Newsy



:Aktualności
.Blog przechodzi obecnie renowację
.Już niebawem pojawią się nowości

:Pogoda
Obecna pora roku ~ Jesień
.Temperatura waha się między 10+ a 0- stopni Celcjusza
.Zmiana pory roku nastąpi 15.12.2022

Liczba wilków ~ 27
Wadery ~ 18 + 1 NPC
Basiory ~ 7 + 4 NPC
Szczeniaki ~ 1
Nieobecni: Brak

~Serdecznie zapraszamy♥~

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Capitán. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Capitán. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 września 2021

Nasi członkowie powracają!

 Witajcie moi drodzy. 

Dziś pragnę was poinformować o powrocie dwóch postaci. Są nimi Capitán oraz Tristana. 


Witamy was ponownie kochani !

Wataha Renaissance

wtorek, 30 marca 2021

Od Capitána Cd. Renesmee



- Oczywiście. - Capitán uśmiechnął się, po czym rozejrzał dookoła, wypatrując odpowiedniego miejsca, w którym wilki mogłyby odczekać tę chwilę czasu do zachodu słońca. Dostrzegł najwyższe miejsce na skalistych wzniesieniach. Wskazał je łapą. - Co myślisz o tym, aby stamtąd obejrzeć zachód słońca?

- Świetny pomysł. Wiatr ustał, więc będzie przyjemnie. - uśmiechnęła się Renesmee. 

Krótkiej wędrówce wilków na płaski szczyt wzniesienia towarzyszył przyjemny, spokojny szum fal. Capitán z zamysłem zauważył, jak bardzo hipnotyzujący jest ten dźwięk. 

- Niesamowite. - mruknął pod nosem na jednym wdechu. 

- Co takiego? - Alfa spojrzała na niego ukradkiem. Wilki akurat dotarły na miejsce, więc zaczęły się sadowić, by odczekać tutaj aż do zachodu słońca. 

- Ten szum fal. Mam czasem wrażenie, że gdybyśmy przyprowadzili tutaj najbardziej niesforne szczenięta w watasze, to nawet je by ten dźwięk mógł ukoić do snu. - uśmiechnął się i westchnął lekko basior. 

- Możliwe. - odparła samica, po czym ziewnęła. - Chyba nawet nie tylko szczenięta. 

- Masz racje. - zaśmiał się, choć chwilowe uczucie potrzeby zapadnięcia w błogi sen ogarnęło całe jego ciało. Wzdrygnął się. 

Słońce leniwie przesuwało się po horyzoncie, zbliżając się ku tafli wody. Niedługo nastąpi zachód - pomyślał. Lekka, dotychczas nieznana obawa owinęła cały umysł samca, niczym ciemna, gęsta mgła.

- Myślisz czasem o przyszłości, Rene? Co będzie następnej zimy, kolejnej wiosny..? - westchnął Capitán, nie odrywając wzroku od tafli wody. Wadera spojrzała na niego, jakby nieco zamyślona.

Rene?


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 215
Ilość zdobytych PD: 107
Obecny stan: 5508

poniedziałek, 8 marca 2021

Od Capitána Cd. Renesmee



Samiec spojrzał ze współczuciem na zmartwioną waderę. Panuje zima, więc jest ciężej o pożywienie niż zazwyczaj. Basior jednak nie chciał, aby Renesmee zrzucała całą winę na siebie. Podszedł bliżej srebrzystej wadery i z uczuciem otarł się pyskiem o jej głowę, by ją pocieszyć.

- Nie obwiniaj się. Głód doskwiera także im, są wrażliwsze na dźwięki niż zazwyczaj. - westchnął spoglądając w kierunku, w którym stado uciekło. - Złapiemy coś innego.

- Ale.. - wadera próbowała polemizować, jednak Capitán już ruszył pewnym krokiem przed siebie. Zatrzymał się kilka kroków dalej i z figlarskimi iskierkami w oczach spojrzał na Renesmee.

- Idziemy? Czy będziemy rozpaczać za jeleniami resztę poranka? - zaśmiał się basior. Głód nie popsuł mu humoru, wciąż miał pełno energii i chęci do działania. Wilki czujnie ruszyły przez leśne poszycie. Nadsłuchiwały najmniejszego szmeru na śniegu, czy w krzewach. Nagle Capitán zatrzymał się, nastawiając uszy w kierunku z którego usłyszał ciche chrupanie. Delikatnie zaczął się podkradać, starannie kładąc łapę za łapą. Nim zdążył się obejrzeć, niósł w pysku dorodnego zająca.

- Ciepłe śniadanie dla damy. - odparł kładąc zdobycz przed waderą.

Rene? uwu


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 171
Ilość zdobytych PD: 85

wtorek, 5 stycznia 2021

Od Capitána Cd. Renesmee



Widok wadery bardzo ucieszył basiora. Zaczął on bowiem dostrzegać ile samica zaczęła dla niego znaczyć, już nie tylko w kwestii bycia alfą watahy. Uśmiechnął się pod nosem na tę myśl. 

