Newsy



:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości

:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022

Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak

~Serdecznie zapraszamy♥~

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rogata znajomość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rogata znajomość. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 kwietnia 2022

Od Ereden'a c.d Noiter'a ~ Rogata znajomość

Pieczenie jamy ustnej, a potem swędzenie całej skóry, poprzedzane drętwieniem i mrowieniem kończyn. A później występują dreszcze z zimnym potem, źrenice zwężające się i rozszerzające, zaczynają powoli reagować na światło, co skutkuje powstanie światłowstrętu i zaburzenie widzenia. Takich objawów spodziewał się Ereden u opiekuna, gdy ten, bez cienia podejrzeń - co z resztą było błędnym posunięciem - przyjął od niego tę niepozorną, niewinnie wyglądającą "Puszkę Pandory". Ereden, udając, że sprząta bałagan, który sam narobił, ukradkiem spoglądał na opiekuna, doszukując się wyżej wymienionych objawów - choćby drobny ślad, świadczący o zatruciu tojadem. Nie może być, gdyż Noiter trzymał kwiat w zębach przez dobrą minę, przyglądając się fioletowym, pięknie ułożonym płatkom - no i szczerze powiedziawszy, doczekał się ich. Noiter począł oddychać z widocznym trudem, a na łapach utrzymywał się sztywno, chwiejnie, a jego wzrok stał się niewyraźny i zmęczony.
- Wiesz co, Shori? Chyba miałaś rację – powiedział ostatkiem sił. – Chyba potrzebna mi pomoc.
Z tymi słowy, wykonał jeszcze kilka chwiejnych kroków, opierając się lewym skrzydłem o zimną ścianę jaskini. Potknął się o wystający kamień, zwalił się ciężko na ziemię, rąbiąc głową o wystającą część skały w ścianie. Zastygł w bezruchu.
- No i leżysz, rogaczu! - zawołał dumny z siebie Ereden, wskakując na nieprzytomnego Noitera i wykonując taniec zwycięstwa.
- Coś ty narobił, potworze! - krzyknęła przez łzy Shori - Zabiłeś go!
Ereden przestał tańczyć i spojrzawszy na bladość, która aż przebijała się przez granat sierści Noiter'a, przekrzywił usta nieco. Potem wzruszył ramionami i odparł z dumą.
- Dostał to, na co zasłużył!
- Czy Noiter nie żyje? - zapytała wystraszona Sininen - Zabiłeś go!
Prawdę mówiąc, Ereden nie myślał o żadnym zabijaniu, a krzyki sióstr sprowadziły go twardo na realistyczny grunt. ~ A co, jeśli na prawdę zabiłem tego dziwaka? - pomyślał po chwili Ereden, z nutką grozy.
- Dobra, Shori, trzeba lecieć po ciocię Lonyę! - rzucił pośpiesznie, zeskakując z brzucha opiekuna.
- Szkoda, że nie pomyślałeś o tym wcześniej, leszczu! - warknęła Shori.
- Byłem na niego wściekły! Nie prosiłem się o jego opiekę, już wolałem, żeby nas pilnowała wiewiórka, niż... on! - wrzasnął Ereden, spoglądając z pogardą na nieprzytomnego Noitera - A poza tym, im dłużej się kłócimy, tym niewiele czasu mu zostało. No leć, na tych swoich ohydnych skrzydłach i sprowadź tu ciocię Lonyę! I pamiętaj, jeśli powiesz cokolwiek cioci, albo rodzicom, wyprę się wszystkiego i zrzucę winę na ciebie!
- Na mnie, jak niby? - warknęła Shori.
- Co taka głupia, skrzydlata myszka, jak ty, może mieć pojęcie o roślinach. Nie wiedziałaś, że to trujące, więc zerwałaś i dałaś Noiterowi. Inscenizacja piękna, ale tylko wtedy, gdy się na mnie poskarżysz, rozumiesz?! - syknął groźnie Ereden na swą przybraną siostrę - Ruszaj!
Shori zmarszczyła pysk i czoło, okazując niezadowolenie ze słów brata, ale nie miała zamiaru sprzeczać się z tym nieznośnym, małym demonem - wybiegła z jaskini, powarkując pod nosem szczenięce wyzwiska. Następnie basiorek spojrzał groźnie na Sininen, skrytą gdzieś w mroku, trzęsąc się na widok nieprzytomnego ciała Noiter'a.
- Ciebie to też dotyczy. Spróbuj pisnąć rodzicom albo ciotce, choćby słówko, a pożałujesz! - wycedził przez zęby malec, zbliżając pysk do ucha siostry.
                                                                                                                                                    ***
<Akcja się dzieje po wydarzeniach z wątku "Anatomia obłędu"> 

