Newsy



:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości

:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022

Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak

~Serdecznie zapraszamy♥~

środa, 6 października 2021

Od Tarou c.d Bai Langa ~ Los naszym panem


Tarou wstał leniwie ze swojego łoża, gdy złośliwe promienie słońca nie pozwalały mu już dłużej spać. Rozciągnął się, a następnie rozejrzał. Dostrzegł, że jego ciocia już nie śpi i spogląda z uśmiechem na swojego partnera. Wzrok Tarou powędrował na legowisko Bai Langa. Samca już w nim nie było. Tao domyślił się, że musiał on wcześniej już wyjść. Ruszył w kierunku wyjścia, a następnie się rozejrzał. Dostrzegł postać przyjaciela nieopodal łąki. Ruszył w jego kierunku wolno, a gdy był już blisko, postanowił się przywitać.
- Witaj Bai. - powiedział z ciepłym uśmiechem. - Ty znów wcześnie na łapach?
- Witaj Tarou. - odparł zielarz. - Tak, wiesz... Słońce zbudziło mnie dosyć wcześnie.
- Czyli dla mnie było nieco bardziej litościwe. - zaśmiał się medyk i przysiadł na trawie. - W czymś przeszkodziłem? - spytał, przechylając głowę na bok.
- Nie, ależ skąd. - odparł Bai i lekko się uśmiechnął. Po chwili siadł obok medyka.
- Wiesz co Bai? - zaczął Tao, a złotooki spojrzał w jego kierunku. - Mam trochę mieszane uczucia co do naszego powrotu. Nie zrozum mnie źle. Po prostu jakoś podoba mi się panujący tutaj spokój...
- Rozumiem, o co chodzi. - odparł Bai i spojrzał przed siebie. - Faktycznie jest tutaj przyjemnie.
- Ale niestety obowiązki wzywają. - odparł nieco smętnie skrzydlaty samiec i wstał z ziemi. Otrzepał się i odwrócił w kierunku przyjaciela. - Pójdę sprawdzić, czy Hanako nie potrzebuje pomocy. - powiedział z uśmiechem. Bai Lang przytaknął skinieniem głowy. Tarou wrócił do jaskini. Zastał tam Hanko, która żywo dyskutowała o czymś z Guree. Jednak, gdy tylko Tao wszedł, oni zamilkli.
- Coś się stało? - spytał zaskoczony ich zachowaniem. Samica wstała, spojrzała znacząco na Guree i wyszła. Tarou zaskoczony spojrzał na białego samca, który uśmiechnął się lekko.
- Han chce, bym z tobą pomówił.
- Ale o czym? - spytał Tarou zbliżając się do swojego wujka. Guree wstał do siadu i ziewnął.
- Chodzi jej ciągle o to samo. - zaśmiał się samiec. Tarou przewrócił rozbawiony oczami.
- Ciocia to się chyba nigdy nie zmieni. - zaśmiał się.
- Mam taką nadzieję. Za to ją kocham. - odparł z uśmiechem Guree. Tarou westchnął i spojrzał na wyjście z jaskini.
- Coś cię trapi? - spytał starszy.
- Nie, to nic. - odparł szybko Tao. - To nic. - dodał znacznie ciszej.
- Wiesz, że w razie potrzeby możesz mi zawsze o wszystkim powiedzieć. Nie masz co się krępować. - mówiąc to Guree położył łapę na ramieniu niebieskookiego. Spędzili tak dłuższą chwilę. Następnie wróciła Hanako mówiąc, że znalazła ciekawe miejsce. Poleciła Tarou, by je zbadał. Zaproponowała także, by samiec zabrał ze sobą Bai'a. Skrzydlaty samiec wyszedł z jaskini i odnalazł przyjaciela. Praktycznie w tym samym miejscu co wcześniej.
- Nie spodziewałem się, że znajdę cię tutaj. Myślałem, że będę dłużej szukał. - zaśmiał się Tao. Bai zdawał się lekko wystraszyć jego głosu, lecz gdy tylko zauważył medyka, na jego pyszczku zagościł uśmiech.
- Podoba mi się tutaj. - odparł nieco niepewnie Bai. Tarou przytaknął i stanął obok przyjaciela.
- Hanako prosiła, bym zbadał pewne miejsce. - zaczął medyk niepewnie. - Może pójdziesz ze mną? - spytał, spoglądając na Bai'a. Basior skinął głową.
- Pewnie. - odparł i po chwili obaj szli we wskazanym przez samicę kierunku. Droga minęła im naprawdę miło, mimo iż nie wypłynęło praktycznie żadne słowo między nimi. Natura sprawiła, że nie chcieli oni przerywać pięknego, porannego koncertu ptaków, które śpiewały, ukrywając się w koronach drzew. Po chwili jednak do uszu basiorów dotarł także odgłos wody, która była w ruchu.
- Jakiś strumyk. - zauważył Bai. Chwilę później znajdowali się na niewielkiej polanie, która została stworzona przez pochylające się do środka drzewa. Przez nią przepływał niewielki strumyk. Tarou rozejrzał się i z zachwytem spoglądał na otaczające go widoki. Podobnie uczynił Bai.
- Pięknie tu, prawda? - spytał Bai, a Tarou zdecydowanie skinął głową.
- Tak. Co powiesz na trochę odpoczynku? - spytał z uśmiechem. Lang zaśmiał się cicho.
- Nie widzę żadnych przeszkód. - odparł Bai. Oboje położyli się na trawie, spoglądając w ostatnie przebłyski ciepłego, letniego słońca. Była już jesień, jednak tam, gdzie mieszkała Hanako, zadawało się, że lato będzie jeszcze długo gościć wśród nich.
- Myślę, że dobrze zrobiliśmy, wybierając się tutaj. - wtrącił Tarou, aby zacząć rozmowę.
- Tak, dużo mogliśmy się nauczyć od twojej cioci.
- Tak, wie, co robi. - zaśmiał się Tao. - Wiedza, którą nam przekazała, na pewno dobrze nam się przysłuży. Czas mijał im przyjemnie, co wiązało się także z biegiem czasu. Nie odczuwali tego, jak szybko mija im czas na leżeniu wśród drzew, strumyka i wszelkich innych elementów natury. Cieszyli się ciszą i chwilą.


