Chociaż podróż wydawała się jednocześnie dłużyć i mknąć w mgnieniu oka, Pina głównie spędzała ją u boku ukochanego lub na jego grzbiecie, w znacznie mniejszym stopniu z innymi, nawet z Tsumi. Więź z Naharysem była o wiele głębsza i silniejsza niż z jej duchową siostrą, jednak ta nie uważała tego, za co złego, wręcz przeciwnie. Stanowili świeży związek, zatem mieli całkowite prawdo gruchać sobie do obrzydzenia innych i nie widzieć świata poza sobą. Naturalnie, stresowała ją wizja poznania nie tylko jego rodzinnej watahy, ale również, co gorsze, jego rodziców. W takich chwilach odczuwała zdołowanie i niepewność, ponieważ sama została wychowana od maleńkości przez swoich dwóch starszych braci, zatem była w tym temacie równie zielona co dojrzały groszek.
Jak się okazało, niepokój był zbędny, natychmiast została ciepło przyjęta przez jego rodziców do rodziny oraz zgromadzenia, zwłaszcza przez wojowniczki, najpewniej przez jej wygląd. Znacznie wyższe samice ledwo co ją dopadły, zaraz zamknęły w swoim kręgu i radośnie śpiewając, nawet nie wiadomo jakie melodie, każda dawała na jej głowę jakiegoś kolorowego kwiatka, by wkrótce jedna z nich, najwyraźniej najwyższą rangą, zabrawszy wszystkie kwiaty i zręcznym ruchem je powiązała, by zaraz na głowie niskiej wadery spoczywał piękny kolorowy wianek.
Jedyne, o czym myślała to to, jak bardzo teraz przypominały jej Letho i Adgura, zupełnie jakby miała ich żeńskie wersje przed sobą.
Nadejście białego postawnego basiora nieco zmieniło ich zachowanie, ponieważ zaraz dopadły go i po zamknięciu go w kręgu z nich, zaczęły go prowadzić do niej podczas wyśpiewywania głośno miłosnych utworów. Chyba oczywistym ruchem z jego strony było to, iż pocałował z uczuciem swoją ukochaną i to przy ich ucieszenie oraz pozostałych samic.
- Mówiłem, że od razu cię pokochają. - wyszeptał jej czule do ucha. W odpowiedzi wtuliła się w jego futro na klatce. Nawet nie musiała się rozglądać, by wiedzieć, że obserwatorzy tego obrazka mieli raczej chwilę rozczulenia. - Moja matka już cię widzi jak własną rodowitą córkę, podobnie jak ojciec. Teraz wszyscy będą się o ciebie troszczyć i walczyć.
- Powiadasz, że nie ma odwrotu?- Spytała się, żartobliwie spoglądając na niego. Rozbawiony pokręcił głową.
- Pamiętaj, ostrzegałem cię, co cię czeka po związaniu się ze mną.
- Mogłam o tym zapomnieć. - udała rozmarzenie, by zaraz się wspólnie roześmiać. Korzystając z okazji, ze towarzystwo na chwilę miało odwróconą uwagę, zwróciła się do niego cicho. - Możesz mnie zaprowadzić do waszego medyka? Lonya gdzieś zniknęła.
- Źle się czujesz? - Zapytał się zmartwiony po usłyszeniu jej prośby.
- Możliwie to tylko chwilowe osłabienie na zmianę otoczenia. Wiesz, małe ciało i duże z nim problemy. - dodała w celu rozluźnienia napięcia wynikającej z krótkiej rozmowy. Basior kiwnął głową i krokiem przystosowanym do prędkości samicy, poprowadził ją do szukanego zakątka. Ku ich zdumieniu, już tam znajdowała się Tsumi, w trakcie oględzin przez wilka. Ach, sama też coś wspomniała po śniadaniu, że czuje się nieco pozbawiona sił, chociaż trzymała się o niebo lepiej niż jej przyjaciółka.
Podczas zwięzłego przedstawienia celu swej wizyty przez fioletowooką, Naharys na chwilę opuścił jej bok, aby po kilku minutach wrócić z zatroskanymi rodzicami, najpewniej usłyszawszy od niego o nieco gorszej formie ich nowej córce. Zastał ich całkiem ciekawy widok: Tsumi poważna, acz z dziwnym małym uśmieszkiem, który niekoniecznie wydawał się promienistym i Pina, będąca w lekkim szoku, jakby jeszcze układała myśli.
- Co im dolega? - Zapytała się zatroskana biała samica. Medyk spojrzał na nich, podobnie jak wolno wstająca z posłania Pina, podczas gdy Tsumi zgrabnie opuściła ich po uprzejmym kiwnięciu głową.
- To żadna choroba, nie ma wątpliwości. Same szczęśliwe wieści.
W tej samej chwili Pina uniosła wzrok i uśmiechnęła się niepewnie w stronę ukochanego, kładąc łapkę na brzuch.
- Będziemy mieli szczenięta! - powiedziała z nutą niepokoju, gdyż jakaś część mówiła jej, że nie chce mieć z nią młodych. - Jestem w ciąży. Tsumi także.
Lonya, twoja kolej <3
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 609
Ilość zdobytych PD: 305
Obecny stan: 305
Newsy
:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości
:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022
Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak
~Serdecznie zapraszamy♥~
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pina. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 26 grudnia 2021
piątek, 15 października 2021
Od Piny c.d Naharysa ~ Czas poznać teściów
Mimo poprzedniego wieczora, porannego zaskoczenia i na dodatek rozmowy podczas kąpieli, do wadery dalej nie docierała pewna bardzo ważna informacja. No przepraszam bardzo, pomyślała w pewnej chwili, jak miałaby przyjąć do wiadomości bycie w związku? Nie, żeby narzekała, oj nie nie nie. Naturalnie, w jej oczach był tak szalenie przystojny, że jak to kiedyś usłyszała od sympatycznej wilczycy z rodzinnej watahy, wybijało wszelkie skale. Zatem czemu postanowił się właśnie z nią związać?
Na pewno jeszcze przez jakiś czas będzie zastanawiać się nad tą kwestią.
Pina, choć świadoma swoich możliwości i ich wykorzystania, nigdy nie uważała się za nikogo specjalnego. Ot, niska sztuka przez żart genetyczny, urocza kulka, umiejąca pyskować, bo nie da sobą nigdy pomiatać, ale czy jakaś wyjątkowa? W formie żartu słodka tykająca bomba z niej jest. Jeden z dwojga starszych braci często ją właśnie tak określał, gdy z dumą patrzył na wykorzystywanie przez nią nauczonego ostrego języka. Obaj bracia samicy nie przyznawali nigdy, że gdyby nie rozczulający wygląd i wysokość ciała, byłaby zdecydowanie jedną z najbardziej męskich wader, jakie dane było poznać. Chociaż chcieli, tylko aby Pina potrafiła sama sobie radzić po opuszczeniu ich stron. Może nawet za bardzo ją wychowali po męsku, skoro finałem było kompletne zagubienie w poważnych sprawach miłosnych i tego, jak z nimi ma funkcjonować. Czuła się kompletnie zielona w tej dziedzinie, że podczas wychodzenia z wody, jej serce nawiedził lęk, iż Naharys po zrozumieniu tego, natychmiast ją porzuci.