- To miłe z Twojej strony. - odparł podchodząc bliżej. Polizał Renesmee za uchem na powitanie. Po chwili odsunął się, jakby niepewny czy zrobił dobrze. Z zakłopotaniem rozejrzał się po jaskini. - U mnie wszystko raczej dobrze, a u Ciebie?

- Tak samo. Vaim drzemie w jaskini, raczej nie wygląda na to,  żeby planowała dziś prędko wstać. - zaśmiała się.

- To dobrze. - westchnął z uśmiechem Capitán, zerkając za plecy na Opal, która podobnie nie zamierzała się budzić. 'Nie jest ewidentnie zadowolona z zimy.'-pomyślał.


Renesmee została u Capitána przez resztę poranku, a gdy oboje wspólnie podjęli decyzję o zapolowaniu na śniadanie, po wyjściu z jaskini oczom wilków ukazał się zielono-biały krajobraz lasu. Capitán uśmiechnął się szeroko i z dziecięcą radością wybiegł z jaskini, lądując w niewielkiej zaspie śnieżnej.

- Śnieg pada! - krzyknął tylko podczas lotu. Za plecami usłyszał donośny śmiech wadery, a po chwili i ona znalazła się obok basiora. Liznął ją w policzek pod pretekstem zrzucenia kępki śniegu, która właśnie osadziła się na futrze wadery. 'To będzie piękny dzień'-pomyślał samiec.

Rene? ^^''


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 197
Ilość zdobytych PD: 98

Od Capitána Cd. Tsuki


Basior pokręcił głową ze zrezygnowaniem. Uśmiechając się zrozumiał, że próba przekonania tejże wadery do wzięcia sobie wolnego, to jak proszenie jakiejś nie małej skały, by przesunęła się na drugi koniec terytorium, bo tam będzie ładniej wyglądać. Capitán nagle zastrzegł uszami i posłał zainteresowanie spojrzenie na Tsuki, która dostrzegłszy to, zrobiła mocno niepewną minę.
- Co znowu wymyśliłeś? - zapytała cicho wadera, nieco się krzywiąc.
- Wpadłem na pomysł! - oznajmił Capitán, wstając. - Skoro nie chcesz wolnego, oferuję wyprawę na spacer z korzyściami dla watahy.
- Co takiego? - Tsuki uśmiechnęła się lekko pod nosem.
- Można się wybrać na przykład w stronę Côte Focheuse. Nieco tam teraz wieje, przez co jest to miejsce rzadziej patrolowane przez wilki. Poza tym rośnie tam sporo ziół, które mogą okazać się przydatne dla medyka. Myślę, że w czasie zimowym, gdzie łatwo o choroby, dodatkowe zioła ucieszą Tarou. Co Ty na to? - basior już pałał ochotą na wyprawę. - Oczywiście nie dziś, już późno. Jutro możesz się wyspać ile potrzebujesz, zjeść coś porządnego i dopiero wyruszyć. I oczywiście, jeśli chciałabyś towarzysza podróży to wiesz do kogo się odezwać.

Tsuki?

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 175
Ilość zdobytych PD: 87
Obecny stan: 5218

poniedziałek, 7 grudnia 2020

Od Capitána Cd. Diegore

Capitán uśmiechał się z lekkim niedowierzeniem. Od czasu do czasu przytakiwał głową, zdając sobie sprawę jak głupią musi mieć w tej chwili minę. Na wspomnienie o konkurentach basior wzdrygnął się, jakby go zimną wodą nagle oblali. Przez chwilę zdziwiony odpłynął w myślach, zastanawiając się co spowodowało taką reakcję. Wyczekujący, ewidentnie podekscytowany i (o zgrozo..) zdeterminowany Diegore wpatrywał się w Capitána, który starał się zachować spokój. Albo chociaż wyglądać na spokojnego.
- Nie ma - zaczął ochrypłym, nieco niepewnym głosem. Widząc jak Diegore przekrzywia głowę z rozbawieniem zaśmiał się i poprawił już normalnym dla siebie tonem. - Nie ma konkurentów, nikogo nie będziemy przeczesywać.
- Jak uważasz. Ale jeśli jednak coś, wiesz co kogo od razu walić. - odparł Diego i żwawym krokiem ruszył przed siebie.
- No ale dokąd Ty znowu idziesz!? - krzyknął za nim brązowy samiec.
- Po kryształ. - rzucił przez ramię śnieżnobiały. Zatrzymał się kilka kroków dalej i z wyczekiwaniem obrócił pysk w stronę Capitána. - Idziesz czy nie?
- Kryształ. Jaki znowu kryształ.. - mruknął pod nosem samiec, powoli idąc w stronę przyjaciela. Westchnął z uśmiechem, kręcąc głową - A. Ten kryształ.
Samce dotarły do sporej jaskini, w której ledwo widziały czubki swoich nosów. Capitán uderzył właśnie po raz chyba szósty głową w ścianę jaskini. Usiadł z warknięciem.
- Diego tu jest ciemno jak.. - burknął.
- Wiem wiem, chodź za mną, jesteśmy blisko. - przerwał mu biało futry. Wilki zaszły do wąskiej szczeliny w jaskini i czołgając się, wyszły w jaśniejszej komnacie. U góry jaskini znajdowały się wąskie szczeliny, przez które wpływało światło dzienne. Capitán rozejrzał się z uznaniem dla miejsca w którym się znajdowali.
- Rzeczywiście wyborne miejsce. - przytaknął z namysłem. Usiadł i zawinął ogon o przednie łapy, wyglądając przy tym jak jakiegoś pokroju stary filozof. Światło rozszczepiało się na kryształach, ukazując ich piękno. ''Może rzeczywiście naszyjnik z takim spodobałby się Renesmee.'' - pomyślał nagle. Potrząsnął głową z niepewnością i złapał wzrok Diegore, przeszukującego już ścianę z nieco mniejszymi kryształkami.
- Te by się nadały. Można je łatwo zabrać. - stwierdził ze satysfakcją. Capitán podszedł bliżej. Jego wzrok spoczął na mieniących się kamieniach. Diegore wyglądał na nieco zniecierpliwionego. - No dalej. Wybieraj.
- Jesteś pewien, że się to jej spodoba..? - odparł nieco niepewnie.