<Bai Lang?^^>


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 704
Ilość zdobytych PD: 352
Obecny stan: 352
Éamonn
Amon oraz Mon

Płeć: Basior | Wiek: 1,5 roku | Rasa: Wilk | 
Ranga: Delta | Poziom: 1 (0/3000 PD) | Stanowisko: Najemnik
Właściciel: [Howrse]Ross / [Gmail] raylarosera@gmail.com |
Autor: Faios - art należy do właściciela wilka

wtorek, 5 października 2021

Od Naharysa c.d Piny, Atrehu oraz Tsumi ~ Czas poznać teściów

Zadała mu zasadniczo proste pytanie, a jedyną jego reakcją był lekki uśmiech, oczy zaś błysnęły w świetle przelewających się słonecznych promieni do jaskini. Pinie z początku począł malować się grymas rozżalenia i już miała coś rzec, gdy Naharys przywarł do jej ust swoje. Swym językiem rozchylił usta Piny, aby spotkać się z jej językiem i zamarli na dłuższą chwilę, samiec zaś rozkoszował się jej smakiem. Łapą przysunął Pinę bliżej pyska, aby wygoda z jej całowania była dość przyjemniejsza.
- Znasz moją odpowiedź. - powiedział, gdy oddalił pysk. - Jesteś teraz moją Elskerine.
- Elskerine? - zapytała Pina, nie wiedząc za bardzo, co Naharys ma na myśli.
- W moich stronach, tak zwie się osobę, którą darzy się nieograniczonym uczuciem i oddaniem. Jesteś moją Elskerine. Miłością i sensem życia.
- Znamy się dopiero... tydzień... - zaczęła niezwykle zarumieniona Pina.
- A już zdążyłem się w tobie zadużyć. - dopowiedział Naharys, opierając głowę o futro, aby bardziej zagłębić się we fiolet jej oczu. Wydawały się płonąć namiętnym ogniem, zaś Naharysowi chciało się wskoczyć w ten płomień i... spłonąć w jego żarze miłości i pożądania. Nigdy wcześniej nie odczuł czegoś podobnego. Poza treningami od świtu do zmierzchu nie istniało w jego życiu nic podobnego. A teraz, w jego życiu nie istnieje nic, poza tym, co czuje do Piny. Czuł, jak w okolicy żołądka, wszystko rozpływa się pod wpływem czarującego blasku oczu wadery. Chciał się w nich zatopić.
- Doprowadźmy twój pokój do porządku, umyjemy się i pójdziemy coś zjeść. Mam nadzieję, że ta sarnina zdatna jest jeszcze do jedzenia. - powiedział po chwili milczenia, które poświęcił na rozkoszowaniu się widokiem i obecnością Piny. W następnej chwili zaczęli doprowadzać jaskinię do jak najlepszego porządku. - Pina swym ogonem ścierała kurze, Naharys zaś zwijał sterty futer, które należało wymienić na coś lepszego. - Następnie, skierowali się szlakiem, zaścielonym upadłymi liśćmi w stronę rzeki, promienie słońca zaś ozłacały okolicę wokół swym ciepłym blaskiem. Pina leżąc zmęczona na grzbiecie Naharysa, nuciła jakąś wesołą melodyjkę. W następnej chwili oboje zanurzeni w wodzie — Exanowi woda sięgała do połowy klatki piersiowej, zaś Pina, ze względu na swój wzrost, musiała być blisko brzegu. - obmywali się z nocnego brudu, ciesząc się nawzajem rozmowami o przeszłości i historiami z życia. Naharys w pewnym momencie dostrzegł, że Pina pomimo zmęczenia, tryskała radością, ponieważ, gdy na niego spoglądała ukradkiem, jego oczom nie umknął znaczący uśmiech na pyszczku wadery. Wstał i zbliżył się do niej, a po chwili ta znalazła się w wysokim cieniu, rzucanym przez basiora, a gdy ta obróciła się w jego stronę, poczuła, jak wilgotna łapa Naharysa przemierza jej grzbiet.
- Pomyślałem sobie, że skoro jesteśmy razem, może wypadałoby, abym przestawił cię mojej rodzinie? - rzekł Naharys, a Pina natomiast przyjrzała się mu z uwagą. Basior nie mógł rozszyfrować malującego się grymasu na jej pysku. Zaskoczenie, strach, niepokój, albo wszystko złączone w jedno skupisko negatywnych uczuć. - Coś nie tak?
- Nie, tylko zaskoczyłeś mnie tym. - odpowiedziała i odwróciła się, aby obmyć pysk i policzki.
- Podróż może potrwać, ale wcale nie musimy iść sami, prawda? - oznajmił basior, pomagając Pinie umyć kark oraz miejsca między uszami i pod nimi. - Weźmiemy ze sobą Lonyę, Atrehu, Tsumi?
- Byłaby z nas niezła ekipa podróżników. - odparła niepewnie Pina.
- Tak czy siak, moja rodzina nie jest taka zła. - mruknął jej do ucha, a po chwili objął ją łapą wokół szyi i przytulił do siebie. - Tam rodzina dba o siebie, a gdy już przedstawię cię mojemu klanowi, ci będą w stanie wskoczyć za tobą w ogień. Tam skąd pochodzę, rodzinność jest zakorzeniona głęboko w każdym. Nie musisz się lękać tego spotkania.
