.
- Dziękuję Renesmee. - odparł. - Dlaczego w tej wodzie mam bliznę? - spytał zaciekawiony. Spojrzał na Rene. Zdziwił się, gdyż pierwszy raz od dłuższego czasu zauważył u niej niepokój.
- W tej wodzie widzisz to odbicie? - spytała. Niko skinął głową. - Blizna jest poważna?
- Um... Nie mam pojęcia. To linia przechodząca przez oko. Co to oznacza?
- To magiczny wodospad. Nie przejmuj się nim. Pokazuje nam, co może się kiedyś zdążyć, ale nie jest to w stu procentach pewne. - odparła z uśmiechem. Niko zauważył, że jej uśmiech nie był szczerym. Wyczuł także, że jej słowa nie były do końca prawdziwe. Nie chciał jednak drążyć tematu. Znów przyjrzał się odbiciu w tafli wody. Nic się nie zmieniło. Widoczna blizna biegła przez jego lewe oko. Odeszli. Renesmee była widocznie czymś zmartwiona. Niko szukał tematu, który by nieco rozluźnił atmosferę.
- Renesmee?
- O co chodzi? - spytała, spoglądając na niego.
- Jeśli chodzi o krąg życia... To obowiązkiem jest, byśmy posiadali własne potomstwo, by zapewnić dużą ilość przedstawicieli naszego gatunku, tak?
- To raczej nasz życiowy cel. Nie obowiązek i nie względem kręgu życia. Troszkę źle zrozumiałeś, ale to nic.
- Rene...
- Tak?
- A ty? Nie chciałabyś mieć własnych dzieci? - spojrzał na nią w tym momencie. Renesmee była widocznie zaskoczona pytaniem i nie wiedziała, co ma odpowiedzieć. Niko przystanął i patrzył na nią uważnie. Nie wiedział czemu, ale to pytanie smuciło go. Chwila milczenia była nie do zniesienia. Niko usiadł, a łzy stanęły w jego oczach. Sam nie wiedział dlaczego? Może obawiał się odpowiedzi? Gdyby wadera przyznała, że pragnie własnego potomstwa, oznaczałoby to, że w przyszłości mógłby zostać starszym bratem. Jednak, czy on tego chciał? Jak każdy szczeniak martwił się tym, że Rene pokocha swoje dzieci bardziej od niego. Miała do tego prawko. W końcu on jest przybłędą...
- Niko... - zaczęła, a szczeniak spojrzał w jej zielone oczy. - Posiadanie własnego potomstwa z pewnością jest cudownym uczuciem. Jednak ja już je poczułam. - odparła, podchodząc do niego. Niko wciąż wpatrywał się w nią z małym zaskoczeniem.
- Jesteś dla mnie jak własny syn. Pokochałam cię od momentu, gdy ofiarowano mi cię pod opiekę. Stałeś się moim oczkiem w głowie. Nie mogłabym sobie teraz wyobrazić życia bez ciebie. - jej uśmiech był szczery. Tego Niko był pewny w stu procentach. Starał się powstrzymać łzy, lecz ma marne. Zaczęły spływać z jego oczu i moczyły futerko na pyszczku. Renesmee szturchnęła go pocieszająco nosem. Niko w mgnieniu oka znalazł się przy niej i wtulił się w jej osobę.
- Ja ciebie również kocham Rene. - odparł. Trwali tak dłuższą chwilę. Następnie wrócili do jaskini alfy. Niko ułożył się na ziemi, a Rene udała się po posiłek. Wróciła z dwoma szarakami. Położyła je przy pyszczku Niko.
- Dziękuję. - powiedział z uśmiechem. Alfa odwzajemniła uśmiech.
- Nie masz za co dziękować. To mój obowiązek jako twojej opiekunki. Muszę dbać o ciebie, być wyrósł na wspaniałego samca. Wtedy ty będziesz zajmować się starą Rene. - odparła, śmiejąc się wesoło. Niko również się zaśmiał i zamyślił. Po posiłku nadeszła pora na sen. Szczeniak powoli kroczył w kierunku legowiska. Alfa zdążyła go wyprzedzić i ułożyć się na nim. Niko natomiast wtulił się w jej ciepły bok. Otulił się skrzydłami i ogonem. Jego pyszczek otworzył się podczas ziewania.
- Widzę, że dzisiejszy dzień bardzo cię zmęczył. - Odparła spokojnym, miłym dla ucha głosem.
- Tak, jestem padnięty. - odparł Niko z uśmiechem układając się wygodniej.
- W takim razie pora spać. Dobranoc Niko. - Szepnęła i polizała czubek jego główki.
- Dobranoc mamusiu. - odparł z uśmiechem Niko i po chwili zasnął. Nie było dane mu ujrzeć łez wzruszenia, które wywołały te dwa słowa u starszej wadery. Zdecydowanie ten dzień był jednym z najpiękniejszych.