Nie dawała po sobie poznać, że podobne myśli ją zadręczają, umysł skupiała na wizji poznania watahy i rodziców Exana, skoro poruszył ten temat. To jemu zostawiła kwestię organizacji wymarszu i dodatkowych wilków w formie towarzystwa, skoro to on wiedział o kierunku i całej trasie do miejsca docelowego. Słysząc, o chęci zabrania, poza jego siostrą, Atrehu i Tsumi, Pina nieco się ożywiła. W takim razie to może poprosi o pomoc właśnie drugą niską waderę? Jej mentalna siostra nie raz jej wspominała, że w tej kwestii jest doskonale obeznana i doświadczona, na pewno wspomoże fioletowooką.
Chociaż była obecna przy zabieraniu całej trójki, niekoniecznie dawała radę zwracać uwagę na prowadzone rozmowy. Dopiero kiedy Exan otoczył ją łapą i ponownie nazwał "Elskirine", jasna zarumieniła się i nieco uciekła wzrokiem w glebę, co nie uciekło Tsumi, która zerkała na nią lekko kątem oka. Ponownie się włączyła na drugą część rozmów przed jaskinią Atrehu.
- Możemy nawet dzisiaj, lecz przedtem pójdziemy jeszcze do Reneesme. Nie wyobrażam sobie, gdyby nagle dowiedziała się, że piątka wilków bez jej zgody opuściła watahę.
- Myślicie, że się zgodzi? Musi wyznaczyć zastępstwa za nas, potrzeba wilków, aby zająć się chorymi, szczeniakami. Lżej jest z tobą i Piną, bo w trakcie pokoju macie nieco luzu.
- Myślę, że... - na chwilę przerwał Exan, spoglądając na swoją ukochaną z namysłem. - Z takiego powodu, spokojnie zgodzi się na nasz niemały wypad.
Złożenie pocałunku na jej policzku było kolejnym powodem, dla którego róż umocnił swoją pozycję na jej pyszczku. Definitywnie nie była do takiej uwagi przyzwyczajona. Takie gesty od początku działały na nią oszałamiająco, co z tego, że początek nastąpił tego ranka. Tym oto sposobem jakoś umysł został zagłuszony przy odwiedzeniu alfy i pokrótce wyjaśnienie grupowego wymarszu. Skrzydlata chyba coś tam złożyła serdeczne życzenia nowej parze i może wyraziła zgodę, skoro niemal od razu ruszyli. Pina do zmysłów wróciła po jakiś pięciu minutach rozpoczęcia wędrówki.
- Moje zmysły doskonale przepowiedziały wasze zejście się, byłam tego pewna. - mówiąc to, Lonya dumnie uniosła głowę. Ach, najwyraźniej rozmowa dalej krąży wokół pary pośród nich.
- Miałam podobnie. - Tsumi zaśmiała się lekko. - Pasują do siebie.
Pina na te słowa jakże ciepłego gratulowania i pokazywania, jak to kibicowali, mrucząc coś niezrozumiałego pod nosem jako forma zawstydzenia, natychmiast czmychnęła na drugą stronę za białym basiorem. Dwie wadery w końcu dały za wygraną, chociaż w duchu na pewno sobie obiecały dalsze przekomarzanie.
Po godzinie chodu Pina złapała Tsumi na osobności.
- Haha, nie myślałam, że tak szybko będziesz mnie chcieć. - zażartowała po zapewnieniu sobie braku słyszenia przez resztę ich rozmowy, jakby to miało oznaczać, że Pina nagle woli swoją płeć.
- A daj se spokój. - westchnęła jasna. Tsumi przyjrzała się przyjaciółce.
- Co cię gryzie? To samo co wcześniej przed jaskinią?
- Skąd ty...
- Oj Pina, Pina. Przecież jesteśmy mentalnym rodzeństwem i znam cię na wylot. No już, powiedz mi, co ci leży na duszy, bo przysłania ci to radość bycia z ukochanym, czego, nawiasem mówiąc, ci zazdroszczę nawet.
- Nie wiem jak ci odpowiedzieć na drugą część... Ale wiesz...
- Tak?
- Chodzi mi, że wychowywali mnie bracia. - zaczęła cicho. - Nie miałam żaden ciotki czy coś.
- Nadążam. - odparła Tsumi, obserwując ją. Pina znowu westchnęła i spojrzała z lekkim przekąsem przed siebie.
- Jestem w tych sprawach całkiem zielona. Nie wiem, co powinnam robić i reagować, o pokazywaniu nie wspominając. - zakończyła, mrucząc.
- Czekaj, niech zgadnę. Mówiąc to, boisz się, że Naharys zrezygnuje z was?
- To tak oczywiste? - Zaśmiała się lekko z kłębkiem myśli.
C.D u Tsumi <3
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 792
Ilość zdobytych PD: 396
Obecny stan: 714
Na pewno jeszcze przez jakiś czas będzie zastanawiać się nad tą kwestią.
Pina, choć świadoma swoich możliwości i ich wykorzystania, nigdy nie uważała się za nikogo specjalnego. Ot, niska sztuka przez żart genetyczny, urocza kulka, umiejąca pyskować, bo nie da sobą nigdy pomiatać, ale czy jakaś wyjątkowa? W formie żartu słodka tykająca bomba z niej jest. Jeden z dwojga starszych braci często ją właśnie tak określał, gdy z dumą patrzył na wykorzystywanie przez nią nauczonego ostrego języka. Obaj bracia samicy nie przyznawali nigdy, że gdyby nie rozczulający wygląd i wysokość ciała, byłaby zdecydowanie jedną z najbardziej męskich wader, jakie dane było poznać. Chociaż chcieli, tylko aby Pina potrafiła sama sobie radzić po opuszczeniu ich stron. Może nawet za bardzo ją wychowali po męsku, skoro finałem było kompletne zagubienie w poważnych sprawach miłosnych i tego, jak z nimi ma funkcjonować. Czuła się kompletnie zielona w tej dziedzinie, że podczas wychodzenia z wody, jej serce nawiedził lęk, iż Naharys po zrozumieniu tego, natychmiast ją porzuci.
Nie dawała po sobie poznać, że podobne myśli ją zadręczają, umysł skupiała na wizji poznania watahy i rodziców Exana, skoro poruszył ten temat. To jemu zostawiła kwestię organizacji wymarszu i dodatkowych wilków w formie towarzystwa, skoro to on wiedział o kierunku i całej trasie do miejsca docelowego. Słysząc, o chęci zabrania, poza jego siostrą, Atrehu i Tsumi, Pina nieco się ożywiła. W takim razie to może poprosi o pomoc właśnie drugą niską waderę? Jej mentalna siostra nie raz jej wspominała, że w tej kwestii jest doskonale obeznana i doświadczona, na pewno wspomoże fioletowooką.
Chociaż była obecna przy zabieraniu całej trójki, niekoniecznie dawała radę zwracać uwagę na prowadzone rozmowy. Dopiero kiedy Exan otoczył ją łapą i ponownie nazwał "Elskirine", jasna zarumieniła się i nieco uciekła wzrokiem w glebę, co nie uciekło Tsumi, która zerkała na nią lekko kątem oka. Ponownie się włączyła na drugą część rozmów przed jaskinią Atrehu.