Wydawało się mu, że po tych słowach, Pina stała się nieco bardziej rozluźniona, lecz nie do końca i bardzo dobrze ją rozumiał, gdyż sam wyobrażał sobie sytuację, gdyby zamienili się miejscami. Gdyby to Pina chciałaby przedstawić go swym starszym braciom, którzy zapewne powalali swą muskulaturą. Zapewne odczuwałby, to samo, co Pina, a może jeszcze gorzej? Po kąpieli zgodnie z następnym postanowieniem poszli coś zjeść. Niedojedzona sarna przez noc lekko skruszała, ale mięso było jeszcze lepsze. W trakcie posiłku zorientował się, że Pina nabrała jeszcze większego apetytu, co wskazało, że wcinała kęsy mięsa, aż jej się uszy trzęsły. Nie wydawała się już zmartwiona perspektywą spotkania się z rodziną Naharysa albo miała istny talent do maskowania uczuć. Po chwili zapytała.
- Kiedy wyruszamy w podróż?
- Możemy dzisiaj! - odparł entuzjastycznie Exan, obdarowując ukochaną zmysłowym uśmiechem.
- O matulu! Nie spodziewałam się, że tak szybko podejmiesz decyzję. Musimy poinformować alfę o tymczasowej nieobecności.
- Myślę, że da się to załatwić, skarbie. - oznajmił miłym, spokojnym tonem i złożył pocałunek na głowie Piny, a ta zaś zachichotała cicho. - Ale najpierw zbierzmy ekipę!
- Jaką ekipę? - spytała niepewnie.
- Wskoczymy po Lonyę, a później zapytamy Atrehu i Tsumi, czy nie zechcieliby nam towarzyszyć. Jak widzisz ten pomysł, skarbie?
- Byłoby super. Dobra! - odparła z uśmiechem Pina, a Naharys odpowiedział tym samym, gdyż na to liczył. Następnie po posiłku, nasza zakochana dwójka we wspaniałych humorach, skierowali się w stronę lecznicy, gdzie obecnie znajdowała się siostra Naharysa. Jak się okazało, Lonya zajmowała się dwoma pacjentami z niezbyt poważnymi dolegliwościami.
- Cześć, braciszku! - zawołała, gdy zauważyła ich przyjście. Naharys zawsze, gdy witał się z Lonyą, widział, jak ta porusza entuzjastycznie ogonami. - Jak się masz, psycholu?
- Masz czas, aby wyruszyć ze mną i Piną do watahy naszych rodziców?- zapytał.
Lonya z początku poderwała brew lekko w górę i obdarzyła ich nieco zdziwionym oraz zaskoczonym wzrokiem.
- Po co chcesz tam iść. Ledwo co się stamtąd wydarliśmy, a ty chcesz wracać?
- Nie, nie, nie... chciałbym przedstawić rodzinie moją... Elskerine. - Odpowiedział i spojrzał na Pinę. Lonya na wieść o tym, że od teraz tak mianuję Pinę, ucieszyła się bardzo. Wyściskała nas mocno i serdecznie. Niestety jednak Lonya miała swoje obowiązki i bądź co bądź, ale musiała je wykonać, ale za inicjatywą Piny, poczekaliśmy cierpliwie na nią, aż skończy, a gdy słońce wznosiło się ku najwyższemu punktowi na niebie, całą trójką zmierzali do jaskini Atrehu. Na zawołanie, basior odkrzyknął z głębi jaskini, a po chwili pojawił się przed nimi, nieco w popsutym humorze. Czyżbyśmy mu w czymś przeszkodzili~ pomyślał Naharys. Jednak jego humor odmienił się momentalnie, gdy spojrzał na towarzystwo Exana. Ze zdziwieniem zlustrował Pinę i Lonyę, którą prawdopodobnie pierwszy raz widział na oczy.
- Atrehu poznaj, proszę Lonye, moją siostrzyczkę. - Naharys wskazał na Lonyę. Reakcja Atrehu była natychmiastowa i niespodziewana, lecz po chwili namysłu, Naharys zrozumiał zachowanie basiora, gdyż każdy najpierw wzrokowo porównywał go z Lonyą, aż w końcu każdy dochodził do wniosku, iż to jest biologicznie niemożliwe.
- Wiem, co ci chodzi po głowie. Nie rób takiej miny. Lonya jest moją przybraną siostrą, nierodzoną. - Naharys uśmiechnął się szeroko, zerkając na ową lisiczkę.
Wyobrażali sobie doskonale, że być może tą rewelacją zbili Atrehu z tropu, a jego mina zaś przyprawiała o śmiech.
- Swoją drogą, nie spodziewałem się zastać Cię tak wczesną porą w towarzystwie Tsumi — Basior zerkał to na niego, to na zbliżającą się w ich kierunku Tsumi z figlarnym uśmiechem. Zaciągnął się zapachem, a jego oczy rozbłysły pewnością.
- Co was do nas sprowadza? - zapytał Atrehu.
- Chcieliśmy was zapytać, czy... nie wybralibyście się na podróż do krain, odgrodzonych górami... a mianowicie... czy nie chciałoby się wam pójść z nami do watahy mojej i Lonyi?
- A po co? - zapytali chóralnie Atrehu i Tsumi.
- Chciałbym przedstawić mojej rodzinie Pinę. Została moją Elskerine, czyli moją miłością.
- Cholera jasna, Naharys, a jednak coś między wami zapłonęło! Brawo. I z chęcią się z wami wybierzemy. Mówcie tylko, kiedy?
- Możemy nawet dzisiaj, lecz przedtem pójdziemy jeszcze do Reneesme. Nie wyobrażam sobie, gdyby nagle dowiedziała się, że piątka wilków bez jej zgody opuściła watahę.
- Myślicie, że się zgodzi? Musi wyznaczyć zastępstwa za nas, potrzeba wilków, aby zająć się chorymi, szczeniakami. Lżej jest z tobą i Piną, bo w trakcie pokoju macie nieco luzu.
- Myślę, że... - zaczął Exan, spoglądając na swoją ukochaną. - Z takiego powodu, spokojnie zgodzi się na nasz niemały wypad. - dokończywszy to, złożył pocałunek na policzku Piny.

