Newsy



:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości

:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022

Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak

~Serdecznie zapraszamy♥~

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eowina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eowina. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 października 2022

Od Eowiny c.d. Yneryth’a ~ Zagubienie [cz.2]

 Eowina obserwowała białego basiora i pomyślała, że w sumie to jakieś informacje mogła wyciągnąć od niego. W sumie to zawsze jakieś nawiązanie komunikacji. Jakby teraz mogła, pacnęłaby się łapą w pysk, ale nie chciała ośmieszyć się na oczach basiora.
- To jest żałosne - Pomyślała komentując swoje braki umiejętności z komunikacją. Wstała i zastanawiając się, czy się odezwać przestąpiła z łapy na łapę.
- Może opowiesz mi coś o watasze? - W końcu raczyła się odezwać przywdziewając swój beznamiętny wyraz pyska. Ulokowała swój wzrok na miejscu, gdzie powinien być basior. Już zdążyła się zorientować, że posiadał moc jednoczenia się z otoczeniem.
- O tej watasze? – Zapytał z lekkim zdziwieniem. – Mogę ci coś powiedzieć, tylko pytanie, co chciałabyś usłyszeć. - Może nie było tego widać, ale poczuła lekką irytację.
- A o jakiej? - Jej wzrok wreszcie nabrał jakiegoś wyrazu, a dokładniej pytającego.
- Dokładniej interesuje mnie na co powinnam uważać, jakie są obopólne zasady, twoje zdanie na temat watahy. - Wyliczyła i podeszła bliżej.
- W szczególności powinnaś zwracać uwagę na to, co robisz. Są wilki, które będą okradały cię z własnego czasu. Generalnie powinnaś być lojalna alfie i bla, bla, bla wykonywać obowiązki. Nie jestem związany z tą ziemią ani mieszkańcami, jeżeli o to pytasz. Choć niektórych nawet polubiłem. – Odpowiada, pojawiając się skierowany pyskiem ku waderze. Skierowała pysk w kierunku, gdzie pojawił się basior. Kiwnęła minimalnie łbem dodając sobie animuszu, że dobrze zgadła, gdzie wilk stał, mimo że nie było go widać. Pozwoliła sobie podejść jeszcze kawałek zachowując komfortową odległość.
- Wiesz, dużo to się nie dowiedziałam, a część sama mogłam się domyślić. - Przekręciła oczami. Uważniej przyglądając się wilkowi zapamiętując zapach i postać.
- Nie pytałam o twoje relacje, a uwagi czego powinnam się wystrzegać lub może kogo. - Wilk dla mnie mówił zbyt ogólnikowo i w ogóle nic się nie dowiedziała.
- Masz rację, ale nie jest łatwo odpowiedzieć na tak otwarte pytanie. Zechciałabyś je skorygować? - Opowiedział ogólnie tak jak ona zadała pytanie.
- Już precyzuje. W każdej społeczności jest tak zwana czarna owca, jaka jest tutaj? - Spojrzała na watahę spędzająca spokojnie czas niedaleko ich.
- A co powiesz o alfie? - Nie pozwoliła mu dokończyć, powiem nasunęło jej się od razu pytanie, gdy tylko jej uwagę przykuła tutejsza alfa, którą zdążyła już jako tako poznać. Czuła się przy niej jakoś dziwnie, nie przywykła, gdy ktoś tak otwarcie ją traktował. Zawsze w stosunku do niej zachowywano dystans, więc i ona tak innych traktowała. Uważał, że to normalna kolej rzeczy poznając obce stworzenia. Nie zwróciła uwagi co mówił jej towarzysz rozmowy, bo właśnie całą uwagę skupiła na alfie i trochę odpłynęła.

Yneryth? 

PODSUMOWANIE 
Ilość słów: 415 
Ilość zdobytych PD : 207 
Obecny stan; 207 PD

czwartek, 25 sierpnia 2022

Od Eowiny c.d Belief ~ Kiepsko to wygląda + Quest IX: Na ratunek

Gdy zaczynała odchodzić, jej oczom ukazała się zasypiająca Belief. Stanęła i chwilę jeszcze wpatrywała się w białawą wilczycę, a na jej pysku pojawił się grymas. Zapomniała o jednej rzeczy i dziwiła się sobie, że nie zaczęła od tego. Ranę należało najpierw oczyścić, jednak patrząc z drugiej strony, jej przyszła pacjentka, będąc zajęta jedzeniem, nie będzie tak skupiona na ranie. Praca nie będzie należała do przyjemnych dla pacjentki.

***
Pobiegła sprintem w las. Czas naglił, albowiem rana nie wyglądała dobrze i jak najszybciej trzeba się nią zająć. Jednak wygłodzona wilczyca nie będzie miała sił, by rozpocząć proces regeneracji, który miała zamiar trochę przyspieszyć. I nawet na rękę jej by to było, gdy wilczyca będzie zajęta na czymś innym niż jej leczenie. Wybiegła na otwarte przestrzenie niedaleko jeziora Arbre Divin w poszukiwaniu jakiegoś zająca. Ledwo o nim pomyślała, a tuż koło niej biegł właśnie jeden z nich. Spojrzała się na niego i nagle zdziwiona stanęła. Zrobiła zdziwioną minę, jak to nie zauważyła go, skoro biegł koło niej. Dopiero gdy zorientowała się, że zając już dawno odbił w drugą stronę, wróciła jej jasność myślenia i czym prędzej ruszyła z miejsca, pędząc za jej potencjalną zwierzyną. Musiała naprawdę przyspieszyć, by nadrobić odległość między nimi. Była już trochę zmęczona tak szybkim biegiem i zabrakło już jej siły na decydujący skok. Nie chciała używać mocy, albowiem siły zaraz jej będą najbardziej potrzebne. Po prostu, gdy udało jej się zrównać z zającem, rzuciła się na niego, mając na myśli zaciśnięcie szczęk na jego szyi w locie. Jednak coś poszło nie tak i wilczyca pokoziołkowała z zającem ładnych kilka metrów i gdy wstała na chwiejnych łapach, ofiara już nie żyła. Skręciła kark na skutek upadku wilczycy na jej łepek. Ta tylko wzruszyła barkami i wzięła w zęby zająca, następnie już znacznie wolniejszym tempem ruszyła w kierunku skąd przybyła.