Wydarzenia, jakie miały miejsce sprzed kilku dni, mocno odbiły się na Ereden'ie, ale czy na dobre? Z tym będzie musiał się niewątpliwie zmierzyć. Nastały nowe zmiany i nowe obietnice, złożone siostrom i samemu sobie - Nigdy więcej pogardy. Pierwszą próbę przemiany zaliczył w jaskini medycznej, owego dnia, gdy odzyskał władzę ciała i świadomość. Spodziewał się odrzucenia ze strony Shori - tyle czasu przez niego, wraz z Sininen wycierpiała i nie spodziewał się, że z aprobatą przyjmie jego przeprosiny - ale miło został zaskoczony. Co prawda, nie dostał od przybranej siostry natychmiastowego przebaczenia, ale dała mu sporo powodu, aby zacząć zmianę na lepsze.
Nabrał porządny haust powietrza w płuca, stojąc tak przed wejściem do jaskini Noiter'a. Ereden już nieco podrósł, mierzył już sześćdziesiąt centymetrów w kłębie i przybrał nieco mięśni, jak na nastolatka przystało. Westchnął jeszcze raz, przygładził łapą lekko rozczochraną grzywkę do tyłu, po czym wkroczył do norki opiekuna. Pomieszczenie było dość przytulne, intensywnie oświetlane przez grzyby fluorescencyjne - z początku musiał pokonać wąski korytarz wejściowy, który doprowadził go do jaskini głównej - co prawda, dość zagracony przez drewniane zabawki, którymi Noiter bawił Shori i Sini... i pamiętał też, jak nimi obrywały, gdy Ereden wpadał we wściekłość.
Bez słowa ominął leżące na podłodze drewniane imitacje zwierząt i ruszył w stronę odnogi, gdzie Noiter sypiał. Zastał go zwiniętego w kłębek, dodatkowo z pyskiem skrytym pod jednym ze swoich skrzydeł, zakopany pod stertą futer.
Ereden usiadł na moment, wpatrując się w smacznie śpiącego Noiter'a z miejsca, okrytego gęstym mrokiem. ~ Myślę, że nie będzie zły z niezapowiedzianej wizyty - pomyślał z uśmiechem Ereden.
Minęło niecałe półgodziny, gdy Noiter wybudził się ze słodkiego snu, przeciągnął się pod futrzaną kołderką i ziewnął głośno.
- Jak się spało? - zapytał łagodnie Ereden.
Mina opiekuna była nieziemska; Z pozycji leniwego przeciągania, wyprostował się nagle, jakby ktoś zmusił go przed chwilą, do połknięcia długiego patyka i wytrzeszczając szeroko oczy, rozglądał się za źródłem dźwięku.
- Kto tu jest? - zapytał zaniepokojony Noiter.
Ereden wyłonił się z mroku, powoli i spokojnie, zaczął zbliżać się do opiekuna, który powitał go niezbyt pewnym spojrzeniem, ale potrzebna mu była chwila, aby się opanować. Usiadł po chwili, ale jego skrzydła, nagle opadły na ziemię, z szelestem szurając piórami.
- Witaj, Ereden - powiedział Noiter, ale nastolatek wyczuł w głosie pewną dawkę urazy, w pełni uzasadnioną - bowiem niezbyt dobrze zakończyło się ich spotkanie.
- Nie będę owijał bez sensu w bawełnę - zaczął Ereden, siadając przed basiorem, wpatrując się bez przerwy w jego jasnobłękitne oczy - Wiesz dlaczego tu jestem?
Noiter, jak to on, przekrzywił nieco usta w grymasie nieufności, mrugnął podejrzliwie oczami, ale nic nie odpowiedział, bowiem wyczuł retorykę w pytaniu.
- Zapewne pamiętasz to wydarzenie z tojadem, to jakim nieznośnym bachorem byłem... znaczy się, co nieco zostało po staremu, ale zmieniłem się tu i ówdzie... - Ereden nie był przyzwyczajony do wygłaszania dłuższych wypowiedzi, a także trudno było mu wykrzesać je prosto z serca, dlatego urwał w połowie zdania. Westchnął ciężko, zastanawiając się nad dalszym ciągiem - Noiter, chciałbym cię bardzo przeprosić za ten incydent. Jeszcze mocniej chciałem cię przeprosić, za to, jak jechałem po twojej odmienności... znaczy się, nie to, że jesteś inny... ale... cholera! No wybacz. I nie, nie mam nigdzie ukrytego podejrzanego kwiatka, ani innych pachnideł - dodał pośpiesznie machając wolnymi łapami przed oczami Noitera - Tym razem szczerze proszę cię o wybaczenie. No więc? Jak będzie? Sztama? - Ereden wyciągnął w stronę basiora swą łapę.