- Możemy nawet dzisiaj, lecz przedtem pójdziemy jeszcze do Reneesme. Nie wyobrażam sobie, gdyby nagle dowiedziała się, że piątka wilków bez jej zgody opuściła watahę.
- Myślicie, że się zgodzi? Musi wyznaczyć zastępstwa za nas, potrzeba wilków, aby zająć się chorymi, szczeniakami. Lżej jest z tobą i Piną, bo w trakcie pokoju macie nieco luzu.
- Myślę, że... - na chwilę przerwał Exan, spoglądając na swoją ukochaną z namysłem. - Z takiego powodu, spokojnie zgodzi się na nasz niemały wypad.
Złożenie pocałunku na jej policzku było kolejnym powodem, dla którego róż umocnił swoją pozycję na jej pyszczku. Definitywnie nie była do takiej uwagi przyzwyczajona. Takie gesty od początku działały na nią oszałamiająco, co z tego, że początek nastąpił tego ranka. Tym oto sposobem jakoś umysł został zagłuszony przy odwiedzeniu alfy i pokrótce wyjaśnienie grupowego wymarszu. Skrzydlata chyba coś tam złożyła serdeczne życzenia nowej parze i może wyraziła zgodę, skoro niemal od razu ruszyli. Pina do zmysłów wróciła po jakiś pięciu minutach rozpoczęcia wędrówki.
- Moje zmysły doskonale przepowiedziały wasze zejście się, byłam tego pewna. - mówiąc to, Lonya dumnie uniosła głowę. Ach, najwyraźniej rozmowa dalej krąży wokół pary pośród nich.
- Miałam podobnie. - Tsumi zaśmiała się lekko. - Pasują do siebie.
Pina na te słowa jakże ciepłego gratulowania i pokazywania, jak to kibicowali, mrucząc coś niezrozumiałego pod nosem jako forma zawstydzenia, natychmiast czmychnęła na drugą stronę za białym basiorem. Dwie wadery w końcu dały za wygraną, chociaż w duchu na pewno sobie obiecały dalsze przekomarzanie.
Po godzinie chodu Pina złapała Tsumi na osobności.
- Haha, nie myślałam, że tak szybko będziesz mnie chcieć. - zażartowała po zapewnieniu sobie braku słyszenia przez resztę ich rozmowy, jakby to miało oznaczać, że Pina nagle woli swoją płeć.
- A daj se spokój. - westchnęła jasna. Tsumi przyjrzała się przyjaciółce.
- Co cię gryzie? To samo co wcześniej przed jaskinią?
- Skąd ty...
- Oj Pina, Pina. Przecież jesteśmy mentalnym rodzeństwem i znam cię na wylot. No już, powiedz mi, co ci leży na duszy, bo przysłania ci to radość bycia z ukochanym, czego, nawiasem mówiąc, ci zazdroszczę nawet.
- Nie wiem jak ci odpowiedzieć na drugą część... Ale wiesz...
- Tak?
- Chodzi mi, że wychowywali mnie bracia. - zaczęła cicho. - Nie miałam żaden ciotki czy coś.
- Nadążam. - odparła Tsumi, obserwując ją. Pina znowu westchnęła i spojrzała z lekkim przekąsem przed siebie.
- Jestem w tych sprawach całkiem zielona. Nie wiem, co powinnam robić i reagować, o pokazywaniu nie wspominając. - zakończyła, mrucząc.
- Czekaj, niech zgadnę. Mówiąc to, boisz się, że Naharys zrezygnuje z was?
- To tak oczywiste? - Zaśmiała się lekko z kłębkiem myśli.
C.D u Tsumi <3
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 792
Ilość zdobytych PD: 396
Obecny stan: 714
środa, 6 października 2021
Nowa para w watasze
Kochani członkowie,
Pragnę w imieniu całej naszej społeczności, gorąco pogratulować nasze nowej i pierwszej parze w watasze. Są nimi Pina i Naharys!
Dużo szczęścia kochani!
Jeszcze raz gorące gratulacje!
piątek, 1 października 2021
Od Piny c.d Naharysa ~ Nowe znajomości
Kiedy to się zaczęło? Nie umiałaby wskazać jednej, konkretnej chwili. Nim się zorientowała, irytował ją lekko sposób, w jaki Exan ciekawie spoglądał na Tsumi. Przecież to nic złego powie każdy z osobna — ot, spotkanie obu przyjaciół jednej persony. Racjonalna strona umysłu, znana jako rozum, mówiła jej, że przecież nie ma żadnego powodu do zabraniania im kontaktowania się ze sobą, wszyscy są wolnymi istotami w funkcjonowaniu. A jednak ją to raczej świerzbiło i to nie pchły.
Starając się zająć myśli czymś innym, w pewnym momencie zaczęła rozmawiać z Atrehu, tak, z tym samym, od którego Exan ją odgradzał jeszcze z godzinę temu. Pomijając fakt, że z początku rudy zerkał ciekawie na fioletowooką mimo już obecności małej, ale uroczej towarzyszki, jaką była Tsumi, dało się z nim normalnie rozmawiać.
- Raczej nie należysz długo do watahy, nie widziałam cię wcześniej- walnęła prosto z mostu, na co tamten się lekko uśmiechnął.
- To prawda, jestem tutaj nowy - odparł gładko.
- Dopiero dołączyłeś? I wszystko jasne. Uważaj tylko, gdzie chodzisz, możesz się zdziwić, wpadając w losową pułapkę. Ale hej, to twój nowy dom! - Zaraz dodała i oboje się zaśmiali. Trwało to krótko, ponieważ Pina raczej czuła się ówcześnie niezdolna do poruszenia innych tematów z rudym niż neutralne. Ot, może taki gorszy dzień.
Sytuacja nieco uległa zmianie, kiedy nastąpiła wymiana partnerów do rozmów i teraz obie wadery sobie wesoło poszły na bok pogrążone w dialogu. Wesołe śmiechy, chichy, gdy nagle Tsumi poruszyła inną tematykę.
- Nooo a ty i Exan coś może...? - Zapytała niewinnie, ale podświadomie dało się czuć ciekawość i chęć psocenia.
- Nie, czemu pytasz? Przyjaźnimy się - odparła bez zawahania biaława. Spojrzała na przyjaciółkę, która ewidentnie coś planowała.
- Ale na pewno? Mogłabym się założyć o byle co, że on ten teges do ciebie- mówiąc to, Tsumi ruszała znacząco brwiami. Pina jednocześnie chciała ją poklepać po głowie, jak i trzasnąć, powstrzymała się.
- A co z tobą i Atrehu? - Zmieniła temat, licząc, że Tsumi skapituluje. Nic z tego.
- Ojojoj. Za krótko się znamy, ale jest bardzo czarujący - westchnęła rozluźniająco.
- Jeszcze mi powiedz, że to z nim spełnisz swoje marzenia - zaśmiała się, przewracając oczyma.
- Kto wie - w odpowiedzi druga zanuciła przeciągle.
...