***
Po krótkiej rozmowie z Belief, położyła zająca tuż pod jej pyskiem.
- Zaraz wszystkiego się dowiesz, a teraz jedz. Jesteś u skraju sił, proces regeneracji nie zacznie się, póki organizm się nie wzmocni. - Następnie podeszła do rannej łapy wilczycy i poddała się najpierw badaniu palpacyjnemu, co na pewno biała poczuła. Rana była pobieżnie oczyszczona, ale jednak zakażenie się wdało przez to, że tak długo zwlekała z pójściem do medyka. Zakażenie nie było jednak jeszcze dość rozwinięte, więc szybko powinna dać sobie z tym radę. Na szczęście ze względu, że Eowina, głównie tutaj przesiaduje i trochę się tu już zadomowiła. Miała kilka ziół tu pochowane i na czarną godzinę, które później miała zanieść do swej jaskini. Niedaleko Belief rozpaliła malutkie ognisko, na którym położyła wydrążony kamień. Nalała do niego wody i wrzuciła Arniki i babki lancetowatej. Po czym zostawiła, by spokojnie się zagotowały. W tym czasie wróciła do rozmowy z Belief, widząc, że ta kończy swój posiłek.
- Odpowiadając na twoje pytanie, sama nie wiem, co mnie podkusiło, by dołączyć do watahy. Życie w watasze jest bardziej ekonomiczne. - Tak naprawdę to ukrywała prawdę, że nawet jej, wielkiej samotnicze w końcu jej samotność zaczęła ją męczyć. Nie przyzna się, że tę walkę przegrała z kretesem. Jednak instynkt stadny okazał się zbyt silny. Kiwnęła głową w zamyśleniu, po czym uśmiechnęła się i dodała.
- Nie poznaję Cię, kiedyś byłaś zupełnie inna, ale i ja byłam inna, samotność zbyt mocno się we mnie odcisnęła i zapragnęłam zmienić to i wrócić do życia w grupie, czuć się potrzebnym. - posłała jej serdeczny uśmiech, gdyż przeczucie podpowiadało jej, że z Eowiną jest teraz całkiem podobnie.
- Poczekaj z oceną czy się zmieniłam. - Spojrzała na kamień i szybkim ruchem łapy kazała odrobinie wody z jeziora zgasić ogień pod kamieniem i zostawiając go, by wywar z kamienia trochę ostygł.
- Trudno żyło się samemu. W społeczeństwie jest bezpieczniej, co w końcu pozwala na odpoczynek i tereny watahy obsypują w zwierzynę łowną. Głównie patrzyłam, jak przeżyć. - Powiedziała chłodnym głosem. Nie chciała pokazać słabości, jakiej się poddała. Choć Belief już zdążyła poznać na tyle, by wiedzieć, że nie musi tak mocno zamykać się przed wilczycą. Stare nawyki dają o sobie znać, ale Bel trafiło w sedno i nie chciała tego okazać.
- Teraz uwaga, zaboli. - Ostrzegła i położyła kamień z zastygniętym już, ale dalej parującym wywarem do oczyszczenia rany wilczycy. Za pomocą swojej mocy uformowała małą kulę wody nad kamieniem, zostawiając w nim rozgotowane rośliny i dała trochę swojej energii, by wzmocnić działanie roślin. W sumie to było odwrotnie — użyła roślin, by mniej oddać swojej energii do leczenia Belief. Następnie skierowała wywar na ranę, pozwalając, by się po niej rozlał i utrzymała, by z niej nie spłynął. Poczekała chwilę, po czym zakończyła panować nad wodą i to, co się nie wchłonęło, ściekło z ciała białej na ziemię. Przeniosła wzrok na jej pysk, obserwując, jak zaciska zęby z bólu i dała jej chwilę, by doszła do siebie.
- Daj spokój, wiem, że Ci się tutaj podoba. - posłała jej kolejny zadziorny uśmiech i gdyby mogła, szturchnęłaby ją teraz zabawnie, jednak żarty odeszły na bok. Biała syknęła z bólu i wyprostowała całe swoje ciało w boleści. Eowina spojrzała na Belief wzrokiem mówiącym: „A daj mi ty spokój”. Jednak biała trafiła w punkt. Naprawdę zaczynało się jej tu podobać, choć sama w to nie dowierzała. Ona? Samowystarczalna i silna samica mogłaby poddać się instynktowi stadnemu? Tak, dokładnie tak się właśnie działo. Za nic, dzisiaj by się do tego nie przyznała, albowiem do niej samej zaczęło to dopiero dochodzić.
- Spokojnie zaraz zrobię miksturę przeciwbólową, co uśmierzy trochę ból i pomogę dość ci do jaskini medyka lub jak chcesz do mojej i tam na przestrzeni kilku następnych dni będę leczyć twoją ranę. - Łgała jak pies. Mogła od razu ją wyleczyć, ale instynkt samozachowawczy kazał się nie wychylać za bardzo przed szereg. Tłumaczyła sobie to tym, że nic się nie stanie, bo jej życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo i przecież ja wyleczy, tylko potrwa to trochę dłużej. Korzystając, że szybko zmieniła niewygodny dla niej temat, odeszła od Belief dając jej odpocząć. Znowu rozpaliła małe ognisko, wzięła i nalała do wydrążonego kamienia wody i położyła na ognisku, by woda się zagotowała, jednocześnie dodając do wody jarzębiny, wrzosu i goździków, zostawiając mieszankę do zagotowania. Gdy mikstura była gotowa, zgasiła wodę jednym ruchem łapy, każąc małej ilości wody z jeziora zgasić ogień i zostawić do wystygnięcia. W czasie oczekiwania spojrzała na prawdopodobnie drzemiącą Belief i zaczęła rozmyślać o swojej egzystencji tutaj. Wróciła do rzeczywistości, gdy łapą weszła w kamień z miksturą, powodując, że kilka kropel uleciało z naczynia.
- Belief. - Ta zaspana podniosła głowę i spojrzała na Eowinę. Okazało się, że wilczyca jednak zasnęła.
- Mikstura gotowa, wypij i gdy zaczniesz odczuwać mniejszy ból, daj znać. - Po czym podała jej kamień z naparem już letni i gdy tylko dostała znak podeszła do Belief i pomagając jej wstać, ruszyły powoli w kierunku jaskiń.