<Noiter?>

Ilość napisanych słów: 1046
Ilość zdobytych PD: 523 + 5% ( 26 PD) za długość powyżej 1000 słów
Obecny stan: 1134 PD

niedziela, 20 marca 2022

Od Noitera c.d. Ereden'a – Rogata znajomość

Ty... TY KŁAMCO!!! – wrzasnął szczeniak, rzucając się na niego. Na całe szczęście zdążył odskoczyć – treningi dały mu potrzebny refleks. Zobaczył, że siostry malca też odskoczyły na bezpieczną odległość. Przestał się śmiać:
- Ereden, uspokój się, proszę Cię! To miał być żart!
- Mam gdzieś takie żarty! - warknął szczeniak, wywracając farby na rysunek, który został zniszczony. Część farby wylądowała na Shori, która nie stała w aż tak bezpiecznej odległości, jak myślała.
- Ereden! - powiedział poważnie Noiter. - Jak ty się zachowujesz?!
Szczeniak tylko wybiegł bez słowa.
- Ereden, wracaj tu! – zawołał. W głosie basiora dało się słyszeć niepokój i desperację.
~Nie, nie, nie – pomyślał gorączkowo – co ja teraz zrobię? Nie mogę zostawić dziewczynek bez opieki, w końcu może im się coś stać. Z drugiej strony, na zewnątrz jest niebezpieczniej niż w jaskini… Co mam począć? Sytuacja jest patowa. ~ Wziął się jednak w garść, uspokoił, po czym zwrócił się do młodych wader, próbując trzymać nerwy pod kontrolą:
- Dobrze moje drogie, może w czasie gdy czekamy na waszego brata, posprzątamy z podłogi resztkę tej farby? Co wy na to? – lekko drgnęła mu powieka.
Te tylko przystały na to cicho, jakby wyczuwając, że sytuacja jest poważna.
Właśnie kończyli sprzątanie, gdy zobaczył, iż szczeniak marnotrawny powraca.
- Ereden! A jednak postanowiłeś wrócić! - zawołał Noiter widocznie uradowany, a po jego oczach dało się zobaczyć, jak kamień spada mu z serca.
Ten zaczął go przepraszać i nawet wręczył mu prezent! Noiter był niezwykle z tego zadowolony i już miał wziąć kwiatek w pysk, gdy odezwała się Shori:
- Noiter, nie! Nie przyjmuj od niego kwiatu! Ereden cię wrabia... On... on... wiem, co czyta! O trujących roślinach, a on sam z chwili na chwilę, nie zmienia swojego postępowania, zwłaszcza dla nas! Bo mamy skrzydła! To do niego niepodobne. Noiter, nie bierz od niego tego kwiatka!
- Shori, nie ładnie tak myśleć o bracie. Wiem, że może się wydawać trochę… Nieokrzesany, ale w każdy z nas jest taki sam w środku. Dobry! Właśnie tak, w każdym nas jest dobra dusza, która czasami skrywa się pod nieprzyjemnym kurzem. Potrzeba trochę cierpliwości, ale da się ją wydobyć z każdego. W każdym demonie kryje się piękna tęcza! Ereden zrozumiał swój błąd i postanowił przeprosić, a ja z radością przyjmuję przeprosiny – powiedział, chwytając kwiatek w pysk. Położył go do jednego z pojemników, w którym wcześniej była farba, a teraz stały puste. Wrócił do kończenia sprzątania, lecz po chwili poczuł się niezwykle zmęczony. Łapy stały się sztywne, a oddech stał się utrudniony.
- Wiesz co, Shori? Chyba miałaś rację – powiedział ostatkiem sił. – Chyba potrzebna mi pomoc. – mówiąc to, runął jak długi na ziemie, robiąc czaszką prosto w ścianę jaskini. Świat mu pociemniał.

<Ereden? Co mały diabełek na to?>

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 429
Ilość zdobytych PD: 214
Obecny stan: 3286