<Pina, Atrehu, Tsumi, Lonya?>

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 1281
Ilość zdobytych PD: 640 + 5% (32 PD) za długość powyżej 1000 słów
Obecny stan: 672 PD

niedziela, 3 października 2021

Od Atrehu c.d Tsumi ~ Początek przygody / Czas poznać teściów [+16]


Z całą pewnością wadera się ze mną droczyła. Co do tego nie miałem najmniejszych wątpliwości. Świadczyły o tym jej zalotne spojrzenia i niewątpliwie kuszące ruchy bioder. Bardzo niegrzeczne z mojej strony, że tak namolnie się na nią gapię. Nie mogłem jednak przestać jej obserwować. Nie czułem też z tego powodu wstydu i nie miałem żadnych skrupułów. Przypatrywałem się jej więc bez przerwy szczenięcymi oczyma, gdy gładkimi i zamaszystymi machnięciami ogona, pozbywała się niewidocznego kurzu. Mogłem również zrobić wszystko sam, tylko po co? Zdawałem sobie doskonale sprawę, że tu nie chodzi wcale o posprzątanie mojej groty, a o małą zemstę za pocałunek na plaży. ~ Mmm... tak nieziemsko smakowała. - na samo wspomnienie jej słodkich, miękkich ust poczułem, jak wzburza się we mnie płomień. Mój zapach z pewnością się zmienił. Byłem podniecony, zresztą ciężko przy niej zachować kontrolę. Zamruczałem w myślach, przypominając sobie jej smak, który mimo upływu czasu, wziąć pozostał na języku. Oblizałem swój pysk, wodząc za nią spojrzeniem. Nie przeszkadzało mi, że go nie oddała i nie pozwoliła się całować dalej. Rozumiałem, że to dla niej za szybko. Uszanowałem zatem jej decyzję, co nie znaczy, że nie zamierzam ponawiać próby. Była jak narkotyk, od którego się uzależniłem. ~ Nie tak łatwo się mnie też pozbyć. - pomyślałem, analizując dokładnie swoje położenie. Żeby jednak cokolwiek zdziałać, potrzebowałem do tego odpowiedniej atmosfery. Gorącej, naładowanej erotyzmem. Mogłem ją wywołać, przyśpieszyć. Być może już teraz całowałbym ją bez opamiętania, a nasze splątane języki, walczyłyby o dominację. Westchnąłem, starając się uspokoić te natarczywe wizje. Nie mogłem, nie teraz. Dopiero co dała mi kosza na plaży, nie chciałbym drugi raz tego przeżyć. Poza tym była zajęta. Nie zamierzałem w żaden sposób przerywać jej czynności. Niech już to robi. Miałem dzięki temu naprawdę anielskie widoki. Jej ciało poruszało się lekko niczym wolno spadające z drzewa liście, wirujące pod naporem delikatnego wiatru. Zwinnie i elegancko. Na dokładkę rozbroiła mnie całkowicie, gdy potańcując wesoło, zaczęła nucić jakąś melodię. Jej kojący, słodki głos roznosił się echem po wnętrzu jaskini. Wyglądała przy tym niczym leśna nimfa. Nawoływała i uwodziła, zostawiając swój cudowny zapach na wszystkim, czego się dotknęła. Mógłbym patrzeć na nią godzinami, gdyby nasze spojrzenia się nie spotkały. Uśmiechnęła się rozbawiona i dość sugestywne wskazała na sarninę. Ah, miałem zacząć jeść? Przytaknąłem łbem, zbliżając się do równie pysznie wyglądającego truchła. Przyjemny zapach ciepłego mięsa dotarł do mych nozdrzy, a na sam widok mój brzuch wydał z siebie burczący odgłos. Oblizałem się i spojrzawszy kątem oka na Tsumi, wgryzłem się w soczyste mięsko. Z mojego gardła wydobył się pomruk zadowolenia. Zamknąłem na chwilę oczy, delektując się tą chwilą. Gdy ponownie je otworzyłem, natrafiłem na wpatrzone we mnie oczy Tsumi.
- Coś się stało?
- Nie, tylko... Zabawie jesz. - odrzekła moja towarzyszka, przysiadając naprzeciwko mnie. Spojrzałem na nią zdziwiony, nie bardzo rozumiejąc, co miała na myśli. ~ Że ja dziwnie jem, ale... w jakim sensie? Oczywiście, nie raczyła wyjaśnić swoich słów, więc postanowiłem zagrać nieco inaczej. Udając oburzenie, prychnąłem, odwracając przy tym teatralnie głową. Co zrobiła ona? Zaśmiała się ot co! Jej śmiech był zaraźliwy. Nie wytrzymałem i zerknąłem na nią z szerokim uśmiechem, zabawnie poruszając brwiami. W tym samym czasie zaczęliśmy się śmiać i tarzać po ziemi jakby uderzyła w nas głupawka.
- Z czego my się śmiejemy? - zapytałem, trzymając się za bolący brzuch.