Diegore? xD

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 347
Ilość zdobytych PD: 173
Obecny stan: 5131

wtorek, 1 grudnia 2020

Od Capitána Cd. Tsuki


Samiec był dumny z młodej Opal. Tsuki pomagała smoczycy z nauką wybijania się do lotu, a samica smoka po kilku próbach dawała już sobie radę, jakby robiła to od dawna. Gdy słońce już zachodziło i nadciągał mroźny, jesienny wiatr, Opal szybko wybyła w las w stronę jaskini. Capitán zaśmiał się, ze zrezygnowaniem kręcąc głową na widok smoczycy oddalającej się szybkim krokiem od dwójki wilków. Basior z Tsuki zaś wybrali się spacerem w stronę plaży, napawając się jednymi z ostatnich promieni słońca. Wiatr stawał się coraz mroźniejszy, nieprzyjemnie mierzwił gęste, zimowe futra wilków.
- Jak tak dalej pójdzie, to niedługo spadnie śnieg. - odparła Tsuki, zerkając ku nadciągającym chmurom.
- Masz rację. - westchnął basior. Na myśl o mokrym od śniegu futrze nastroszył gwałtownie sierść na grzbiecie. - Oby zima nas w tym roku oszczędziła.
Wilki przysiadły na piasku, moszcząc w nim łapy. Zachodzące słońce nieco je oślepiało, przez co mrużyły oczy i nie pobyły w miejscu zbyt długo. Przemierzając piach, w poszukiwaniu nie wiadomo tak naprawdę czego, wilkom minął czas błyskawicznie. Wracały w ciemności przez las, od czasu do czasu ziewając intensywnie.
- Dzięki za pomoc z Opal. - odparł basior, nieco przekrzykując szum wiatru, by Tsuki go usłyszała.

Tsu? Cierpię coś na brak weny

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 192
Ilość zdobytych PD: 96
Obecny stan: 4958

Od Capitána Cd. Renesmee



Capitán podążał wzrokiem za małym, biegającym stworzonkiem. 

- Jeśli akurat Opal nie będzie spała i nie zostanie obudzona.. - zaśmiał się i spojrzał na Renesmee. - To myślę, że tak.

- Masz rację - wadera uśmiechnęła się szeroko na myśl o leniwej smoczycy, która za swoje ciepłe, miłe posłanie, oddałaby własny ogon. 

- Pamiętaj, że zawsze możesz liczyć na moją pomoc. - przypomniał Capitán, na chwilę odbiegając od tematu towarzyszy. - Jeśli mam coś zrobić za Ciebie, lub coś wam upolować, daj znać. Wychowanie młodych stworzeń bywa czasochłonne..  Z chęcią pomogę we wszystkim, w czym będę mógł.

- Dziękuję. - uśmiechnęłą się z wdziecznością Renesmee, obserwując Vaim. Mała zdawała się szukać czegoś, Capitán od razu westchnął z uśmiechem.

- Chyba zgłodniała.. 

- Chyba tak. - przyznała z uśmiechem Renesmee.

- Co ona może chcieć jeść.. - zastanawiał się na głos samiec. Wpadł nagle na pewien pomysł. - Może upoluję coś dla Was? Od razu bym złapał kolację dla Opal. Zobaczymy, czy Vaim jest mięsożerna.

Rene?