piątek, 11 marca 2022

Od Eredena c.d Noiter ~ Rogata znajomość

 Ereden dopiero po tych plugawych słowach, zdał sobie sprawę, co powiedział...
Ale to nie jego wina! Ten opiekun go wnerwił dość konkretnie, ale ogólnie - nigdy nie odważyłby się powiedzieć słowa na "d"- aczkolwiek z drugiej strony, nie żałował. Mina opiekuna była bezcenna w jego oczach.
- Dobrze więc młody, siedź sobie w tym kącie. My tymczasem się pobawimy, kiedy ty przemyślisz sobie swoje zachowanie – odparł Noiter po tym szczeniackim tekście, którym uraczył go Ereden.
~ Dzięki bogom! W końcu! - mruknął Ereden w myślach i wycofał się do zacisznego, przytulnego kącika, a stamtąd obserwował ten obraz, w jego oczach godny pogardy i żenady. Zamiast malować jakieś głupie malunki, Ereden pomyślał, że weźmie się za czytanie. Nic go tak nie uspokajało, jak studiowanie zwojów od cioci Lonyi, które podarowała mu w prezencie. Jeden był zatytułowany " Lis i kruk" wraz z drugim, będący kontynuacją pierwszego. A trzeci zwój zawierał szczegółowy, ale też prosty opis podstaw botaniki. Rośliny, to co kochał najbardziej, zaraz po treningach walki z ojcem - jeśli rośliny były trujące, było jeszcze lepiej. 
~ Z chęcią Wam wszystkim podłożyłbym roślinę, która spowoduje, że zamkniecie te pyski! - pomyślał gniewnie, gdy ukradkiem spojrzał na śmiejącego się do Shori basiora. Pomarańczowe światło dawało dobre widoki na zwoje, miał ochotę jednak wybrać się na dwór. W świetle słońca czytało się najlepiej. Poza tym, Lonya podarowała mu jeszcze zwój o podstawach anatomii - ale jeśli to miało się wiązać z tematem trujących rośli, także lubił się jej uczyć. Wiedział, że na ten mocny przykład, Tojad mocy, potrafi przez sam kontakt ze skórą, zatruć nieszczęśnika, a tym samym skazać go na bolesne konwulsje, paraliż mięśni, a tym samym doprowadzić do jego zgonu! Szczeniak mocno się tym inspirował, a to sprawiło, że lada moment zapomniał o przytłaczającym go towarzystwie, jednakże nie trwało to niestety zbyt długo. 
- Ereden, może chciałbyś zerknąć, mylę, że ci się spodoba! - powiedział entuzjastycznie Noiter.
Ereden niechętnie uniósł głowę, prychając wściekle i spojrzał na rysunek opiekuna - przedstawiał on małego szczeniaka - dziwnie podobnego do niego - z wyobrażonymi, szeroko rozpostartymi skrzydłami oraz diablimi rogami, zakrzywionymi na końcach, skierowane ku sobie. I ten sam obraz spostrzegł na własnym cieniu, który rzucał na ścianę jaskini. Momentalnie odskoczył od niej, jakby była pokryta czymś obleśnym i żrącym. Z oburzeniem warknął na Noitera. 
- Ja tak nie wyglądam! To jest KŁAMSTWO! 
- Zerknij na siebie - powiedział Noiter, śmiejąc się głośno i długo, co też działało na malca, jak płachta na byka. ~ Ty parszywy dziwolągu! 
- Ty... ty... - Ereden zaczerwienił się cały ze złości - ba! Wściekłość trzęsła każdym centymetrem jego ciała - Ty... TY KŁAMCO!!!  
Ereden wybił się z miejsca, szarżując prosto na roześmianego Noitera, który w porę zauważył, co się święci. Odskoczył przed gniewnym Eredenem. Siostry odskoczyły na bezpieczną odległość. Noiterowi śmiech zlazł z pyska. 
- Ereden, uspokój się, proszę Cię! To miał być żart! 
- Mam gdzieś takie żarty! - warknął szczeniak, po czym jednym ruchem łapy przewrócił pojemniczek z barwnikami, a efekt był następujący; barwnik rozlał się na skaliste podłoże jaskini, opryskując jednocześnie futro najmłodszej z sióstr, która odskoczyła z piskiem. 