Belief?

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 1101
Ilość zdobytych PD: 550 + 5% (27)
Nagroda za Quest: 400 PD +7 pkt obrona, +6 pkt inteligencja, +2 pkt spryt
Obecny stan: 977

wtorek, 21 czerwca 2022

Od Eowiny c.d Belief [ cz 2] ~ Kiepsko to wygląda

Leżała sobie spokojnie nad jeziorem Lac de Cristal, które zdecydowanie stało się jej ulubionym miejscem tutaj. Po tym, jak zwiedziła wszystkie zbiorniki wodne na terenie watahy to zdecydowanie i bezceremonialnie skradło jej uwagę. Uwielbiała zbiorniki wodne, woda zawsze koiła jej nerwy i rany będąc przy swoim żywiole czuła się bezpiecznie. Szczególnie jej się podobało, że mało wilków się tu pojawiało. Nie była mentalnie jeszcze na zawiązywanie relacji. Choć poznała już jednego wilka, to nie spieszyła się do poznania kolejnego za szybko. wiedziała, że przez swój styl życia, jakie prowadziła, zanikły u niej umiejętności społeczne. Jednak zamierzała sobie dać tyle czasu ile potrzebowała, a przynajmniej tak usprawiedliwiała sobie swoją niechęć do zmiany obecnego stylu. Dobry wieczór-Usłyszała niespodziewanie niedaleko jej osoby. Poczuła się zmieszana, że ktoś przyłapał ją na jej rozmyślaniach i co najważniejsze nie wyczuła przybysza. Szybko spojrzała w stronę przybysza. Okazał się nim, a w sumie to okazała biała wilczyca. Woń, jaką poczuła wydała jej się znajome, ale nie mogła sobie przypomnieć skąd. Po chwili zauważyła, że wilczyca jest poważnie ranna. Jej wewnętrzny głos już chciał proponować pomoc, jednak owa wilczyca nie przyszła do niej na pewno z taką prośbą to raz. Nie miała się ujawniać ze swoją wiedzą to dwa. Nie wiedziała, czy owa wilczyca pokojowe zamiary i czy należy do społeczności tutejszej to trzy.
- Witaj, wybacz, jeśli nie powinno mnie tutaj być, ale ... tutaj jest tak pięknie. - szepnęła ostatnie słowa. Wilczyca była ranna i to nie wiadomo z jakiego powodu, może walczyła lub coś ją napadło. Nie chciała wdać się w niepotrzebną walkę, więc zamierzała opuścić teren.
- Nie przeszkadzaj sobie, przyszłam tylko się napić i może coś zjeść. - mówiąc to, biała zrównała się z nią i spojrzała jej w oczy na kilka sekund. Samice miały wrażenie, jakby ich spojrzenia spotkały się na całą wieczność, choć w rzeczywistości trwało to zaledwie kilka sekund.
- Zaraz. Ja Cię znam! - Pisnęła aż radośnie, co bardzo ją zdziwiło. Wspomnienia jednak wróciły i zdała sobie sprawę, że jednak zna białą waderę.
- Tak, chyba kiedyś się spotkaliśmy, jako samotniczki bez własnych stad... gdzieś na szlaku. - Powiedziała to bardziej do siebie niż do białej, jednak wystarczająco głośno by druga wilczyca ją słyszała i uznała, że mówi do niej.
- Dobrze Cię widzieć Belief. - Zreflektowała się lekko zawstydzona swoim zachowaniem. Zdziwiła się jak żałośnie zachowywała się przy poznanych nowo poznanych wilkach. Choć z obecną wilczycą było ich zaledwie 3, doliczając alfę. Nie rozumiała, że to jej naturalna potrzeba bycia ze swoim gatunkiem wymyka się na wolność po latach bycia na smyczy. Nie mniej irytowało to Eowinę niemiłosiernie.
- Mnie również Eowino. - Biała również jej się przedstawiła i równocześnie też przypominając sobie skąd znała szarą wilczyce. Następnie biała ruszyła w stronę jeziora, by ugasić najprawdopodobniej swe pragnienie. Została tam, gdzie biała ją zostawiła pozwalając jej w spokoju zaspokoić potrzebę. Nie wiedziała jak ma zacząć rozmowę, tak dawno nie rozmawiała z nikim w jakby to nazwali inni, normalnie. Jednak Belief jako jedyna w jej życiu nic od niej nie chciała, pomogła jej nic nie chcąc za nic. Do dziś się zastanawiała co to za ewenement. Każdy uczył ja, że nic nie ma za darmo i każdy za coś będzie chciał zapłaty, więc i ona wierzyła w taką politykę. Jednak miała u niej dług, a to nie do pomyślenia, by ona je miała. Lepiej jak sprawa miała się inaczej. Sztywno podeszła do niej z zamiarem nawiązania z nią jakiejkolwiek konwersacji.
- Bel, kiedy widziałam Cię ostatnim razem, byłaś ... zupełnie inna. - Powiedziała prosto z mostu widząc w jakim jest stanie. Kiedy ostatnio ją widziała wydawała na bardziej zaradną.
- Tak, byłam. - Odpowiedziała krótko na jej pytanie i zaczęła znowu pić.
- Co się stało? - Była ciekawa co się stało z białą, że wygląda jakby miała zaraz paść i chciała dowiedzieć się jeszcze kilak rzeczy.
- To długa historia. Jestem wykończona. Od kilku dni próbuję dojść do siebie po ataku potwora. - Biała odwróciła się, w taką stronę, aby mogła zobaczyć jej ranną tylną nogę. - opowiem, kiedy tylko będę miała siłę na więcej słów. Muszę coś upolować. Czy mogłabyś mi pomóc? - Belief położyła się w wodzie z sykiem, kiedy jej rana zetknęła się z taflą jeziora. - Próbuję już wszystkiego, a chodzą legendy, że to jezioro ma działanie lecznicze, lecz nie mam tak dużego doświadczenia, jak Ty.... - Uważnie wysłuchała co Belief miała jej do powiedzenia. W końcu nawinęła się okazja, by spłacić swój dług wdzięczności za pomoc kiedyś jej okazaną. To było już kwestią jej honoru, by pomóc waderze wydobrzeć. Nie chciała za szybko ukazywać swoich umiejętności leczniczych jednak dla na leczenie ziołami już było za późno by pomóc białej się szybko pozbierać. Rany już pierwszy rzut oka wyglądały na kilkudniowe i zaczynały się babrać. By jej pomóc należało w trybie natychmiastowym zaprowadzić ją do medyka. No cóż, oficjalnie nim nie była, ale nie oznaczało to, że nie ma umiejętności, by jej pomóc. Westchnęła cicho analizując sytuację. I postanowiła jej pomóc po swojemu, no przecież jej tu nie zostawi.
- Pomogę ci, naprawdę nie wygląda to dobrze. Wyleczę cię i nakarmię. - Podeszła do niej i usiadła tuż przy niej.
- Jednak mam pewien warunek. - Zabrzmiała to torchę oschło. - Nikomu nie powiesz jak cię wyleczyłam, o ile w ogóle ktoś się dowie kto ci pomógł. Zamknęła oczy zbierając teraz energię, która będzie jej potrzebna do wyleczenia rany na nodze Belief. Czekała również na deklaracje od niej, że zachowa dyskrecję.