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 148
Ilość zdobytych PD: 74

Od Capitána Cd. Diegore


Capitán uśmiechnął się pod nosem, kręcąc głową ze zrezygnowaniem.
- To jest cudowna wadera, ale trudno zdobyć jej serce. - odparł z opanowaniem, błądząc wzrokiem w kierunku, w którym chwilę wcześniej samica się oddaliła.
- Być może, ale znacie się już długo, chyba wiesz jak do tego tematu podejść! - Diegore zalśniły oczy, chyba basior począł się eksycytować na myśl zeswatania samicy alfa z samcem beta. Capitán nie potrafił powstrzymać uśmiechu na widok przyjaciela, z typowym dla niego entuzjazmem wyczekującego odpowiedzi.
- Prawdę mówiąc nie. - Capitán przebrał łapami w ziemi, by po chwili zrozumieć, że lada moment może pożałować tych słów. W myślach posłał szybką modlitwę do bogów, by Diego zajął myśli czymś innym. W zaroślach nieopodal przebiegł szybko zając, przykuwając uwagę śnieżnobiałego basiora. Capitán wziął głęboki wdech i rozluźnił mięśnie. Jego ulga nie trwała długo, gdyż gdy napotkał wzrok Diegore, w jego oczach dostrzegł błyśnięcie szalonego pomysłu.
- Nic nie rób . - powiedział pomału Capitán, robiąc krok w tył.

Diego? XD

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 153
Ilość zdobytych PD: 76
Obecny stan: 4788

wtorek, 24 listopada 2020

Od Capitána Cd. Renesmee



Samiec uśmiechnął się i poczuł ulgę na widok wadery wracającej ze stworzonkiem na plecach. Cieszyło go, że Renesmee udał się pierwszy krok we wzajemne zaufanie ze zwierzątkiem. Gdy jedank wylądowała i stanęła na jednej z łap, wydała z siebie ciche syknięcie. Capitán dosłyszał je.

- Wszystko dobrze? - zapytał, lekko zaniepokojony. Renesmee uśmiechnęła się.

- Tak, wszystko gra. Najważniejsze, że jest bezpieczne. - odparła, obracając głowę tak, by nosem wskazać stworzonko na plecach. - Chodźmy lepiej do lasu, musimy obejrzeć czy nic jemu nie jest. 

Wilki dość szybko znalazły się w jaskini Renesmee. Wadera poleciała tam pierwsza, aby być szybciej na miejscu, Capitán dobiegł tam niewiele po samicy. Nieco zmęczony biegiem przysiadł, obserwując bacznie samicę. W ruchach Renesmee, gdy oglądała stworzonko, było coś dziwnego. Capitán wstał i podszedł nieco bliżej.

- Napewno wszystko w porządku? - zapytał ostrożnie.

- Tak, jest dobrze. - odparła szybko samica, nie spuszczając wzroku z oglądanego lewego boku zwierzątka. 

- Przecież widzę, że coś Cię boli. - westchnął Capitán.

Renuś?


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 153
Ilość zdobytych PD: 76

poniedziałek, 16 listopada 2020

Od Capitána Cd. Renesmee



- Nie masz za co dziękować. - uśmiechnął się Capitán.

Dwójka wilków ruszyła pewnym krokiem w stronę lasu, czujnie nastawiając uszy i węsząc, by nie przegapić żadnego znaku, który wskazywałby na obecność wystraszonego stworzonka. Wilki w uważnym milczeniu przyspieszyły kroku, łapiąc trop. Capitán pozwolił Renesmee prowadzić, wadera wysunęła się pół metra przed samca. Przeskoczyła powalone drzewo, który musiał ucierpieć podczas jednej z ostatnich wietrznych nocy, a jego stary pień był za słaby na utrzymanie się polejną jesień więcej. 

Capitán wylądował sprawnie po drugiej stronie drzewa, jednym susem pokonując przeszkodę. Podczas uważnego lądowania, samiec dostrzegł kontem oka białą sylwetkę nieopodal dwójki wilków. Owiał go słodki, znajomy zapach siostry. Tristana na widok alfy i bety w skupieniu biegnących przez las, sama do nich podbiegła. Renesmee z poślizgiem zatrzymała się, łapiąc oddech. W jej oczach błyszczała determinacja.

- Chyba wiem, czego szukacie. - Tristana z typowym dla siebie miłym uśmiechem wskazała ogonem odpowiedni kierunek. - Małe nieznane mi stworzonko pobiegło w tamtą stronę.

Capitán wymienił wzrok z Renesmee. Chwilę później, wilki ponownie ruszyły między leśnym poszyciem. Tristana obiecała rozglądać się w razie czego w lesie, gdzie została. 

- Czujesz coś? - zapytał cicho Capitán. Renesmee przystanęła, intensywnie węsząc w powietrzu.

Rene?