- Ereden! - powiedział poważnie Noiter - Jak ty się zachowujesz?! 
Szczeniak zignorował tę uwagę, spojrzawszy w stronę wyjścia, przez które przelewało się przyjemne, słoneczne światło, po czym zerwał się z miejsca, biegnąc ku niemu. Spodziewał się, że Noiter zacznie za nim nawoływać, ale nie zamierzał się tym przejmować, wręcz przeciwnie. 
~ Nie ruszy w pościg za mną od razu! Nie zostawi moje siostry same, bez opieki. 
- Ereden, wracaj tu! - zawołał opiekun. W głosie basiora dało się słyszeć niepokój i desperację. 
Szczeniak wyskoczył na świeże powietrze, jak wystrzelony z łuku, po czym skierował się w stronę łąki, za zapachem rodziców - Już wolał ich towarzystwo, niż... eh. To już nieważne! Mamo, tato, biegnę do Was i nie każcie mi wracać!! Gdy tak zatapiał się głębiej w trawiastą łąkę, czuł zapachy mnóstwa roślin, które wpływały na jego receptory węchowe, jak poezja dla uszu. 
Poczuł, że jest kompletnie sam, usiadł na moment, podkulając ogon pod sobą i rozglądał się na kurtynę wysokiej trawy, otaczającej ją zewsząd - słyszał też powietrzne tańce i harce pszczół, widział kolorowe motyle, które bezgłośnie, z gracją przemykały między kwiatami. A wśród tych kwiatów ujrzał charakterystyczną roślinę, o bajecznym kształcie i kolorze, która powiewała swobodnie na letnim wietrze z południa. Wtem przypomniał sobie ją! 
~ To tojad ostry! - pomyślał zadowolony ze swej nieskazitelnej pamięci do roślin, a zwłaszcza tych trujących. Po chwili wpadł na coś, na co bez przyczyny nie zrobiłby tego. Wpierw nazrywał gęstą warstwę trawy, aby potem wykorzystać ją do zebrania tojadu przez nią - była trująca, nawet przez kontakt ze skórą, a już nie można wspominać o braniu do pyska. 
~ Pożałujesz, że mnie wnerwiłeś, opiekunie! - pomyślał Ereden. 
Wracając z powrotem, zastał swoje siostry, które doprowadzały do porządku całą jaskinię wraz z opiekunem - na jego pysku malował się srogi niepokój. ~ Zaraz dobije cię coś więcej, niż to. 
- Ereden! A jednak postanowiłeś wrócić! - zawołał Noiter widocznie uradowany, a po jego oczach dało się zobaczyć, jak kamień spada mu z serca. 
~Zaraz pożałujesz, że się cieszysz na mój widok ~ Pomyślał z przekąsem szczeniak. Zmusił się nawet, do smutnego grymasu, który miał, w mniemaniu basiora, wyrażać skruchę i żal u małego basiorka, dlatego, gdy stanął przed Noiterem, ułożył obok jego łap fioletowy kwiat, opatulony warstwą trawy, po czym zaczął recytować z pamięci treść, którą wymyślił na poczekaniu. 
- Opiekunie, ja chciałbym cię przeprosić za swoje zachowanie. Mam dzisiaj zły dzień i wszystko mnie drażni, dlatego tak postąpiłem. Pomogę siostrom posprzątać ten bałagan, a tobie chciałbym dać ten kwiat. Mam nadzieję, że się nie gniewasz na mnie, opiekunie. 
Noiter, jak się spodziewał Ereden, z uśmiechem i ze wspaniałomyślnością przebaczył szczeniakowi, a co do kwiatka, zniżył nieco głowę, aby go powąchać, ale Shori nagle się odezwała. 
- Noiter, nie! Nie przyjmuj od niego kwiatu! Ereden cię wrabia...
~ Zamknij pysk! - warknął w myślach Ereden. 
- On... on... wiem, co czyta! O trujących roślinach, a on sam z chwili na chwilę, nie zmienia swojego postępowania, zwłaszcza dla nas! Bo mamy skrzydła! To do niego nie podobne. Noiter, nie bierz od niego tego kwiatka! 