- A bo ja wiem? - gdyby ktoś nas teraz zobaczył, z pewnością pomyślałby sobie, że coś braliśmy albo cierpimy na niedorozwinięcie umysłowe. Na tę myśl uśmiechnąłem się jeszcze szerzej. Cała ta sytuacja była dziwna, my byliśmy dziwni. Nie rozumiałem, co się właśnie stało. Skąd ten napad śmiechu? Przecież w tym nie ma nic takiego śmiesznego. Z jakiegoś jednak powodu się śmialiśmy. Przez dłuższą chwilę nie mogliśmy się ogarnąć Położyłem się na grzbiet, wystawiając język, by chociaż trochę się uspokoić. Oddychałem głęboko. Wadera zrobiła to samo, kładąc się obok. Znów poczułem to drażniące uczucie. Samica tym swoim cudownym zapachem, wyglądem i... Podniecała mnie. Sprawiała, że nie mogę przestać myśleć o tym, by ją posiąść. Chce mi się jak diabli. Od tak dawna z nikim nie byłem. To aż boli! Co mnie zatem powstrzymuje? Może to, że moja była, o której Tsumi nie wie, narobiła mi niezłych kłopotów. Zniszczyła moje ego, sprawiła, że czułem się jak rzecz. Potrzebny tylko po to, aby coś osiągnąć. Oczywiście, nie mogę porównywać tej taniej dzi**i do tak cudownej osoby, jaką jest Tsumi. Nie mniej jednak moja była narzeczona, którą myślałem, że kocham nad życia, dla której uchyliłbym nieba, porzuciła mnie jak śmiecia. Teraz już wiem, że nic do mnie nie czuła. Zależało jej tylko na pozycji. Była ze mną z litości, bo Lupus się nią nie interesował. Ignorował dopóty, dopóki ja nie zwróciłem na nią uwagę. Dopiero wtedy, chcąc mnie upokorzyć, utrzeć mi nosa, zaczął się do niej przystawiać. Zamiast być mi wierną, robiła wszystko, by stać się alfą. Mówiąc krótko — kręciła się obok Lupusa, zalotnie owijając swój ogon o jego pysk. Raz byłem świadkiem, gdy dosłownie pochyliła się, eksponując mu swój tyłek, a raczej to, co miała między łapami. Puściła się z moim własnym bratem, byleby wznieść się wyżej. Od zawsze taka była, a ja głupi to tolerowałem. Już wtedy powinienem był to przerwać. Jakby się nad tym zastanowić, nie rozumiałem, co ja w niej takiego widziałem. Była pusta i głupia. Ratowała się urodą i to był jej jedyny atut. Uroda i fakt, że dawała każdemu, bez wyboru. Tymczasem... ~ Ught, mniejsza... to już przeszłość. Teraz sprawy są bardziej skomplikowane... Tsumi nie była nią. To zupełnie inna osoba. Nie wierzę, żeby się tylko mną bawiła. Widać jak na łapie, że szuka czegoś stałego... tylko, czy ja chcę coś stałego... W tej chwili nie myślałem logicznie. Pragnąłem jej ciała i duszy. Chciałem, by oddała mi się do reszty, nawet jeśli miałbym wyjść na Kasanowę. Gówno mnie obchodzą zasady i inne hamulce. Hormony w moich żyłach chcą za wszelką cenę ujarzmić waderę. Ja też tego chcę i to jak bardzo... - Samica jest w końcu niezwykle piękna, do tego inteligentna, zabawna i z całą pewnością dzika. ~ Ohhhsss! - zamruczałem do siebie, zastanawiając się, jak to będzie wyglądać, gdy znajdę się nad nią...
- Atrehu... - usłyszałem jej cichy głosik, który mógłby być jej jękiem. Spojrzałem na nią wilkiem. Musiała dostrzec to w moich oczach. To, co się ze mną działo. Ciężko nie stwierdzić, co mi jest, zwłaszcza widząc mnie takiego. Wadera wstała i z zapraszającym uśmiechem, kiwnęła głową. Wykonałem jej polecenie, czekając na pozwolenie.
- Hmm... no dobrze... gdzie planujesz mieć swoje miejsce do spania? - jej pytanie zbiło mnie z tropu. Do tego stopnia, że chwilę zajęło mi, nim odpowiedziałem.
- Jeszcze się nad tym nie zastanawiałem. - wzrokiem omiotłem wnętrze jaskini. Było przestronne i jeśli się nad tym dłużej zastanowić, było kilka miejsc, które mogłem wybrać na swoje legowisko.
- W porządku, w takim razie sprawdźmy, gdzie będzie ci najlepiej. - powiedziawszy to, ruszyła przed siebie, zerkając na mnie zza ramienia. Jej ciało poruszało się z gracją, a ogon idealnie wtórował kręcącym się biodrom. Nie wiedziałem, czy robiła to celowo. Te tortury były nie do zniesienia, ale jeśli to test, to zamierzam zdać go na medal. Nie ważne, że moja męskość w pełni wystaje na zewnątrz, a pulsujące żyłki trzymają go wysoko, tuż przy podbrzuszu. Nie miało to najmniejszego znaczenia, jeśli nagroda będzie słodka. Na samą myśl przeszły mnie przyjemne ciarki. Tsumi zatrzymała się nagle i odwróciła w moją stronę. Spojrzawszy mi głęboko w oczy, oblizała swój pysk. ~ Na wszystkich Bogów i Boginie! - zdążyłem tylko pomyśleć, nim wadera się pochyliła, a mój członek zniknął w jej pyszczku. ~ Ahhh....
< Nic z tego zboczuszki, nie będzie +18 xD >