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 190
Ilość zdobytych PD: 95

niedziela, 8 listopada 2020

Od Capitána CD. Tsuki


Capitán ziewnął potężnie. Zmęczenie brało górę, szczególnie gdy wilk był najedzony.
- Miłej nocy. - rzucił sennie, po czym odwrócił się leniwie i odbiegł w stronę swojej jaskini. Po kilku smętnych susach zniknął w krzakach, zostawiając waderę samą.
Gdy samiec dotarł do swej jaskini, poczuł się jak z kamienia - opadł ociężale na mech obok małej Opal i momentalnie zasnął. Spał spokojnie, błogo wędrując w swym śnie po wiosennych łąkach, kwiecistych, bujnych i iście zielonych trawach, szukając młodych zająców i innej zwierzyny, pulchnej od wyżywienia darami wiosny. Capitán obudził się rano, z dreszczem chłodu wspominając ciepłe słońce, które ocieplało jego sierść we śnie. Przeciągnął się, czując napływ nowej energii po dobrze przespanej nocy. Był gotów do działania.
Upolował Opal nornicę, a gdy smoczyca w skończyła posiłek, wyruszyła za Capitánem na przechadzkę po lesie. Dziś miała wyjątkowo dobry nastrój, co basior postanowił wykorzystać. Patrolując granice lasu, samiec wyczuł świeży, znajomy zapach. Nastawił uszy i po chwili dostrzegł przemierzającą powoli poszycie lasu Tsuki. Wadera musiała dojrzeć Capitána przed tym, nim on dostrzegł ją, gdyż z ogonem czujnie postawionym mu poziomowi, Tsuki zmierzała w stronę basiora.
- Witaj Tsuki. Miło Cię widzieć. - przywitał się basior. Opal rzuciła zainteresowane spojrzenie na waderę.
- Witajcie. Dziś wspólna przechadzka? - zapytała samica, przenosząc wzrok na smoka.
- Tak. Chcemy poćwiczyć latanie. - Capitán wskazał pyskiem na Opal, ze satysfakcją stwierdzając, że młoda jest dziś bardzo chętna na naukę. Uśmiechnął się. - Musi zacząć się uczyć. Może masz ochotę nam pomóc w dzisiejszym treningu?

Tsuki? ;3

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 238
Ilość zdobytych PD: 119
Obecny stan: 4541

czwartek, 5 listopada 2020

Od Capitána CD. Tsuki


Capitán był pod wrażeniem wyostrzonych zmysłów Tsuki. Zamyślił się na kilka krótkich sekund.
- W zasadzie.. i tak muszę zapolować jeszcze, bo mam.. - basior spojrzał niepewnie na waderę, jakby niepewny czy może zdradzić komu zamierza zanieść jedzenie. - ..bo mam na głowie jedną małą mordkę do wykarmienia.
Tsuki wydała się nieco zdziwiona przez ułamek sekundy. Raczej jej pierwszą myślą nie był towarzysz, a tym bardziej nie był to młody smok. Capitán wymijająco zastrzygł uszami w kierunku wcześniej wskazanym przez waderę i chwilę później oba wilki wyruszyły, bez zadawania zbędnych pytań. Stadko saren znajdowało się kilka minut drogi szybszym krokiem od miejsca, w którym wilki skończyły posiłek. Polowanie przebiegło psowatym sprawnie i właśnie zmierzali do serca lasu, gdy udać się do jaskiń. Pierwszą po drodze okazała się być ta, w której zamieszkał Capitán. Gdy basior miał już wchodzić, ze środka wybiegła niezgrabnie mała Opal, zwabiona zapachem świeżej zdobyczy. Tsuki usiadła w zadumie na widok niewielkiej wagi smoka, który z zapałem przyjmował spory kawałek mięsa od Capitána. Smoczyca rzuciła aroganckie spojrzenie na Tsuki i z dumą udała się ponownie w głąb jaskini. Basior z uśmiechem pod nosem pokręcił głową i z westchnieniem usiadł.
- Bywa kompletnie bezczelna, ale nie wyobrażam sobie życia bez niej. - odparł samiec, podążąjąc wzrokiem w kierunku wejścia do jaskini, w którym zniknęła samiczka. Następnie zerknął na Tsuki. - Może pomogę Ci zanieść Twoje zdobycze do Ciebie?

Tsuki?


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 224
Ilość zdobytych PD: 112
Obecny stan: 4422

środa, 4 listopada 2020

Od Capitána CD. Diegore


Capitán pokręcił głową z uśmiechem, po czym posłał Tarou przepraszające spojrzenie.
- Każdemu się mogło zdarzyć. - odparł, rozglądając się dookoła. Basior przyjrzał się zapasom ziół i innych rzeczy zgromadzonych przez medyka. Satysfakcja błysnęła brązowemu samcowi w oczach.
- Widzę, że masz świetne zapasy przygotowane na zimę Tarou. - pochwalił czarno białego samca. - Jakbyś jeszcze potrzebował pomocy to daj znać, chętnie pomożemy.
- Oboje? Jesteś pewien? - odparł pod nosem Tarou, przechodząc obok Capitána z wiązką ziół w pysku. Samiec odpowiedział wymijającym uśmiechem.
- Będziemy już wychodzić, Diegore miał wybrać jaskinię dla siebie. - Capitán przeniósł wzrok na wyczekującego w rogu jaskini, białego samca.
- Racja. Wciąż nie mam gdzie spać. - zaśmiał się basior, wstając i pospiesznie podążając do wyjścia. Gdy oba wilki wyszły, Capitán wskazał ogonem teren położony nieco niżej, niedaleko nich.
- Tam są wolne jaskinie, gotowe do przyjęcia nowych lokatorów. Większość jest oczyszczona już z gałązek i kamyków, które dostały się do środka. Myślę, że tam coś znajdziesz.. i nic nie narobisz. - zaśmiał się przyjaźnie Capitán. Nie winił niedawno poznanego basiora o incydent w jaskini medycznej, ani wpadki słowne względem wader. Czuł nawet, że mogą się polubić.
Wybieranie odpowiedniej jaskini nie zajęło Diegore dużo czasu. Z racji, że słońce już dawno zaszło i nastała noc, Capitán postanowił pomału żegnać się z nowo poznanym.
- Jeśli w czymś będziesz potrzebował pomocy jeszcze, daj znać. Nie wiem.. przyniesienie mchu, bądź czegoś innego na legowisko, czy zapoznanie się z jakimiś dalszymi terenami. Jaskinię mam niedaleko, więc powinniśmy się minąć nawet przypadkiem. - Capitán ziewnął, po czym rzucił przepraszające spojrzenie rozmówcy. Czuł się wyczerpany tym dniem.