C.D.N

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 2696
Ilość zdobytych PD: 1348 + 10% (135 PD) za długość powyżej 2000 słów
Obecny stan: 1483 PD

czwartek, 16 grudnia 2021

Od Niko ~ Mała wielka jednostka cz.1

Dni mijały, a Niko wciąż myślał o Sone, która odeszła. Dlaczego postanowiła to zrobić? Nie chciała już się nim zajmować? Miała go dość? Wszelkie złe myśli krążyły po jego główce i z trudem odpędzał je, by nie przejmować się sytuacją, w jakiej został postawiony. Odkąd został oddany w łapy Rene, nie opuszczał jej jaskini. Bał się nowego miejsca, nowych wilków i tego, co czeka go gdy tylko ktoś spuści z niego oko. Jak to miał w już w zwyczaju, martwił się na zapas. W jaskini miał swoje ulubione miejsce. Był to niewielki, ale ciepły kąt, w którym zazwyczaj leżał, gdy tylko Rene opuszczała swoje lokum. Niko nie przepadał za byciem sam, bał się samotności i braku kogoś przy sobie, lecz na szczęście nigdy nie został całkiem sam. W jaskini mieszkała jeszcze jedna istota. Renesmee mówiła jej Vaim. Był to śmiesznie wyglądający duszek, który zawsze latał po całej powierzchni jaskini. Cieszył się i okazywał radość codziennie w różnych sytuacjach. Niko żałował, że nie był na tyle odważny, by rozpocząć z nim zabawę. Dostrzegał owe chęci u istoty, lecz nieśmiałość sprawiała, że szczeniak grzecznie dziękował i przepraszał. Mimo odmowy Vaim kładła się niedaleko i spoglądała na niego swoim dużymi, święcącymi oczkami.
Tego dnia Renesmee znów przygotowywała się, by wyruszyć na patrol. Jednak dziś jej zazwyczaj rutynowy poranek wyglądał nieco inaczej. Gdy zakończyła spożywanie posiłku, spojrzała na Niko z uśmiechem.
- Może dziś wyruszysz razem ze mną Niko? Poznasz nieco okolicę. - jej głos był ciepły i zdecydowanie zachęcał do opuszczenia dobrze już znanego Niko miejsca. Samiec wahał się, lecz spokojny wyraz pyska starszej samicy udzielił się młodemu wilkowi. Serce uspokoiło się i Niko przystanął na propozycję Alfy. Gdy zbliżyli się do wyjścia, samczyk zatrzymał się z zachwytu. Tereny otaczające jaskinię były pokryte grubą warstwą białego puchu. Krajobraz stawał się w ten sposób niezwykle magiczny i fascynujący. Wadera stanęła tuż obok i z uśmiechem spoglądała na zahipnotyzowanego basiorka.
- Niezwykły widok, prawda?
- Pierwszy raz widzę coś takiego. - odparł zachwycony. Gdy położył łapę na śniegu, cofnął ją, czując zimno. Zaskoczony spojrzał na Rene, która rozczulona uśmiechała się, a w duchu coraz bardziej żałowała, że wcześniej nie opiekowała się szczeniakami.
- To jest śnieg. Niezwykle zimny, ale sprawia, że świat nabiera nowego piękna.
- Jest bezpieczny?
- Nie masz się czego bać Niko. Jestem przy tobie, więc nic ci nie grozi, ale nie możesz się oddalić, dobrze?
- Dobrze. - odparł i posłusznie skinął głową. Wadera wyszła, a jej łapy zetknęły się z puchem. Jej śladami podążył malec, który z początku lekko krzywił pyszczek, jednak po chwili przyzwyczaił się do nowego odczucia. Szli razem przez tereny. Niko czasem był zmuszony skakać przez wielkie dla niego zaspy śniegu. Rene zaproponowała mu pomoc, z której chętnie skorzystał. Z jej grzbietu Niko mógł skupić się na krajobrazie. Dodatkowo odczuwał ciepło płynące ze skrzydeł alfy. Zaciekawiło go to, lecz nie był pewny, czy zadanie pytania na ich temat, będzie odpowiednie. Po chwili zrezygnował i dalej przyglądał się drzewom, ziemi i skałom. Wszystko wyglądało inaczej, wręcz bajkowo. Wreszcie dotarli do terenów, które były nieco mniej zaśnieżone. Tam Niko mógł swobodnie iść na własnych łapkach. Czasem zdarzyło się, że potknął się o skrzydła, lecz szybko wstawał i truchtem gonił Rene, by jej nie zgubić. Pamiętał także jej prośbę o nieoddalanie się. Zatrzymali się przy jaskini medycznej, tam Niko zauważył dwóch samców, którzy zdawali się ciągle chodzić w kółko. Jednego z nich kojarzył, ponieważ czasem przychodził do Renesmee. Raz także przybył do Niko, by obejrzeć go i upewnić się, że jest zdrowy.