< Time speed ~ Kilka godzin później. >
Wieczór okazał się niesamowicie przyjemny, tak samo, jak poranek. Obudziłem się, wtulony w malutkie, ciepłe i miękkie ciało wadery, która wciąż smacznie spała. Na jej pyszczku gościł uroczy, finezyjny uśmiech, który rozczulił mnie całkowicie. Przyglądałem się pogrążonej we śnie Tsumi, a robiłem to tak, jakbym widział ją pierwszy raz w życiu. Dostrzegałem w niej każdy najmniejszy szczegół, adorując ją i obdarzając czułym uśmiechem. Wspomnienia minionej nocy przelatywały mi przed oczyma. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem. Wadera zaskoczyła mnie swoim zachowanie, a jeszcze bardziej doświadczeniem. Nie pomyślałbym, że miała już kogoś, a nawet jeśli nie, robiła to dokładnie i tak nieziemsko... Westchnąłem ciężko, czując narastające podniecenie. Jak tak dalej pójdzie, powtórzymy te igraszki już za chwilę. Mając to na uwadze, polizałem ją czule po pyszczku. Nie mogłem pozwolić, aby samica mogła spać spokojnie zbyt długo, podczas gdy ja już byłem rozbudzony. Zacząłem delikatnie skubać zębami jej wrażliwe ucho, kiedy zaczęła cicho mruczeć ze swego rodzaju niezadowoleniem. Rozchyliła powieki, ukazując mi przy tym swoje cudowne ślepia. Uśmiechnąłem się triumfalnie.
- Dzień dobry, moja piękna. Mamy cudowny, jesienny dzień i wielka szkoda byłoby go marnować na gnicie w posłaniu do południa. – Zaśmiałem się, wstając i otrzepując się z sennego pyłu, jaki zastygł w mojej sierści. Ta czynność miała na celu pozbycie się owego gorąca, które mimo zaspokojenia, wciąż mnie dopadało. – Co powiesz na szybkie śniadanie? Upoluje dla nas coś pysznego.
- Ja nie widzę przeszkód. – Wadera również się podniosła, prezentując mi się w całej swojej słodkiej okazałości. Ziewnęła szeroko, tak jak wczoraj wieczorem, a na to wspomnienie zachichotałem cicho. Zaraz potem przypomniał mi się, magiczny wręcz nastrój, który panował wówczas między naszą dwójką. To, co między nami zaszło, to drugi krok ku nowemu. Rozchyliłem lekko pyszczek, kiedy Tsumiś zaczęła mówić coś więcej, jednak jej słowa niemal do mnie nie docierały. Myślałem o moich uczuciach względem wadery. Z pewnością nie była mi obojętna, ale owego uczucia nie mogłem nazwać miłością. Czułam się przy niej bezpiecznie, dawała mi to niesamowite ciepło, jakiego dostarczyć może tylko obecność kogoś niezwykle bliskiego. Do tego wzbudzała we mnie chęć ochrony. Była taka malutka. Bałem się, że znajdzie się ktoś, kto będzie jej chciał zrobić krzywdę. Uczucia, które do niej żywiłem, od początku wybiegały poza sferę przyjaźni. Wszak nasze pierwsze spotkanie dało pierwszy sygnał. Nie mogłem powiedzieć, że mnie to zaskoczyło. To normalne, że relacje się rozwijają. Zostaliśmy dość szybko znajomymi, teraz z pewnością przyjaciółmi, towarzyszami niedoli oraz kompanami na dobre i na złe. Nie kłóciliśmy się, rozumieliśmy się bez słów. A do tego nawzajem ceniliśmy życie drugiego ponad wszystko.
- Ziemia do Atrehu, zgłoś się! - potrząsnąłem głową, wracając do rzeczywistości.
- Przepraszam, zamyśliłem się. - uśmiechnąłem się przepraszająco, po czym dla zwiększenia efektu polizałem ją po pyszczku. Miała naprawdę miękkie futerko, do którego zaraz się przytuliłem. Tsumi przysiadła na ziemi i również przyłączyła się do tulasów. Uwielbiam to! Nic jednak nie może wiecznie trwać.
- Atrehu, jesteś w domu!? - jak na komendę odwróciliśmy się w stronę wejścia. Natychmiast rozpoznałem ten głos. To z pewnością był Naharys. Westchnąwszy, spojrzałem zbolałym wzrokiem na Tsumi.
- A miało być tak pięknie... - szepnąłem jej do ucha, przygryzając jej płatek. Zaraz jednak skupiłem się na naszym gościu. - Tak, już do Ciebie idę! - krzyknąłem dość głośno, by mieć pewność, że usłyszał.
- Może później też będzie okazja... - Tsumi przeszła pod moją głową, owijając swój ogon o mój pysk. To było takie przyjemne. I jeszcze jej zapach! Zamruczałem przeciągle, ruszając z nią ku wyjściu.
Ze zdziwieniem stwierdziłem, że Naharys nie przybył sam. Towarzyszyła mu Pina i jeszcze jedna wadera o lisich genach. Jej futro było w kolorze kwiatu wiśni, czyli biało-różowe. Wadera miała krótki pyszczek, ale za to długie, futrzaste uszka i do tego aż cztery puchate ogonki! Naharys dostrzegł, jak z uwagą przypatruje się nowo poznanej i z cichym śmiechem nas sobie przedstawił.
- Atrehu poznaj, proszę Lonye, moją siostrzyczkę. - Sio...zaraz co? Spojrzałem na niego oniemiały. Oni byli rodzeństwem? W żadnym stopniu niepodobni... Musiałem wyglądać komicznie z otwartym pyskiem i niedowierzaniem w oczach. - Wiem, co ci chodzi po głowie. Nie rób takiej miny. Lonya jest moją przybraną siostrą, nierodzoną. - uśmiechnął się szeroko, zerkając na ową lisiczkę. Musiałem przyznać, że zbili mnie tym z tropu. Szybko się jednak pozbierałem i jak należycie się przywitałem. Samica okazała się bardzo dojrzała, z całą pewnością znaleźlibyśmy kilka wspólnych tematów. - Swoją drogą, nie spodziewałem się zastać Cię tak wczesną porą w towarzystwie Tsumi — Basior zerkał to na mnie, to na Tsumi z figlarnym uśmiechem. Zaciągnął się zapachem, a jego oczy na chwilę błysły. Jego wzrok zmienił się na bardziej pewny siebie. - Ah, już rozumiem... - chrząknąłem głośno, starając się ukryć chrypkę. Nie uszło mojej uwadze, że i jego zapach był inny. Jakby wymieszany z wonią...PINY! ~ No proszę, czyli nie tylko ja spędziłem tę noc z kimś. Uśmiechnąłem się zawadiacko, ukazując szereg białych kłów, a moja brewka była ciut prześmiewcza. Samiec od razu załapał, o co chodzi, bo nie kryjąc się, wyszczerzył się tak samo. Oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
- Dobra, ja wiem, co się działo u ciebie w nocy. Ty wiesz, co myśmy robili, więc...Co was do nas sprowadza?