Belief?

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 877
Ilość zdobytych PD: 438 
Obecny stan: 1012

Od Eowiny c.d Yneryth’a ~ Zagubienie

 Cały czas biła się z myślami - Podejść czy nie? O to właśnie było pytanie. Nie mogła zrozumieć samej siebie, jak mogła poddać się tak bardzo własnym słabościom. Wcześniej już z góry inne wilki traktowała jak zło konieczne do wykonania celu, o ile jakieś w końcu spotkała. Jej “relacje” były na zasadzie; zrób to do czego jesteś mi potrzebny i spadaj. Nie koncentrowała się na zawężeniu żadnych relacji. Jej zdaniem nikomu nie mogła już ufa. Nie miała jak nauczyć się myśleć inaczej, skoro została oszukana przez najbliższe jej wilki.

                                                                             ***
Obserwowała watahę już jakiś czas i zdziwiło ją, że nikt jeszcze jej nie wyczuł. Wcale nie starała się ukrywać swojego zapachu. - Nie mają tutaj czujek, czy co? - Zdziwiła się, ale jej wyraz pyska się nie zmienił. Chciała by ktoś za nią zrobił ten pierwszy krok, dlatego dawała się wyczuć i nie zacierała śladów za sobą. Jednak była schowana w cieniu, dla niej to i tak już wystarczające ujawnienie. Pokazanie się jeszcze do tego było, jak postawienie obok siebie tabliczkę z wielkim napisem “Tutaj jestem”. To już było dla niej uwłaczające. Po pewnym czasie zdawało się jej, że ktoś ją obserwuję. Próbowała wyczuć lub wypatrzeć tego kogoś, ale nic nie znalazła. Zaniepokoiło ją to i to konkretnie. Nie wiedziała, na czym się skupić, więc jednak postanowiła się pokazać i sprowokować tym obserwatora do ujawnienia się. Instynkt jej jednak nie zawiódł. Blisko niej, pojawiła się postać białego wilka. Wiedziała, że ktoś ją obserwuje, ale nie spodziewała się takiego nagłego pojawienia się potencjalnego obserwatora i to tak blisko niej. Biały basior podszedł jeszcze bliżej niej, co spowodowało, że się spięła. Nie wiedziała co myśleć, tyle myśli kłębiło jej się w głowie. Normalnie by zaatakowała nieznaną sobie postać w ramach obrony, ale wiedziała, że w końcu kogoś spotka z watahy skoro do niej dołączyła. Jednak wolałaby odbyło się to na jej warunkach i panowała nad sytuacją, a było odwrotnie. Na dodatek nie wiedziała, czy wilka ma pokojowe nastawienie i co najważniejsze, czy w ogóle jest z watahy. Jednak do tej pory nie zaatakował jej, a gdyby chciał to by to zrobił już dawno. To ją trochę uspokoiło, ale jednak nie straciła czujności. Ten bezceremonialnie usiadł obok niej i to stanowczo za blisko. Ta nie usiadłaby w razie czego być gotową do ucieczki lub obrony. Emocje z jej pyska nagle zniknęły przybierając beznamiętny wyraz. Nie wyczuwając zagrożenia ze strony wilka jednak i sobie pozwoliła usiąść nadal nie tracąc czujności. Wpatrywała się wilka czekając, aż ten deklaruje czego od niej chce. - Witaj, czemu się tak tu przyglądasz? – Powiedział spokojnym głosem, patrząc na idące przed nim wilcze stadko. Nie czekała długo by ten się odezwał. Jednak od razu się nie odezwała. Spojrzała się najpierw na niego, potem na watahę i po pewnym czasie znowu na niego. Już wiedziała, że trafiła na wilka z watahy, więc nic jej nie zrobi. Teraz ona musiała pokazać, że ma pokojowe zamiary. - Witaj, niedawno tu dołączyłam. - Umilkła na chwile zastanawiając się co odpowiedzieć wilkowi na jego pytanie. - Poznaje społeczeństwo, do którego dołączyłam. - Odpowiedziała krótko i rzeczowo. Wiedziała, że to wilk z watahy, ale nie wiedziała jak się nazywa i jaką pełni funkcję. Może nie wiedziała, że właśnie rozmawia sobie tak beztrosko z drugim alfą.