Diego?


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 253
Ilość zdobytych PD: 126
Obecny stan: 4310

Od Capitána Cd. Tsuki

Wilk o futrze brązowym, w nieładzie ułożonym z powodu licznych kępek sierści zimowej, zmieszanej z liniejącą letnią, skinieniem głowy pożegnał swego rozmówcę i ruszył żwawym krokiem w kierunku szaro błękitnej wadery, z wolna opuszczającej głaz na którym chwilę wcześniej się wylegiwała. Capitán przystanął około metra od samicy, zapewniając jej przestrzeń i swobodę. 

- Witaj Tsuki, jak Ci dzień mija? - odparł przyjaźnie, z uśmiechem skinając głową. Wadera usiadła wygodnie w miejscu z którego odgarnięła chwilę wcześniej liście. 

- Cześć Capitánie! Nudno dość, a Tobie? - odpowiedziała wadera spokojnym tonem, w którym wyczuć można było nutę senności.

- Monotonnie, choć spora ilość nowych członków wymaga uwagi na każdym kroku. - basior wymownie przewrócił oczami, po czym zaśmiał się pod nosem na wspomnienie, gdy sam był nowym członkiem watahy i wraz z Renesmee zwiedzali terytorium jako zaledwie grupka czterech wilków. To były czasy.. - Wybierałem się na polowanie akurat, mam wielką ochotę na zająca. Chcesz może dołączyć? Razem zawsze raźniej.

Tsuki?

PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 151
Ilość zdobytych PD: 75
Obecny stan: 4184

wtorek, 3 listopada 2020

Od Capitána Cd. Renesmee



Utkwiwszy wzrok w wejściu do wypełnionej dymem jaskini medycznej, Capitán stał w zamyśleniu i starał się pozbierać myśli. Nerwowo machnął ogonem, przymykając oczy.

- Skoro nie można wejść do środka, trzeba wybawić stworzenie, cokolwiek to jest, na zewnątrz. - odparł zdecydowanie brązowej barwy samiec, przenosząc wyczekujący wzrok na Renesmee. 

- Jak chcesz to zrobić? - Renesmee spojrzała z lekkim powątpieniem w oczy Capitána. Czynność ta sprawiła, że nieoczekiwanie serce basiora zabiło mocniej i poczuł pewnego rodzaju obawę. Co zrobią, gdy stworzenie już wybiegnie ze środka? Tarou, bądź samicy alfa może stać się krzywda. Nastała krótka, wyczekująca cisza.

- Zwierzyna. Musimy szybko przynieść świeżą zwierzynę, postawić ją przy wyjściu i.. i uciekać. - choć plan Capitánowi wydawał się nieco banalny, tak samo czuł niepewność co do jego skuteczności. Po chwilowym namyśle dodał; - I musimy mieć nadzieję, że podziała.

- A jeśli nie? - tym razem odezwał się Tarou, wcześniej równie pogrążony w myślach.

- Masz inny pomysł? - Capitán czuł, jak czas im ucieka. Im dłużej stworzenie jest w środku, tym więcej szkód robi.

- Weźmy pod uwagę, że to co jest tam w środku jest rozdrażnione i samo do końca nie wie, co się dzieje. - powiedziała Renesmee, przenosząc wzrok z jednego basiora na drugiego.

- Masz rację. Może.. może musimy jakoś rozświetlić wyjście, by kierował się w stronę światła? - dodał niepewnie brązowy samiec. Po chwili poczuł jakby głaz spadł mu na serce i pożałował tych słów.

- Potrafię przemienić się w ognistego wilka. - odezwała się pewnym tonem Renesmee.

- Rene, nie.. - zaczął Tarou.

- Nie możesz. - Capitán przerwał, czując jak skurcz strachu i obawy o waderę przeszedł mu po całym ciele. Wymienił wzrok z Tarou. - A gdybyśmy przynieśli większą gałąź? Renesmee, możesz ją podpalić. Wejdę z nią w jaskinię i gdy tylko zobaczę, że stworzenie mknie w moją stronę, zacznę biec do wyjścia.