<Noiter? Co więc zrobisz?>

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 979
Ilość zdobytych PD: 489 PD
Obecny stan: 2440 PD

środa, 9 marca 2022

Od Noitera c.d Eredena ~ Rogata znajomość

Noiter był niezwykle zaskoczony negatywnym podejściem małego szczeniaka. Niezwykle mu przypominało jego dręczycieli z dzieciństwa, jednak nie dał po sobie tego poznać.
- No... może jestem trochę dziwny i rogaty, ale cóż, za to jestem bardzo kochany — dodał ze śmiechem, maskując ból, który zadały mu te słowa. Kiedy ten mały gniewny szczeniak splunął mu pod nogi, on tylko odskoczył lekko.
~ Zachowaj profesjonalizm bądź dorosły Noiter ~ powtórzył sobie w duchu, dodając samemu sobie sił.
- Ereden, musisz... - zaczął spokojnie Noiter, ale szczeniak nie chciał mu dać dojść do słowa.
~ Jest uparty, to trzeba mu przyznać… Ale ma problem, bo ja też! ~ pomyślał z uśmieszkiem.
Ereden — nie odpuszczał basior. - chodź, pobaw się z nami. Nic tak nie poprawia relacji z osobami, jak wspólna integracja, jako zabawa. - Noiter zachęcająco i delikatnie pchnął Eredena w stronę zabawek, ten jednak odskoczył. Wyciągnął zabawki, myśląc o tym, co może się spodobać małemu gniewnemu.
- Jaka zabawka cię interesuje? - zapytał uprzejmie Noiter. - O! Mam pomysł! Orzełek i króliczek! - zawołał entuzjastycznie, grzebiąc w skórzanej torbie, poszukując wspomnianego wcześniej królika. Podsunął zabawki szczeniakowi pod nos. Szczeniak wyraźne pokazywał, jak bardzo nie jest zachwycony.
~ Niech udaje, ile chce, ale ja wiem, że te zabawki tak w głębi duszy to mu się podobają. ~ pomyślał, znosząc cierpliwie krytykę malca. Szala jednak się przerwała, gdy zaczął być agresywny w stosunku do swoich sióstr.
- NIENAWIDZĘ WAS WSZYSTKICH! - wykrzyczał Ereden, po czym udał się do kąta jaskini.
- Możesz sobie nienawidzić mnie, jak żywnie ci się podoba, ale nie daje ci to prawa do wyżywania się na siostrach – stwierdził poważnym tonem Noiter – Powinieneś je przeprosić !
- Przeproś to sobie moją dupę! – Odkrzyknął szczeniak, odkręcając swój zadek w ich kierunku.
- Dobrze więc młody, siedź sobie w tym kącie. My tymczasem się pobawimy, kiedy ty przemyślisz sobie swoje zachowanie – odparł czarny na ten szczeniacki tekst.
- A więc teraz będziemy malować. Sini? Chcesz pomalować z nami? – spytał się małej wadery.
Ta tylko pokręciła głową, chowając się w cieniu.
- Dobrze, a więc pomalujemy sobie ty i ja Shori! – stwierdził z entuzjazmem, wyciągając dwa patyczki ze swojej torby. – Możesz też malować pazurkiem, jeśli będzie ci wygodniej. Opowiem ci przy rysowaniu historię, co ty na to?
- Tak! Bardzo chętnie jej posłucham!
- Dobra, to zaczynajmy – powiedział, przywołując do siebie cień, którego zaczął używać jak pędzla.
- Opowiem wam historię, którą opowiadała mi Mama. Dawno, dawno temu, wszystkie wilki wyglądały tak samo. Te same kolory, te same rozmiary, tylko imionami się różnili. Wkrótce jednak trudno było poznać, kto jest kim. Udali się więc do starego mędrca, który posiadał tajemne moce i poprosili go o pomoc. Ten milczał przez 3 dni, nim w końcu się namyślił. Poprosił wszystkie wilki, by weszły do bliskiego jeziora. Część weszła tylko po kostki, część po kolana, część po głowę, a część zanurkowała, niektórzy głębiej od innych. Kiedy wilki obudziły się następnego poranka, nikt nie wyglądał tak jak wcześniej. Im głębiej się zanurzyli, tym większa była ich zmiana. Nikt nie wie, jak ten wilk tego dokonał. Wielu wierzy, że to tak naprawdę bóg z Oazy. Dlatego właśnie, bycie innym wcale nie oznacza, że jest się gorszym. Twój wygląd czyni cię wyjątkowym i nigdy o tym nie zapomnijcie – Tu przerwał, kończąc swój rysunek.
- Ereden może zerkniesz, myślę, że ci się spodoba! – powiedział entuzjastycznie.
Gdy tylko szczeniak zerknął na rysunek, zobaczył na ścianie… Siebie, ale innego. Miał on dorysowane skrzydła i róg. Od razu się oburzył:
- Ja tak nie wyglądam! To jest KŁAMSTWO!
- Zerknij na siebie – powiedział Noiter, śmiejąc się.
Szczeniak miał na sobie przyklejone skrzydła i róg z cienia. Jego mina była bezcenna. Noiter jednak nie śmiał się długo, gdyż mały gniewny, zaczął się trząść ze złości:
- Ty…

<Ereden? Jak ci się podoba nowy wygląd? :D >

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 592
Ilość zdobytych PD: 296
Obecny stan: 2612