Zaraz, co?
Już wkrótce tamta para znikła z linii horyzontu, a oni pozostali sami. Kto by pomyślał, że najdzie ich taka ochota na zabawy? Nikt nie spodziewał się, jak one faktycznie potoczą...
Ocknęła się, leżąc na czymś wyjątkowo ciepłym i miękkim, chociaż była zmęczona. Spoglądając nieco w dół, uświadomiła sobie, że nie leży na swoim niedawno przytachanym futrze, ale na Exanie, co leżał na ów wystroju jaskini. Nie ruszając głową, nieco ociężale wodziła samymi oczyma po tym, co widoczne. Spanie na białym, ogólny bajzel w grocie, jej uczucie fizycznego zmęczenia... Dotarło to do niej w jednej chwili i zaraz już paliło ją gorącym rumieńcem na pyszczku. W życiu by nie pomyślała, że to... że oni... O matulu.
Chociaż z jednej strony była przerażona ich śmiałością, to z drugiej nie mogła ukrywać, że bardzo jej się to podobało. Nie tylko to ale również i on. Ostatecznie musieli przegalopować przez pewne etapy, by do tego dojść myślami? Oj Pina, wszyscy cię uważali za znacznie bystrzejszą, niż teraz się widziałaś. Być może taka magia opóźnionego zapłonu czy coś.
Z myśli wyrwało ją bycie obejmowaną i przytulaną do klatki basiora, na którym leżała, po czym zaraz westchnął przeciągle. Nie mogła powiedzieć, że nie było jej miło, oj właśnie przeciwnie. Wspaniałe uczucie, naprawdę.
- Dzień dobry - wymruczał cicho przy otwieraniu swoich oczu.- Jak się spało, wypoczęłaś?
- Umm, tak. Tak jakoś - wydukała, podnosząc głowę i spoglądając na niego raczej zawstydzona z rumieńcem. Exan zachichotał cicho i delikatnie wzmocnił uścisk obejmujący ją.
- Wszystko gra? - Zapytał, najwyraźniej wyczuwając jej wahanie.
Skoro już wiele niejakich barier pokonali, to chyba nie ma nic do stracenia, co?
- Hej Exan - zaczęła cicho. - Czy po tym, co się stało... No wiesz... Widzisz nas i naszą relację inaczej? Proszę, powiedz mi.
Naharys? :>
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 636
Ilość zdobytych PD: 318
Obecny stan: 318
Starając się zająć myśli czymś innym, w pewnym momencie zaczęła rozmawiać z Atrehu, tak, z tym samym, od którego Exan ją odgradzał jeszcze z godzinę temu. Pomijając fakt, że z początku rudy zerkał ciekawie na fioletowooką mimo już obecności małej, ale uroczej towarzyszki, jaką była Tsumi, dało się z nim normalnie rozmawiać.
- Raczej nie należysz długo do watahy, nie widziałam cię wcześniej- walnęła prosto z mostu, na co tamten się lekko uśmiechnął.
- To prawda, jestem tutaj nowy - odparł gładko.
- Dopiero dołączyłeś? I wszystko jasne. Uważaj tylko, gdzie chodzisz, możesz się zdziwić, wpadając w losową pułapkę. Ale hej, to twój nowy dom! - Zaraz dodała i oboje się zaśmiali. Trwało to krótko, ponieważ Pina raczej czuła się ówcześnie niezdolna do poruszenia innych tematów z rudym niż neutralne. Ot, może taki gorszy dzień.
Sytuacja nieco uległa zmianie, kiedy nastąpiła wymiana partnerów do rozmów i teraz obie wadery sobie wesoło poszły na bok pogrążone w dialogu. Wesołe śmiechy, chichy, gdy nagle Tsumi poruszyła inną tematykę.
- Nooo a ty i Exan coś może...? - Zapytała niewinnie, ale podświadomie dało się czuć ciekawość i chęć psocenia.
- Nie, czemu pytasz? Przyjaźnimy się - odparła bez zawahania biaława. Spojrzała na przyjaciółkę, która ewidentnie coś planowała.
- Ale na pewno? Mogłabym się założyć o byle co, że on ten teges do ciebie- mówiąc to, Tsumi ruszała znacząco brwiami. Pina jednocześnie chciała ją poklepać po głowie, jak i trzasnąć, powstrzymała się.
- A co z tobą i Atrehu? - Zmieniła temat, licząc, że Tsumi skapituluje. Nic z tego.
- Ojojoj. Za krótko się znamy, ale jest bardzo czarujący - westchnęła rozluźniająco.
- Jeszcze mi powiedz, że to z nim spełnisz swoje marzenia - zaśmiała się, przewracając oczyma.
- Kto wie - w odpowiedzi druga zanuciła przeciągle.
...
Zaraz, co?
Już wkrótce tamta para znikła z linii horyzontu, a oni pozostali sami. Kto by pomyślał, że najdzie ich taka ochota na zabawy? Nikt nie spodziewał się, jak one faktycznie potoczą...
Ocknęła się, leżąc na czymś wyjątkowo ciepłym i miękkim, chociaż była zmęczona. Spoglądając nieco w dół, uświadomiła sobie, że nie leży na swoim niedawno przytachanym futrze, ale na Exanie, co leżał na ów wystroju jaskini. Nie ruszając głową, nieco ociężale wodziła samymi oczyma po tym, co widoczne. Spanie na białym, ogólny bajzel w grocie, jej uczucie fizycznego zmęczenia... Dotarło to do niej w jednej chwili i zaraz już paliło ją gorącym rumieńcem na pyszczku. W życiu by nie pomyślała, że to... że oni... O matulu.
Chociaż z jednej strony była przerażona ich śmiałością, to z drugiej nie mogła ukrywać, że bardzo jej się to podobało. Nie tylko to ale również i on. Ostatecznie musieli przegalopować przez pewne etapy, by do tego dojść myślami? Oj Pina, wszyscy cię uważali za znacznie bystrzejszą, niż teraz się widziałaś. Być może taka magia opóźnionego zapłonu czy coś.
Z myśli wyrwało ją bycie obejmowaną i przytulaną do klatki basiora, na którym leżała, po czym zaraz westchnął przeciągle. Nie mogła powiedzieć, że nie było jej miło, oj właśnie przeciwnie. Wspaniałe uczucie, naprawdę.
- Dzień dobry - wymruczał cicho przy otwieraniu swoich oczu.- Jak się spało, wypoczęłaś?
- Umm, tak. Tak jakoś - wydukała, podnosząc głowę i spoglądając na niego raczej zawstydzona z rumieńcem. Exan zachichotał cicho i delikatnie wzmocnił uścisk obejmujący ją.
- Wszystko gra? - Zapytał, najwyraźniej wyczuwając jej wahanie.
Skoro już wiele niejakich barier pokonali, to chyba nie ma nic do stracenia, co?
- Hej Exan - zaczęła cicho. - Czy po tym, co się stało... No wiesz... Widzisz nas i naszą relację inaczej? Proszę, powiedz mi.
Naharys? :>
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 636
Ilość zdobytych PD: 318
Obecny stan: 318
poniedziałek, 13 września 2021
Od Piny c.d Naharys'a ~ Zostajemy tu
- Co ci się tak spodobało noszenie mnie? - Zapytała rozbawiona.- Umiem chodzić.