Yneryth ?

PODSUMOWANIE:
Ilość napisanych słów: 530
Ilość zdobytych PD: 265 PD
Obecny stan: 574 PD

wtorek, 7 czerwca 2022

Od Eowiny ~ Quest: VII | XIII ~ Już nie jestem nowicjuszem | Melodia

Do watahy Renaissance szarawa wilczyca o imieniu Eowina należała już dobre kilka dni. Dalej jednak unikała kontaktu z członkami watahy. Stwierdziła, że na pierwszym miejscu co do ważności jest zapoznanie się z terenami, a szczególnie z najważniejszymi miejsca. Uważała, że to da jej pewne poczucie stabilności i pokłady odwagi, gdy już dojdzie do konfrontacji z jakimś wilkiem. Wiecznie nie mogła ich unikać, skoro z własnej woli dołączyła do społeczności. W końcu prędzej czy później będzie musiała z kimś porozmawiać i dobrze o tym wiedziała. Jednak chciała mieć jakiegoś asa w łapie w razie czego. Przy rozmowie z alfą watahy Eo wypytała ją o kilka informacji. Właśnie między innymi poprosiła Renesmee, by wymieniła jej najważniejsze miejsca i krótko o nich opowiedziała oraz o reszcie terenów, chociaż po zdaniu by sama mogła je spenetrować i wiedzieć czego ma się w razie czego spodziewać.

*
Zaczęła od bań lasu Forêt de Vie. To miejsce akurat już trochę poznała, ponieważ sama alfa kawałek ją oprowadziła po lesie podczas rozmowy. Główny las, gdzie mieszczą się jaskinie mieszkalne i gdzieś nieopodal jaskinia medyczna. To drugie szczególnie ją zainteresowało, ale nie okazał wtedy jak bardzo, dla niej jedna z najważniejszych miejsc, które wręcz musi zobaczyć. Przeszła się trochę po lesie, rozglądając się dokładnie po otoczeniu i pozwalając by wonie, jakie się tu unosiły, poruszyły jej zmysł powonienia. Nie rozpoznaje żadnego z zapachów, który dotyczył wilków poza samej alfy, która niedawno ją opuściła, mają ważniejsze sprawy niż jej osoba. Nawet cieszyła się z takiego obrotu spraw. Spokojnie mogła zwiedzać i kontemplować nad danym miejscem. Odwiedziła jaskinie mieszkalne, ale zachowała odległość pozwalającą zachować anonimowość. Usiadła i zaczęła analizować pierwszy punkt na swojej liście do zwiedzenia, po czym wstała i oddaliła się od punktu mieszkalnego, by sobie znaleźć miejsce na nocleg. Postanowiła odwlec swoją własną misję zwiadowczą na jutrzejszy dzień.

*
Gdy nastał świt, wilczyca już wstała, ukazując swoje piękne szmaragdowe ślepia światu, które, choć ponoć świeciły, obecnie były zgaszone, a piękna zieleń nie tak intensywna, jak kiedyś. Tak jakby wilczyca dożyła już sędziwych lat, a ledwo jej matczyne mleko pod nosem wyschło. Można by tak rzec. Ziewnęła, przeciągnęła się i ruszyła w kolejne miejsce, które chciała odwiedzić. Jaskinia medyczna. Taka myśl pojawiła się w jej głowie. Była podekscytowana, że nawet nie zwróciła uwagi, kiedy podeszła pod wlot jaskini. Biorąc wdech, weszła do jaskini, ale tylko na tyle by mogła obejrzeć, jak mniej więcej w środku wygląda i szybko wyjść by nikt jej nie nakrył, nie była jeszcze na to gotowa. Świecące grzyby, które okalały ściany i pozwalały widzieć w jaskini, spodobały się wilczycy. Uznała, że to bardzo praktyczne rozwiązanie i na pewno w niejednej sytuacji ułatwia pracę. Podobna rzecz miała się z posłaniami z liści. Według jej jaskinia medyczna ma wysoki poziom, jaki nie spotkała jeszcze nigdzie indziej, a co dopiero jak zapozna się z dalszymi rejonami jaskini i zobaczy całą jej autonomię? Już czuła wewnętrzne podekscytowanie na myśl, że będzie tu niedługo pracować. Z jej kontemplacji wyrwał ją jakiś ruch z głębi jaskini, więc szybko się stamtąd ulatniają i biegnąc przed siebie.