Od Ereden'a c.d Noiter'a ~ Rogata znajomość

Rodzice chcieli pobyć chwilę sami, bez szczenięcych narzekań i fochów - a zwłaszcza od niego, białego szczeniaka o zgryźliwym grymasie pyszczka i niezwykle złośliwym przysposobieniu. Ereden jednak nie wiedział, iż na posterunku rodziców, stanie nie kto inny, jak... Noiter. Wysoki skrzydlaty basior o mrocznej sierści - Ereden nie znał jeszcze znaczenia słowa granatowy, ale znał takie słowo, określające według jego punktu widzenia, osoby o odmiennym wyglądzie "Dziwoląg" "Odmieniec" "Wybryk natury" i tym podobnym, urągające i nieprzyzwoite wyrazy. A ów osobnik, jak się wcześniej przedstawił mianem Noiter, pojawił się koło południa. Ereden, skryty w cieniu, zlustrował go niechętnym wzrokiem - Noiter miał długie rogi, które były poprzecznie poprzecinane niewyraźnymi prążkami o zakrzywionych końcówkach. Ponadto zza rogatej głowy, wystawały wyraźnie końcówki skrzydeł, upierzone w długie, ciemno- atramentowe lotki. Ereden wzdrygnął się na ich widok i momentalnie, na jego niewyparzony język zaczęły rzucać się samoistnie obelgi i krytyczne uwagi, ale na razie postanowił trzymać go za zębami. Pierwsza powitała go Shori - jego przybrana siostra, której nie trawił dwukrotnie; była przygarniętym przez rodziców wyrzutkiem, a tym samym, nie uważał ją za członkinię rodziny, a po drugie... eh, te skrzydła. Sininen spała w oświetlonym przez grzybki fluorescencyjnym światłem.
- Noiter! – przywitała go błyskawicznie Shori – Miło cię widzieć! Kiedy następna lekcja latania? Mieliśmy poćwiczyć sztuczki!
- Pamiętam, pamiętam, jak znajdę czas, to od razu się tym zajmiemy. Byłem ostatnio trochę zajęty, ale nie zapomniałem o tobie - odpowiedział Noiter z uśmiechem. Zrzucił z siebie skóropodobną torbę, wypełnioną jakimiś drewnianymi rzeźbami i zabawkami, które pierwszy raz widział na oczy. Nie zamierzał wychodzić ze swojego przytulnego kąciku, okrytego mrokiem. ~ Nie mam zamiaru wychodzić, a ten... pożal się bogom, opiekun, niech się do mnie nie zbliża.
Noiter jednak spojrzał w jego stronę, zwrócił uwagę swym miłym uśmiechem, a następnie zbliżył się znacznie do szczeniaka.
- Hej, ty pewnie jesteś Ereden, prawda? ~Mistrz dedukcji! - zawołał w myślach Ereden z pikantnym sarkazmem-...Miło mi cię poznać! Jestem waszym nowym opiekunem, nazywam się Noiter ~Nie interesuje mnie to, jak się nazywasz i kim jesteś -dopowiedział w myślach Ereden-... i mam nadzieję, że będziemy się świetnie bawić razem. A ty? – spytał z uśmiechem na twarzy, podchodząc do młodzieńca.
- Weź, idź się bawić z moimi głupimi siostrami, ty rogaty dziwolągu! - zasyczał wrogo Ereden. 
Noiter uniósł lekko brew, ale uśmiech, na chwilę obecną nie zamierzał ustępować. 
- No... może jestem trochę dziwny i rogaty, ale cóż, za to jestem bardzo kochany - dodał ze śmiechem Noiter, ale Eredenowi, nawet w najmniejszym stopniu nie było do śmiechu. Spojrzał jedynie na opiekuna, jak na niedorozwiniętego emocjonalnie. 
- Ereden! Miej szacunek do starszych i mądrzejszych od ciebie! - zbeształa go Shori, wychodząc zza pleców Noitera. - Noiter przyszedł tutaj dla nas, aby nam się nic nie stało, pod nieobecność rodziców. Doceń to, mały gnomie! 
Ereden prychnął jedynie i splunął pod łapy Noitera. 
- O niczym innym nie marzyłem, jak o towarzystwie durnych odmieńców. No, po prostu tryskam ze szczęścia. Widać, żebym się cieszył? Nie?! No to idźcie się bawić swoimi skrzydełkami, połamania piór, przy okazji, a mnie zostawcie w spokoju! Nie prosiłem się o żadnego opiekuna, a tym bardziej rogatego i do tego... skrzydlatego! - dodał zniesmaczony, spoglądając na skrzydła Noitera. 
- Ereden, musisz... - zaczął spokojnie Noiter, ale szczeniak nie chciał mu dać dojść do słowa. 
- Nic nie muszę! - krzyknął Ereden, zanurzając się w jeszcze gęstszy mrok. ~ Głupi dziwoląg! - dodał w myślach. 
- Ereden - nie odpuszczał basior - chodź, pobaw się z nami. Nic tak nie poprawia relacji z osobami, jak wspólna integracja, jako zabawa - Noiter zachęcająco i delikatnie pchnął Eredena w stronę zabawek, ale szczeniak pokazał kiełki, wyraźnie niezadowolony.
- Nie dotykaj mnie! Sam pójdę...
Nie chciał, ale zależało mu, aby stracił zainteresowanie opiekuna - usiadł w oświetlonej części kąta, z dala od skórzanego pakunku, gdzie Noiter skrywał te śmieszne zabawki. Obok zaś stał pojemniczek z naturalnym barwnikiem, który wydzielał woń roślin i innych składników, których Ereden jeszcze nie znał. Jak na złość oczywiście, Noiter zachęcająco przywołał gestem malca do zabawek.
~ Bogowie... za jakie grzechy... - burknął w myślach Ereden, mając tym samym ochotę wybuchnąć złością. Spojrzał na opiekuna pogardliwie, zbliżył się nieznacznie. Noiter wyjął drewnianą zabawkę, wyobrażającą swym kształtem tajemniczego ptaka, z szeroko rozpostartymi skrzydłami.
- Jaka zabawka cię interesuje? - zapytał uprzejmie Noiter - O! Mam pomysł! Orzełek i króliczek! - zawołał entuzjastycznie, grzebiąc w skórzanej torbie, poszukując wspomnianego wcześniej królika. Wszystkie drewniane rzeźby były starannym kunsztem, wykonanym przez opiekuna, ale Ereden nie zwracał na to najmniejszej uwagi. Basior podsunął zabawki w stronę Eredena, a ten bez wyrazu spojrzał na nie. Chwycił do łapy orła, przyjrzał się mu, po czym spytał.
- Co to ma być? Jeśli to ma być zabawka, to chyba robisz sobie ze mnie żarty, opiekunie - ostatnie zdanie, zakończył słowem dość przepełnionym pogardą.
- Ereden, zamknij się! - odezwała się wzburzona Shori.
- Sama się zamknij! - warknął Ereden, ciskając orłem w przybraną siostrę. Kant skrzydła uderzył w policzek waderki, na co ta zareagowała głośnym "auu", co sprawiło, że Ereden nasycił się mocną satysfakcją. Chwycił za drewnianego królika - Nienawidzę cię, nienawidzę też tej głupiej beksy! - dodał, rzucając królikiem w stronę śpiącej Sininen. Oberwała w czoło zabawką, która później odbiła się i zatoczyła łuk w powietrzu, znikając gdzieś w mroku. Sini ze smutkiem i rozpaczą wycofała się pośpiesznie.
- NIENAWIDZĘ WAS WSZYSTKICH! - wykrzyczał Ereden.