- Tak, ale moje tempo chodzenia to twój szybki trucht, nie pamiętasz?
- Co ja poradzę, że genetyka mnie nie lubi i poskąpiła mi wzroku? - Wymamrotała udawaną obrazę, co wywołało parsknięcie Exana. Kto by pomyślał, że znajdą nic, porozumienia tak szybko zresztą, hah.
Spacer na miejsce docelowe umilali sobie rozmowami albo raczej żartami, skoro co chwila ktoś wydawał z siebie rozbawione odgłosy. W takich właśnie pozytywnych nastrojach dotarli na miejsce treningowe dla wojowników, gdzie to już trenował Hinata, co na ich widok kiwnął głową. Nie chcąc męczyć towarzysza, niska wadera delikatnie zeskoczyła z grzbietu Exana i zajęła miejsce obok w cieniu, w formie ochrony przed słońcem. Może nie grzało aż tak, wolała dmuchać na zimne.
Pina, co tu ukrywać, z uwagą obserwowała trenującego basiora i to na tyle, że ograniczyła rejestrowanie otaczającego ją świata. To był powód, dla którego wzdrygnęła się na nieco rozbawiony głos innej wadery obok.
- Rozumiem, że to pewnie jest bardzo pasjonujący obrazek, co?
- Ach?! Och, dzień dobry Lonya. - Pina przywitała się po tym mini zawale serca. Pół lisica zerknęła na nią kątem oka, po czym zaraz znowu patrzyła na brata.
- Skaranie boskie z rodzeństwem, co? Ale on zawsze taki był, taki jego urok.
- Coś w tym musi być. - zgodziła się mniejsza.
- Ale wiesz co? - Lonya nagle uśmiechnęła się tak, że było wiadome o jakimś planowaniu.- Mogę się założyć o sarnę, że...
- Że co? - Wizja darmowego obiadu skutecznie ściągnęła uwagę na medyka.
- Że nie dałabyś rady wykonać ku niemu jakiegoś gestu, który jednoznacznie wskazuje na głębsze zainteresowanie.
- Ahaha, na pe... Zaraz, co?
Wyższa jedynie się uśmiechnęła z nutą przebiegłości. Skąd to się nagle wzięło? Spojrzała wyraźnie z tym pytaniem w oczach, jednak nie zyskała odpowiedzi. Zamiast tego, jedynie narzekanie, że myślała o Pinie jako odważniejszej a tu taki klops.
- Bogowie, jakbym słyszała Letho - wymamrotała. Zaraz jednak wstała i rzuciła przez ramię do Lonyi- ale ta sarna ma być tłuściejsza!
Odpowiedzi brak, ale zamiast czekać na nią, podeszła do Exana kończącego trening. Pytanie, jakie powinna była sobie zadać, brzmiałoby następująco: ile czasu upłynęło od rozpoczęcia do zakończenia serii?
- Hm? Co tam słychać? Nie nudziłaś się? - Zapytał po przeciągnięciu się i zauważeniu koleżanki. Machnęła łapą na znak, że wszystko gra.
-Spokojnie, wszystko w jak najlepszym porządku. - uspokoiła go z przyjemnym oku uśmiechem.- Widziałam, że trenowałeś ciężko, chciałam ci jakoś dać nagrodę za twoje starania.
- Och, co takiego?
- Zniż trochę głowę. - poprosiła, co zaraz zrobił. Pina wykorzystała tę okazję i zaraz delikatnie pomiziała go po uchu swoim noskiem. Zaraz odsunęła się lekko zarumieniona i z cichym chichotem oznaczającym zawstydzenie, wycofała się, by zaraz wesoło wystrzelić jak z procy przed siebie.
Naharys? C:
Ilość zdobytych PD: 220
Obecny stan: 711 + 220 = 931
- Tak, ale moje tempo chodzenia to twój szybki trucht, nie pamiętasz?
- Co ja poradzę, że genetyka mnie nie lubi i poskąpiła mi wzroku? - Wymamrotała udawaną obrazę, co wywołało parsknięcie Exana. Kto by pomyślał, że znajdą nic, porozumienia tak szybko zresztą, hah.
Spacer na miejsce docelowe umilali sobie rozmowami albo raczej żartami, skoro co chwila ktoś wydawał z siebie rozbawione odgłosy. W takich właśnie pozytywnych nastrojach dotarli na miejsce treningowe dla wojowników, gdzie to już trenował Hinata, co na ich widok kiwnął głową. Nie chcąc męczyć towarzysza, niska wadera delikatnie zeskoczyła z grzbietu Exana i zajęła miejsce obok w cieniu, w formie ochrony przed słońcem. Może nie grzało aż tak, wolała dmuchać na zimne.
Pina, co tu ukrywać, z uwagą obserwowała trenującego basiora i to na tyle, że ograniczyła rejestrowanie otaczającego ją świata. To był powód, dla którego wzdrygnęła się na nieco rozbawiony głos innej wadery obok.
- Rozumiem, że to pewnie jest bardzo pasjonujący obrazek, co?
- Ach?! Och, dzień dobry Lonya. - Pina przywitała się po tym mini zawale serca. Pół lisica zerknęła na nią kątem oka, po czym zaraz znowu patrzyła na brata.
- Skaranie boskie z rodzeństwem, co? Ale on zawsze taki był, taki jego urok.
- Coś w tym musi być. - zgodziła się mniejsza.
- Ale wiesz co? - Lonya nagle uśmiechnęła się tak, że było wiadome o jakimś planowaniu.- Mogę się założyć o sarnę, że...
- Że co? - Wizja darmowego obiadu skutecznie ściągnęła uwagę na medyka.
- Że nie dałabyś rady wykonać ku niemu jakiegoś gestu, który jednoznacznie wskazuje na głębsze zainteresowanie.
- Ahaha, na pe... Zaraz, co?
Wyższa jedynie się uśmiechnęła z nutą przebiegłości. Skąd to się nagle wzięło? Spojrzała wyraźnie z tym pytaniem w oczach, jednak nie zyskała odpowiedzi. Zamiast tego, jedynie narzekanie, że myślała o Pinie jako odważniejszej a tu taki klops.
- Bogowie, jakbym słyszała Letho - wymamrotała. Zaraz jednak wstała i rzuciła przez ramię do Lonyi- ale ta sarna ma być tłuściejsza!
Odpowiedzi brak, ale zamiast czekać na nią, podeszła do Exana kończącego trening. Pytanie, jakie powinna była sobie zadać, brzmiałoby następująco: ile czasu upłynęło od rozpoczęcia do zakończenia serii?
- Hm? Co tam słychać? Nie nudziłaś się? - Zapytał po przeciągnięciu się i zauważeniu koleżanki. Machnęła łapą na znak, że wszystko gra.
-Spokojnie, wszystko w jak najlepszym porządku. - uspokoiła go z przyjemnym oku uśmiechem.- Widziałam, że trenowałeś ciężko, chciałam ci jakoś dać nagrodę za twoje starania.
- Och, co takiego?