Niepewny wzrok wadery spoczął na Capitánie, który poczuł ukłucie frustracji. Kompletnie nie potrafił pojąć, skąd pojawiły się u niego tak silne, chaotyczne emocje. Złapał wzrok Renesmee.

- Nie pozwolę aby coś Ci zagrażało. - powiedział cicho.

Renee? c:


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 322
Ilość zdobytych PD: 161

czwartek, 15 października 2020

Od Capitána Cd. Renesmee

Capitán westchnął i pokręcił głową z uśmiechem.

- Pojęcia nie mam. - przyznał. - Jest.. stosunkowo mała, więc myślę, że coś niewielkiego by ją zadowoliło.

- Coś takiego jak zając? - Renesmee wskazała głową w kierunku, z którego pochodził cichy szelest i aromatyczny zapach stworzonka. Capitán ze satysfakcją spojrzał na waderę.

- Dokładnie tak. - odparł i bezszelestnie zaczął się skradać. Dostrzegł, że Renesmee podkrada się okrężną drogą do zdobyczy, by oba wilki mogły ją okrążyć. Gdy wadera była na swojej pozycji, Capitán śmiało wyskoczył w stronę zająca, by ten zaczął uciekać. Stworzonko wyrwało przed siebie, prawie wpadając w Renesmee. Basior zaśmiał się i ruszył w pogoń. Mimo, że zając był szybki i robił gwałtowne skręty, nie miał szans przy dwóch wilkach. 

Capitán i Renesmee złapali jeszcze łanię, którą sami się pożywili, a następnie ruszyli do jaskini. Ku ich uldze, Opal dalej spała, lecz dźwięk chodzących po jaskini wilków obudził młodego smoka. Capitán postawił zająca przed legowiskiem młodej, a Renesmee usiadła obok, z zaciekawieniem spoglądając na rekację smoczka. Opal z zainteresowaniem wstała i oblizując się podeszła do zdobyczy. Pochłonęła zająca szybko.

- Ewidentnie woli to niż jakieś papki. - zaśmiał się basior. Renesmee uśmiechnęła się szeroko.

- Nie ma co się dziwić! Też byśmy chyba woleli świeże mięso. - przyznała.

Rene? ;3


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 199
Ilość zdobytych PD: 99

sobota, 26 września 2020

Od Capitána Cd. Renesmee


Capitán przywitał siostrę skinieniem głowy. Wadera nie posiadała się ze szczęścia i nie mogła tego ukryć. Złożyła gratulacje bratu, po czym zerknęła na Renesmee, stojącą przy Tarou. Uśmiechnęła się do nich łagodnie.

- Zawsze wiedziałam, że jesteś kimś więcej niż wojownikiem w armii watahy. - zaśmiała się śnieżnobiała samica. Capitán wymienił rozbawione spojrzenie z nią.

- Nie spodziewałem się prawdę mówiąc. Zawsze będę bronił watahy - odparł, przestępując z łapy na łapę.

- Coś Ci nie daje spokoju. - stwierdziła Tristana siadając.

- Zdaje Ci się. - ziewnął basior. Zobaczył kątem oka, że Renesmee mówi coś szybko do Tarou, po czym wstała i podeszła do rodzeństwa. 

- Przecież widzę! - upierała się białofutra. 

- Co widzimy? - uśmiechnęła się Renesmee, siadając obok dwójki wilków.

- Capitána coś ewidentnie męczy. - odparła poważnym tonem Tristana, choć błysk rozbawienia wciąż iskrzył się w jej jasnofioletowych oczach. Renesmee zmrużyła oczy z uśmiechem przyglądając się samcowi. Basior wymienił z nią porozumiewawcze spojrzenie.

- Widzisz.. - zaczął Capitán, zastanawiając się jak dobrać słowa. - Mam, znaczy.. będę mieć.. zwierzątko.

- Ooo! Ale super! Co to takiego? Znalazłeś kota, sowę? - Tristana aż wstała.

- Nie do końca.. - Capitán niepewnie spojrzał na Renesmee, która z trudem ukrywała rozbawienie. - To smok. Jeszcze się nie wykluł..

- SMOK!? - siostrę basiora wryło w ziemię na moment i wyglądała, jakby miała się przewrócić. - Żartujesz, prawda?

- No akurat w tej chwili nie. Powinien się wykluć lada dzień.. może pójdziesz ze mną i Ci pokażę? - uśmiechnął się, po czym przeniósł wzrok na drugą waderę. - Renesmee, może też wpadniesz zerknąć co u jajka?

- Chętnie, ale przyjdę nieco później. Muszę sprawdzić kilka rzeczy.

- Jasne, to do później! - odparł Capitán, skinowszy głową.