*
Biegła tak jakiś czas i zatrzymał ją widok mostu. Most w środku lasu? Było to dla niej dziwne zjawisko. Wiedziała, że to most Pont Radial oddzielający las, który z już zwiedziła z lasem Golden Grove. O ile dobrze zapamiętałam nazwę tego drugiego. Weszła ostrożnie na most i zatrzymała się na samym jego środku. Podniosła łeb i uszy nasłuchując czy jakieś niebezpieczeństwo nie koczuje w okolicy. Uznając, że droga czysta przeszła dalej, nie tracąc czujności. Choć wilczyca nie traciła gardy, to widok mostu ją zadowolił, przenikające promienie słoneczne przez jego budulec miał w sobie pewien urok. Ruszyła dalej, gdy nagle jej żołądek dal o sobie znać. Z tego, co się dowiedziała, miało tu być pięknie, z czym oczywiście się zgodziła, widoki są tu niebywałe. - i obfitować w zwierzynę łowną. O tym miała się zaraz przekonać, albowiem miała zamiar zapolować na coś małego i ruszyć dalej.
Nie przeszła jakoś specjalnie długo, a naprawdę zauważyła po drodze dość dużą liczbę małych gryzoni i innej drobnej zwierzyny. Nawet kilka przydatnych dla niej roślin, ale zbiór zostawi na inną okazję. Nie musiała się nawet starać, by wytropić zwierzynę. Miała szczęście, właśnie spłoszony królik uciekł ze swojej kryjówki prosto spod jej nóg. Nie myśląc dłużej i dając działać swoim instynktom, pognała za zwierzyną. Nie minęła chwila, a jej szczęka zatrzasnęła się na jego chudziutkiej grdyce, po czym wydał ostatnie tchnienie. Po skończonym posiłku uśmiechnęła się zadowolona, nie raz głodowała i kilka dni nawet, a tu pożywienia jest pod dostatkiem. To na pewno plus bycia częścią społeczności, łatwiej o pożywienie. O ile mogła jeszcze nazywać się jej częścią. Wstała z zamiarem udania się w inne miejsce, ale spojrzała na swoje łapy, widzą je całe we krwi zająca. Pewnie pysk i szyja nie wygląda lepiej, na tę myśl potrząsnęła łeb z niesmakiem. Już wiedziała, gdzie uda się teraz.

*
Na północy niedaleko lasu miało być zbiornik wodny zwany Douce Cascade, czyli to, co lubiła. Nie bardzo wiedziała, jak tam trafić, więc postanowiła ruszyć, wrócić tak jak przyszła i przy jaskiniach mieszkalny kombinować dalej. Droga powrotna nie sprawia jej trudności, jednak jak minęła początek swojej podróży, to dopiero zaczęły się schody. Jednak po krótkiej dedukcji postanowiła dalej iść na północ i wyczekiwać morskiej bryzy. Jednak po drodze coś poszło nie tak, albowiem trafiła na spokojną polanę z małym strumykiem na jej środku. Widok polany skojarzył się jej z opisem przez ognisto grzywą wilczycę i nie chcą tracić tu czasu, schowała się w cieniu drzew. Napiła się, tylko wody i ruszyła dalej wzdłuż strumienia. Miała nadzieję, że strumień zaprowadzi ją w punkt docelowy. I nie myliła się, jej oczom ukazało się to, czego szukała. Kolejne ważne miejsce według niej. Bowiem wiedziała, że w tym miejscu odbywają się wszelkiego rodzaju ważne zebrania. Otulając miejsce wzrokiem, weszła do wody, pozwalając, by woda zmyła już zaschnięta krew z jej futra. Wychodząc, otrzepała się z nadmiaru wody i ruszyła na poszukiwania skał alf. Była to forteca, gdzie w razie niebezpieczeństw wataha znajdowała schronienie. Udała się więc w to miejsce, by dobrze zapamiętać lokacje i sama znaleźć tam schronienie na dzisiejszą noc.


*
Następnego ranka udała się w dalszą podróż, właśnie tak mijały jej ostanie dni. Poznawała tereny jej nowego „domu” no cóż, może jeszcze się tu tak poczuje. Jak w domu. Dziś postawiła trochę zmniejszyć tempo poruszania się. Obecnie szła droga zwaną Couloir forestier. Majestatycznie wielkie drzewa zasłaniały sklepienie, nadając drodze miano korytarzu. Jednak drzewa pozwalały promieniom słonecznym na dostęp do środka, co dawało bajkowego wyglądu. Z podanych jej informacji obecnej drodze podlega inna, niecodzienna. Bowiem usłana cała jest w pięknych kwiatach, aż grzech nie zobaczyć, chociaż na chwile. Otóż pozwoliła sobie na zboczenie z drogi i wchodząc na Route Fleurie. Nie została tam długo. Po napawała się widokiem i zapachem wróciła na drogę obrana wcześniej. Jej celem było Cascade de rêve. Miejsce, aż zaparło Eowinie dech w piersi. Kochała takie miejsca, bardzo ją uspokajały i sprzyjały jej kontemplacją, na które sobie pozwalała, gdy była sama. To zdecydowanie będzie jej ulubione miejsce, choć nie wierzyła w te bajki o szczęściu, jakie usłyszała. W sumie trochę nie słuchała Renesme w tym momencie, ale nie chciała przerywać, gdy alfa do niej mówiła. Postanowiła jednak zostać tu na noc i ruszyć dalej następnego ranka.