<Noiter - powodzenia w ujarzmianiu diabła :) >

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 841
Ilość zdobytych PD: 420 PD
Obecny stan: 1124 PD

niedziela, 6 marca 2022

Od Noitera c.d Eredena ~ Rogata znajomość

Noiter krzątał się po swojej norce, która znajdowała się na brzegach terenu watahy. Przeglądał swoje zapasy różnych dupereli, które mogły się przydać w dzisiejszym jego zadaniu. Dostał cynk od Naharysa, że wybiera się ze swoją partnerką by spędzić czas sam na sam i potrzebuje, by ktoś zajął się szczeniakami. Noiter jako opiekun oczywiście z chęcią się zgodził. Poznał już Shori, jednak do tej pory nie miał okazji poznać reszty szczeniaków, gdyż zajmowała się nimi matka. Był ciekawy, jacy się okażą, gdyż słyszał co nieco od nich ojca, jednak żadnych konkretów. Wyjął kilka zabawek, które wystrugał z drewna oraz stworzone przez niego grzechotki z kości i skóry zwierzęcej. Po chwili namysłu postanowił zabrać też ze sobą farby naturalnego pochodzenia, które tak długo produkował. Chciał zrobić na dzieciach jak najlepsze wrażenie, więc nie oszczędzał środków. Za pomocą cieni, wrzucił zabawki do skóry, którą miał przerzuconą przez plecy, a farby niósł w pysku. Truchtał powoli uważnie, bez pośpiechu, by nie rozlać po drodze barwników. Przeszedł obok skały znajdującej się na środku terenów watahy, po czym skręcił w kierunku jaskini Naharysa. Po chwili dotarł na miejsce. Przy wejściu do mieszkania, stał jego właściciel, wraz ze swą partnerką.
- Witaj Noiter, nie spieszyło ci się – przywitał go biały wilk.
Czarny położył farby na bok, po czym odezwał się:
- Wybacz, że mi to tyle zajęło, ale w końcu jakoś dotarłem. Za długo zastanawiałem się nad, tym co ze sobą zabrać.
- Spokojnie, rozumiem. Dzieci są w jaskini – Sini śpi, a Shori i Ereden byli zajęci posiłkiem. Będziemy już szli i jeszcze raz dzięki.
- Nie ma problemu, to w końcu mój obowiązek – pożegnał rodziców szczeniaków. Wszedł do jaskini i rzucił okiem na szczeniaki, które właśnie kończyły się pożywiać.
- Noiter! – przywitała go błyskawicznie Shori – Miło cię widzieć! Kiedy następna lekcja latania? Mieliśmy poćwiczyć sztuczki!
- Pamiętam, pamiętam, jak znajdę czas, to od razu się tym zajmiemy. Byłem ostatnio trochę zajęty, ale nie zapomniałem o tobie. – zwrócił swoją uwagę na drugiego szczeniaka.
- Hej, ty pewnie jesteś Ereden, prawda? Miło mi cię poznać! Jestem waszym nowym opiekunem, nazywam się Noiter i mam nadzieję, że będziemy się świetnie bawić razem. A ty? – spytał z uśmiechem na twarzy, podchodząc do młodzieńca.

Ereden?

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 356
Ilość zdobytych PD: 178
Obecny stan: 2316