- Zniż trochę głowę. - poprosiła, co zaraz zrobił. Pina wykorzystała tę okazję i zaraz delikatnie pomiziała go po uchu swoim noskiem. Zaraz odsunęła się lekko zarumieniona i z cichym chichotem oznaczającym zawstydzenie, wycofała się, by zaraz wesoło wystrzelić jak z procy przed siebie.
Naharys? C:
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 439Ilość zdobytych PD: 220
Obecny stan: 711 + 220 = 931
Od Piny c.d Naharys'a ~ Zostajemy tu
Mimo iż rozmawiali co nieco podczas wspólnego powrotu do jaskini, wadera raczej miała ułożoną głowę na nim w ten sposób, że brodą opierała się o jego bujne futro na karku. Swoją drogą, jakie to było komfortowe i mięciutkie... Przez jej myśl przeszło wspomnienie z wczesnego dzieciństwa, kiedy to miała kilka okazji do zasypiania wtulona w któregoś ze starszych braci, jednak żaden z nich nie miał równie przyjemnego futra. Mimo to cieszyło ją coś takiego. Czy zbrodnią było nazwać to zjawisko, że czuła się po prostu ukojona na pewien sposób? Odłożył ją pośrodku jej niezbyt obszernego lokum i przed opuszczeniem sąsiadki życzył dobrej nocy, nim zniknął w mroku ogromnej jaskini. Napawając się ciszą, ułożyła się i przymknęła oczy. Kiedy już myślała o zaśnięciu... Pina ocknęła się i rozejrzała wokół, całkiem zapominając o jednej sprawie z wcześniej, która nie dawała jej spokoju o poranku, konkretniej z momentu poznania dwójkę rodzeństwa. Cóż, po raz kolejny zapomniała zapytać się nowego znajomego o jedną kwestię. Mając na uwadze scenariusz, że najprawdopodobniej nie zaśnie dziś, dopóki nie zapyta się o tę pierdołę, zamyśliła się. Godzina nie powinna być jeszcze na tyle późna, ale Exan mógł zwyczajnie już spać po dzisiejszych atrakcjach... Z tych myśli wyrwał ją głuchy łoskot i ciche bluzgi nieopodal. Ach, czyli jednak nie śpi. „Spróbować zawsze warto” pomyślała sobie i zaraz, odciążając poturbowaną łapę, skierowała się do najbliższej wnęki od jej własnej, którą zajmowała. Oczywiście najpierw zapukała, dając znać o swojej obecności.
- Cześć, wybacz późną porę, ale... Kim do licha jesteś i co robisz w jaskini Exana? - Nieco podniosła głos na widok zupełnie obcego czarnego wilka, który właśnie przecierał głowę, jakby miał chwilę wcześniej bliskie spotkanie z którąś z półek. Tamten zamrugał powiekami i spojrzał na nią.
- Pina? Co tu robisz?
- Exan? - Zapytała się nieco oszołomiona na usłyszenie tego samego głosu, tym razem od kogoś innego. Z wrażenia bez wiedzy własnej, osunęła się do pozycji siedzącej.
- To ja. - może i się lekko uśmiechnął, jednak mogła się założyć o śniadanie, że w jego aurze była nerwowa nuta.
- Co ci się stało? - Patrzyła się na niego, jakby doszukując jakichś ran czy jakichkolwiek uszkodzeń ciała. - Przecież...
- Moje futro ciemnieje nocą, taka przypadłość. Nie rozumiała jednej rzeczy: dlaczego to jej wyjaśnił? Przecież równie dobrze mógł powiedzieć coś w stylu „to nie twój interes”, jak to często słyszała od swoich braci przez ciekawość z jej strony. A jeszcze odpowiedział jej to raczej spokojnie...
- Czy to boli? - Spytała się cicho, znajdując się znacznie bliżej wilka. Z bliska sierść basiora nie wyglądała na odmienną od tej, którą miała okazję poznać w ciągu dnia, wydawało się to jedynie kwestią koloru.
- Nie, wcale. - odparł spokojniej i nieco ciszej. Przyjrzała się jemu oczom. One również zmieniły barwę... - Wystraszona?
Nie, nie była. To dalej był Exan, wilk, którego tamtego dnia poznała i na start uratował jej skórę. Mimo innych kolorów był taki sam jak za dnia. Powiedziała mu to. Po tygodniu wadera już poruszała się normalnie, w końcu pozbyła się bandaża, który wysoce jej pomagał, ale denerwował jak sam pierun. Oczywiście, tego zbawiennego dnia miała sporo do roboty, więc niemal w biegu wszystko robiła. Zaiste całkiem zabawny widok przedstawiała: taka mała postać, tak szybko popylająca. Ledwo co zwolniła z uwagi na bycie zaczepioną przez inną waderę w geście rozmowy, w charakterze pomocy. W zasadzie to musiała wyhamować.
- Dzień dobry Pino. - głos jej był nieco podenerwowany. - Bardzo przepraszam, że ci przeszkadzam, ale czy mogłabym liczyć na twoją pomoc? Widziałaś gdzieś Renesmee?
- Och? Właśnie kieruje się do niej. Chodźmy razem.
Faktycznie, obie wpół spokojnym wpół szybkim krokiem przemierzały trasę przed sobą. Naturalnie, zawsze znajdzie się jakaś przeszkoda i otóż ją miały! Pewien samiec rozłożył się w poprzek wąskiego, acz jedynego przejścia do pokonania.
- Um, przepraszam, ale potrzebujemy iść tędy... - wydukała nieśmiało. Tamten spojrzał leniwie na obie wadery i uśmiechnął się raczej rozbawiony nieporadną pierwszą. Pina aż za dobrze to znała.
- Hm, ależ mi tu wygodnie...
Brewka u Piny nawet nie drgnęła, przerabiała to z braćmi. Kątem oka jednak zarejestrowała, że pewne rodzeństwo przechodzi kawałek od nich. Olać, stanie się.
- Powiem to tylko raz... - zaczęła słodko Pina, czym ściągnęła sobie uwagę leżącego obiboka. Druga wadera chciała coś wnieść, ale nie zdążyła, gdyż Pina wręcz ryknęła. - RUSZŻE TO SWOJE WIELKIE LENIWE DUPSKO I ZRÓB PRZEJŚCIE!
Basior jak nie podskoczył, tak od razu zabrał się i cofnął na dwa metry wystraszony tej mniejszej.
- Co mówiłaś? - zapytała się uroczo koleżankę, ponawiając krok. Gdzieś dalej usłyszała zdrowe parsknięcie, ale nie za bardzo się tym przejęła. Wielbić wychowanie przez starszych braci, z którymi też musiała tak działać, amen.
Naharys? XD
Ilość zdobytych PD: 373
Obecny stan: 338 + 373 = 711
- Cześć, wybacz późną porę, ale... Kim do licha jesteś i co robisz w jaskini Exana? - Nieco podniosła głos na widok zupełnie obcego czarnego wilka, który właśnie przecierał głowę, jakby miał chwilę wcześniej bliskie spotkanie z którąś z półek. Tamten zamrugał powiekami i spojrzał na nią.
- Pina? Co tu robisz?