*
Jak postanowiła, tak zrobiła, jednak dziś chciała szczególnie odwiedzić pewne miejsce, jednak wątpiła, że dziś się wyrobi. W planach miała odwiedzenie dziś jeszcze plaży i kolejnego jeziora. Pierwsze miało być jezioro, ale bryza morska pochodząca od morza była silniejsza i było łatwiej jej je odnaleźć. Gdy dotarła, udała się wzdłuż brzegu, by znaleźć piaszczystą oraz skalną plażę. Szła tak już pewien czas i dalej nic nie przykuło jej uwagi i już zaczynała tracić cierpliwość, ale jak na zawołanie urwisko znane Côte Focheuse pojawiło się na horyzoncie. Wilczyca jednak nie zatrzymywała się w tym miejscu, minęła jej, tylko mając zamiar tu wrócić pewnego dnia, by podziwiać zachód słońca. Po niedalekim czasie minęła i ponoć słyną plaże. Tu również nie traciła czasu na postój. Niestety, gdy minęła plaże, zgubiła się i nie mogła znaleźć żadnego miejsca, które zgadzałoby się z opisem, jaki słyszała, a jeszcze nie widziała. Dopiero gdy słońce miało się ku zachodowi, skojarzyła pewne miejsce. Lac doré nie chciała tu zostać, bo naprawdę już ją łapki świerzbiały, by udać się w miejsce, które najbardziej ja zainteresowało. Jednak zbliżała się noc i po ciemku nie warto udawać się na poszukiwania na nieznanych sobie jeszcze do końca terenach. Obeszła jezioro dookoła, po drodze zaspokajając pragnienie i głód, po czym udała się szukać schronienia na dzisiejszą noc.
Obudziła się, gdy tylko słońce pojawiło się nieśmiało na nieboskłonie. Dzisiaj w końcu mogla udać się w miejsce, gdzie od razu chciała się udać. Z rozmowy dowiedziała się, że Lac de Cristal jest na północy terenów dalej niż miejsce zgrupowania watahy. Nie tracąc czasu, ruszyła biegiem na północ, po drodze chciała zobaczyć miejsce kultu watahy. Ponoć udając się na północ do Lac de Cristal z Lac dore, powinnam je mijać. I tak się stało, miałam je. Arbre Divin, wyspa z dziwnym drzewem na środku. Czemu dziwnym? Ponieważ powodował, że Eowine przebieg dreszcz, więc chwile patrząc na wyspę z brzegu jeziora, napiła się wody i ruszyła dalej, nie mając zamiaru za szybko zbliżać się do drzewa. Nie czuła się tam komfortowo nawet z takiej odległości.
Trafiła, w końcu trafiła. Gdy pojawiła się na brzegu Lac de Cristal, nie zdziwiła się jego nazwie. Krystaliczna czysta woda odbijała piękne widoki niczym w zwierciadle lustra. Eowina zamierzała tu zostać kilka dni i odpocząć. Od kilku dni była w podróży zwiedzając tereny wzdłuż i szerz. - Może powinnam zmienić profesje? - Zażartowała sobie w duchu. Choć już zadeklarowała się od razu, co chce pełnić funkcję w tutejszej społeczności, to potencjalnie nie została jeszcze oficjalnie przyjęta, może dałoby się to jeszcze zmienić. Tu już pozwoliła sobie na większy spokój, jednak dalej nie traciła czujności. Obeszła jezioro w koło, aż znalazła ustronne miejsce nad jeziorem, to wskakując na skałkę niedaleko, miała cudowny widok na całe jezioro, co oczywiście też miało swoją praktyczną część, pozostając niewidoczną dla innych. Nie zastając tu żywej duszy od dłuższego czasu, zaczęła wypowiadać pewne frazy szeptem w swoim ojczystym języku, a dokładniej to szeptać.
Piękna piosenka. - Usłyszała. Było to tak głośne, jakby ktoś stał nieopodal jej. Zerwała się na dłuższe nogi, wytężając słuch.

Na wiarę nic nie chciałeś brać.
Lecz sprawił to księżyca blask.
Że piękność jej na zawsze cię podbiła.
Kuchenne krzesło tronem twym.
Ostrzygła cię i już nie masz sił.
I z gardła ci wydarła: alleluja!


Usłyszała tak sobie znaną piosenkę. W jej oczach stanęły słone łzy, ta piosenka przypominała jej krótki okres czasu, gdy żywa w miarę normalnie i czuła się potrzebna. Zreflektowała się i energicznie potrząsnęła łbem, karcąc się w duchu za tę słabość w takich okolicznościach. Pierwsza zasada przetrwania, nigdy nie trać gardy.
Mnie nie musisz się obawiać. - Usłyszała tuż za sobą. Obróciła się zręcznie, nastroszyła sierść, ukazując wcześnie kły. Jej oczom ukazała się wodna nimfa. Znała te stworzenia i wiedziała, że są pokojowo nastawione, ale nie mogła sobie darować, że widziała ja w chwili słabości.
Skąd znasz tę piosenkę? Ten język już od dawna został zapomniany. - Stanęła dumnie, chowając kły. Jej pysk przybrał beznamiętny wyraz.
Jak widzisz, nie do końca. - Zaśmiała się perliście, wesoło patrząc na wilczyce i usiadła na kamieniu niedaleko wilczycy, szanując jej przestrzeń osobistą.
Zresztą nie ważne, czego ode mnie chcesz? - Powiedziała, bacznie się jej przyglądając.
Daj sobie i im szansę. Jeszcze możesz zaznać prawdziwego szczęścia. Nawet nie wiesz jak dobrze, że tu trafiłaś. - Powiedziała spokojnie, patrząc na swe jezioro, w ogóle ignorując pytanie wilczycy.
To się jeszcze okaże. - Powiedziała to chyba bardziej do siebie niż do nimfy.
Jeszcze przypomnisz sobie, co to są uczucia i jak dobre potrafią one być. Poczekaj do wieczora, dopiero widok jest tu cudowny. - Wilczyca zignorowała pierwsze zdanie, bowiem w ogóle w takie trze gadanie, nie wierzyła. Już dawno wyzbyła się wiary, że jeszcze będzie w stanie w pełni komuś zaufać. Obróciła się w stronę nimfy z zamiarem powiedzenia jej była jej spokój, ale jej już tam nie było. Wzruszyła, tylko barkami i położyła się, wyczekując wieczora. Gdy słońce skończyło już swoją podróż, a księżyc dopiero ją zaczął, słowa wodnej nimfy się sprawdziły. Widok był tak cudowny, że nie wiedziała co powiedzieć.
Poprawka to zdecydowanie będzie moje ulubione miejsce. - Pomyślała, bo zapatrzyła się w odbicie księżyca na tafli jeziora.

