Newsy



:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości

:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022

Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak

~Serdecznie zapraszamy♥~

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kotori. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kotori. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 czerwca 2022

Event Wielkanocny ~ Część artystyczna

 ITACHI & KOTORI

BELIEF

PAWONA

YNERYTH


SININEN

EREDEN

ATREHU


CUAN

SUSLON 

Komentarz: Kochana osóbka może i nie jest członkiem bloga, ale otrzymaliśmy od niego taką prackę ♥ 

piątek, 8 kwietnia 2022

Od Kotori'ego c.d Yneryth'a ~ Gość

Po tym, co usłyszałem, gotowało się w moich żyłach, czułem wściekłość, lecz wiedziałem jedno, nie warto było zużywać pazurów na takiego kogoś. Kompletnie olałem, co wilk powiedział i poszedłem w swoją stronę. Postanowiłem czuwać przy najniebezpieczniejszych terenach watahy, by nie spotykać owego osobnika. Musiałem się jakoś najpierw uspokoić usiadłem nad jeziorem.
~~
Gdy nastała noc postanowiłem przyszykować się do patrolu. Zjadłem pożywne jedzenie i się napiłem. Po chwili zacząłem ćwiczenia na rozciąganie. Gotowy byłem pół godziny przed czasem, ruszyłem do Alfy, by spytać się, jak mam patrolować. Niestety wiedziałem, z kim będę to robił, dlatego zacząłem od końca, by nie spotkać owego typa. Ruszyłem w stronę Vallée Sombre. Była cisza i spokój jak na noc przystało. Nagle po moim grzbiecie przeszły ciarki, gdy usłyszałem, jak sowa pohukuje. Ruszyłem więc szybkim truchtem, by być na miejscu. Sprawdziłem tylko zapach podłoża czy nikt obcy nie przechodził tędy. Nagle zauważyłem, jak śpi łoś. Nie chciałem mieć kłopotów z jego strony, wiec po cichu się oddalałem. Pech chciał, że Yneryth mnie znalazł.
- Witaj towarzyszu ! - krzyknął
Zatkałem m natychmiast pysk i sprawdziłem, czy łoś się obudził. Co mnie zszokowało to, że nie było go już w tamtym miejscu. W panice zacząłem się rozglądać.
- Możesz siedzieć cicho. - warknąłem zdenerwowany.
- Wyluzuj, szukałem Cię, bo nie patrolowałeś, tak jak mieliśmy. - odparł.
- Wiem, gdyż nie chciałem na Ciebie wpaść, jesteś jak wrzód na dupie. - mruknąłem pod nosem.
- O jak miło haha. - zaśmiał się.
Ja dalej rozglądając się i próbując wywęszyć zwierzynę, lecz na nic.
- Co ty taki spięty. - zapytał.
- Spojrzałem na niego. - wzdychnąłem ciężko i zacząłem. - tam był Łoś, który spał, a ty go obudziłeś. Nie jestem pewny czy odszedł, czy nie. - dodałem.
Nagle zza pleców wilka z krzaków wyleciał Łoś. Szybko zareagowałem i odrzuciłem siebie i znajomego na bok przed szarżującym stworzeniem.

Yneryth ? Krótkie niestety :c

PODSUMOWANIE 
Ilość napisanych słów: 293
Ilość zdobytych PD: 146
Obecny stan: 146

niedziela, 9 stycznia 2022

Od Kotori c.d Yneryth ~ Gość

Noc była bardzo przyjemna, wspiąłem się na Sommets interdits, by mieć lepszy widok na tereny. Nic na szczęście nie widziałem, więc postanowiłem się przejść po terenach. Moim najczęściej uczęszczanym miejscem było Vallée Sombre, choć było niebezpieczne to i tak je lubiłem. Było tam mrocznie i cicho, lecz zawsze jakiś szelest dodawał gęsiej skórki, lubiłem dreszczyk emocji. Tym razem nie zamierzałem tam kończyć swojego patrolu. Chciałem ujrzeć wschód słońca nad Plage Sud. Zimny piasek miło wchodził pod moje opuszki, nie lubiłem tego uczucia, było bardzo dziwne. Usiadłem wpatrzony w fale, które jeszcze były czarne niczym noc, lecz rozjaśniał je światło księżyca. Spojrzałem ostatni raz na niebo, by ujrzeć gwiazdy i konstelację dużej niedźwiedzicy. Usłyszałem jakiś szelest za sobą, gdy akurat słońce zaczęło wschodzić. Chciałem ujrzeć wschód, lecz obowiązek wzywał, ruszyłem w pośpiechu w miejsce, gdzie szelest dobiegał i rzuciłem się bez opamiętania na kogokolwiek, kto tam był. Przygwoździłem go do ziemi, on dość szybko odepchnął mnie z siebie tylnymi łapami. Staliśmy tak naprzeciwko siebie,
- Kim jesteś i co tu robisz. - warknąłem.
- Aaa, powiedzmy, że jestem tu nowy. - odparł nieznajomy.
- Nie jestem Twoim kolegą. - odparłem i się najeżyłem. - Odpowiadaj!
- Dobrze, a więc jestem Yneryth. - odparł.
- I co tu robisz? - warknąłem ze złością w oczach.
- Znalazłem się tu przez przypadek, jeszcze nie wiem, czy tu zostanę. Wiem jedno, szukam odpowiedzi na coś, co nurtuję mnie od dawna.
W tej chwili dotarło do mnie, że ja też szukam odpowiedzi nie jednej a wielu. Musiałem mu powiedzieć to, co kazała mi Alfa mówić do obcych.
- Jeżeli chcesz przebywać na tych terenach, musisz mieć zgodę Alfy. - odparłem i usiadłem