- Exan? - Zapytała się nieco oszołomiona na usłyszenie tego samego głosu, tym razem od kogoś innego. Z wrażenia bez wiedzy własnej, osunęła się do pozycji siedzącej.
- To ja. - może i się lekko uśmiechnął, jednak mogła się założyć o śniadanie, że w jego aurze była nerwowa nuta.
- Co ci się stało? - Patrzyła się na niego, jakby doszukując jakichś ran czy jakichkolwiek uszkodzeń ciała. - Przecież...
- Moje futro ciemnieje nocą, taka przypadłość. Nie rozumiała jednej rzeczy: dlaczego to jej wyjaśnił? Przecież równie dobrze mógł powiedzieć coś w stylu „to nie twój interes”, jak to często słyszała od swoich braci przez ciekawość z jej strony. A jeszcze odpowiedział jej to raczej spokojnie...
- Czy to boli? - Spytała się cicho, znajdując się znacznie bliżej wilka. Z bliska sierść basiora nie wyglądała na odmienną od tej, którą miała okazję poznać w ciągu dnia, wydawało się to jedynie kwestią koloru.
- Nie, wcale. - odparł spokojniej i nieco ciszej. Przyjrzała się jemu oczom. One również zmieniły barwę... - Wystraszona?
Nie, nie była. To dalej był Exan, wilk, którego tamtego dnia poznała i na start uratował jej skórę. Mimo innych kolorów był taki sam jak za dnia. Powiedziała mu to. Po tygodniu wadera już poruszała się normalnie, w końcu pozbyła się bandaża, który wysoce jej pomagał, ale denerwował jak sam pierun. Oczywiście, tego zbawiennego dnia miała sporo do roboty, więc niemal w biegu wszystko robiła. Zaiste całkiem zabawny widok przedstawiała: taka mała postać, tak szybko popylająca. Ledwo co zwolniła z uwagi na bycie zaczepioną przez inną waderę w geście rozmowy, w charakterze pomocy. W zasadzie to musiała wyhamować.
- Dzień dobry Pino. - głos jej był nieco podenerwowany. - Bardzo przepraszam, że ci przeszkadzam, ale czy mogłabym liczyć na twoją pomoc? Widziałaś gdzieś Renesmee?
- Och? Właśnie kieruje się do niej. Chodźmy razem.
Faktycznie, obie wpół spokojnym wpół szybkim krokiem przemierzały trasę przed sobą. Naturalnie, zawsze znajdzie się jakaś przeszkoda i otóż ją miały! Pewien samiec rozłożył się w poprzek wąskiego, acz jedynego przejścia do pokonania.
- Um, przepraszam, ale potrzebujemy iść tędy... - wydukała nieśmiało. Tamten spojrzał leniwie na obie wadery i uśmiechnął się raczej rozbawiony nieporadną pierwszą. Pina aż za dobrze to znała.
- Hm, ależ mi tu wygodnie...
Brewka u Piny nawet nie drgnęła, przerabiała to z braćmi. Kątem oka jednak zarejestrowała, że pewne rodzeństwo przechodzi kawałek od nich. Olać, stanie się.
- Powiem to tylko raz... - zaczęła słodko Pina, czym ściągnęła sobie uwagę leżącego obiboka. Druga wadera chciała coś wnieść, ale nie zdążyła, gdyż Pina wręcz ryknęła. - RUSZŻE TO SWOJE WIELKIE LENIWE DUPSKO I ZRÓB PRZEJŚCIE!
Basior jak nie podskoczył, tak od razu zabrał się i cofnął na dwa metry wystraszony tej mniejszej.
- Co mówiłaś? - zapytała się uroczo koleżankę, ponawiając krok. Gdzieś dalej usłyszała zdrowe parsknięcie, ale nie za bardzo się tym przejęła. Wielbić wychowanie przez starszych braci, z którymi też musiała tak działać, amen.
Naharys? XD
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 746Ilość zdobytych PD: 373
Obecny stan: 338 + 373 = 711
niedziela, 12 września 2021
Od Piny c.d Naharys'a ~ Zostajemy tu
Waderę rozczulały kwiaty, które dostała pierwszy raz w życiu. Naprawdę, na samą myśl o nich robiło się jej ciepło na sercu, przez co czuła się w niejaki sposób wyróżniona. Poczuła delikatne ciepło na własnym pyszczku, przez co lekko opuściła głowę ku ziemi, czując zawstydzenie. Ta nieśmiałość nieco się zwiększyła, gdy basior wysnuł, według jej sytuacji psychicznej wtedy, całkiem śmiałą propozycję. Pina nie mogła zrozumieć nagłą falę nieśmiałości, która zalała ją. Zamrugała powiekami i nieco uciekła wzrokiem z powrotem na otrzymany bukiet. Exan też wydawał się nieco spłoszony, gdyż odwrócił głowę w bok i podrapał się po karku, jakby przy tym unikając patrzenia na nią.
- To znaczy, nie musisz się zgadzać...- Brzmi świetnie. - powiedziała niezbyt głośno. - A-ale...
- Ale co? - Zapytał łagodnie. Musiał na nią patrzeć, gdyż czuła na sobie jego wzrok. Ogon Piny lekko zakrył zabandażowaną łapę. Nagle poczuła złość i wstręt do siebie, nie wiedzieć czemu.
- Oferta ważna tylko dziś czy za kilka dni jak nie będzie bandażu?
- Mogę cię zanieść, to nie jest problem. Dopiero na te słowa, ponownie nawiązała z nim kontakt wzrokowy. Dostrzegła tam ciepłe spojrzenie z nutą lekkiego podenerwowania, co nagle ich ogarnęło. Skąd to się wzięło?
- Tylko jeśli nie odczuwasz żadnego dyskomfortu z tą propozycją.
- Żadnego — pokręcił głową z lekkim uśmiechem.
- W takim razie się zgadzam — zarumieniła się i nieco przyciągnęła do siebie bukiet, jakby po prostu potrzebując się przytulić do czegokolwiek.
- W takim razie, zapraszam — to mówiąc, Exan zbliżył się do Piny i wziął ją ponownie na swój grzbiet. Sama poturbowana sprawnie chwyciła swój bukiet, po czym w ten sposób opuścili jaskinię medyczną. Samiec zaproponował od razu upolowanie dla nich obiadu, ale to ona podsunęła pomysł, by najpierw odłożyć bukiet do jaskini, którą zajmowała.
- Gdzie mieszkasz? Czekaj, pójdziemy tam.
- A ty gdzie się zdecydowałeś osiąść? - Zapytała się go zaciekawiona. Exan w skrócie opisał jaskinię, na co się ożywiła. - To ci dopiero. Mieszkamy w tej samej.
- Naprawdę? - Basior lekko się uśmiechnął. Słowa Piny faktycznie się potwierdziły, gdy przybyli pod wejście.- A którą wnękę zajmujesz? Ja tą w głębi po lewej z kilkoma płytami kamiennymi.