< Naharys, Tsumi, Pina, Lonya? > 

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 2072
Ilość zdobytych PD: 1036 + 10% (104 PD) za długość powyżej 2000 słów.
Obecny stan: 1140

Czystka ~ żegnamy członków naszej społeczności

Witam wszystkich,
od razu zaznaczę, że nie lubię pisać takich postów, lecz jak trzeba, to trzeba. Wyznaczony czas minął, administracja nie zdołała skontaktować się z członkami watahy. Z dniem dzisiejszym Raquel, Rodrigo oraz Daevari Azariah zostają wydaleni z watahy. Zgodnie z regulaminem, wszyscy mogą ubiegać się o ponowne przyjęcie. 



Administracja ma nadzieję, że kiedyś nasze drogi znów się zejdą i na nowo staniemy się rodziną. Dziękujemy za wspólnie spędzone chwile na blogu, uwiecznione w niesamowicie długich i szalonych opowiadaniach oraz spamowaniu na serwerze na discordzie.

piątek, 1 października 2021

Podsumowanie miesiąca ~ wrzesień

Witam wszystkie kochane wilczki!
"Nie dajcie się szarości!" ~ tak brzmi hasło tego miesiąca, dlatego mamy nadzieję, że przygotowania do święta nauczyciela, oraz nadchodzącego Halloween są udane i nie nudzicie się, gdziekolwiek jesteście. Wczoraj obchodziliśmy dzień chłopaka. Z tej okazji, administracja WR chciałaby życzyć jeszcze raz wszystkim Panom dużo zdrowia, szczęścia i pomyślności. Oby coraz to niższe temperatury i deszczyk za oknem nie zmazało uśmiechów na waszych twarzach!♥

Korzystając z okazji ~ nadeszła jesień, a z nią, oprócz dżdżystej pogody i kolorowych liści, troszkę i pewnie jesiennej chandry oraz nauki. Powróciły do nas też dwie kochane osóbki, które z pewnością kojarzycie — Tristana oraz Capitan. Życzymy wszystkim zatem dużo pozytywnej energii, czasu i zapału do pisania, okraszonego porządną porcją weny.

Witamy również serdecznie nowych członków w naszych szeregach - Atrehu, Naharys, Lonya, Tsumi, Pina, Niko, Eien, Itachi oraz Itami - życzymy Wam masy pomysłów, mamy też nadzieję, że będziecie się dobrze czuć jako członkowie naszej watahy - jednej wielkiej, wilczej rodzinki.
A teraz coś z aktualnej sytuacji:
< PODSUMOWANIE MIESIĄCA ~ WRZESIEŃ >

W ciągu ostatnich trzydziestu dni, najwięcej opowiadań napisało dwóch członków - Naharys oraz Atrehu. Nie trzeba chyba ukrywać, że w obecnym miesiącu liczymy na jeszcze większą liczbę!
  • Naharys ~ Napisał łącznie 10 opowiadań. Zdobył 3943 PD oraz zyskał poziom2;
  • Atrehu ~ Napisał równo 5 długich opowiadań. Zdobył 4118 PD i awansował na poziom 2;
  • Pina ~ 4 opowiadania;
  • Lonya ~ 3 opowiadania;
  • Itami ~ 2 opowiadania;
  • Tsumi ~ 2 opowiadania;
  • Eien ~ 1 opowiadanie;
  • Tarou ~ 1 opowiadanie ~ PD za wszystkie opowiadania są podliczone, a tym samym postać awansuje na 3 poziom / 50 punktów umiejętności czekają na przydzielenie;
  • Renesmee ~ 1 opowiadanie ~ PD za wszystkie opowiadania są podliczone, a tym samym postać awansuje na 2 poziom / 25 punktów umiejętności czekają na przydzielenie;
  • Bai Lang ~ 1 opowiadanie ~ PD za wszystkie opowiadania są podliczone, a tym samym postać awansuje na 2 poziom / 25 punktów umiejętności czekają na przydzielenie;
< POZOSTAŁE >
  • Hinata ~ trafia do NPC!
  • Capitán ~ 0 opowiadań (do końca miesiąca postać musi napisać choć jedno opowiadanie) ~ PD za wszystkie opowiadania są już podliczone, a tym samym postać awansuje na poziom 2. 25 punktów umiejętności czekają na przydzielenie / Podstawowe punkty umiejętności wciąż nie zostały przydzielone;
  • Tristana ~ 0 opowiadań (do końca miesiąca postać musi napisać choć jedno opowiadanie) ~ PD za wszystkie opowiadania są policzone. Punkty umiejętności wciąż nie zostały przydzielone;
  • IceQueen ~ 0 opowiadań (do końca miesiąca postać musi napisać choć jedno opowiadanie) ~ PD za wszystkie opowiadania są jeszcze do policzenia. Punkty umiejętności wciąż nie zostały przydzielone;
  • Raquel ~ Brak odpowiedzi ze strony właściciela. Postać zostaje wydalona z watahy.
  • Rodrigo ~ Brak odpowiedzi ze strony właściciela. Postać zostaje wydalona z watahy.
  • Daevari Azariah ~ Brak odpowiedzi ze strony właściciela. Postać zostaje wydalona z watahy.
< NOWE STANOWISKA >
Wprowadzenie kolejnych stanowisk jest niezwykle ważne dla każdej postaci. Wataha się rozwija, a jak zapewne wiecie, w ostatnim czasie przybyło nam członków, dlatego trzeba im zrobić miejsce! Przedstawiam nową profesje:
  1. Botanik - Postacie na tym stanowisku mają za zadanie dbać o prawidłową hodowlę potrzebnych ziół, które później wykorzysta zielarz do sporządzania mieszanek leczniczych i lekarstw. Wilk powinien wykazywać się sporą wiedzą, a także znać tajniki Magii ~ niektóre z ziół mają magiczne właściwości.
  2. Nauczyciel walki - Bohater ukształtowany na polach bitewnych, który opanował do perfekcji sztukę wojenną, dzieli się z młodszym pokoleniem swą wiedzą i doświadczeniem. Spod jego skrzydła wychodzą wyszkoleni wojownicy, paladyni, gwardziści i stratedzy. Wilk poza doświadczeniami bojowymi powinien iść w ścieżkę siły, kondycji i sprytu;
  3. Nauczyciel medycyny - Wilk, trudniący się w kształceniu przyszłych medyków, winien wykazywać się niezwykle obszerną wiedzą na temat leczenia, rodzajami ziół oraz istniejących chorób. Po skończonej edukacji wilki mogą rozpocząć karierę medyka, zielarza, alchemika i botanika. Nauczyciel medycyny winien cechować się wysokim poziomem inteligencji, sprytu i magii;
  4. Nauczyciel Łowiectwa - To wilk, który przyjmuje pod swe skrzydła uczniów, mającymi się stać przyszłymi łowcami. Wilk ten powinien być niezwykle zwinny oraz wyczulone zmysły, poza tym niebywale sprytny i inteligentny. Po skończonej edukacji wilki mogą podążać ścieżką łowców, naganiaczy, atakujących, tropicieli i gończych;

    Ze stanowisk to by było na tyle. W przeciągu kilku godzin zostaną dodane do odpowiedniej zakładki (tuż po jej odświeżeniu i ogarnięciu wszystkich kolorów).
< DODATKOWE INFORMACJE >
  1. Oprócz tego pojawiły się nowe questy (do których trzeba uzupełnić nagrody), które możecie obejrzeć w zakładce "Kącik zadań". Mamy nadzieję, że spróbujecie swych sił w wypełnianiu ich;
  2. Graficzne odnośniki do profili postaci zyskały nowy wygląd;
  3. Już niedługo pojawią się zakładki: Mechanika oraz Podręcznik medyka ~ tym samym zaktualizowane zostaną Bóstwa i Spis ziół + pojawią się odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania;
  4. Niebawem blog zyska nowe banerki. 
  5. Ulepszony zostanie sklep oraz waluta.