- Tao, wszystko w porządku? - spytała Rene wchodząc do środka. Niko niepewnie ruszył za nią.
- Tak, tak. Po prostu przekładamy zioła i nie mogliśmy zorientować się, gdzie niektóre leżą. - odparł skrzydlaty basior. Po chwili zauważył także jej małego towarzysza.
- Witaj Niko. - odparł, pochylając się, by jego pysk znalazł się na wysokości pyszczka szczeniaka. Niko milczał niepewny, lecz po chwili nieco się przemógł i zdołał odpowiedzieć starszemu.
- Dzień dobry.
- Jest dziś dosyć zimno, prawda? - Niko skinął w odpowiedzi jedynie pyszczkiem. Dorosłe wilki zaczęły rozmowę, a niezbyt zainteresowany nią Niko, zaczął rozglądać się wokół. Spoglądając na wyjście z jaskini, zauważył, że na zewnątrz zaczęły zbierać się ptaszki o żółtych brzuchach. Zaciekawiony zbliżył się do wyjścia, jednak nie opuszczał jaskini. Przysiadł na skraju jej wyjścia i z uśmiechem patrzył na grupkę sikorek, które latały i szukały pokarmu dla siebie. Niekiedy szczeniakowi zdawało się, że owe skrzydlate stworzonka tańczą na śniegu i pozostawiają na nim swoje ślady. Niestety śnieg, który zsunął się z jaskini, wystraszył je. Basiorek nieco zawiedziony wrócił do rozmawiających wilków. Gdy przysiadł obok łapy Rene, rozmowa zdawała się dobiec końca.
- W takim razie wołaj mnie, gdy tylko pojawią się jakieś problemy. - odparła wadera i spojrzała na szczeniaka z uśmiechem. - Jeśli chcesz, możesz zostać u Tao. - odpowiedziała. Niko wahał się, lecz ostatecznie skinął głową. Renesmee pożegnała się z kuzynem i ruszyła do wyjścia. Wtem myśl zawitała w głowie Niko, powodując, że samczyk podbiegł szybko do wadery i wtulił się w jej łapę. Zaskoczona alfa spojrzała na niego z troską.
- Coś się stało Niko?
- Wrócisz po mnie, prawda? - spytał z nadzieją. Samica uśmiechnęła się czule.
- Oczywiście Niko. Opiekuję się tobą i obiecuję, że wrócę w okamgnieniu. W tym czasie możesz popatrzeć na pracę medyka. Tarou z chęcią ci o wszystkim opowie, prawda? - odparła, a medyk, który usłyszał jej słowa, przytaknął z uśmiechem.
Wadera odeszła, a Tarou zbliżył się do Niko, który ciągle za nią spoglądał.
- Spokojnie Niki, wróci po ciebie. Nie musisz się martwić. - zapewnił go. Szczeniak wstał i spojrzał na niego. Tao zaproponował, by weszli głębiej, gdzie będzie cieplej. Tam medyk zaczął pokazywać i tłumaczyć jasno dla szczeniaka, czym tak naprawdę się zajmuje. Mimo początkowej niepewności Niko słuchał, a z czasem zaczął się niezwykle interesować jego słowami. Rozważał każde z nich, myślał nad różnymi sytuacjami. Najbardziej podobał mu się moment, w którym Tarou zaczął opowiadać szczeniakowi, o niektórych przypadkach pacjentów. Szczeniak domyślił się, że niektóre historie były zmyślone, gdyż trudno uwierzyć w to, że wilk został ugryziony przez wiewiórkę i razem z nią przyszedł do medyka. W tym czasie młody basior poznał także zielarza Bai Langa, który towarzyszył Tarou w pracy. Czas w towarzystwie dwóch basiorów szybko mijał. Nim Niko zdołał się obejrzeć, alfa wróciła. Na jej widok szczeniak zaszczekał z radości i natychmiast podbiegł do jej łap. Zaczął się w nie wtulać, a Rene z uśmiechem zaczęłam lizać go po pyszczku. Podziękowała kuzynowi za opiekę nad nim. Wolnym krokiem razem z Niko zaczęła wracać do domu. Szczeniak zachęcony przez nią, zaczął opowiadać jej o tym, co usłyszał od „wujka”. Rene z uśmiechem słuchała go uważnie i czasem dopytywała o szczegóły. W duchu była wdzięczna bogom za tak wspaniały dar, którym stał się dla niej mały Nikuś.

Cdn.

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 1096
Ilość zdobytych PD: 548 PD + 5% (27) za długość powyżej 1000 słów
Obecny stan: 575 PD

sobota, 11 września 2021

Niko
Zdrobnienie Nikoś lub Niki dla wygody

Płeć: Basior | Wiek: 3 lata | Rasa: Wilk | 
Ranga: Alfa | Poziom: 2 (718/3100 PD) | Stanowisko: Czujka Nocna
Właściciel: [Discord] Black Wolf#9682
Autor: RaylaRosera