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 2039
Ilość zdobytych PD: 1019 + 10% (102 PD)
Nagroda za Questy: 500 PD +5pkt kondycja, + 6 pkt inteligencja
Obecny stan: 1621

sobota, 4 czerwca 2022

Od Eowiny ~ Zagubienie

Szarawa wilczyca szła przed siebie niepewnym krokiem ze spuszczonym łbem, zastanawiając się, czy aby dobrze postąpiła. Czy aby na pewno nie zrobiła błędu, dołączając od razu do watahy, zamiast znaleźć sobie na początek jakiegoś towarzysza. Czy to nie aby za dużo? - Właśnie takie myśli dręczyły samicę. W watasze jest już dwa, może trzy dni i prócz obowiązkowej rozmowy z alfą, omijała szerokim łukiem towarzystwo innych wilków. Wolała wpierw nastawić się psychicznie na rozpoznanie terenu, należące do jej nowego domu. Dom - Już od tak dawna nie mogła nazwać tak żadnego miejsca. A czy w ogóle jakiekolwiek miejsce mogła tak nazwać? Niepewność przytłaczała ją, już lepiej się czuła, gdy była sama. Nikomu nie musiała się tłumaczyć, do nikogo nie musiała się dostosowywać i najważniejsze, nie musiała od nikogo być zależną. Z rozmyślań przerwała jej kojąca dla niej woń wodnej bryzy. Nie czekając dłużej, udała się w tym kierunku, pozwalając sobie wrócić do jej rozterek.
- Nie mogę w nieskończoność wszystkich unikać, w końcu prędzej czy później będę zmuszona do interakcji z kimkolwiek. - Westchnęła żałośnie na myśl o swej beznadziejności.
- Jednak skoro powiedziało się A, to trzeba powiedzieć i B. - mruknęła ponownie, kręcąc z politowaniem głową na pierdoły, jakie przychodzą jej do głowy. Sama tego chciała, to ma i nie powinna teraz marudzić. Zatrzymała się dopiero, jak poczuła wilgoć pod łapami, zaskoczona spojrzała pod nie i dostrzegła, że stoi częściowo w wodzie. Prychnęła karcąco dla swojego braku czujności, po czym zamknęła oczy i wzięła kilka głębokich wdechów, by następnie powoli dać ujście nagromadzonemu powietrzu przez jej nozdrza. Pozwoliła sobie na chwilę odprężenia, woda była taką kojącą. W końcu była panią tego żywiołu, to jak mogłoby być inaczej? Chciała tu zostać, chwile pozbierać myśli i planowała ze spokojem poszukać miejsca, gdzie zbierają się wilki i poobserwować ich chwilę, by zdobyć kilak informacji, zanim odważy się na otwartą konwersację. Jednak jej i tak chwiejny na tę chwilę spokój został przerwany przez nagłe, ale ciche dźwięki. Podniosła szybko łeb uważnie nasłuchując źródła dźwięków i węsząc przy tym, próbując oszacować, co się zbliża w jej kierunku. Wydedukowała, że w jej kierunku spokojnie zbliża się para wilków zajętych rozmową. Swój? Wróg? Nie wiedziała. Przylgnęła do ziemi, wolno się cofając i będąc już pod osłoną cieni drzew, szybkim krokiem udała się w las, a będąc już pewnym, że odgłos jej kroków nie będzie dla intruzów słyszalny, ruszyła biegiem przed siebie. Nie chciała się przekonywać czy to wróg, czy swój. Niby jak mogła tego dokonać, nie znając zapachu żadnego z wilków, a walcząc z nieznanym przeciwnikiem, na nieznanym terenie, to nie był mądry pomysł. Po pewnym czasie zatrzymała się, pozwalając swoim zmysłom na ocenę terenu wokół niej. Będąc już pewnym, że nikt jej nie gonił, zaczęła wyrównywać oddech. Gdy oddech uspokoił się w jej piersi, zaczęła się rozglądać, oceniając miejsce, w którym się znalazła. Obecnie jej położenie było bliżej nie określone, mogła jedynie powiedzieć, że był to środek lasu. Zaczęła iść ostrożnie przed siebie, bo coś jej mówiło, że niedługo spotka ją to, co tak długo odwlekała na później. I instynkt nie mylił się, gdyż jej oczom ukazało się kilka wilków w pewnej odległości od niej. Przytuliła się do ziemi, by nie wykryli jej za szybko, chciała zachować pozory, iż panuje nad sytuacją. Choć było to śmieszne co najmniej komiczne jakby spojrzeć na to z boku. Walczyła ze sobą jeszcze chwile i podniosła się do pozycji siedzącej, pozwalając by i ona stała się widoczna oraz zdała się na wiatr, że pośle jej zapach w stronę wilków. Postanowiła posiedzieć tu chwilę i ich poobserwować, zdając się na los, czy ktoś zechce do niej podejść, bo niestety ona sama, w chwili obecnej, była na to zbyt uprzedzona. Kogo ona chce oszukać? Po prostu była zbyt tchórzliwa, nazywając stan rzeczy po imieniu.

<ktoś?>
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 618
Ilość zdobytych PD: 309 PD
Obecny stan: 309 PD
Eowina (Eołina)
Eo, tylko w stosunku do bliskich jej wilków. Innych nie toleruje.
Płeć: Wadera | Wiek: 4 lata | Rasa: Wilk | Ranga: Delta | 
Poziom:
1 (2196/3000 PD) | Stanowisko: Ratownik medyczny | Zielarz
Właściciel: [Discord] Arjuna#0789 |
Autor: Arja-Moon ~ właściciel wilka