Yneryth ?

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 263
Ilość zdobytych PD: 131
Obecny stan: 297

sobota, 8 stycznia 2022

Od Kotori do Renesmee ~ Przyjaciel czy Wróg?

Spałem do południa, wykończyły mnie wczorajsze łowy. Goniłem zasranego królika pół mili, lecz w końcu udało mi się zatopić w nim kły, smakował nawet całkiem. Wstałem i otrzepałem się z kurzu. Rozciągnąłem swoje kończyny i ziewnąłem. Ruszyłem przed siebie, nie wiedziałem gdzie, lecz coś mnie ciągnęło przed siebie, gdy dotarłem do pięknych gór, obok których było jezioro z krystalicznie czystą wodą. Wyczuwałem wokoło wiele śladów wilków, wiec znalazłem się na terenach jakiejś watahy. Nie wiedziałem, co mnie tu sprowadziło, moja pamięć ? Może wspomnienia? Nie wiedziałem....
Usiadłem na brzegu wody, wpatrując się w swoją twarz. Kim byłem...? Gdzie moja rodzina... ? Jak mam na imię? Nie wiedziałem.... Nadałem sobie imię Kotori po tym, jak obudziłem się na środku pustyni, a przede mną leżał kamień z krwistym napisem właśnie Kotori. To nie była moja krew, więc nie wiedziałem czyja. Po pustyni szlajałem się z parę dni, szukając wyjścia. Gdy wyszedłem z tej pustynnej pułapki, próbowałem sobie cokolwiek, lecz jedną rzecz, która pamiętam, są moje moce. Kim byłem... Jak się zachowywałem, takie pytania ciągle krążyły mi po głowie. Położyłem się przy wodzie i zamknąłem oczy, byłem w stanie czuwania, lecz najmniejszy hałas mógł mnie obudzić i tak było tym razem, gdy usłyszałem łamanie gałęzi, mój instynkt obronny się uaktywnił. Odwróciłem się i nie patrząc czy przeciwnik jest większy ode mnie, czy nie rzuciłem się na niego. Okazało się to mniejszą ode mnie samicą, lekko zapiszczała, gdyż moja jedna łapa przytrzymała jej skrzydło. Nie chciałem się wdzierać w bójkę, gdyż byłem na terenach watahy, musiałem to pamiętać. Szybko się opamiętałem i odskoczyłem na bok, najeżyłem się i zawarczałem. Nie wiedziałem, jakie ma wilk zamiary.
Wadera wstała i zachowała znaczny odstęp ode mnie, ciągle patrzyła na mnie uważnym wzrokiem.
- Kim jesteś? - odparła.
- Wilkiem nie widać? - uśmiechnąłem się złośliwie.
- Skąd się wziąłeś ? - zapytała.
- Co Ciebie to obchodzi. - warknąłem.
- Słuchaj, nie jesteś tutaj na swoim terenie, więc odpowiedz, albo przegonię cię. - odparła.
Warknąłem pod nosem.
- Kotori tak się zwę, nie wiem skąd, pochodzę, lecz wiem, że coś mnie tu przyciągnęło...

Rene ?

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 332
Ilość zdobytych PD: 166
Obecny stan: 166

poniedziałek, 20 grudnia 2021

Kotori
Iro
Płeć: Basior | Wiek: 6 lat | Rasa: Wilk | 
Ranga: Delta | Poziom: 1 (443/3000 PD) | Stanowisko: Czujka nocna/Gończy
Właściciel: [DC] Hooty#2968 | [Gmail] shiru.wilczek@gmail.com | [HOW] Ross |
AutorKharpa