Wraz z Tristaną dotarli do jaskini, po drodze robiąc sobie przerwę na nawodnienie się. Basior pokazał samicy ciemne smocze jajo, po czym z dreszczem podeskcytowania zauważył, że dotarli idealnie na czas. Smok miał się lada chwila wykluć. Gruba skorupa po chwili zaczęła pomału pękać, na co siostra basiora odruchowo cofnęła się i nastroszyła lekko puchaty ogon. Capitán łapą pomógł stworzeniu przebić się przez twardą skorupkę i po chwili przyglądał się z błyskiem w oku niewielkiemu, czarnemu smokowi. Tristana ciekawsko wyglądała zza basiora, ilustrując stworzenie.

- Jaki on mały! - odparła, wstrzymując oddech gdy podeszła bliżej.

- W zasadzie.. to ona. - uśmiechnął się basior.

- Samica? - Tristana przekręciła głową, po czym burknęła: - Nie wiedziałam, że smoki są takie małe..

- Jest mała, bo dopiero się wykluła. - zaśmiał się basior, a gdy siostra rzuciła mu wściekłe spojrzenie, zaśmiał się. - Fakt, nie wygląda aby miała być dużym smokiem, ale kto wie.. też myślałem, że rodzą się znacznie większe.


Oba wilki oczyściły młodego smoka, a Capitán podał jej papkę z roślin i ziół, którą przygotował dzień wcześniej. W chwili, w której smoczek układał się do snu na posłaniu wyścielonym grubą warstwą mchu, przyszła Renesmee. Capitán pokazał jej smoka i opowiedział, w jak idealnym momencie wraz z Tristaną przyszli.

- To jak zamierzasz ją nazwać? - zapytała z błyskiem w oku samica alfa.

- Nie myślałem o tym.. - zaczął basior, przyglądając się ciekawsko patrzącemu na wilki zwierzątku. - Ale pasuje mi do niej Opal.

- Ładne imię. - stwierdziła skrzydlata wadera. Capitán ziewnął potężnie. Renesmee zaśmiała się. - A Ty wyglądasz na przemęczonego.

- Chyba trochę jestem.. dzień pełeń wrażeń. - uśmiechnął się basior.

- Prześpij się.. wygląda na to, że nie Ty jeden chcesz spać. - wadera pokazała głową na Opal, która także ziewnęła i układała się właśnie w kulkę.

- Dobry pomysł. Dziękuję za wszystko Renesmee. - Capitán z czułą nutą spojrzał w oczy wadery, na co ta się uśmiechnęła. - Może zawitasz u mnie jutro? Ta mała pewnie będzie głodna, a ja jedyne co mam to papki z roślin. Będę musiał coś porządnego złapać dla niej.

Rene? c:


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 581
Ilość zdobytych PD: 290

środa, 16 września 2020

Capitán awansuje !

~Capitán staje się nowym Samcem Beta~
Gratulujemy awansu i liczymy, że będziesz wiernie służył naszej watasze
Dodatkowo zasila on grono administracyjne. 
Jeszcze raz gratulacje !



Od Capitána Cd. Renesmee

Przez chwilę delikatne ukłucie szoku przeszyło ciało brązowego samca. Momentalnie skłonił głowę na znak szacunku do Renesmee. Odczuwał wdzięczność, którą starał się jak najbardziej ukazać w następnie wypowiadanych słowach.

- Renesmee, to naprawdę zaszczyt.. - zaczął, podnosząc głowę. - oraz ogromna odpowiedzialność. Nie wiem, jak wyrazić w słowach to, jak bardzo się cieszę, że mi zaufałaś.

- Pokażesz w czynach. - uśmiechnęła się wadera. Capitánowi zaświeciły iskierki podekscytowania w oczach. 

- Zrobię wszystko aby Cię nie zawieść. - samiec ponownie skłonił głową. Renesmee usiadła przed nim. Oba wilki były teraz bardzo blisko siebie. Wpatrywały się nawzajem sobie w oczy przez chwilę, jak gdyby próbowały czytać nawzajem swoje myśli. Capitán uśmiechnął się i pewnym tonem przerwał krótką, lecz jakże pełną oczekiwania ciszę. - Zawsze możesz na mnie liczyć.

Samiec ledwie powstrzymał się, by nie polizać wadery w ucho. Choć Renesmee była jego drogą przyjaciółką, także pełniła funkcję głowy watahy. Capitán widział pewność siebie w jej oczach, wyraźnie podjęta przez nią decyzja była dobrze przemyślana.

- Na którym stanowisku mnie bardziej widzisz i potrzebujesz, takie przyjmę. Dobro watahy, pomaganie Tobie jak i innym członkom, oraz obrona każdego z osobna, niezależnie od stanowiska, będzie dla mnie najważniejsza. - odparł pewnym tonem głosu Capitán. Wiedział, że przed watahą już niedługo szare dni, pełne chłodu i braku zwierzyny. W tej chwili poczuł pewnego rodzaju ogień w sercu, który mówił mu, że wszyscy dadzą radę. Wataha trzymająca się razem jest i będzie zawsze najsilniejszą.

Rene? :3


PODSUMOWANIE
Ilość napisanych słów: 228
Ilość zdobytych PD: 114