- No to jesteśmy sąsiadami. Ja jestem w tej po prawej. Przeznaczenie? - Pina zażartowała, na co oboje się zaśmiali cicho. Exan był takim dżentelmenem, że nie pozwolił na to, żeby Pina zeszła z jego grzbietu i tak zaszedł do jej mniejszego lokum w celu odłożenia bukietu na najbliższą półkę. Kiedy w końcu nie miała w łapach kwiatów, przyszedł czas na wspólny posiłek, który miał im upolować. Nie minęło nawet pięć minut od odłożenia przez niego samicę, a już wracał z dwoma dorodnymi zającami w pysku. Pina była pod wrażeniem, ponieważ nawet mimo jej szybkiego poruszania się, nigdy nie mogła tak od razu czegoś upolować. Właśnie dlatego przez chwilę klaskała dla nowego kolegi.
- Jesteś wspaniały. - uśmiechnęła się ciepło z nieco nieśmiałym śmiechem.
Naharys?
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 460Ilość zdobytych PD: 230
Obecny stan: 158 + 230 = 388
Od Piny c.d Naharys'a ~ Zostajemy tu
Mała uśmiechnęła się szczęśliwie.
- Tak się cieszę! Na pewno nie pożałujecie tej decyzji — powiedziała ucieszona po usłyszeniu deklaracji rodzeństwa. Nawet nie zorientowała się, że zaczęła machać ogonem z radości.
- Jesteś przeurocza — nowa członkini zachichotała. - Słodki z ciebie szczeniak.
- Emmm... Nie jestem dzieckiem — powiedziała, leżąc po zakasłaniu, który najpewniej miał tłumić śmiech.- Jestem dorosła.
- Ahaha... Zaraz, co? - Oboje spojrzeli na fioletowooką.
- Wiem, genetyka ssie. Nie jesteście pierwsi ani ostatni.
- Potwierdzam. Gdy wczoraj ją poznałam, to pierwsze co zapytałam, to, czy się zgubiła rodzicom - zaśmiała się niezręcznie przechodząca Renesmee. Pina już nawet się tym nie przejmowała, nie miała wpływu na swoją wysokość, więc umiała z tego żartować. Alfa zwróciła się do drugiej samicy w jaskini.- Lonya, mogę cię prosić na słowo? Po wyjściu obu, jedyny basior zwrócił się do rannej.
- To moja wina, że jesteś ranna. Przepraszam.
- Dlaczego?- Spojrzała na niego pytająco. Było to na tyle ciekawe, ponieważ od razu poczuła z nim więź i dlatego zachowywała się bardziej uroczo, acz dziecinnie. Same problemy z tą płcią, nie próbujcie nawet jej zrozumieć.
- Dlatego, że to ja stworzyłem tę pułapkę. Dlatego przepraszam — skierował swe spojrzenie na opatrzoną kończynę wadery. Kontuzja nie była aż tak poważna, jednak medyk wolał nie narażać jej na większe ryzyko, stąd wzięła się decyzja o opatrunku u Piny.
- Ale uratowałeś mi życie — przekrzywiła nieco w bok swoją głowę. Zaraz się zaśmiała.- Lepsze stłuczenie niż bycie potrawką dla niedźwiedzia.
- Ale jak to się stało? Z czystej ciekawości.
- Z czystej ciekawości to powiem, że biegnąc, gleba mnie oszukała i wpadłam w jego legowisko. To chyba była niedźwiedzica, bo zaraz z furią chciała zrobić ze mnie chodniczek.
Exan zaśmiał się cicho, słysząc jej poczucie humoru, którego nawet nie ukrywała. Zaraz jednak ucichł, ponieważ Pina położyła głowę na swe przednie łapy i przy tym wtuliła się w jego bok.
- Uratowałeś mnie. Dziękuję ci bohaterze - powiedziała cicho, by zaraz oddać się w objęcia snu po nadmiarze emocji z tej całej przygody.
Naharys?
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 317
Ilość zdobytych PD: 158
- Tak się cieszę! Na pewno nie pożałujecie tej decyzji — powiedziała ucieszona po usłyszeniu deklaracji rodzeństwa. Nawet nie zorientowała się, że zaczęła machać ogonem z radości.
- Jesteś przeurocza — nowa członkini zachichotała. - Słodki z ciebie szczeniak.
- Emmm... Nie jestem dzieckiem — powiedziała, leżąc po zakasłaniu, który najpewniej miał tłumić śmiech.- Jestem dorosła.
- Ahaha... Zaraz, co? - Oboje spojrzeli na fioletowooką.
- Wiem, genetyka ssie. Nie jesteście pierwsi ani ostatni.
- Potwierdzam. Gdy wczoraj ją poznałam, to pierwsze co zapytałam, to, czy się zgubiła rodzicom - zaśmiała się niezręcznie przechodząca Renesmee. Pina już nawet się tym nie przejmowała, nie miała wpływu na swoją wysokość, więc umiała z tego żartować. Alfa zwróciła się do drugiej samicy w jaskini.- Lonya, mogę cię prosić na słowo? Po wyjściu obu, jedyny basior zwrócił się do rannej.
- To moja wina, że jesteś ranna. Przepraszam.
- Dlaczego?- Spojrzała na niego pytająco. Było to na tyle ciekawe, ponieważ od razu poczuła z nim więź i dlatego zachowywała się bardziej uroczo, acz dziecinnie. Same problemy z tą płcią, nie próbujcie nawet jej zrozumieć.
- Dlatego, że to ja stworzyłem tę pułapkę. Dlatego przepraszam — skierował swe spojrzenie na opatrzoną kończynę wadery. Kontuzja nie była aż tak poważna, jednak medyk wolał nie narażać jej na większe ryzyko, stąd wzięła się decyzja o opatrunku u Piny.
- Ale uratowałeś mi życie — przekrzywiła nieco w bok swoją głowę. Zaraz się zaśmiała.- Lepsze stłuczenie niż bycie potrawką dla niedźwiedzia.
- Ale jak to się stało? Z czystej ciekawości.
- Z czystej ciekawości to powiem, że biegnąc, gleba mnie oszukała i wpadłam w jego legowisko. To chyba była niedźwiedzica, bo zaraz z furią chciała zrobić ze mnie chodniczek.
Exan zaśmiał się cicho, słysząc jej poczucie humoru, którego nawet nie ukrywała. Zaraz jednak ucichł, ponieważ Pina położyła głowę na swe przednie łapy i przy tym wtuliła się w jego bok.
- Uratowałeś mnie. Dziękuję ci bohaterze - powiedziała cicho, by zaraz oddać się w objęcia snu po nadmiarze emocji z tej całej przygody.
Naharys?
PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 317
Ilość zdobytych PD: 158
sobota, 11 września 2021
Pina
Znana też jako Pinuś/Pincia
Płeć: Wadera | Wiek: 3 lata | Rasa: Wilk | Ranga: Delta |
Poziom: 1 (2000/3000 PD) | Stanowisko: Posłaniec |
Właściciel: [Howrse] Luna34 / [Discord] Tsumi & Pina Company | Autor
Płeć: Wadera | Wiek: 3 lata | Rasa: Wilk | Ranga: Delta |
Poziom: 1 (2000/3000 PD) | Stanowisko: Posłaniec |
Właściciel: [Howrse] Luna34 / [Discord] Tsumi & Pina Company | Autor
Subskrybuj:
Posty (Atom)



Szczeniaki