To na razie tyle♥
Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego października!

Od Piny c.d Naharysa ~ Nowe znajomości

Kiedy to się zaczęło? Nie umiałaby wskazać jednej, konkretnej chwili. Nim się zorientowała, irytował ją lekko sposób, w jaki Exan ciekawie spoglądał na Tsumi. Przecież to nic złego powie każdy z osobna — ot, spotkanie obu przyjaciół jednej persony. Racjonalna strona umysłu, znana jako rozum, mówiła jej, że przecież nie ma żadnego powodu do zabraniania im kontaktowania się ze sobą, wszyscy są wolnymi istotami w funkcjonowaniu. A jednak ją to raczej świerzbiło i to nie pchły.
Starając się zająć myśli czymś innym, w pewnym momencie zaczęła rozmawiać z Atrehu, tak, z tym samym, od którego Exan ją odgradzał jeszcze z godzinę temu. Pomijając fakt, że z początku rudy zerkał ciekawie na fioletowooką mimo już obecności małej, ale uroczej towarzyszki, jaką była Tsumi, dało się z nim normalnie rozmawiać.
- Raczej nie należysz długo do watahy, nie widziałam cię wcześniej- walnęła prosto z mostu, na co tamten się lekko uśmiechnął.
- To prawda, jestem tutaj nowy - odparł gładko.
- Dopiero dołączyłeś? I wszystko jasne. Uważaj tylko, gdzie chodzisz, możesz się zdziwić, wpadając w losową pułapkę. Ale hej, to twój nowy dom! - Zaraz dodała i oboje się zaśmiali. Trwało to krótko, ponieważ Pina raczej czuła się ówcześnie niezdolna do poruszenia innych tematów z rudym niż neutralne. Ot, może taki gorszy dzień.
Sytuacja nieco uległa zmianie, kiedy nastąpiła wymiana partnerów do rozmów i teraz obie wadery sobie wesoło poszły na bok pogrążone w dialogu. Wesołe śmiechy, chichy, gdy nagle Tsumi poruszyła inną tematykę.
- Nooo a ty i Exan coś może...? - Zapytała niewinnie, ale podświadomie dało się czuć ciekawość i chęć psocenia.
- Nie, czemu pytasz? Przyjaźnimy się - odparła bez zawahania biaława. Spojrzała na przyjaciółkę, która ewidentnie coś planowała.
- Ale na pewno? Mogłabym się założyć o byle co, że on ten teges do ciebie- mówiąc to, Tsumi ruszała znacząco brwiami. Pina jednocześnie chciała ją poklepać po głowie, jak i trzasnąć, powstrzymała się.
- A co z tobą i Atrehu? - Zmieniła temat, licząc, że Tsumi skapituluje. Nic z tego.
- Ojojoj. Za krótko się znamy, ale jest bardzo czarujący - westchnęła rozluźniająco.
- Jeszcze mi powiedz, że to z nim spełnisz swoje marzenia - zaśmiała się, przewracając oczyma.
- Kto wie - w odpowiedzi druga zanuciła przeciągle.
...
Zaraz, co?
Już wkrótce tamta para znikła z linii horyzontu, a oni pozostali sami. Kto by pomyślał, że najdzie ich taka ochota na zabawy? Nikt nie spodziewał się, jak one faktycznie potoczą...
Ocknęła się, leżąc na czymś wyjątkowo ciepłym i miękkim, chociaż była zmęczona. Spoglądając nieco w dół, uświadomiła sobie, że nie leży na swoim niedawno przytachanym futrze, ale na Exanie, co leżał na ów wystroju jaskini. Nie ruszając głową, nieco ociężale wodziła samymi oczyma po tym, co widoczne. Spanie na białym, ogólny bajzel w grocie, jej uczucie fizycznego zmęczenia... Dotarło to do niej w jednej chwili i zaraz już paliło ją gorącym rumieńcem na pyszczku. W życiu by nie pomyślała, że to... że oni... O matulu.
Chociaż z jednej strony była przerażona ich śmiałością, to z drugiej nie mogła ukrywać, że bardzo jej się to podobało. Nie tylko to ale również i on. Ostatecznie musieli przegalopować przez pewne etapy, by do tego dojść myślami? Oj Pina, wszyscy cię uważali za znacznie bystrzejszą, niż teraz się widziałaś. Być może taka magia opóźnionego zapłonu czy coś.
Z myśli wyrwało ją bycie obejmowaną i przytulaną do klatki basiora, na którym leżała, po czym zaraz westchnął przeciągle. Nie mogła powiedzieć, że nie było jej miło, oj właśnie przeciwnie. Wspaniałe uczucie, naprawdę.
- Dzień dobry - wymruczał cicho przy otwieraniu swoich oczu.- Jak się spało, wypoczęłaś?
- Umm, tak. Tak jakoś - wydukała, podnosząc głowę i spoglądając na niego raczej zawstydzona z rumieńcem. Exan zachichotał cicho i delikatnie wzmocnił uścisk obejmujący ją.
- Wszystko gra? - Zapytał, najwyraźniej wyczuwając jej wahanie.
Skoro już wiele niejakich barier pokonali, to chyba nie ma nic do stracenia, co?
- Hej Exan - zaczęła cicho. - Czy po tym, co się stało... No wiesz... Widzisz nas i naszą relację inaczej? Proszę, powiedz mi.


Naharys? :>

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 636
Ilość zdobytych PD: 318
Obecny stan: 318